Szesnaście dni, by zabić ludzkość
Stephen Miller, Wysłanniczkatytuł oryginału: The Messenger
przekład: Anna Esden-Tempska
wydawnictwo: MUZA S.A.
data wydania: 19 lutego 2014 r.
liczba stron: 448
ISBN: 978-83-7758-606-8
okładka: broszurowa ze skrzydełkami
Coraz częściej w literaturze spotkać można powieści traktujące o prawdopodobnych scenariuszach działań wojennych. Co ciekawsze, od jakiegoś czasu, w wielu przypadkach przewija się motyw ataku terrorystycznego z użyciem broni biologicznej. Trzeba przyznać, że wizja ta jest przerażająca, bowiem... nie widać zabójcy. Może być nim każdy, jeden z przechodniów mijanych na ulicy, w windzie, stojący w kolejce w sklepie. Broń biologiczna to cichy zabójca, którego atak naprawdę trudno jest powstrzymać. W swojej najnowszej powieści Stephen Miller, scenarzysta i aktor, znany głównie z serialu Z archiwum X, przedstawia własną wizję ataku bioterrorystycznego, którego celem jest nie tylko Ameryka, ale cały świat.
Daria Vermiglio żyje chęcią zemsty. Jej dwa bracia zginęli w obronie swojej wiary, nie ma pewności co do losu ojca. Z tego też powodu decyduje się zostać bronią w rękach Allaha. Lecz aby pokonać Wielkiego Szatana, cały świat Zachodu, musi z wyznawczyni islamu przeistoczyć się w zadziorną, pełną życia Włoszkę. Lata przygotowań, które mają ją w jak najlepszy sposób przygotować do wtopienia się w zachodni styl życia, podsycają w Darii chęć dokonania zemsty za krzywdy swojej rodziny. Kiedy okres przygotowań mija, młoda kobieta zostaje wysłana do Stanów Zjednoczonych, by nieść śmierć. Zarażona zmodyfikowanym wirusem ospy, staje się strzałą, która ma trafić prosto w serce kapitalistycznego społeczeństwa Zachodu.
Poświęcę życie. To moja ofiara.
W imię Boga.
W imię Boga. Tak. Będę walczyć do końca.
Jesteś gotowa zostać męczenniczką?
Byłabym dumna, gdybym mogła nią zostać.
Wysłanniczka to trzecia powieść w dorobku Stephena Millera i zarazem pierwsza, która została wydana w Polsce. Poprzednie powieści autora, Field of Mars i The Last Train to Kazan należą do gatunku thrillerów historycznych. Widocznie pisarz dobrze czuje się w tym gatunku, bowiem i Wysłanniczka to thriller, tyle że polityczny, traktujący o zagrożeniu jakim jest atak bioterrorystyczny.
Wojna z użyciem broni biologicznej już jakiś czas temu przestała być fantastyką naukową. Wyprodukowanie zmodyfikowanych wirusów chorób, które kilkanaście lat wcześniej zostały uznane za zwalczone, jest stosunkowo łatwe i tanie. Ponadto taki atak w początkowej fazie jest praktycznie nie do wykrycia, dopiero po kilku, kilkunastu dniach ujawniają się jego pierwsze efekty. Do tego czasu epidemia zdążyłaby najprawdopodobniej roznieść się na teren całego kraju, kontynentu, być może i świata. Wynalezienie szczepionki, która uchroniłaby ludzi przed wirusem w krótkim okresie czasu jest niemożliwe. Społeczeństwo zaczyna panikować, a władze różnymi sposobami starają się opanować kryzys.
Taki właśnie niewesoły scenariusz przedstawił w swojej najnowszej powieści Stephen Miller. Lecz powiedzieć, że jest to po prostu książka o ataku bioterrorystycznym, to za mało. Autor porusza w swojej historii tematykę o wiele bardziej złożoną.
Taki właśnie niewesoły scenariusz przedstawił w swojej najnowszej powieści Stephen Miller. Lecz powiedzieć, że jest to po prostu książka o ataku bioterrorystycznym, to za mało. Autor porusza w swojej historii tematykę o wiele bardziej złożoną.
