Gdzie byliście, Aniołowie Stróżowie, w poniedziałek dziewiątego marca?
Stefan Dard, Zabij mnie, tatowydawnictwo: Videograf
data wydania: 10 listopada 2015 r.
liczba stron: 432
ISBN: 978-83-7835-405-5
okładka: broszurowa ze skrzydłami
O najnowszej książce Stefana Dardy, zatytułowanej Zabij mnie, tato, słyszałam różne opinie. Dla niektórych czytelników była ona co najwyżej przeciętna, z kolei inni określali ją jako dobry thriller. Sama nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z prozą tego autora, a co za tym idzie nie mogłam odwołać się do innych jego powieści. Niemniej jednak wiedziałam, że ta historia odbiega od innych, które wyszły spod pióra Dardy. Jak przebiegło moje pierwsze spotkanie z prozą tego autora? O tym przeczytacie poniżej.
2015 rok. Ryków położone gdzieś w centralnej Polsce. Miasto jest spokojne, wszyscy się znają, większość mieszkańców spędziła tu całe swoje życie. Gdy pewnego popołudnia bez śladu znikają dwie małe dziewczynki, całe miasto zostaje zaalarmowane. Może to porwanie dla okupu? Rodzice zaginionych są dość zamożni, ale porywacze się nie odzywają. Kto mógłby chcieć je skrzywdzić? W miasteczku nie widziano ostatnio nikogo obcego. Do poszukiwań aktywnie włącza się były policjant, przyjaciel rodziny. Jego prywatne śledztwo obnaża popełnione przed wieloma laty błędy polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Zabij mnie, tato to thriller osadzony w nieco ponurych polskich realiach. Głównym bohaterem jest Zdzisław Mokryna, emerytowany policjant z wydziału wewnętrznego, niegdyś pracujący w Mieście Wojewódzkim. Uciekł stamtąd w poszukiwaniu spokoju i anonimowości, nie planując nawiązywać z nikim bliższych kontaktów. Los ma jednak inne plany i na drodze Mokryny stawia rodzinę Szykowiaków. Były gliniarz szybko się z nimi zaprzyjaźnia i czuje, że znalazł swoje miejsce na ziemi. Niedługo później poznaje kobietę, z którą chce spędzić resztę życia. Sielankę przerywa nagłe zniknięcie dwóch córek Szykowiaków: Julki i Oli. Kolejne pojawiające się plotki na temat domniemanych aktów przemocy w domu wcale nie pomagają w jak najszybszym odnalezieniu dziewczynek.
Postać Mokryny nie wyróżnia się niczym szczególnym. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jest sztampowa (gliniarz po przejściach), ale w przypadku tej książki nie odczuwa się tego zanadto. Nacisk bowiem został położony na zupełnie innych aspektach opowiadanej historii. Przede wszystkim autor w Zabij mnie, tato pokazał dramat rodziny osoby zaginionej/porwanej. Z reguły czytelnicy powieści, które dotykały tego problemu, zapoznawali się z emocjami towarzyszącymi ofierze. W recenzowanej pozycji Darda uwagę zwrócił na bliskich, na przeplatające się ze sobą uczucia nadziei, rozpaczy i bezsilności. Wskazał też na bezduszność mediów, które bardzo często żerują na ludzkich tragediach, chcąc tym samym przyciągnąć jak największe grono widzów. Bardzo często nie opierają się tylko na relacjonowaniu wydarzenia, ale podsuwają rozmaite tezy, jak przemoc w rodzinie, które chętnie są podchwytywane i niejednokrotnie rozdmuchiwane przez gapiów. Zrodzona w ten sposób plotka, nakładająca na jednego z rodziców piętno domowego kata, jest bardzo trudna do sprostowania. Z tym zagadnieniem wiąże się też opisana w powieści tak zwana „znieczulica”. Kiedy sprawa zaginięcia się przeciąga, media odpuszczają i szukają nowszego, ciekawszego tematu, którym można by zainteresować lub zszokować widza. W końcu nie chodzi o ludzi, tylko o popularność i bycie na topie.
Kolejną istotną sprawą, na której opiera się fabuła powieści, są błędy popełnione przez polityków w okresie transformacji. Darda przywołuje kontrowersyjną amnestię z 7 grudnia 1989 roku, na mocy której wyroki osób oczekujących na wykonanie kary śmierci, zostały zamienione na karę 25 lat pozbawienia wolności. Tyczyło się to wszystkich, łącznie z jednostkami najgroźniejszymi, które cały czas powtarzały, że powrócą do swojego procederu. Resocjalizacja w ich przypadku zdała się na nic, podobnie jak „ustawa o bestiach”. Do takiego stanu rzeczy doprowadziły nie tylko luki prawne, ale też ludzie. Opieszałość sądów i biegłych w wydawaniu decyzji i ciągłe zrzucanie odpowiedzialności doprowadziły do sytuacji, w której na wolność wyszły jednostki zdegenerowane, nie nadające się do życia w społeczeństwie.
