
Uśpione zło
Graham Masterton, Wyklętytytuł oryginalny: The Pariah
przekład: Danuta Górska
wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
data wydania: 3 września 2014 r.
liczba stron: 399
ISBN: 978-83-7818-635-9
okładka: miękka
Wiem, że Graham Masterton ma na swoim koncie nie tylko horrory, ale i thrillery, powieści historyczne, romanse, a nawet poradniki związane z seksuologią. Przyznam, że od tej strony nie miałam jeszcze okazji poznać jego twórczości, póki co interesują mnie jego powieści grozy. Jedną z nich jest Wyklęty, książka, która prawdopodobnie jeszcze kilka lat temu bardzo mi się spodobała, lecz dzisiaj w moich oczach wypadła raczej średnio.
John Trenton niedawno stracił w wypadku samochodowym ciężarną żonę. Śmierć ukochanej i ich nienarodzonego dziecka wywołała u mężczyzny stany depresyjne. Jednakże mimo całej tej tragedii John stara się pozbierać i żyć dalej. Jako właściciel antykwariatu z pamiątkami marynistycznymi w Granitehead, co jakiś czas odwiedza aukcje w celu nabycia nowych eksponatów do swojego sklepu. Na jednej z nich udaje mu się kupić obraz przedstawiający panoramę miasta, w którym mieszka. Tuż po aukcji podchodzi do niego młody mężczyzna podający się za pracownika miejskiego muzeum, który za wszelką cenę chce odkupić od niego obraz. Wkrótce John dowiaduje się, że z malowidłem powiązana jest legenda o statku „David Drake”, który zatonął w trakcie sztormu niedaleko Salem, przewożąc na swoim pokładzie niezwykle ważny i niebezpieczny ładunek, będący przyczyną niesamowitych, paranormalnych zdarzeń zakłócających spokój mieszkańców okolicy.
Muszę przyznać, że już na samym wstępie bardzo spodobał mi się klimat powieści. Ma on w sobie cechy klasycznego ghost story: dom zamieszkany przez samotnego, pogrążonego w depresji mężczyzny, tajemnicze odgłosy i trudne do wytłumaczenia zjawiska wizualne. Bliscy sąsiedzi udający, że wszystkie wrażenia młodego wdowca są wynikiem silnego stresu, który niedawno przeżył. Ale gdzieś tam, w rozmowach z niektórymi mieszkańcami miasta zaczynają się przebijać fakty, przedstawiające tajemniczą historię miasta. Historię, która została wymazana z kroniki dziejów zarówno Granitehead, jak i pobliskiego Salem. To zdecydowanie się Mastertonowi udało.
Innym plusem Wyklętego jest świeże spojrzenie na dość często pojawiający się w literaturze motyw czarownic z Salem i ich głośnego procesu. Otóż Masterton w pewien sposób ominął wątek Salem i nakierował uwagę czytelników na jego genezę, na to, co mogło stać za zbiorowym szaleństwem, którego ofiarami padło kilkadziesiąt osób. Dzięki temu autor nie koncentruje swojej historii wokół tematu procesów czarownic, lecz wykorzystuje z niego co ważniejsze wątki, na podstawie których tworzy całkiem odrębną historię z odpowiednia dawką grozy i krwawych opisów.
Lecz czy powieść Mastertona jest całkowicie pozbawiona wad? Otóż nie. Największy zarzut czynię w tym momencie względem nierównomiernego rozwoju akcji. Początek jest dość spokojny, by nie powiedzieć, że powolny. Lecz można to niejako wyjaśnić tym, że autor musi wprowadzić czytelnika do swojej historii. Ale tylko do pewnego stopnia. Kiedy wszystko jest już jasne, odbiorca wie z czym musi walczyć John i grupa innych mieszkańców miasta, Masterton mógłby przyspieszyć akcję, ale tego nie robi. W tym momencie powieść zaczyna się wlec, co osobiście odebrałam jako niepotrzebne lanie wody, aż do około 2/3 powieści. Wtedy fabuła nabiera rozpędu, tyle że równie przesadnego. Zakończenie Wyklętego jest za szybkie, zupełnie jakby Masterton chciał na siłę zakończyć pisanie. Szast-prast, i potężny demon unicestwiony. Zupełnie nie przypadło mi to do gustu, tym bardziej że tkwił w tym bardzo duży potencjał, który aż prosił się o wykorzystanie. Szkoda.
Podsumowując: Wyklęty to może nie najlepsza powieść w dorobku autora, ale warto ją poznać, chociażby ze względu na jej klimat i alternatywne podejście do motywu procesów czarownic z Salem. Być może ktoś z Was odnajdzie w niej jeszcze inne cechy, dla których uzna, że warto polecić ją swoim znajomym. Mam nadzieję, że tak.
Dziękuję!