Osaczał ją lęk.
Była na niego skazana. Cokolwiek wybierze, wybiera śmierć. Tyle że jedna śmierć przyjdzie szybciej.
Akcja powieści prowadzona jest dwutorowo, co umożliwia czytelnikowi śledzenie działań Darii oraz starającego się przewidzieć jej działania naukowca, Sama Wattermana. Niesłusznie oskarżony przed laty o wypuszczenie z laboratorium laseczek wąglika, mężczyzna zostaje zmuszony przez FBI do współpracy, bowiem zaczęły potwierdzać się tezy niegdyś przez niego głoszone. W tamtych czasach nikt nie przypuszczał, by atak z użyciem broni biologicznej był w ogóle możliwy, toteż ostrzeżenia Wattermana były ignorowane. Dopiero gdy zaczęło ziszczać się najgorsze, o czym mówił przed laty, władze na najwyższym szczeblu postanowiły na nowo zaangażować go do pracy, by pomógł w ujęciu siatki terrorystów.
Po drugiej stronie stoi Daria, kobieta, która zdecydowała się poświęcić swoje życie zemście. Za śmierć braci, za obrazę religii, ku chwale Allaha. Z początku jest niezwykle zdeterminowana, wręcz z radością staje się siewcą śmierci, zarażając przypadkowo poznanych, zwyczajnych Amerykanów. Z czasem jednak dopadają ją wątpliwości, z początku delikatne, kiedy widzi, że nie całe społeczeństwo jest zapatrzone w konsumpcyjny styl życia, że spory odsetek ludzi, których spotyka na swojej drodze stanowi tak zwany margines społeczny. System wartości Darii, na którym opierała w dużej mierze swoją chęć zemsty, kruszy się z każdym kolejnym dniem, gdy ją samą zaczyna dopadać śmierć, którą niosła swoim dotykiem. Brak wsparcia ze strony „przełożonych” sprawia, że kobieta zdaje sobie sprawę z tego, że nie była śmiercionośną strzałą, gniewem Allaha, tylko zwykłą marionetką, której nawet nie obiecano szybkiej śmierci. Daria na pewno nie jest postacią pozytywną, ale też decydowanie nie jest typowym schwarz charakterem. To młoda kobieta, która dokonała w życiu złych wyborów.
To Ameryka, jakiej nigdy nie widuje się w telewizji, ponura, z termitami i smrodem śmietników. Nic szykownego ani fajnego. Żadnej stereofonii czy podbijania rytmu, ale sam dół piramidy – miejsce, gdzie Ameryka pożera swoich ludzi, paliwo potrzebne lewiatanowi.
Obok rewelacyjnie nakreślonych postaci, w powieści czuć przebijającą się przez treść krytykę zachodniego stylu życia, wszechobecnego konsumpcjonizmu i reklam. Pośpiech, brak empatii do drugiego człowieka, myślenie tylko w kategoriach własnego „ja”. To społeczeństwo podejrzliwe, wręcz nietolerancyjne w stosunku do osób o innym kolorze skóry, innym wyznaniu, które jednakże nie potrafi sobie poradzić w sytuacji kryzysowej.
Fabuła Wysłanniczki – pomijając prolog – skupia się na szesnastu dniach, w trakcie których Daria przemierza Stany Zjednoczone, niosąc śmierć. W połączeniu ze wspomnianą wcześniej dwutorowością, sprawia to, że akcja jest niezwykle wartka. Powieść niesamowicie mocno wciąga czytelnika i nawet specjalistyczna terminologia z zakresu biologii i genetyki, która czasem się pojawia w trakcie lektury, nie sprawia trudności.
Z mojej strony daję dodatkowy plus za bibliografię, wymienioną przez autora, na końcu powieści. Wśród wspomnianych tam książek, znaleźć można publikacje poświęcone ospie, broni biologicznej, plagach czy terroryzmie. Niby nic, ale w moich oczach bardzo wzbogaca to spojrzenie na pisarza i jego dzieło. Zyskuje taki naukowy oddźwięk.