Choć fabuła powieści dotyczy bardzo ważnych i aktualnych problemów, to muszę powiedzieć, że akcja powieści jest raczej powolna. Dopiero pod koniec nabiera pędu i mocno przykuwa uwagę czytelnika. Wcześniej można odnieść wrażenie, że to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym, ale im dalej, tym bardziej proporcje ulegają zmianie i okazuje się, że odbiorcy trzymają w swoich rękach thriller z ogromnym ładunkiem emocjonalnym.
Moje pierwsze spotkanie z prozą Stefana Dardy spełniło moje oczekiwania. Zabij mnie, tato czytało mi się bardzo dobrze i, co ważniejsze, lektura zmusiła mnie do myślenia. Właśnie czegoś takiego oczekuję po dobrze napisanej historii.
Za możliwość zapoznania się z prozą Stefana Dardy
serdecznie dziękuję portalowi Kostnica!


Wiesz, ja z prozą Dardy mam pewien problem - najlepiej wspominam "Dom na Wyrębach" (sięgnij koniecznie!) i dwa pierwsze tomy Czarnego Wygonu. Dalej jakby tendencja spadkowa... Ale skoro ta powieść Ci przypadła do gustu, to może i ja dam się przekonać... ;)
OdpowiedzUsuń"Dom na Wyrębach" mam już od dłuższego czasu w planach :) Co do "Zabij mnie, tato" to pamiętaj, że to moja pierwsza powieść Dardy i mi się podobała, ale osoby, które mają na koncie przeczytanych kilka jego powieści raczej tego tytułu nie chwalą :) Piszę, by potem nie było na mnie ;)
UsuńFajna powieść na oderwanie sie od rzeczywistości oraz romansów. Jednak sie nie skusze.
OdpowiedzUsuńRozumiem, nie wszyscy gustują w podobnej literaturze.
UsuńTematyka ciekawa i jak nadrobię zaległości to postaram się przeczytać. Zapisuję tytuł :)
OdpowiedzUsuńSuper :)
UsuńZapowiada się ciekawie.
OdpowiedzUsuńI dobrze się czyta :)
UsuńA ja byłam niestety zawiedziona. Powieść nie jest zła, ale po Dardzie spodziewałam się czegoś więcej...
OdpowiedzUsuńWiesz, jak na pierwszą jego powieść, którą czytałam, dla mnie wypadł dobrze :) Ale właśnie wiem, że osoby, które już wcześniej poznały jego książki tej akurat sobie nie chwalą.
UsuńNiestety nie polubiłam się z twórczością Dardy. Mam za sobą 3 jego książki i tylko jedna mi się podobała. Dlatego na razie robię sobie przerwę i nie zabieram się za nową powieść.
OdpowiedzUsuńCzasem tak bywa. Ale najważniejsze, że dałaś mu szansę ;)
UsuńCzytałem jedną jego książkę, jakiś horror, nawet całkiem spoko. Moim zdaniem gościa czyta się naprawdę dobrze, ale jest jakiś taki...mało charakterystyczny :D Swoją drogą ta amnestia to fajny materiał na thrillery - mógłby ktoś to jeszcze ruszyć :P
OdpowiedzUsuńOwa amnestia to dobry pomysł na krwawy horror, taki typowy slasher (dziwnymi ścieżkami podąża moja wyobraźnia :P)
UsuńSłyszałam wiele dobrego o autorze. Mam na półce jedną jego książkę, ale coś mi się ciężko za nią zabrać.
OdpowiedzUsuńAle masz i to jest jakiś krok do przodu ;)
UsuńKsiążka podobała mi się, podczas jej czytania towarzyszyło mi wiele emocji, ale początek i koniec uważam za bardzo kiepskie. Szkoda, bo pokładałam w tej powieści wielkie nadzieje.
OdpowiedzUsuńMi trochę chaotyczność, przeskakiwanie w czasie. No i to zakończenie takie niezbyt, w ogóle nie pasujące do wcześniejszego klimatu powieści. Ale w ogólnym rozrachunku dobrze mi się czytało.
UsuńDla mnie to też było pierwsze spotkanie z Dardą i w sumie byłem całkiem zadowolony. Może dostrzegłem braki w stylu, języku autora, ale historia naprawdę mocna i wciagająca :)
OdpowiedzUsuńMi w języku przeszkadzały te zdrobnienia, jakimi główny bohater zwracał się do swojej ukochanej. Sztucznie to brzmiało ;)
Usuń