From the Dead
Maciej Krzywiński, Faith No More. Królowie życia (i inne nadużycia)wydawnictwo: In Rock
data wydania: 3 lutego 2016 r.
liczba stron: 380
ISBN: 978-83-64373-36-7
okładka: miękka
Przyznam się bez bicia, że pierwszym skojarzeniem, jakie mi się nasuwa, gdy myślę o Faith No More jest... utwór „Easy”, czyli cover przeboju The Commodores. Tak się akurat złożyło, że twórczość zespołu poznałam właśnie od tej piosenki. Dopiero później przyszedł czas na „Evidence”, „Epic”, „Last Cup of Sorrow” i całą resztę. Ostatnio miałam okazję zapoznać się z historią zespołu, dziwnego zespołu, nawet jak na obecne standardy, nie mówiąc już o latach, kiedy dopiero się formował.
Faith No More. Królowie życia (i inne nadużycia) to dobrze napisana biografia zespołu Faith No More. Maciej Krzywiński, autor publikacji, opisał cienie i blaski kapeli, która mimo stosunkowo niewielkiego dorobku muzycznego zawojowała muzyczny świat i której brzmienie trudno po dziś dzień jednoznacznie sklasyfikować.
Autor przedstawił historię zespołu od samego jego początku w okolicach 1981 roku, nie pomijając przy tym rozlicznych zmian w składzie oraz mniejszych lub większych scysji, jakie co jakiś czas pojawiały się pomiędzy muzykami. Bo prawda jest taka – o czym Krzywiński w książce kilkakrotnie wspomina – że niektórzy muzycy nieszczególnie za sobą przepadali. Nie spędzali ze sobą całych dni, ale widocznie wyszło im to tylko na dobre – co zresztą słychać na ich albumach.
W książce Królowie życia (i inne nadużycia) znaleźć można wiele anegdot dotyczących nie tylko samego zespołu, ale też innych gwiazd sceny muzycznej. I bardzo często są to dość dosadne historyjki, obnażające (i obrażające) muzyków z innych grup. Szczególnie celował się w nich Mike Patton. Widocznie bardzo mocno zapisał mu się w pamięci czas, gdy Faith No More supportowało Guns N' Roses, a lider zespołu, Axl Rose słynny był ze swoich kontrowersyjnych i ogólnie dość nieprzyjemnych zachowań w trakcie koncertów. Zresztą słowa Pattona, wrednego i złośliwego faceta podkreślają w tym momencie jego osobistą filozofię. Według niego wokalista nie jest „lepszą częścią zespołu, tylko kolejnym instrumentem”. „Mawiają, że wokalista powinien być w centrum... Moim zdaniem – gówno prawda. Trzeba umieć się dostosować, niekoniecznie pchać na pierwszy plan. Nienawidzę tego jebanego gówna, gdy wokalista pcha się na pierwszy plan. Bywają stosowne do tego okazje, ale moim zdaniem najciekawsze nagrania powstają, gdy wokalista jest trochę zakopany w miksie i współdziała z instrumentami. Głos jest instrumentem. Kropka” – powiedział to facet, który naprawdę wiedział jak ze swojego głosu korzystać.
O Pattonie zresztą w Faith No More. Królowie życia (i inne nadużycia) czytelnik przeczyta naprawdę dużo. Autor poświęcił sporo miejsca osobie wokalisty, ale też projektach muzycznych, w jakich uczestniczył. Z początku był to zespół Mr. Bungle, w którym zaczynał swoją przygodę z muzyką. Później, już po rozpadzie Faith No More w 1998 roku, Mike Patton udzielał się w wielu innych zespołach, mniej lub bardziej gościnnie. Ich obszerną listę Maciej Krzywiński zamieścił na końcu publikacja, w rozdziale Dyskografia. Znajdują się tam informacje o wszystkich projektach muzycznych w których brali udział członkowie Faith No More od czasu rozpadu zespołu do jego ponownej reaktywacji.
W książce nie pominięto też trudnych tematów, jakimi były na przykład powody odejścia Jima Martina i jego późniejsze relacje z zespołem (w szczególności dziwna rozmowa na temat jego ewentualnego powrotu do FNM po latach) czy uzależnienie Roddy’ego Bottuma od twardych narkotyków. Autor pokazał wzloty i upadki muzyków, nie oceniając ich przy tym, co w moim odczuciu pozytywnie wpłynęło na odbiór opisywanego tytułu.
Dużą zaletą publikacji są liczne wypowiedzi byłych i obecnych członków zespołu oraz osób z nim związanych. Niektóre z nich zostały zaczerpnięte z internetu, część z rozmaitych czasopism, ale są też wypowiedzi z wywiadów, które autor sam przeprowadził z muzykami. W przypadku książek biograficznych takie fragmenty poprawiają odbiór i przybliżają sylwetki osób, o których aktualnie mowa. Oprawę graficzną powieści stanowią zdjęcia, pokazujące członków zespołu w różnych okresach ich twórczości. Wśród nich znaleźć można też fotografie wykonane podczas koncertów w Polsce, a kilka stron dalej przeczyta się krótki fragment poświęcony wizytom muzyków w naszym kraju.
Przyznam jednak, że nie do końca odpowiadał mi styl autora, konkretnie fragmenty, w których sili się on na żart. Nie zawsze mu się to udaje – łagodnie rzecz ujmując. Bywało, że zastanawiałam się co ma piernik do wiatraka, bo ani to wprowadzenie do kolejnego zagadnienia, ani podsumowanie poprzedniego. Całe szczęście dało radę przez te fragmenty się przegryźć i wrócić do zapoznawania się z historią Faith No More.