O rany, Ty i Paulina kusicie tą książką, że hej! :)
OdpowiedzUsuńBo mamy dobry powód - książka jest ekstra ;) Mi tam podobała się niezmiernie. A i ta bibliografia to plus rzeczywiście, ja o tym zapomniałam. Dobre, trzymające w napięciu czytadło :) Ewa, musisz poznać.
UsuńKoniecznie musisz przeczytać. Powinno Ci się spodobać ;)
UsuńDużo więcej osób kusi. Już z tuzin pozytywnych opinii czytałem. Książka jest dość wysoko na mojej liście 'Pewniaków' :-)
OdpowiedzUsuńJa w sumie też same opinie pozytywne o niej czytałam i w sumie się z nimi zgadzam :) Aczkolwiek powiem szczerze, że jestem ciekawa opinii negatywnej na temat tej powieści, tak dla porównania ;)
UsuńWiedźmo, u Natuli pojawiła się niezbyt pochlebna recenzja ;)
UsuńOoo... to muszę poszukać i przeczytać co się jej nie podobało w "Wysłanniczce" :)
UsuńO i jest kolejna pozytywna recka "Wysłanniczki". I słusznie, bo książka miodzio.
OdpowiedzUsuńJestem przed lekturą i jedyne czego się obawiam, to fakt, żeby książka nie była zbytnio moralizatorska w tej swojej krytyce zachodniego stylu życia. No i okładka też pozostawia wiele do życzenia, ale i tak jestem bardzo ciekawa lektury :)
OdpowiedzUsuńMi w sumie okładka nie przeszkadzała, bo środek książki skutecznie mnie wciągnął :)
UsuńI nie wydaje mi się, by była zbytnio moralizatorska, jak to ładnie ujęłaś, ale o tym myślę, że każdy czytelnik sam zadecyduje :)
Całkiem niezłe, obszerna recenzja widać, że książka się podobała :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie się podobała :)
UsuńDużo dobrych słów :) Koniecznie przeczytam!
OdpowiedzUsuńWedług mnie naprawdę warto :)
UsuńMam, niedawno zaczęłam... Tematyka nieszczególnie mnie zachęcała, ale czyta się nieźle. Po recenzji jestem nieco spokojniejsza ;)
OdpowiedzUsuńZdaję sobie sprawę, że tematyka nie wszystkim czytelnikom może pasować, ale wydaje mi się, że nawet mimo to warto jest "spróbować" tą książkę :)
UsuńWybacz, ale przeczytałam Twoją recenzję po łebkach, bo sama niedługo będę się brać za "Wysłanniczkę" :)
OdpowiedzUsuńZnam to skądś ;)
UsuńTematyka zdaję się oklepana na wskroś, ale po recenzji, książka znajduje się dość wysoko na liście "muszę przeczytać". Mam nadzieje, że moje spotkanie z książką będzie równie dobre jak Twoje ;) Dodaję do obserwowanych i na blog rolla ;) Zapraszam na mojego nowego bloga:
OdpowiedzUsuńhttp://kamilczytaksiazki.blogspot.com
Mam nadzieję, że Ci się spodoba.
UsuńPozdrawiam!
Brzmi super, mimo że sama tematyka do oryginalnych nie należy. Ale co tam, jeśli książka wciąga, to ja mówię zdecydowane "tak" :)
OdpowiedzUsuńI takie podejście mi się podoba ;)
UsuńNie tak niepochlebna :-)
OdpowiedzUsuńUważam, że książka nie jest zła. Jest dobrze napisana, ale uboga w emocje, czytało mi się ją jak reportaż, ubolewam nad tym, ale cóż... nie mój styl.
O, popatrz. A według mnie emocji było w tej powieści całkiem sporo :)
UsuńTrafiłam do Ciebie przypadkowo i dobrze...przynajmniej dowiedziałam się, że taka książka istnieje. Nie wiem, jak to się stało, ale to pierwsza recenzja tej książki, jaką czytam...ale zachęcająca :) - więc ja jestem jak najbardziej ZA :)
OdpowiedzUsuńCieszę się :)
Usuń