Aby zbadać skąd bierze się życie, należy wpierw zająć się śmiercią
Mary Shelley, Frankenstein, czyli współczesny Prometeusztytuł oryginalny: Frankenstein; or, the Modern Prometheus
przekład: Maciej Płaza
seria: Klasyka grozy
wydawnictwo: Vesper
data wydania: 15 lutego 2017 r.
liczba stron: 320
ISBN: 978-83-7731-260-5
okładka: twarda
Frankenstein, jedno z najbardziej klasycznych dzieł grozy do dziś budzi żywe zainteresowanie wśród czytelników. Jednakże przez te wszystkie lata od dnia, kiedy powieść została wydana, wielu twórców, którzy zaadaptowali historię na potrzeby innych mediów. W ich wersjach potwór Frankensteina coraz bardziej przypominał bezrozumne monstrum, łaknące krwi i zniszczenia. Tymczasem w oryginalne był on po prostu najbardziej samotną istotą na świecie.
Młody Robert Walton postanawia spełnić marzenie swego życia i wyrusza w pełną niebezpieczeństw wyprawę, by odkryć drogę przez skute lodem Morze Północne do Oceanu Spokojnego. Gdy pewnego dnia statek, którym płynie zostaje zatrzymany przez ogromne masy lodu, a na pokład trafia wycieńczony młodzieniec. Z jego ust Walton słyszy przerażającą historię o śmierci i zemście, które przyniósł pewien katastrofalny w skutkach eksperyment.
Młody Robert Walton postanawia spełnić marzenie swego życia i wyrusza w pełną niebezpieczeństw wyprawę, by odkryć drogę przez skute lodem Morze Północne do Oceanu Spokojnego. Gdy pewnego dnia statek, którym płynie zostaje zatrzymany przez ogromne masy lodu, a na pokład trafia wycieńczony młodzieniec. Z jego ust Walton słyszy przerażającą historię o śmierci i zemście, które przyniósł pewien katastrofalny w skutkach eksperyment.
Mam w sobie wielką miłość, której nie potrafisz sobie wyobrazić. Oraz wielki gniew, który zadziwiłby Cię ogromnie. Jeśli nie zaspokoję jednego... pogrążę się w drugim.
Czytelnik poznaje losy młodego Wiktora Frankensteina, który wiedziony miłością do nauki i poznania tajemnic życia z pasją właściwą dla młodych ludzi bez pamięci zanurza się w świecie podręczników i wykładów. Ów wspaniały czas spędzony na różnego rodzaju badaniach zamienia się w koszmar, kiedy młody naukowiec powołuje do życia potwora. Badając niezgłębioną tajemnicę życia i śmierci Frankenstein chce znaleźć ów boski czynnik, który sprawia, że człowiek żyje. Prowadzi różne eksperymenty, wykorzystując do nich ciała zmarłych i gdy wreszcie odnosi spektakularny sukces, przywraca do życia to, co było martwe, jest przerażony. Z jednej strony przytłacza go myśl, że stworzył szkaradną istotę, której sam widok może pozbawić człowieka zmysłów, ale z drugiej nie chce przyjąć do wiadomości faktu, że potwór jest dziełem jego własnych rąk i braku poszanowania granicy między tym co ludzkie, a co boskie.
Frankenstein jest wielowarstwową powieścią, którą można rozpatrywać z wielu różnych perspektyw. Z jednej strony jest to historia o cudzie i grozie stworzenia, o tym, że człowiek nie powinien podejmować prób zabawy w Boga, jeśli nie jest w stanie zaakceptować płynących z tego konsekwencji. Jest to też zarazem opowieść o najsamotniejszej na świecie istoty, odrzuconej przez swojego twórcę, swojego ojca, który przez szpetotę swojego ciała musiał ukrywać się przed ludźmi. Jego inteligencja i ciągle rozwijające się umiejętności poznawcze nie skonfrontować się z innym myślącym bytem. Na dodatek odraza jaką budził nawet u swojego twórcy obudziła w nim złe cechy charakteru, co w połączeniu z jego nadludzką zwinnością i siłą przyczyniły się do wielu tragedii.
