Promyk światła
Leigh Bardugo, Cień i kość
tytuł oryginalny: Shadow and Bone
przekład: Anna Pochłódka-Wątorek
cykl: Grisza tom 1
wydawnictwo: Papierowy Księżyc
data wydania: 1 marca 2017 r.
liczba stron: 380
ISBN: 978-83-65568-14-4
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Cień i kość to pierwszy tom trylogii Grisza, powieści fantasy, która zdobyła uznanie czytelników na całym świecie. W czym tkwi jej fenomen?
Alina Starkov niczym się nie wyróżnia. Jest jednym z wielu pracowników cywilnych, którzy służą swoimi umiejętnościami i wiedzą Ravce. Kiedy wraz z innymi musi przekroczyć Fałdę Cienia, wynik pychy jednego z Darkingów, ogarnia ją przerażenie. Przeprawa przez Niemorze zawsze pochłania wiele istnień ludzkich. Lecz tym razem było inaczej. Kryjąca się w Alinie moc Griszów uratowała setki i ma ich ocalić jeszcze wiele jako Przyzywaczka Słońca. Wciągnięta w polityczne rozgrywki dziewczyna boleśnie przekona się z czym wiąże się ogromna moc.
Autorka stworzyła intrygujący świat, w którym magia rozgrywa niezwykle istotną rolę nie tylko w życiu zwykłych obywateli, ale także istnieniu mocarstw. Niestety, oparła się też na paru schematach, po których mój początkowy entuzjazm opadł. Ale po kolei.
Problem z pragnieniem polega na tym, że przez nie jesteśmy słabi.
Historia opisana przez Leigh Bardugo rozgrywa się w stworzonym przez nią uniwersum, w którym znaleźć można wiele nawiązań do rosyjskiej kultury, poczynając od imion i nazwisk poszczególnych bohaterów, przez niektóre nazwy geograficzne czy wreszcie specyficzne, rosyjsko brzmiące sformułowania i opisy dworskiego życia. Do tego autorka dodała szczyptę baśniowości w postaci opowiadanych z dziada pradziada legend i całkiem sporą dozę magii. O jej naturze czytelnik dowiaduje się stopniowo, lecz dostaje wiedzę usystematyzowaną, dzięki czemu nie gubi się w poszczególnych jej odłamach i specyfice. Autorka wszystko fajnie połączyła i wyszło jej z tego naprawdę ciekawe tło.
Ponadto akcja, szybka akcja. Leigh Bardugo nie pozwala czytelnikowi się nudzić, już od pierwszej strony narzucając wysokie tempo. Wydarzenie goni wydarzenie, w historii ciągle coś się dzieje, a to walka z wynajętymi zabójcami, a to poznawanie sekretów pałacu i udział w intrygach. Trzeba przyznać, że mnogość i różnorodność zdarzeń sprawia, że książkę trudno jest odłożyć na bok, a co za tym idzie, czytanie jej idzie ekspresowo.
Choć nie sposób odmówić autorce oryginalnego pomysłu i ciekawego wykonania, to niestety nie brak mu wtórności, przede wszystkim w kreacji głównych bohaterów. Dostaliśmy bowiem Alinę Starkov, przeciętną dziewczynę, nieświadomą magii, którą w sobie nosi, i która będzie zarazem jej darem, jak i przekleństwem. Praktycznie w tym samym momencie kiedy jej talent wychodzi na jaw, z zahukanego dziewczęcia przemienia się w piękną młodą kobietę, która zwraca uwagę wszystkich wokół, włącznie z tajemniczym i niedostępnym Darklingiem. Ale sprawa nie jest prosta, bowiem Alina od lat potajemnie kocha się w swoim przyjacielu z dzieciństwa, z którym ją teraz rozdzielono...
Wiem, może zbyt ostro oceniam tę schematyczność i powiązany z nią trójkąt miłosny, bo to przede wszystkim powieść dla młodzieży, ale boli mnie fakt, że autorka, która stworzyła tak intrygujące uniwersum, kryjące w sobie wiele tajemnic, z których wiele jeszcze czeka na rozwiązanie, poszła na łatwiznę w kreacji postaci. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach Griszy naprawiła ten błąd i stworzyła głębsze, bardziej interesujące i nieszablonowe postacie, które wpłyną na zachowanie i decyzje podejmowane przez bohaterów poznanych w tej części trylogii.
Niemniej jednak przyznam, że historia napisana przez Leigh Bardugo mnie wciągnęła. Cień i kość to powieść intrygująca i choć nie brak jej wad, to z pewnością jest warta uwagi. Jestem ciekawa jak potoczą się losy głównej bohaterki, w jaki sposób wykorzysta swoją niezwykłą moc. Z chęcią sięgnę po kolejne tomy trylogii Grisza, by się o tym przekonać, a tymczasem nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Was do lektury tej książki.
Trylogia Grisza:
| Cień i kość | Szturm i grom | Ruina i rewolta |
Za niebezpieczną podróż przez Fałdę Cienia
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc!

Fantasy to gatunek literacki, w którym nie czuję się zbyt dobrze, dlatego raczej po niego nie sięgam. Z tego względu "Cień i kość" to książka, której nie przeczytam.
OdpowiedzUsuńCzasem bywa i tak :)
UsuńTrójkąty faktycznie są bardzo modne w literaturze, chyba za bardzo. :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie :)
Usuń