Ostatni dzień kwietnia, czyli pora na podsumowanie czytelniczych dokonań ;)
Cóż, przyznać się muszę, że trochę poległam w tym miesiącu, jeśli chodzi o ilość przeczytanych książek i podołanie wyzwaniom czytelniczym, za to inne czytelnicze zobowiązania poszły mi zadziwiająco dobrze, ale o tym później :)
Zacznijmy od konkretów.
- w kwietniu przeczytałam 5 książek;
- tym razem wszystkie książki pochodziły z mojej domowej biblioteczki;
- książką miesiąca okazała się być The Walking Dead. Żywe Trupy: Narodziny Gubernatora;
- tytuł najgorszej powieści zyskały dwie powieści Sallisa, tj. Drive i Kierowca;
Książkowe zdobycze
Tak, na tym polu w kwietniu odniosłam zdecydowany sukces (chociaż jeśli mam być całkowicie szczera, to zaczynam posądzać siebie o poważny zakupoholizm pod względem książek... zaraz dowiecie się dlaczego).
W kwietniu kupiłam... 12 książek:
- Assassin's Creed: Renesans
- Assassin's Creed: Bractwo
- Assassin's Creed: Tajemna krucjata
- Fiolet
- Tekstylia
- Wciąż mnie prześladują
- Percepcja
- Szubienicznik
- Malowany człowiek
- Siewca wiatru
- Marzenia i koszmary
- Potomstwo
Z wymiany na LC zdobyłam dwa tytuły: Jedyna prawda oraz Śmierciowisko.
Oraz udało mi się wygrać dwa konkursy, gdzie nagrodami były książki wydawnictwa Fabryki Słów, a konkretniej Listy lorda Bathursta i Wojna w blasku dnia t.1. oraz dostałam nagrodę pocieszenia w postaci powieści Wierny przyjaciel za udział w konkursie organizowanym przez Zbrodnię w bibliotece.
Teraz tylko potrzebuję czasu (!) by to wszystko przeczytać ;)
Wyzwania książkowe, czyli jak poległam w miesiącu kwietniu
Jako że nie bardzo wyszło mi przeczytanie zaplanowanych 10 książek w tym miesiącu, to i z wyzwaniami był mały problem.
Nie przeczytałam ani jednej książki do wyzwania Czytam fantastykę.
Poprawiłam się jednak w wyzwaniu Z półki, bowiem na tym polu udało mi się przeczytać trzy książki.
Plany na maj:
Tylko jeden, najważniejszy, wrócić do tempa czytania 10 książek miesięcznie, by odhaczyć nieco pozycji z komitetu kolejkowego, bowiem na chwilę obecną zalega mi tam... 87 powieści(!) A łącząc to z moim zakupoholizmem, to raczej książek będzie mi przybywać w szybszym tempie, niż będę mogła je oznaczyć jako przeczytane... ;)
A już jutro (mam nadzieję) recenzja książki, o której nigdy bym się nie podejrzewała, że mi się spodoba, bowiem jej tematyka jest mocno związana z moim licealnym koszmarem - fizyką ;)
A już jutro (mam nadzieję) recenzja książki, o której nigdy bym się nie podejrzewała, że mi się spodoba, bowiem jej tematyka jest mocno związana z moim licealnym koszmarem - fizyką ;)
Nie jesteś sama ze swoją nienawiścią do fizyki ;D A wyniki bardzo dobre :-)
OdpowiedzUsuńja też jestem kolejną osobą niecierpiącą fizyki ;) i moja siostra raczej też :) a w kwietniu też nie przeczytałam za wiele, bo dużo się działo innych spraw :) pozdrawiamy!
OdpowiedzUsuńCo za ulga, nie tylko ja tak maniakalnie kupuje książki, od razu robi się lżej na duchu :) Trzeba robić zapasy, przydadzą się na czarną godzinę :D
OdpowiedzUsuńTak, myślę, że "maniakalnie" to dobre określenie ;) Chociaż u mnie ten stale powiększający się zbiór książek wystarczy na wieeeele czarnych godzin ;)
UsuńAleś kochana zakupów narobiła! :) I widzę sporo z SQN. Pięknie!
OdpowiedzUsuńWięcej jest Fabryki Słów ;) SQN mam póki co raptem trzy książki: obie "The Walking Dead" i "Przegląd Końca Świata" :)
UsuńAssasins creed nie jest SQN?
UsuńNie, to Insignis :)
Usuń