Frankenstein jest wielowarstwową powieścią, którą można rozpatrywać z wielu różnych perspektyw. Z jednej strony jest to historia o cudzie i grozie stworzenia, o tym, że człowiek nie powinien podejmować prób zabawy w Boga, jeśli nie jest w stanie zaakceptować płynących z tego konsekwencji. Jest to też zarazem opowieść o najsamotniejszej na świecie istoty, odrzuconej przez swojego twórcę, swojego ojca, który przez szpetotę swojego ciała musiał ukrywać się przed ludźmi. Jego inteligencja i ciągle rozwijające się umiejętności poznawcze nie skonfrontować się z innym myślącym bytem. Na dodatek odraza jaką budził nawet u swojego twórcy obudziła w nim złe cechy charakteru, co w połączeniu z jego nadludzką zwinnością i siłą przyczyniły się do wielu tragedii.
Kto nigdy tego nie doświadczył, ten nigdy nie pojmie, jak kusząca potrafi być nauka... można nieprzerwanie sycić łaknienie odkryć i cudów.
Co ważne, cierpi nie tylko stworzony przez Frankensteina byt, ale i on sam. Siła, którą powołał do życia, pobudzony przez głód nauki i poniekąd własną pychę, a którą później z obrzydzeniem odrzucił, przez niego zaczęła wyzwalać swą niszczycielską siłę. Kolejne tragedie będące przyczyną odrzucenia z jednej strony powodują u Wiktora ogromne poczucie winy, ale z drugiej strony pobudza w nim pragnienie zemsty. To samonapędzające się koło w żaden sposób nie przynosi ulgi w cierpieniu, które sam sobie zgotował.
Najgłębiej cierpią ci, co zostali wśród żywych.
To, o czym muszę napisać to język. Uwielbiam powieści gotyckie nie tylko ze względu na ich atmosferę, ale też ten piękny język. Dla niektórych odbiorców może być zawiły i ciężki, ale w moim odczuciu doskonale oddaje ducha epoki i ówczesne spojrzenie na świat i wyznawane przez nich wartości.
Najnowsze wydanie Frankensteina zostało uzupełnione o świetne posłowie autorstwa Macieja Płazy, który szczegółowo opracował i przedstawił czytelnikom życie i twórczość Mary Shelley. W aneksie znalazły się również trzy krótkie teksty. Pierwszym z nich jest Pogrzeb George’a Gordona Byrona, będący fragmentem większej całości. Jest to tekst krótki, lakoniczny, lecz przebija się przez niego pewna doza tajemniczości. Historia ta opowiada o dwóch podróżnikach wędrujących przez kraje Bliskiego Wschodu. Gdy jeden z nich nagle zaczyna opadać z sił, wyznaje swemu przyjacielowi, że jest to miejsce, do którego przybył, by umrzeć. Rozmowa dwóch dżentelmenów pełna jest niedopowiedzeń i tajemniczości, lecz kończy się tak nagle, że pozostawia spory niedosyt.
Drugim z tekstów jest Wampir autorstwa Johna Williama Polidori’ego. Napisany nieco patetycznym językiem, ale czyta się go dość przyjemnie. Jest to historia o pewnym młodzieńcu, który dowiedziawszy się, że jego towarzysz podróży jest złą i niebezpieczną istotą, stara się ostrzec przed nim napotkanych ludzi. Jego interwencje spotykają się z tragicznymi konsekwencjami, zaś całość opowieści wieńczy krwawy finał. W swojej historii Polidori przedstawił wampira jako diaboliczną istotę, sprowadzającą ludzi na manowce i cieszącego się ich nieszczęściem. Być może nie jest to klasyczny obraz wampira, jaki spotyka się szeroko w powieściach, jednakże owa opowieść weszła na stałe do kanonu literatury wampirycznej.
Jako ostatnie zostały przedstawione krótkie formy Percy’ego Bysshe Shelley’a, zebrane pod tytułem Dziennik z Genewy. Opowieści o duchach. Ich autorem nie był mąż Mary Shelley, ich autorstwo należy przypisać Matthew Gregory’emu Lewisowi, który opowiedział je Shelley’owi. Owych historii jest pięć, przypominają raczej krótkie historyjki z dreszczykiem, które opowiada się wieczorami dla pobudzenia wyobraźni. Nie są zbyt straszne, a raczej zbudowane na pewnych schematach, często spotykanych w ówczesnych powieściach grozy, ale muszę przyznać, że poznawałam je z przyjemnością.
Podsumowując, lektura Frankensteina w całości spełniła nadzieje, jakie w niej pokładałam. To świetna i ponadczasowa historia o cudzie tworzenia i konsekwencjach, które się z tym wiążą, ale też opowieść o samotności, nienawiści i zemście, która może doprowadzić na skraj szaleństwa. Jeśli chcecie poznać klasykę literatury, a w szczególności powieści grozy, to nie pozostaje Wam nic innego, jak tylko sięgnąć po tę książkę. Na pewno nie będziecie żałować.
