Gdzie ci Wikingowie, prawdziwi tacy?
Kevin Crossley-Holland, Miecz Wikingówtytuł oryginalny: Scramasax
przekład: Krzysztof Dworak
cykl: Saga o Wikingach tom 1
data wydania: 23 kwietnia 2015 r.
liczba stron: 312
ISBN: 978-83-11-13334-1
okładka: miękka
Powieści o Wikingach stają się coraz bardziej popularne. Spory wpływ wywierają to rozmaite programy telewizyjne i seriale, które przedstawiają sylwetki i przygody tych nieustraszonych wojowników. Osobiście nie miałam okazji do zapoznania się z literackimi portretami Wikingów do momentu, gdy w moje ręce trafiła książka Miecz Wikingów. Jakie na mnie wrażenie? O tym przeczytacie poniżej.
Solveig przebyła długą drogę z mroźnej Norwegii do słonecznego Bizancjum. Jej pragnienie odnalezienia ojca co rusz popychało ją do dalszej podróży, lecz teraz, kiedy już go odszukała, wiele wskazuje na to, że znowu go utraci. Halfdan, ojciec dziewczyny, ma wkrótce dołączyć do oddziału Wikingów wyruszającego na Sycylię w celu odbicia jej z rąk Saracenów. Solveig zrobi wszystko, by pozostać u boku rodzica, tylko czy będzie to słuszny wybór?
Miecz Wikingów to drugi tom serii Saga o Wikingach autorstwa Kevina Crossley’a-Hollanda. Pisarz zaprasza w niej swoich czytelników do świata, w którym chrześcijanie co rusz stają do walki z wyznawcami Allaha. Wikingowie, nazywani w powieści również Waregami, mimo iż w sercach noszą wiarę w swoich bogów, są mieczem chrześcijaństwa. Niemniej jednak nie porzucili swoich dawnych obyczajów bitewnych. Nieustraszeni w boju, spragnieni łupów, nie cofną się przed największym niebezpieczeństwem.
Główną bohaterką książki jest piętnastoletnia Solveig, która w Bransoletce z kości przebyła długą drogę z rodzinnego domu w Norwegii, przez Nowogród i Kijów, aż do Miklagardu. To prosta dziewczyna o wrażliwej duszy. Nie ma w niej nic z kobiety Wikingów, przez co poszczególne, czasem brutalne wydarzenia, jakie spotkały ją podczas podróży, odbijają się na jej charakterze. Protagonistka jest raczej obserwatorką stojącą z boku i próbującą zrozumieć znaczenie poszczególnych sytuacji, gestów i słów. Muszę jednak przyznać, że w moich oczach była zbyt spolegliwa. Jeśli tak samo postępowała w pierwszym tomie cyklu, to naprawdę nie wiem, jakim cudem udało się jej przebyć taką długą i niebezpieczną drogę...
Choć nie czytałam pierwszej części serii Sagi o Wikingach, to bez problemów odnalazłam się w opisywanej historii. W Mieczu Wikingów kilkakrotnie zostały wspomniane wydarzenia, jakie miały miejsce w Bransoletce z kości, dzięki czemu czytelnik nie czuje się zagubiony i rozumie poszczególne zależności między bohaterami powieści. Jednakże pełniejszy obraz serii zyska, czytając oba tomy. Pomoże to w szczególności zaobserwować metamorfozę jednego z ważniejszych bohaterów powieści, Haralda, którego prawdziwą naturę Solveig – a wraz z nią odbiorcy – poznają dopiero po pewnym czasie.
Miecz Wikingów został napisany prostym językiem. Ilość dialogów zdecydowanie góruje nad fragmentami opisowymi, dzięki czemu książka przypadnie do gustu osobom preferującym dynamiczną akcję i szybko rozwijającą się fabułę. Mimo iż jest to historia, gdzie Waredzy stanowią zdecydowaną większość, nie ma w niej wielu scen walk, a jeśli już to są dość krótkie, nieszczególnie krwawe. Jako miłośniczce brutalnych scen batalistycznych brakowało mi ukazania prawdziwej natury Wikingów, którzy byli przecież uważani za jednych z najlepszych, a zarazem najstraszniejszych wojowników, jacy chodzili po ziemi.
Drugi tom serii Saga o Wikingach to powieść przygodowa z elementami historycznymi, która zdecydowanie przypadnie do gustu młodszym odbiorcom. Zamorska wyprawa, walki z Saracenami, podstępy i intrygi sprawią, że lektura całkowicie pochłonie czytelników.
Cykl Saga o Wikingach:
| Bransoletka z kości | Miecz Wikingów |
Za podróż do Bizancjum serdecznie dziękuję
portalowi eFantastyka.pl!


