Til the end of our days
Cormac McCarthy, Drogatytuł oryginału: The Road
przekład: Robert Sudół
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 10 marca 2008 r.
liczba stron: 268
ISBN: 978-83-08-04839-9
okładka: miękka
Wczoraj wieczorem skończyłam czytać Drogę. Od tego momentu cały czas zastanawiałam się w jakich słowach ją opiszę, co o niej opowiem. I na dobrą sprawę nadal tego nie wiem. Jest to bowiem powieść, którą niełatwo jest zgłębić i później znaleźć odpowiednie słowa, by ująć swoje przemyślenia z nią związane w zgrabną całość. Niemniej jednak twierdzę, że jest to jedna z lepszych powieści, które było mi dane przeczytać w tym roku.
(...) Mogę o coś spytać?Tak. Oczywiście, że możesz.Co byś zrobił, gdybym umarł?Gdybyś umarł, to też chciałbym umrzeć.Żebyśmy byli razem?Tak. Żebyśmy byli razem.Dobrze.
Stany Zjednoczone po katastrofie, która zniszczyła cywilizację człowieka. Przetrwały pojedyncze jednostki. Wśród nich jest ojciec z synem. Wędrują z jednego końca kraju na drugi. Skąd? Dokąd? Dlaczego? Te pytania przestały mieć już znaczenie. Liczy się tylko tu i teraz, tylko to potrzebne jest, by przetrwać w świecie, w którym nie zostało już nic, nawet promyk nadziei.
Podniósł głowę do jaśniejącego dnia. Jesteś tam?, wyszeptał. Czy wreszcie cię zobaczę? Czy masz szyję, bym mógł cię udusić? Czy masz serce? Bądź przeklęty na wieki, czy masz duszę? O Boże, szeptał, o Boże.
Lektura Drogi jest wstrząsająca, intrygująca, przerażająca i smutna, lecz zarazem piękna. Autor nie opisuje czytelnikom przyczyn kataklizmu, więc na dobrą sprawę nikt nie wie co właściwie się stało, co było przyczyną końca ludzkości. Jedynie w kilku słowach McCarthy opisuje, że „zegary stanęły o 1.17. Długie nożyce światła, a potem seria wstrząsów. Podniósł się i
podszedł do okna. Co to?, spytała. Nie odpowiedział. Ruszył do łazienki i
nacisnął włącznik światła, ale prądu już nie było. Matowy różowy
poblask za szybami”. I nastał koniec. Wszystko, co kiedyś określało człowieczeństwo praktycznie z dnia na dzień przestało istnieć, a wola przetrwania w tym zwęglonym, spopielonym świecie zmusiła ocalałą garstkę ludzi do zapomnienia o empatii i kierowania się własnymi potrzebami, bez względu na innych. Taki właśnie świat przemierzają ojciec z synem. Bezimienni bohaterowie powieści, z których jeden pamięta jak przed laty wyglądało błękitne, czyste niebo, wspomina niebieską toń morza i odgłos, jaki wydawał pociąg jadący po torach. Jego synowi prawdopodobnie nigdy nie będzie dane poznać wrażeń, którymi w dzieciństwie zachwycał się jego ojciec. Chłopczyk urodził się bowiem już po apokalipsie, kiedy cywilizacja upadła. Od samego początku jego oczy widzą tylko śmierć i zniszczenie, podłość i egoizm, lecz nauki ojca, rozmowy z nim po części uczą go kim był kiedyś człowiek, jak wyglądała cywilizacja. Że dobro istniało. Że dobro było ogniem, który teraz niosą oni.
Na tej drodze nie ma bogomównych ludzi. Odeszli, ja zostałem, zebrali ze sobą świat. Pytanie: Czym różni się to, czego nigdy nie będzie, od tego, czego nigdy nie było?
