Ślusarz-spawacz komandos
Naval, Ostatnich gryzą psywydawnictwo: Bellona
data wydania: 11 stycznia 2017 r.
liczba stron: 266
ISBN: 978-83-11-14367-8
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Ostatnich gryzą psy to druga książka Navala, którą mam okazję przeczytać. Tym razem były GROM-owiec zabiera czytelników w nostalgiczną podróż do lat swojej młodości, kiedy to po ukończeniu szkoły zawodowej stwierdził, że jednak nie chce pracować w wyuczonym zawodzie, że chce czegoś więcej i postanowił zaciągnąć się do wojska.
Zanim jednak czytelnik zapozna się z tajnikami naboru do jednej z najbardziej elitarnych wojskowych oddziałów specjalnych, poznaje historię zwykłego chłopaka z Raciborza. Chłopaka, który nie chciał spędzić całego swojego życia w fabryce i zaczął szukać dla siebie innych możliwości. Gdy dostał wezwanie do Wojskowej Komisji Uzupełnień stwierdził, że to może być dla niego pierwszy krok do zmiany swojego życia. I tak trafił do 1 Samodzielnego Batalionu Szturmowego w Lublińcu, gdzie zdobył pierwsze szlify jako żołnierz.
Po prawdzie służba w Lublińcu początkiem lat 90. była siermiężna, pełna ciągłego poganiania i topornego systemu nauczania, opierającego się na założeniu, że jeśli żołnierz się nudzi, to zaczyna mu się w głowie pier....dzielić. Jednakże jakby na to nie popatrzeć, służba w Lublińcu nie zniechęciła Navala i po odbyciu zasadniczej służby wojskowej, niejako zakończonej misją w Libanie, postanowił spróbować swoich sił w selekcji do elitarnej Jednostki Wojskowej GROM.
Prawdopodobnie dla większości czytelników część dotycząca procesu selekcji do GROM-u będzie najciekawszą częścią lektury. Naval dość szczegółowo i obrazowo opisuje kolejne etapy naboru, rozpoczynając od wyczekiwania na list z Warszawy z zaproszeniem do Legionowa, przez testy sprawnościowe i psychologiczne, po tygodniową przeprawę w Bieszczadach. W późniejszych rozdziałach czytelnikom zostają przedstawione niektóre elementy szkolenia żołnierzy GROM-u, lecz jeśli czekacie na szczegóły dotyczące misji, w których Naval brał udział, to się rozczarujecie. Tego typu informacji w Ostatnich gryzą psy nie ma, są to fakty, których nie można upubliczniać. Jednakże i bez tego książka jest świetna.
Prawdopodobnie dla większości czytelników część dotycząca procesu selekcji do GROM-u będzie najciekawszą częścią lektury. Naval dość szczegółowo i obrazowo opisuje kolejne etapy naboru, rozpoczynając od wyczekiwania na list z Warszawy z zaproszeniem do Legionowa, przez testy sprawnościowe i psychologiczne, po tygodniową przeprawę w Bieszczadach. W późniejszych rozdziałach czytelnikom zostają przedstawione niektóre elementy szkolenia żołnierzy GROM-u, lecz jeśli czekacie na szczegóły dotyczące misji, w których Naval brał udział, to się rozczarujecie. Tego typu informacji w Ostatnich gryzą psy nie ma, są to fakty, których nie można upubliczniać. Jednakże i bez tego książka jest świetna.
Co istotne, Naval nie koloryzuje ani swojej służby w wojsku, swojego przygotowania i samego siebie. Czytelnik nie znajdzie w książce peanów na cześć polskiej armii, autor często wytyka błędy, z jakimi spotkał się w trakcie swojej służby. Niczego nie wybiela ani nie usprawiedliwia, dzięki czemu odbiorca może choć trochę zapoznać się z koszarową rzeczywistością lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Co ważne, autor nie przemilczał też burzy, która rozpętała się wokół GROM-u w w wyniku konfliktów na najwyższych szczeblach władzy.
Podoba mi się warsztat autorski Navala. Pisze prosto, jasno, a bardziej zawiłe sformułowania czy procedury tłumaczy z wojskowego na nasze, toteż lektura Ostatnich gryzą psy nie sprawia żadnych trudności nawet największym laikom. To kawał dobrej publikacji, która choć trochę przybliży odbiorcom, jak to jest być żołnierzem JW GROM.
Za udział w selekcji do JO GROM serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Bellona!


Rozwalił mnie jeden wywiad z Navalem jak prowadzący zapytał go, czy kogoś zabił :D Aż mi witki opadły :P
OdpowiedzUsuńA tak btw. to pierwsza książka była całkiem przyjemna - prosty, żołnierski język. Jak ktoś chce spróbować, to polecam, bo nawet warto :)
To się nazywa znajomość tematu ze strony pana - lub pani - dziennikarz ;)
UsuńMam na uwadze, może jeszcze nie teraz, ale za jakiś czas z pewnością. :)
OdpowiedzUsuńBookendorfina
Mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu :)
Usuń