Podsumowując, Faith No More. Królowie życia (i inne nadużycia) to ciekawie i rzetelnie napisana biografia zespołu. Strony publikacji zapełnione są anegdotami i ciekawostkami dotyczącymi muzyków, a także innych osobowości znanych ze sceny muzycznej. Dla fanów Faith No More to pozycja obowiązkowa!
Autor przedstawił historię zespołu od samego jego początku w okolicach 1981 roku, nie pomijając przy tym rozlicznych zmian w składzie oraz mniejszych lub większych scysji, jakie co jakiś czas pojawiały się pomiędzy muzykami. Bo prawda jest taka – o czym Krzywiński w książce kilkakrotnie wspomina – że niektórzy muzycy nieszczególnie za sobą przepadali. Nie spędzali ze sobą całych dni, ale widocznie wyszło im to tylko na dobre – co zresztą słychać na ich albumach.
W książce Królowie życia (i inne nadużycia) znaleźć można wiele anegdot dotyczących nie tylko samego zespołu, ale też innych gwiazd sceny muzycznej. I bardzo często są to dość dosadne historyjki, obnażające (i obrażające) muzyków z innych grup. Szczególnie celował się w nich Mike Patton. Widocznie bardzo mocno zapisał mu się w pamięci czas, gdy Faith No More supportowało Guns N' Roses, a lider zespołu, Axl Rose słynny był ze swoich kontrowersyjnych i ogólnie dość nieprzyjemnych zachowań w trakcie koncertów. Zresztą słowa Pattona, wrednego i złośliwego faceta podkreślają w tym momencie jego osobistą filozofię. Według niego wokalista nie jest „lepszą częścią zespołu, tylko kolejnym instrumentem”. „Mawiają, że wokalista powinien być w centrum... Moim zdaniem – gówno prawda. Trzeba umieć się dostosować, niekoniecznie pchać na pierwszy plan. Nienawidzę tego jebanego gówna, gdy wokalista pcha się na pierwszy plan. Bywają stosowne do tego okazje, ale moim zdaniem najciekawsze nagrania powstają, gdy wokalista jest trochę zakopany w miksie i współdziała z instrumentami. Głos jest instrumentem. Kropka” – powiedział to facet, który naprawdę wiedział jak ze swojego głosu korzystać.
O Pattonie zresztą w Faith No More. Królowie życia (i inne nadużycia) czytelnik przeczyta naprawdę dużo. Autor poświęcił sporo miejsca osobie wokalisty, ale też projektach muzycznych, w jakich uczestniczył. Z początku był to zespół Mr. Bungle, w którym zaczynał swoją przygodę z muzyką. Później, już po rozpadzie Faith No More w 1998 roku, Mike Patton udzielał się w wielu innych zespołach, mniej lub bardziej gościnnie. Ich obszerną listę Maciej Krzywiński zamieścił na końcu publikacja, w rozdziale Dyskografia. Znajdują się tam informacje o wszystkich projektach muzycznych w których brali udział członkowie Faith No More od czasu rozpadu zespołu do jego ponownej reaktywacji.
W książce nie pominięto też trudnych tematów, jakimi były na przykład powody odejścia Jima Martina i jego późniejsze relacje z zespołem (w szczególności dziwna rozmowa na temat jego ewentualnego powrotu do FNM po latach) czy uzależnienie Roddy’ego Bottuma od twardych narkotyków. Autor pokazał wzloty i upadki muzyków, nie oceniając ich przy tym, co w moim odczuciu pozytywnie wpłynęło na odbiór opisywanego tytułu.
Dużą zaletą publikacji są liczne wypowiedzi byłych i obecnych członków zespołu oraz osób z nim związanych. Niektóre z nich zostały zaczerpnięte z internetu, część z rozmaitych czasopism, ale są też wypowiedzi z wywiadów, które autor sam przeprowadził z muzykami. W przypadku książek biograficznych takie fragmenty poprawiają odbiór i przybliżają sylwetki osób, o których aktualnie mowa. Oprawę graficzną powieści stanowią zdjęcia, pokazujące członków zespołu w różnych okresach ich twórczości. Wśród nich znaleźć można też fotografie wykonane podczas koncertów w Polsce, a kilka stron dalej przeczyta się krótki fragment poświęcony wizytom muzyków w naszym kraju.
Przyznam jednak, że nie do końca odpowiadał mi styl autora, konkretnie fragmenty, w których sili się on na żart. Nie zawsze mu się to udaje – łagodnie rzecz ujmując. Bywało, że zastanawiałam się co ma piernik do wiatraka, bo ani to wprowadzenie do kolejnego zagadnienia, ani podsumowanie poprzedniego. Całe szczęście dało radę przez te fragmenty się przegryźć i wrócić do zapoznawania się z historią Faith No More.
Podsumowując, Faith No More. Królowie życia (i inne nadużycia) to ciekawie i rzetelnie napisana biografia zespołu. Strony publikacji zapełnione są anegdotami i ciekawostkami dotyczącymi muzyków, a także innych osobowości znanych ze sceny muzycznej. Dla fanów Faith No More to pozycja obowiązkowa!
Za opowieść o królach życia serdecznie dziękuję
Wydawnictwu In Rock!


Raczej nie dla mnie :)
OdpowiedzUsuńW biografie zespołów trzeba się wciągnąć, ale rozumiem ;)
UsuńTakie pozycje nie są dla mnie, trudno mi się nimi zainteresować... Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńNie każdy gustuje w tego rodzaju literaturze :)
UsuńJestem pod wrażeniem. Bardzo fajny artykuł.
OdpowiedzUsuń