Podróż życia
John Irving, Aleja tajemnictytuł oryginalny: Avenue of Mysteries
przekład: Magdalena Moltzan-Małkowska
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 12 stycznia 2016 r.
liczba stron: 512
ISBN: 978-83-8069-228-2
format: .epub
Kiedy nadarzyła się okazja, by zapoznać się z najnowszą książką Johna Irvinga, poczytnego amerykańskiego pisarza, stwierdziłam, że skorzystam z niej. Było to moje pierwsze spotkanie z prozą tego autora, więc na dobrą sprawę nie wiedziałam czego mogę spodziewać. Jak wypadło moje spotkanie z Aleją tajemnic? O tym przeczytacie poniżej.
Głównym bohaterem powieści jest Juan Diego Rivera Guerrero, ponad pięćdziesięcioletni poczytny pisarz meksykańskiego pochodzenia. Czytelnik poznaje go w momencie, kiedy wyrusza w podróż do Manili, by spełnić obietnicę daną przed czterdziestoma laty pewnemu Amerykaninowi mieszkającemu w rodzinnym mieście protagonisty, Oaxaca. W trakcie podróży do stolicy Filipin Juan Diego wspomina swoje dotychczasowe życie: dzieciństwo spędzone wraz ze swoją niezwykłą siostrą Lupe na wysypisku śmieci, tragiczny w skutkach wypadek, spotkanie Edwarda Bonshawa i Flor, którzy w nieprzewidywalny sposób wpłyną na jego dalsze losy.
W moim odczuciu proza Johna Irvinga jest bardzo specyficzna. Zacznę od tego, że bohaterów występujących w powieści trudno ująć w jakiekolwiek ramy. Juan Diego, chłopiec z wysypiska, który samodzielnie nauczył się czytać dzięki znalezionym książkom. W ten sam sposób poznał język angielski. Lupe, siostra protagonisty, ma dar jasnowidzenia (choć jej wizje nie zawsze się spradzają) i potrafi czytać w myślach innych ludzi, lecz mówi tak niewyraźnie, że jedyną osobą, która ją rozumie, jest jej brat. Ponadto dziewczynka prowadzi swoją prywatną walkę z Maryją, w stosunku do której wysuwa coraz śmielsze oskarżenia. Matka dzieci, Esperanza, w ciągu dnia sprząta u jezuitów, zaś nocą wychodzi na ulicę. Edward Bonshaw, zakonnik, który chce zmienić świat, a do tego cała plejada dziwek, dekowników, zakonnic i cyrkowców. Wszyscy oni tworzą niepowtarzalną i dość zaskakującą mieszankę bohaterów, z jakimi będzie miał do czynienia zarówno główny bohater, jak i czytelnik.
Fabuła najnowszej powieści Irvinga rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: teraźniejszości i przeszłości, co na początku lektury trochę mi przeszkadzało. Bywało, że w jednym rozdziale akcja kilkakrotnie „przeskakiwała” między wspomnianymi wymiarami, co nie ułatwiało mi czytania, lecz z czasem się do tego przyzwyczaiłam. Przeskok między teraźniejszością a przeszłością ma najczęściej postać sennych majaków Juana Diego, w których wspomina wszystkie minione chwile, zarówno te dobre, jak i złe. Plusem jest fakt, że wspomnienia mają zachowaną chronologię zdarzeń, dzięki czemu nie odczuwa się zagubienia w trakcie lektury.
Aleja tajemnic to powieść o przeznaczeniu, które często prowadzi człowieka bardzo krętymi i wyboistymi ścieżkami. Historia zawiera w sobie szczyptę realizmu magicznego: jasnowidzenie Lupe, pomniejsze cudy i duchy ubarwiają powieść i sprawiają, że jej tło jest niepowtarzalne. Sama Lupe jest postacią szalenie intrygującą i choć została przedstawiona bardzo dokładnie i wyczerpująco, to jednak czegoś mi brakowało. Nie umiem wyrazić tego dokładnie, ale jak dla mnie to ona mogłaby być główną bohaterką powieści, a nie jej brat. Jej parapsychiczne zdolności i upór sprawiły, że wzbudziła we mnie dużą sympatię i w dalszym ciągu zadaję sobie pytanie dlaczego Lupe zdecydowała się na tak drastyczny krok (pominę szczegóły, by uniknąć spoilerów). Czy przyszłość jej brata wyglądałaby inaczej, gdyby nie tamten poranek w cyrku? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.
Trzeba też zaznaczyć, że Aleja tajemnic ma dość obrazoburczy i kontrowersyjny wydźwięk – Irving nie oszczędza religii (w szczególności kultu maryjnego), jest niepoprawny politycznie, ale też bezceremonialnie podchodzi do tematu seksu. Jest wulgarnie, prześmiewczo, bez zachowania jakichkolwiek świętości. Część czytelników na pewno przyciągnie to do lektury, lecz podejrzewam też, że niektórzy z nich poczują się na tyle zniesmaczeni, że odpuszczą sobie ten tytuł. Bywa i tak, bo odnoszę wrażenie, że proza Irvinga na pewno nie jest dla wszystkich.
