Cała prawda o czerwonej kredce
Gra o Tron. Książka do kolorowaniatytuł oryginalny: Game of Thrones Coloring Book
autor: George R.R. Martin
ilustratorzy: John Howe, Levi Pinfold, Adam Stower, Yvonne Gilbert, Tomislav Tomić
przekład: opracowanie zbiorowe
wydawnictwo: Akurat
data wydania: 2 grudnia 2015 r.
liczba stron: 96
ilość plansz do kolorowania: 45
ISBN: 978-83-287-0233-2
okładka: miękka
Cykl Pieśń Lodu i Ognia na dobrą sprawę zyskał na popularności po emisji pierwszego sezonu serialu opartego na tworzących go powieściach. Od tamtego czasu marketingowcy mający prawa do dysponowania marką zachodzą w głowę „co by tu jeszcze wymyślić...?”. I tym sposobem rynek wzbogacił się o niezliczoną ilość gadżetów z motywami przewodnimi kojarzącymi się z serialem i książkami, grami komputerowymi i planszowymi (jest nawet Monopoly oparte na Grze o Tron! Rozgrywka musi być brutalna...), a także publikacjami takimi jak książka kucharska z potrawami pojawiającymi się na kartach powieści, encyklopedia Świat Lodu i Ognia, a także przewodnik turystyczny po Westeros i pozostałych krainach. Ludzie od promocji wzięli też pod uwagę fakt, że na czasie są rozmaite kolorowanki dla dorosłych. O jednej z nich chcę Wam dzisiaj opowiedzieć.
Gra o Tron. Książka do kolorowania to publikacja, która na pewno przykuła wzrok fanów cyklu powieści (i/lub) serialu Gra o Tron, a także miłośników kreatywnych zabaw z kredkami. Składa się na nią 45 plansz do kolorowania o wymiarach 25 cm × 25 cm.
Ilustracje przygotowane przez piątkę rysowników są bardzo szczegółowe. Naprawdę. Na pierwszy rzut oka ilość detali nieco przeraża i niektórym osobom może kojarzyć się z wysiłkiem, nie zaś z relaksem. Szybko się jednak okazuje, że kolorowanie, owszem, wymaga skupienia, lecz stanowi wspaniałą rozrywkę, i to na długie godziny.
W niektórych książkach do kolorowania na stronie sąsiadującej z planszą widnieje „ściągawka”, czyli pokolorowana ilustracja, z której można czerpać „inspirację”. W tym przypadku takiej pomocy nie ma, a jej miejsce zajęły cytaty z powieści Martina. Powiem szczerze, że byłoby to przydatne, gdyby znajdowały się w nich jakieś wskazówki dotyczące kolorów strojów, włosów i podobnych szczegółów. Jednakże tego typu informacje pojawiają się niezwykle rzadko, a i nawet wtedy są lakoniczne. W związku z tym można zdecydować się na jeden z dwóch sposobów kolorowania: poświęcić nieco czasu i w książkach (lub w sieci, tak jest szybciej) wyszukać fragmenty dotyczące charakterystyki danej postaci, herbu lub miejsca i dopiero wtedy zabrać się za pracę. Można też popuścić wodze fantazji i samemu zdecydować, jaką barwę będzie miała suknia, jakimi kolorami będzie się mieniło zwierzę herbowe lub dana budowla. Zdecydowałam się na drugą możliwość, wybierając kredki według własnego uznania.
Grę o Tron. Książkę do kolorowania wydrukowano na dość cienkim papierze (gramatura 80g/m2), więc odradzałabym używanie pisaków i cienkopisów, gdyż prawdopodobnie przebijałyby na drugą stronę, a szkoda, bo te ostatnie niekiedy bardzo by się przydały. Ale jako że po drugiej strony planszy z rysunkiem widnieje cytat z książki, to w razie czego ewentualnie przebicie cienkopisu nie wyrządzi większych „szkód” innym ilustracjom. Ja do kolorowania używałam zwykłych kredek ołówkowych, które spisały się na medal.
Znakomita większość plansz zajmuje całą stronę, bez jakiejkolwiek ramki, przez co trudno jest pokolorować je w pobliżu grzbietu książki. Nawet maksymalne zgięcie niewiele pomaga, ale z drugiej strony nie jest to jakąś specjalną wadą, a problem ten występuje w wielu kolorowankach. Spokojnie można więc zostawić pewne fragmenty niedomalowane i powiedzieć, że taki właśnie był zamysł artystyczny.
Podsumowując, Gra o Tron. Książka do kolorowania to sposób na wielogodzinny relaks i zabawę z kolorami. I wbrew pozorom nie zużyjecie wiele czerwonej kredki. Polecam wszystkim fanom tej formy arteterapii.
Za kolorowe spotkanie ze światem Pieśni Lodu i Ognia
serdecznie dziękuję portalowi eFantastyka.pl!







Kolorowanki nie dla mnie, ale widzę, że w przypadku tej trzeba mieć dużo czasu i cierpliwości. Jest wiele małych elementów :)
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że nawet więcej cierpliwości niż czasu ;)
UsuńJakby była taka Tolkienowa kolorowanka to chyba nie potrafiłabym się jej oprzeć :D
OdpowiedzUsuńA powiem Ci, że w kwietniu Amber ma opublikować kolorowankę "Świat Tolkiena" ;)
UsuńO mojej słabości do kolorowanek chyba nie muszę Ci wspominać :))))
OdpowiedzUsuńNie, nie musisz ^^
UsuńCóż, nie moje tereny ;d ie czytałam tych książek, więc na nic mi kolorowanka ;d
OdpowiedzUsuńW sumie racja :)
UsuńMiałam ją sobie sprawić, ale przy mojej cierpliwości nie ma to sensu. :D
OdpowiedzUsuńOj, wymaga cierpliwości, wymaga... :)
UsuńGdyby nie to, że ostatnio brakuje mi czasu na kolorowanie, to już dawno bym sobie tę kolorowankę kupiła. Ale niestety już za dużo zeszytów leży ledwie zaczętych. :/
OdpowiedzUsuńMoże więc za jakiś czas się na nią skusisz? :)
UsuńPolubiłam kolorowanki :)
OdpowiedzUsuńJa też ;)
UsuńWłaśnie czytam "Grę o tron" i wydaje mi się, że pokuszę się o tę kolorowankę. Zachęciłaś mnie tą recenzją, a Twoje malowanki są bardzo ładne.
OdpowiedzUsuń