Droga pełna jest brutalności, przemocy, upadku moralności człowieka, bo jak inaczej można nazwać kanibalizm na nowo narodzonym dziecku. Opisy bestialstwa i zezwierzęcenia czytelnik napotyka co krok, lecz zdarzają się momenty, w których autor zapala światełko nadziei w sercach głównych bohaterów, jak i odbiorców swojej prozy. Znalezienie nowych koców, kilku opadłych jabłek czy nawet zapomnianego bunkra pełnego jedzenia ‒ te fragmenty jednocześnie podnoszą na duchu, jak i łamią serce, bo nowe ubranie i koce z czasem się zniszczą, a jedzenie skończy i wszystko wróci do poprzedniego stanu rzeczy. Jednakże myślenie o tym jak wielkimi dobrami w tym opuszczonym przez Boga świecie są te znaleziska, ustępuje bardzo szybko innym refleksjom, tym dotyczącym niebezpieczeństwa jakie niesie za sobą ich posiadanie. Każda sztuka ubrania, puszka żywności, zużyty koc ‒ to przedmioty pożądania, z powodu których bardzo łatwo stracić życie.
Próbował przywołać ten sen, ale nie zdołał. Pozostało tylko uczucie z niego wyniesione. Może stwory przyszły go ostrzec. Przed czym? Że nie umie w sercu dziecka rozniecić tego, co w jego sercu obróciło się w popiół. Nawet teraz jakąś częścią siebie żałował, że znaleźli to schronienie. Jakąś częścią siebie pragnął, żeby to się już skończyło.Lekturze Drogi cały czas towarzyszą wiszące w powietrzu dwa pytania: co byłbyś w stanie zrobić, by uratować swoje dziecko? oraz: czy byłbyś w stanie zabić swoje dziecko, by uratować je od tragicznego losu, które mogłoby zgotować dla niego życie? Są to zagadnienia, na które na dobrą sprawę nikt nie potrafi odpowiedzieć i nikt nie chciałby być przed nimi postawiony. Ale w świecie, w którym przestały obowiązywać jakiekolwiek reguły, pogrążonym w popiele i chaosie są to kwestie jeszcze bardziej istotne i boleśniejsze. Czym jest bowiem dobro człowieka, dobro dziecka w rzeczywistości, gdzie ludzki odruch może przynieść tylko śmierć?
Czas dany na kredyt i świat na kredyt, i oczy na kredyt, by go nimi opłakiwać.
Droga to powieść napisana oszczędnym językiem, lecz której zdania zapadają niezwykle głęboko w pamięć. Choć czyta się ją naprawdę szybko, to obraz w niej przedstawiony sprawił, że natłok myśli nie pozwolił na skończenie jej w dwa dni, choć jest to możliwe nawet w jeden wieczór. Tym bardziej gdy zezwierzęcenie opisane zostaje w sposób subtelny, niemalże poetycki.
Droga poraża i wzrusza. Zmusza do myślenia i nakazuje cieszyć się drobnymi udogodnieniami dnia codziennego, bowiem możemy doczekać dnia, w którym pełna puszka coca-coli stanowić będzie relikt niegdysiejszych spokojnych i dostatnich chwil upadłej już cywilizacji.
Droga poraża i wzrusza. Zmusza do myślenia i nakazuje cieszyć się drobnymi udogodnieniami dnia codziennego, bowiem możemy doczekać dnia, w którym pełna puszka coca-coli stanowić będzie relikt niegdysiejszych spokojnych i dostatnich chwil upadłej już cywilizacji.

Cieszę się, że piszesz o "Drodze", bo od jakichś 2 lat mam ją na półce i nie mogę się zebrać do lektury. Chyba się trochę boję... Ale teraz poczułam się zmobilizowana i może uda mi się przeczytać ją jeszcze w tym roku :)
OdpowiedzUsuńBo w pewnym sensie trudno jest przejść przez tą lekturę, ale naprawdę jest tego warta :)
UsuńGenialna książka. Film też wart uwagi. Swoją drogą, najpierw obejrzałam ekranizację i myślałam, że w związku z tym, książka mnie nie wciągnie. O, naiwności! :D
OdpowiedzUsuńJa póki co jeszcze po film nie sięgnę, za wcześnie po lekturze :)
UsuńUwielbiam tę powieść, chociaż jak zaczęłam ją czytać, to zastanawiałam się co też się w niej ludziom podoba, ale po kilku kartkach już zrozumiałam... Dla mnie "Droga" to fenomen. Film też jest świetny.
OdpowiedzUsuńJa postapokalipsę uwielbiam i "Droga" spodobała mi się od samego początku. A potem było... coraz lepiej.