Trzeba też zaznaczyć, że Aleja tajemnic ma dość obrazoburczy i kontrowersyjny wydźwięk – Irving nie oszczędza religii (w szczególności kultu maryjnego), jest niepoprawny politycznie, ale też bezceremonialnie podchodzi do tematu seksu. Jest wulgarnie, prześmiewczo, bez zachowania jakichkolwiek świętości. Część czytelników na pewno przyciągnie to do lektury, lecz podejrzewam też, że niektórzy z nich poczują się na tyle zniesmaczeni, że odpuszczą sobie ten tytuł. Bywa i tak, bo odnoszę wrażenie, że proza Irvinga na pewno nie jest dla wszystkich.
Jedna książka to za mało bym mogła jednoznacznie wypowiedzieć się na temat tego, czy proza Irvinga mi się spodobała. Na pewno jest inna, specyficzna pod wieloma względami. Myślę, że po lekturze jeszcze jakiejś jego powieści – na mojej liście książek, które chcę przeczytać znajduje się jeszcze Świat według Grapa – będę mogła powiedzieć czy styl Irvinga mi pasuje. Po Alei tajemnic mam bardzo mieszane uczucia. Spora dawka ironii i sarkazmu, z jaką autor opisał świat widziany przez Juana Diego i Lupe oraz plejada barwnych postaci bardzo mi odpowiadały, lecz tak naprawdę opowiadana historia zaczęła mnie wciągać dopiero od połowy książki. Mam nadzieję, że z innymi książkami tego pisarza będzie inaczej.
Sądzę, że dla fanów Irvinga to powieść, którą po prostu muszą przeczytać. W przypadku osób, które podobnie jak ja, nie miały jeszcze styczności z prozą autora lepiej będzie sięgnąć po jedną z wcześniejszych jego książek. Tak dla wprowadzenia i przyzwyczajenia się do stylu autora.
Za umożliwienie zapoznania się z prozą Irvinga
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!


Twórczości pisarza jeszcze nie poznałam, chociaż mam w planach. Świetna okładka :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że lepiej zacząć od jakiejś wcześniejszej książki Irvinga :)
UsuńZainteresowałaś mnie. Lubię specyficzne książki a i fabuła wydaje się fajna. No i bardzo mi się podoba okładka
OdpowiedzUsuńściskam ;*
Latające książki
Jeśli wcześniej czytałaś coś Irvinga, to ta powieść powinna Ci się spodobać. Jeśli nie to różnie może z tym być :)
UsuńKorci mnie do tej książki pomimo iż proza autora jeszcze jest mi nie znana.
OdpowiedzUsuńMoże akurat Ci się spodoba :)
UsuńNie znam prozy Irvinga - nie wiem, czy to wstyd, czy nie, ale chyba nawet jakoś mnie do niej nie ciągnie. Ciekawi za to ta specyficzność, o której piszesz i mocne wrażenia. Pewnie na próbę znajdę jakieś bardziej znane jego dzieło i wypróbuję :)
OdpowiedzUsuńŻaden wstyd :) Zresztą jak popatrzysz na komentarze, to żadna z wypowiadających się osób nie czytała jego powieści :)
UsuńNie znam twórczości tego autora i nie jestem pewna, czy to coś dla mnie, ale okładka jest przecudowna!
OdpowiedzUsuńBookeaterreality
Tak, gekon jest super ;)
UsuńO Irvingu czytałem już sporo dobrych opinii. Sam niedawno zacząłem czytać "Świat wg Garpa". Bardzo fajna rzecz. :) Mądra, interesująca, szalona, humorystyczna. Zobaczymy jak się zakończy, ale myślę, że może to być autor dla mnie. Uwielbiam Johna Steinbecka, lubię poczytać Cormaca McCharthy'ego, a Irving mi przypomina obu z nich po trochu. :) Ale "Alei" w następnej kolejności nie planuję, chyba bardziej "Hotel New Hempshire" mnie zainteresował. :)
OdpowiedzUsuńFajnie piszesz i czytasz różnorodne gatunkowo książki, więc chyba sobie trochę pokrążę (poobserwuję) wokół chatki wiedźmy, ale jeszcze nie wchodzę, póki nie wiem, czy bezpiecznie. :P ;) pozdrawiam
Bezpiecznie, bezpiecznie... nikt się jeszcze nie skarżył (spróbowaliby!). A tymi krzykami dochodzącymi z piwnicy zupełnie się nie przejmuj! To tylko... ten... hmm... próby. Tak, próby! ^^
UsuńPróby, czego? Zwrócenia na siebie uwagi, że są uwięzieni? :P
OdpowiedzUsuńNie ma możliwości i Ciebie odpowiedzi na kolejne komentarze?