O magii w żelazo zaklętej
Jacek Łukawski, Krew i stalcykl: Kraina martwej ziemi tom I
wydawnictwo: Sine Qua Non
data wydania: 17 lutego 2016 r.
liczba stron: 376
ISBN: 978-83-7924-584-0
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Lubię czytać powieści debiutanckie, mimo iż nie zawsze jestem zadowolona z ich lektury. Wiadomo, zdarzają się wśród nich lepsze i gorsze, ale taki w końcu jest ich urok. Zdarza się jednak tak, że czasami debiut literacki wcale na taki nie wygląda. Jest dobrze przemyślany, fantastycznie napisany i wciągający. Tak właśnie było w przypadku Krwi i stali autorstwa Jacka Łukawskiego.
Martwa Ziemia. Ogromna połać jałowego terenu, będącego ponurym pomnikiem wydarzeń sprzed stu pięćdziesięciu lat. Lecz niedawno coś zaczęło się zmieniać, Martwica powoli ustępuje, co oznacza tylko jedno: rzucony przed laty czas słabnie.
Grupa żołnierzy pod dowództwem Dartora, zostaje wysłana z tajemniczą misją. Jej cel zna tylko jedna osoba ‒ mężczyzna o imieniu Arthorn, który w ostatnim momencie dołącza do oddziału. Jaki jest plan? Dlaczego nikt nie został wtajemniczony? Nawet zaprawieni w boju żołnierze nie wiedzą co ich może czekać na Martwej Ziemi, w krainie, gdzie jeden niewłaściwy krok oznacza natychmiastową śmierć.
Krew i stal to debiut literacki Jacka Łukawskiego, otwierający cykl powieści Kraina martwej ziemi. Debiut bardzo udany, co muszę zauważyć. Autor wprowadza czytelników w quasi średniowieczny świat, z dobrze rozpisaną historią, strukturami społecznymi oraz wierzeniami i zabobonami, które dodatkowo zostały ubarwione uwielbianą przeze mnie słowiańską mitologią. Dzięki temu widać, że przedstawiona w Krwi i stali opowieść została naprawdę gruntownie przemyślana w najdrobniejszych aspektach.
Głównym bohaterem jest Arthorn, którego rola w wyprawie wyjaśnia się wraz z kolejnymi rozdziałami, choć jego przeszłość, co jakiś czas wspominana w krótkich retrospekcjach, otacza nimb tajemniczości. Co ważne, nie jest to postać w stylu superherosa, który da sobie radę sam z całą armią przeciwników. Protagonista, choć jest mężczyzną wysoce inteligentnym i przygotowanym na różne przeciwności losu, to nie zawsze wychodzi obronną ręką ze wszystkich sytuacji. Ma swoje słabości i czasem bywa surowy wobec samego siebie, to zarazem potrafi okazać serce swoim współtowarzyszom. W tym miejscu należy wspomnieć, że autor pracował nad indywidualnymi rysami psychologicznymi każdej z postaci pojawiającej się na stronach powieści. Ich charaktery są różnorodne, unikalne, a co za tym idzie, wcale nie jest łatwo przewidzieć jak zachowają się w konkretnej chwili, co pozytywnie wpływa na odbiór książki.
Akcja Krwi i stali jest szybka, pełna nieoczekiwanych zwrotów. Praktycznie niemożliwym jest przewidzieć co się stanie z bohaterami na następnej stronie, w kolejnym rozdziale. Ponadto powieść obfituje w opisy brutalnych, krwawych scen walki, które osobiście uwielbiam. Kolejną zaletą powieści jest jej język. Kwestie dialogowe zostały wzbogacone o archaizmy, które wspaniale komponują się z opowieścią. Nie jest ich dużo, ale w znaczący sposób wpływają na odbiór lektury. Dodatkowo spostrzegawczy czytelnicy w trakcie lektury wyłapią kilka nawiązań do innych znanych powieści fantasy. Jakich? Tego nie powiem, ale myślę, że na pewno uśmiechniecie się przy tych fragmentach.
Krew i stal, pierwszy tom serii Kraina martwej ziemi to opowieść fantasy, łącząca w sobie powieść drogi, magii i miecza z epicką, choć raczej ponurą przygodą. Zdrady, spiski, pościgi, tajemnicza misja i magiczne artefakty to te elementy, które z miejsca wciągają czytelnika w wir wydarzeń i nie puszczają aż do ostatniej strony. A zakończenie? Rewelacja! Aż żałowałam, że nie mam pod ręką drugiego tomu, by z miejsca kontynuować lekturę. Gorąco polecam!
Cykl Kraina martwej ziemi:
Za wskazanie wąskiej ścieżki wiodącej przez Martwicę
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!


Oo, brzmi jak lektura w sam raz dla mnie :) Zapisuję na listę do przeczytania.
OdpowiedzUsuńNIe dla mnie :)
OdpowiedzUsuńBrzmi świetnie! Trzeba się jej przyjrzeć bliżej ^^
OdpowiedzUsuńP.S. Co ja paczę, czytasz biografię Tolkiena! Ja też będę, ja też! :)))
Ciężko ostatnio przechodzą mi książki fantastyki niestety.. Ale ta zapowiada się naprawdę ciekawie.
OdpowiedzUsuńZapraszam do wzięcia udziału na moim blogu : http://word-is-infinite.blogspot.com :)
Może kiedyś przeczytam, ale fabuła mało nie zainteresowała :)
OdpowiedzUsuńSkoro jest słowiańska mitologia - biorę w ciemno, bo ją uwielbiam ;D
OdpowiedzUsuńKolejna przekonująca do zupu opinia o tej książce, więc może się skuszę. Co prawda do wiecznie chwalonych tytułów i do tego debiutów podchodzę z dystansem, ale chyba faktycznie warto sięgnąć po Krew i stal. Ten brutalizm i kreacja głównego bohatera mnie kuszą ;>
OdpowiedzUsuńZnów pozytyw, wow! Kurcze, coś w tej książce musi być. Trzeba się jej przyjrzeć z bliska. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Dużo pozytywnych recenzji zwróciło moją uwagę na tę książkę i przyznam, że chętnie się z nią zapoznam, mimo że na co dzień wybieram raczej inne powieści.
OdpowiedzUsuńO tej serii nie słyszałam a wpisuje się w gatunek, który lubię :)
OdpowiedzUsuńDobrze się zapowiada, nawet bardzo. Ale cholera ja tak nie lubię zaczynać jakiegoś cykl, który jeszcze nie został skończony, a jeszcze gorzej, jeśli nie wiadomo kiedy się zakończy. W takim wypadku pozostaje mi poczekać na kolejne tomy i więcej info. ;)
OdpowiedzUsuńNie wiem jakim cudem, ale przegapiłam w ogóle zapowiedzi tej książki, a zapowiada się naprawdę świetnie! :)
OdpowiedzUsuń