UsuńJakże żałuję, że oglądnęłam film. Domyślam się, że gdy sięgnę po książkę zachwyci mnie, ale nie tak jak powinna. W końcu treść już znam. Mam nadzieję jednak, że będzie inaczej :))
OdpowiedzUsuńWiesz, trudno jest mi powiedzieć jak będzie w Twoim przypadku, bo filmu jeszcze nie widziałam - i nieprędko go obejrzę. Ale myślę, że książka mimo wszystko Cię zachwyci, bo proza McCarthy'ego jest wyjątkowa.
UsuńOch, to dzięki Tobie wczoraj zaczęłam lekturę - i od razu wstrząs, przy tych cytowanych przez Ciebie na początku kwestiach. Niesamowite, jak można za pomocą kilku słów przekazać tak wiele... I teraz już wiem - choć jestem na początku lektury - że film idealnie oddaje klimat powieści, koniecznie obejrzyj!
OdpowiedzUsuńJak pisałam już wcześniej - zarówno tutaj, jak i na fanpage'u - film oglądnę, ale jeszcze nie teraz. Trochę za wcześnie na seans.
UsuńI nie wiesz jak mnie cieszy fakt, że zaczęłaś już czytać "Drogę". Z niecierpliwością będę czekać na Twoje wrażenia po lekturze :)
Nom, podziwiałbym Ci, gdybyś dała radę skończyć ją w jeden wieczór. McCarthy'ego czyta mi się strasznie opornie, choć zawsze jestem dość zadowolony i całkiem nieźle te fabuły wbijają się w głowę. Za drogę chciałem się zabrać, ale troszkę obawiam się rozczarowania, bo dwie poprzednie książki, które czytałem uważam zaledwie za niezłe, a co do "Drogi" mam ogromne nadzieje, więc nie chciałbym ich zawieść :(
OdpowiedzUsuńNie czytałam innych książek McCarthy'ego, ale "Droga" zdecydowanie Cię nie zawiedzie. Myślę, że spokojnie możemy dopisać tą pozycję do listy naszych ślubnych prezentów książkowych.
UsuńOk, pójdę na ten kompromis :D
UsuńPożyczysz?! :D
OdpowiedzUsuńJeśli tylko będę miała ją na własność - zdecydowanie tak :)
UsuńWidziałam ekranizację. Książki jeszcze nie czytałam. Muszę to szybko nadrobić.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że i literacki pierwowzór Ci się spodoba.
UsuńWiem, że Drogą się wszyscy zachwycają. I nie powinno się tym absolutnie sugerować, bo wtedy poprzeczka wznosi się zbyt wysoko. Ale gdy czytam te recenzje, gdy przeczytałam Twoją, wierzę Wam ;) Droga może się podobać, ba - robić spore wrażenie. Na mnie nie zrobiła.
OdpowiedzUsuńO, powiem Ci, że pierwszy raz spotykam się z taką opinią. Coś więcej na ten temat? :)
UsuńMcCarthy'ego uwielbiam, ale niekoniecznie za "Drogę". :) Bardziej za "To nie jest kraj..." :)
OdpowiedzUsuńJeszcze nie czytałam, ale pamiętam Twoją recenzję i jeśli tylko będę miała okazję, przeczytam i tą pozycję :)
UsuńCzytałam. Niesamowita książka. Wpierw oglądałam co prawda film (który również okazał się być świetny), a dopiero później miałam okazję zapoznać się z papierowym pierwowzorem. Lektura godna polecania dalej.
OdpowiedzUsuńZgadzam się w stu procentach :)
UsuńBardzo interesująca, ale przede wszystkim wartościowa lektura. Będę miała na uwadze powyższy tytuł. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPolecam, zdecydowanie :)
UsuńWidzę, że lektura warta uwaga, nie wiem tylko czy dam radę czytać o takim upadku moralności człowieka, zniknięciu dobra.
OdpowiedzUsuńNie powiem, że w "Drodze" dobro całkowicie zniknęło. Ono gdzieś tam jest i niekiedy się przejawia, głównie w czynach i słowach tego małego chłopca.
UsuńMam straszną ochotę na ta książkę i chcę poznać utwory tego autora! Jest na mojej gwiazdkowej liście życzeń ;P
OdpowiedzUsuńO, to zacna lista musi być :D
UsuńKsiążkę czytałam rok temu, mam ja na półce i zgadzam się, że jest to powieść niesamowita. Ciągle ją wspominam i wciąż czuję towarzyszce mi uczucia. Bez wątpienia powinien znać ją każdy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Papierowa Wyobraźnia