Najnowsze wydanie Frankensteina zostało uzupełnione o świetne posłowie autorstwa Macieja Płazy, który szczegółowo opracował i przedstawił czytelnikom życie i twórczość Mary Shelley. W aneksie znalazły się również trzy krótkie teksty. Pierwszym z nich jest Pogrzeb George’a Gordona Byrona, będący fragmentem większej całości. Jest to tekst krótki, lakoniczny, lecz przebija się przez niego pewna doza tajemniczości. Historia ta opowiada o dwóch podróżnikach wędrujących przez kraje Bliskiego Wschodu. Gdy jeden z nich nagle zaczyna opadać z sił, wyznaje swemu przyjacielowi, że jest to miejsce, do którego przybył, by umrzeć. Rozmowa dwóch dżentelmenów pełna jest niedopowiedzeń i tajemniczości, lecz kończy się tak nagle, że pozostawia spory niedosyt.
Drugim z tekstów jest Wampir autorstwa Johna Williama Polidori’ego. Napisany nieco patetycznym językiem, ale czyta się go dość przyjemnie. Jest to historia o pewnym młodzieńcu, który dowiedziawszy się, że jego towarzysz podróży jest złą i niebezpieczną istotą, stara się ostrzec przed nim napotkanych ludzi. Jego interwencje spotykają się z tragicznymi konsekwencjami, zaś całość opowieści wieńczy krwawy finał. W swojej historii Polidori przedstawił wampira jako diaboliczną istotę, sprowadzającą ludzi na manowce i cieszącego się ich nieszczęściem. Być może nie jest to klasyczny obraz wampira, jaki spotyka się szeroko w powieściach, jednakże owa opowieść weszła na stałe do kanonu literatury wampirycznej.
Jako ostatnie zostały przedstawione krótkie formy Percy’ego Bysshe Shelley’a, zebrane pod tytułem Dziennik z Genewy. Opowieści o duchach. Ich autorem nie był mąż Mary Shelley, ich autorstwo należy przypisać Matthew Gregory’emu Lewisowi, który opowiedział je Shelley’owi. Owych historii jest pięć, przypominają raczej krótkie historyjki z dreszczykiem, które opowiada się wieczorami dla pobudzenia wyobraźni. Nie są zbyt straszne, a raczej zbudowane na pewnych schematach, często spotykanych w ówczesnych powieściach grozy, ale muszę przyznać, że poznawałam je z przyjemnością.
Podsumowując, lektura Frankensteina w całości spełniła nadzieje, jakie w niej pokładałam. To świetna i ponadczasowa historia o cudzie tworzenia i konsekwencjach, które się z tym wiążą, ale też opowieść o samotności, nienawiści i zemście, która może doprowadzić na skraj szaleństwa. Jeśli chcecie poznać klasykę literatury, a w szczególności powieści grozy, to nie pozostaje Wam nic innego, jak tylko sięgnąć po tę książkę. Na pewno nie będziecie żałować.
Za możliwość poznania sekretu życia serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Vesper!
Recenzja bierze udział w wyzwaniu Klasyka horroru 2.


Uwielbiam tę historię, wciąż aktualna mimo upływu czasu...
OdpowiedzUsuńOj tak. I w dodatku pięknie napisana.
UsuńJa też byłam nią zachwycona :) Nieamowita książka
OdpowiedzUsuńBardzo :)
UsuńOpowieść świetna, po przeczytaniu byłam pod dużym wrażeniem jej oddziaływania. Cieszy mnie również obszerne posłowie objaśniające najważniejsze motywy i przybliżające fakty z życia pisarki. Co ciekawe, zupełnie nie pamiętam już tych dodatków do powieści.
OdpowiedzUsuńMoże miałaś wcześniejsze wydanie, w nim ich nie było. Aneks w postaci dodatkowych opowiadań pojawił się dopiero w tegorocznym wydaniu.
UsuńNie, mam aneks wraz z dodatkami, mimo że moja książka to wydanie I z 2013 roku :) Nawet w recenzji wspominam o tych fragmentach, ale jak widać zupełnie nie zapadły mi w pamięć.
OdpowiedzUsuńO dziwo słyszałem o Wampirze Polidoriego - nie czytałem, podobnie zresztą jak Frankensteina. Ale fajnie byłoby nadrobić dwa klasyki za jednym podejściem...
OdpowiedzUsuńCzytałam dawno temu i byłam na sztuce. Chętnie bym sobie odświeżyła tę historię ;)
OdpowiedzUsuń