Cienie przeszłości
Jacek Łukawski, Grom i szkwałcykl: Kraina martwej ziemi tom 2
wydawnictwo: Sine Qua Non
data wydania: 1 marca 2017 r.
liczba stron: 400
ISBN: 978-83-7924-763-9
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Rok temu napisałam recenzję Krwi i stali, pierwszego tomu serii Kraina martwej ziemi. Ta powieść dark fantasy zdobyła moje serce. Było w niej dużo zwrotów akcji, intrygujących postaci oraz bogaty folklor. Z niecierpliwością czekałam na kolejną część cyklu, tym bardziej że zakończyła się tak nagle i to w takim momencie! Teraz, kiedy jestem już po lekturze Gromu i szkwału powiem Wam jedno ‒ warto było czekać ten rok.
Arthorn wraz ze swym towarzyszem Marcasem wrócili do zamku. Wydawać by się mogło, że pełna niebezpieczeństw przygoda dobiegła końca i teraz będą mogli odpocząć i cieszyć się spokojem. Nic bardziej mylnego. Na zamek wdarły się wojska wroga, a na domiar złego zaginęła księżniczka Azure. Arthorn musi po raz kolejny wyruszyć w pełną niebezpieczeństw drogę, by uratować królestwo.
Drugi tom Krainy martwej ziemi zaczyna się tam, gdzie zakończył pierwszy. Król nie żyje, a Morrończycy podstępem wdarli się na zamek. Główni bohaterowie nie mają ani chwili odpoczynku po ciężkich wydarzeniach, jakie miały miejsce podczas ich przeprawy przez Martwicę. Tym razem jednak ich ścieżki się rozdzielają i każdy z nich zmuszony jest samodzielnie stawić czoło wrogowi.
Akcja w Gromie i szkwale przebiega wielotorowo, czytelnik poznaje perypetie Arthorna, Marcasa, Garharda, Azure, Aurissa, a w pewnym stopniu i Gwydona. O ile sylwetki dwóch pierwszych bohaterów można było dobrze poznać podczas lektury pierwszej części Krainy martwej ziemi, tak w tym tomie autor dał czytelnikom możliwość zapoznania się z charakterem i historią pozostałych postaci. Co więcej, pokazał kierującą nimi motywację i przeszłe wydarzenia, które ich ukształtowały, co może w niektórzy przypadkach zmienić ich postrzeganie przez czytelnika. Pod tym względem szczególnie ciekawe są postacie Garharda i księżniczki Azure, gdyż są to dwie postacie, które mają główny wpływ nie tylko na rozwój fabuły, ale też na wybory Arthorna, głównego bohatera.
W Gromie i szkwale więcej jest elementów fantastycznych, niż miało to miejsce w Krwi i stali. Pierwszy tom serii był mroczniejszy i brutalniejszy, w drugim, owszem, są sceny walki, gdzie krew leje się gęstymi strumieniami, ale ogólnie wydźwięk historii jest bardziej awanturniczy. Pojawiają się w niej latające statki (sic!), został też położony większy nacisk na pokazanie historii stworzonego przez Jacka Łukawskiego uniwersum oraz tamtejszego folkloru. Autor szczegółowo opisał kulturę i historię Dwargów, co muszę przyznać, że bardzo przypadło mi do gustu. Szkoda tylko, że brakło momentów trudnej przeprawy przez Martwicę, czym autor zdobył moje serce w Krwi i stali.
Drugi tom Krainy martwej ziemi zaczyna się tam, gdzie zakończył pierwszy. Król nie żyje, a Morrończycy podstępem wdarli się na zamek. Główni bohaterowie nie mają ani chwili odpoczynku po ciężkich wydarzeniach, jakie miały miejsce podczas ich przeprawy przez Martwicę. Tym razem jednak ich ścieżki się rozdzielają i każdy z nich zmuszony jest samodzielnie stawić czoło wrogowi.