Książka o Wikingach zdecydowanie powinna zawierać w sobie soczyste sceny walki i batalistyczne! Ale mimo wszystko, brzmi ciekawie, może kiedyś. Jak już ogarnę tę górę książek, które mam teraz do przeczytania ;).
OdpowiedzUsuńNo właśnie powinny, ale tu tego nie ma i przyznam szczerze, że czuję się zawiedziona :(
UsuńEch, namnożyło się ostatnio tych wikińskich publikacji... Szukam czegoś naprawdę dobrego i wyjątkowego, a ta książka (seria) mimo wszystko aż tak wyjątkowa mi się nie wydaje -_-
OdpowiedzUsuńAle może być ciekawie...
Namnożyło, bo serial jest popularny, więc wiesz ;)
UsuńTo ja jednak poprzestaną na WIkingach dla starszych czytelników :)
OdpowiedzUsuńJestem za! ;)
UsuńA w ogóle to się w przyszłym tygodniu też za wikingów biorę, ale w wersji "WIlcze dziedzictwo" :)
UsuńNie czytałam. W wikińskiej literaturze jestem strasznie do tyłu :(
UsuńA tutaj to się nie stresuj - premiera dopiero 30 marca :)
UsuńMoim wikińskim wyrzutem sumienia jest za to cykl Cherezińskiej :(
Ciekawa jestem tego cyklu. Serial o wikingach bardzo mi się podoba, a bardzo rzadko oglądam jakiekolwiek seriale :)
OdpowiedzUsuń*Wikingach
UsuńMyślę, że lepsze są książki z serii "Zaprzysiężeni", autor Robert Low. Choć sama ich nie czytałam, to znam recenzje i powiem Ci, że jest co czytać ;)
UsuńZapisuję serię i chętnie ją poznam :)
UsuńA znasz/czytałaś "Wojny wikingów" Cornwella? Zdecydowanie popularniejszy cykl i zaczęto go ekranizować, i to całkiem nieźle. Pierwszy tom, czyli "Ostatnie królestwo" to kapitalna powieść historyczna, którą polecam Ci bardzo, jeśli nie znasz. :)
OdpowiedzUsuńPoza tym, jestem pierwszy raz, Kasai z Kącika z książką polecała mi tu wpaść, chociaż obawiałem się, że mnie w swojej wiedźmowatej chatce zamkniesz, albo zamienisz w żabola, albo coś jeszcze. Ale może nie będzie tak ze mną źle? Bo przecież ciastków się nie krzywdzi. :P Pozdrawiam
Nie pamiętam, czy zna, ale przy okazji każdego tomu namawiam Ją do poznania Uhtreda, bo wiem, że to jej typ ;)
UsuńCiacho: Cornwella jeszcze nie poznałam. W ogóle! Ale mam na półce jedną jego książkę, "Złodziej z szafotu". Oczywiście jeszcze jej nie przeczytałam, ale to nie powinno dziwić ;) "Ostatnie królestwo", zapisałam i będę szukać! :)
UsuńNie, ciastków się nie krzywdzi. Zjada się je, popijając kakao ^^
Kasia: mówisz, że Uhted jest w moim guście? To ja bardzo chętnie go poznam ;)
Ciacho: No i się doigrałeś, skończysz jako przegryzka :P
UsuńWiedźma: Mówię :) Ja sama mam do niego OGROMNĄ słabość :) I nie wiem, jak Złodziej szafotu, ale Wojny WIkingów wyszły Cornwellowi rewelacyjnie, więc bym w ogóle nie czekała z ich lekturą :)
Namówiłaś mnie ;) Zamówiłam w bibliotece egzemplarz, jutro po niego pójdę ;)
UsuńKasia-no to będziemy teraz namawiać we dwoje. W grupie siła. :)
OdpowiedzUsuńWiedźma-Złodziej z szafotu to kryminał. A Cornwell to głównie powieść historyczna i proponuję od niej zacząć. Tym bardziej że ta seria o Wikingach nazbierała i ciągle zbiera naprawdę bardzo dobre opinie i oceny. "Ostatnie królestwo" to jedna z najlepszych literackich przygód, jakie miałem okazję przeżyć. Przeniesienie jej na ekran napawało mnie obawą, ale oglądałem przez święta i mi się podobało. Także będzie się z tego robić coś większego na kształt "Gry o tron" Martina, bo Wojny Wikingów mają już bodaj 9 tomów.
Popijając kakao albo samym mlekiem. W każdym razie najlepiej HIT-y lub Łakotki. :D
Jak napisałam wyżej, zamówiłam w bibliotece "Ostatnie królestwo". Zobaczymy cóż mi polecacie ;)
Usuń