Czytałam Mastertona jako nastolatka i "Wyklętego" też znam, ale gdyby nie Twoja recenzja, to zupełnie nie przypomniałabym sobie o co chodziło :)
OdpowiedzUsuńJa też go czytywałam jako nastoletnie dziewczę, ale w tamtych czasach chyba większe wrażenie na mnie robił, w szczególności w serii Rook :)
UsuńJa już nie pamiętam które ksiązki Mastertona czytałam, bo dawno temu to było, ale Wyklętego chyba nie znam. I chyba już nie poznam ;) Przekonałam się już, że nie warto wracać do młodzieńczych zauroczeń ;)
OdpowiedzUsuńWiesz, czasem miło jest do nich wrócić, ale czasem bywa niestety tak, że są to bolesne powroty, bo człowiek nie może się nadziwić co mu się w danej książce tak podobało ;)
UsuńOstatnio odczuwam jakiś głód powieści Mastertona, mam ochotę poznać co najmniej kilka jego książek i już wiem, że "Wyklęty" dołączy do tego grona :)
OdpowiedzUsuńOsobiście poleciłabym Rooka, powieści z tej serii podobały mi się chyba najbardziej :)
UsuńMam takie wrażenie, że wyrosłam już z Mastertona. Kiedyś zaczytywałam się jego horrorami, ale niedawno czytałam jeden z nich i niestety już nie zaiskrzyło. Podejrzewam, że z Wyklętym byłoby tak samo...
OdpowiedzUsuńJa jeszcze kiedyś wrócę do tego pana, chociażby z tego powodu, że jedną z jego książek mam jeszcze na półce :)
UsuńNie wykluczam, że i ja do niego wrócę, choćby ze względu na sentyment, ale coś czuję, że raczej fajerwerków już nie poczuję...
UsuńTeż mi się wydaje, że zachwytów nie będzie, aczkolwiek liczę po prostu na przyjemne chwile z jego prozą, bo takowe mogą być :) Przynajmniej mam taką nadzieję :)
UsuńMam słabość do powieści grozy, ale jednocześnie się ich boje :D Może kiedyś się skuszę, bo okładka jest fascynująca :D
OdpowiedzUsuńPowieści Mastertona, przynajmniej te, które czytałam, w sumie jako tako nie straszą, lecz zapewniają przyjemny dreszczyk grozy :)
UsuńPo moich ostatnich doświadczeniach z Mastertonem raczej mnie nie namówisz :D Wyczuwam w powietrzu niezłą lipę :P
OdpowiedzUsuńE tam, przesadzasz... Tutaj nie ma żadnych złowrogich włosów... ;)
UsuńJa tam jeszcze z Mastertonem się umówię, na pewno na lekturę "Dziecka ciemności", bo raz, że mam tą powieść, a dwa, że jest z imiennym autografem autora dla mnie... :D
No przyznam się szczerze, że nie miałam zielonego pojęcia, że Masterton napisał poradniki związane z seksuologią... Ale mnie zaskoczyłaś tą wiadomością...
OdpowiedzUsuńNatknęłam się na takowy, "Magia seksu" wiele lat temu w bibliotece i długo nie potrafiłam sobie przyswoić, że to publikacja tego samego pana, który horrory pisuje ;)
UsuńMasterton jednym przypada do gustu, innych przyprawia o śmiech ;) Naprawdę ciężko mi się zdecydować bym wreszcie sięgnęła po jego książki, a jak już stwierdzam, że ok - idę po jakąś to się zastanawiam jaką co by się nie zrazić już na początku ;)
OdpowiedzUsuńMi osobiście bardzo podobała się seria Rook, ale na dobrą sprawę nie wiem, którą mogłabym Ci polecić :)
UsuńUwielbiam Mastertona, chociaż prawda jest taka, że nie jest wybitnym pisarzem. Ma jednak coś w sobie, co sprawia, że sięgam ciągle i ciągle po jego książki, co kończy się albo zawodem, albo radością z powodu świetnej historii. Tą chętnie przeczytam, jak i każdą inną jego autorstwa. ;)
OdpowiedzUsuńLubię takie podejście :)
UsuńJa właśnie uwielbiam thrillery Mastertona, a nie przepadam za jego horrorami - zbyt prostym stylem to pisze, a ja wolę rozbudowane zdania. Ale o "Wyklętym" akurat dużo dobrego czytałam, więc pewnie wcześniej, czy później rozważę lekturę tej powieści.
OdpowiedzUsuńJa też się spotkałam z pozytywnymi opiniami o tej powieści, ale było to całkiem dawno temu, kilkanaście lat, więc nie wiem jak patrzeć na to teraz. Może gusta czytelnicze były wtedy inne?
Usuńna pewno ją poznam z czystej ciekawości! Ja teraz najbardziej lubię jego Suszę! Bardzo mi przypadła do gustu;)
OdpowiedzUsuńNie czytałam tej książki, ale skoro Ci się podobała, to jak będę miała okazję, to kiedyś ją dorwę i przeczytam :)
UsuńSuper, lubię autora, już zapisałem sobie tytuł :)
OdpowiedzUsuńCieszy mnie to :)
UsuńNazwisko słyszałam, ale książki na oczy nie widziałam...Muszę to zmienić :)
OdpowiedzUsuńLubię Mastertona, więc pewnie przeczytam ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Mastertona. Tej książki nie kojarzę, więc chyba jej nie czytała - muszę nadrobić :)
OdpowiedzUsuń