Akcja w Gromie i szkwale przebiega wielotorowo, czytelnik poznaje perypetie Arthorna, Marcasa, Garharda, Azure, Aurissa, a w pewnym stopniu i Gwydona. O ile sylwetki dwóch pierwszych bohaterów można było dobrze poznać podczas lektury pierwszej części Krainy martwej ziemi, tak w tym tomie autor dał czytelnikom możliwość zapoznania się z charakterem i historią pozostałych postaci. Co więcej, pokazał kierującą nimi motywację i przeszłe wydarzenia, które ich ukształtowały, co może w niektórzy przypadkach zmienić ich postrzeganie przez czytelnika. Pod tym względem szczególnie ciekawe są postacie Garharda i księżniczki Azure, gdyż są to dwie postacie, które mają główny wpływ nie tylko na rozwój fabuły, ale też na wybory Arthorna, głównego bohatera.
W Gromie i szkwale więcej jest elementów fantastycznych, niż miało to miejsce w Krwi i stali. Pierwszy tom serii był mroczniejszy i brutalniejszy, w drugim, owszem, są sceny walki, gdzie krew leje się gęstymi strumieniami, ale ogólnie wydźwięk historii jest bardziej awanturniczy. Pojawiają się w niej latające statki (sic!), został też położony większy nacisk na pokazanie historii stworzonego przez Jacka Łukawskiego uniwersum oraz tamtejszego folkloru. Autor szczegółowo opisał kulturę i historię Dwargów, co muszę przyznać, że bardzo przypadło mi do gustu. Szkoda tylko, że brakło momentów trudnej przeprawy przez Martwicę, czym autor zdobył moje serce w Krwi i stali.
Akcja drugiego tomu Krainy martwej ziemi jest szybka, pełna niespodziewanych zwrotów. Częste zmiany narracji sprzyjają poznawaniu wydarzeń z każdej strony, a godna podziwu dbałość o szczegóły pokazuje, że przed czytelnikiem jeszcze wiele do odkrycia, że w Wondettel jeszcze wiele się wydarzy. To samo tyczy kwestii mitologii i zamieszkujących krainę bestii i potworów, z których duże grono ma słowiańskie korzenie. Jest ich sporo, nie wiem czy nawet nie więcej, niż było ich w Krwi i stali, a ich charakterystyka została dobrze przedstawiona.
I to zakończenie. Po raz drugi Jacek Łukawski zaserwował swoim czytelnikom taki cliffhanger, że z niecierpliwością będę ‒ znowu! ‒ wyczekiwać kolejnego tomu. Polecam!
I to zakończenie. Po raz drugi Jacek Łukawski zaserwował swoim czytelnikom taki cliffhanger, że z niecierpliwością będę ‒ znowu! ‒ wyczekiwać kolejnego tomu. Polecam!
Cykl Kraina martwej ziemi:
Za powietrzną podróż do Nife dziękuję
Wydawnictwu Sine Qua Non!


Intrygująca recenzja :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńZaskakująco przyzwoicie się zapowiada. Chyba sobie kupię pierwszą część tego cyklu. Pewnie sięgnę po nią za milion lat, ale chciałbym sprawdzić, o co w niej chodzi. Intryguje mnie to, że książka ma świetne oceny, ale bardzo niewielu czytelników. Trzeba jej trochę podkręcić sprzedaż :P
OdpowiedzUsuńTrzeba podkręcić, bo naprawdę zacna! :D
UsuńSeria, która mogłaby mi się spodobać. Zastanawiam się, czy nie poczekać aż ukaże się w całości :)
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że poczekalnie aż ukaże się ostatni tom jest o tyle dobre, że potem można od razu przeczytać całość, a nie czekać rok na kolejny tom ;)
UsuńPodsunę mężowi, może przypadnie mu do gustu. :)
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa czy przypadłyby mu te książki do gustu :)
UsuńLubię polską fantastykę, więc może sięgnę, ale najpierw po pierwszy tom :D Tymczasem ciekawa jestem Twojej recenzji Wegnera. Czekam z niecierpliwością :)
OdpowiedzUsuńZ Wegnerem jeszcze trochę czasu mi zejdzie, ale już jakieś 60% za mną ;)
Usuń