Bastard mu było na imię
Robin Hobb, Uczeń
skrytobójcy
przekład: Agnieszka Ciepłowska
cykl: Skrytobójca tom 1
wydawnictwo: MAG
data wydania: 24 września 2014 r.
liczba stron: 495
ISBN: 978-83-7480-447-9
okładka: twarda
Będę szczera – zanim w moje ręce nie wpadła powieść Uczeń
skrytobójcy, nie miałam pojęcia o istnieniu amerykańskiej pisarki fantasy
Robin Hobb. Nazwisko to niespecjalnie rzucało mi się w oczy przy przeglądaniu
nowości czy zapowiedzi wydawniczych. Dopiero niedawno natrafiłam na wspomnianą
wyżej historię, która, jak się okazało, została wznowiona po raz trzeci i tym
samym z końcem września trafiła na półki księgarni.
Zimna, wietrzna noc. Łzy matki i karcący męski głos. Twarde
dłonie, popychające do przodu drobne dziecięce ciało. Zatłoczona kuchnia pełna
żołnierzy. Dominująca postać mężczyzny z kaleką nogą. Zapach koni, siana i
mokrej psiej sierści. Takie były pierwsze wspomnienia Bastarda, bękarta księcia
Rycerskiego, następcy tronu Królestwa Sześciu Księstw. Wychowywany przez
koniuszego swego ojca, Brusa, chłopak zostaje wciągnięty w wydarzenia, które z
jednej strony otworzą przed nim całkowicie nowe możliwości, lecz z drugiej
stanowić będą dla niego śmiertelne zagrożenie.
Uczeń skrytobójcy to powieść fantasy rozpoczynająca trylogię Skrytobójca. Jej głównym bohaterem i narratorem jest Bastard, naturalny syn
księcia Rycerskiego. Postać ta zostaje przedstawiona czytelnikowi od samego
początku, wraz z jego pierwszymi wzlotami i upadkami. Odbiorca poznaje chłopaka
na starcie nowego życia, które obfitować będzie w drobne radości, jak i bolesne
doświadczenia związane z nieprawym pochodzeniem. Widzi się zmagania młodzieńca,
zmianę charakteru, z początku nieco męczące, lecz z czasem pozwalające na
lepsze i pełniejsze zrozumienie jego zachowań, sposobu myślenia oraz
podejmowania konkretnych decyzji. Jako że Bastarda poznaje się jako
sześcioletniego chłopca, znienacka zabranego od matki i pozostawionego wśród
całkowicie obcych ludzi, nie można spodziewać się od niego od razu
spektakularnych akcji, śmiałych zamiarów czy ciętych ripost. Na dobrą sprawę
postać chłopaka rozwija się powoli, acz interesująco, jako że młodzieniec został
obdarzony dwiema cennymi zdolnościami: Rozumieniem, pozwalającym mu na
poznawanie uczuć zwierząt, oraz Mocą, która dana jest tylko członkom rodu
królewskiego. Choć są to niezwykle potężne umiejętności, to wcale nie sprawią,
że Bastard będzie miał łatwiejsze życie, a wręcz przeciwnie, nieraz przysporzą
mu one więcej problemów niż radości.
Obok świetnie zarysowanej pierwszoplanowej postaci pojawiają
się inne, drugoplanowe, równie mocno nakreślone. Z początku wydawało mi się, że
autorka poszła na łatwiznę, nadając bohaterom pojawiającym się na kartach
powieści imiona symbolizujące – a raczej mające symbolizować – ich główne cechy
charakteru: król Roztropny, książę Szczery czy księżna Cierpliwa. Jednakże wraz
z rozwojem fabuły zauważyłam, że są to postacie znacznie bardziej
skomplikowane, których miano nie zawsze określa ich osobowość. Król bywa
niezdecydowany i pochopnie wyciąga wnioski, księżna jest nerwowa, a następca
tronu o niektórych sprawach nie mówi otwarcie. Wszyscy oni mają swoje tajemnice
i słabe punkty, które ujawniają się w kolejnych rozdziałach książki, lecz tym
samym czynią ich bardziej ludzkimi, ciekawszymi. Jedną z mocno absorbujących postaci
jest... królewski błazen: pojawiający się znienacka, mówiący zagadkami, na
pewno dysponujący tajemną wiedzą. Ciekawi mnie ewolucji tego bohatera w
kolejnych tomach trylogii.
Świat stworzony przez Robin Hobb został przedstawiony
czytelnikowi niezwykle szczegółowo. Obok opisów poszczególnych krain, wzajemnych
powiązań politycznych i gospodarczych, autorka zaprezentowała również sceny z
życia codziennego ich mieszkańców, tradycje i zwyczaje. Dodało to powieści
wielowymiarowości, w znacznej mierze urozmaicając lekturę. Dzięki temu ziemie
wchodzące w skład Królestwa Sześciu Księstw nie są tylko punktami na mapie,
lecz przemyślanymi i dobrze opisanymi terytoriami. Całości dopełniają wstępy
poprzedzające każdy rozdział książki, w których opisane zostały fragmenty
historii poszczególnych krain, dogmaty religijne czy wierzenia zwykłych ludzi.
Osobiście lubię takie wtrącenia, bowiem dodają powieści klimatu oraz w pewien
sposób uzupełniają lekturę.
Uczeń skrytobójcy został napisany przyjemnym, lekkim stylem.
Choć powieść ma narrację pierwszoosobową, to znaleźć w niej można sporą ilość
elementów opisowych, dotyczących nie tylko krajobrazów czy fragmentów nawiązujących
do historii danej krainy, lecz również przemyśleń i rozterek głównego bohatera.
Sądzę, że niektórym czytelnikom, w szczególności tym nastawionym na szybką,
pełną dynamizmu akcję, może to nieco przeszkadzać, lecz jak dla mnie nie
stanowiły one żadnej przeszkody. Tym bardziej, że nie spowalniały w żaden
sposób rozwoju fabuły, a wręcz ją uzupełniały. Choć na początku powieść nie
wciąga, to wraz z kolejnymi przeczytanymi rozdziałami coraz trudniej jest się
od niej oderwać.
Pierwszy tom trylogii Skrytobójca to książka, która
przypadnie do gustu czytelnikom lubującym się w klimacie klasycznego fantasy.
Świetnie zarysowane postacie, interesujące wątki poboczne i intrygi polityczne
oraz walka ze złem za pomocą nie tylko magii i miecza, ale sztyletu i trucizny
– wszystko to można znaleźć w recenzowanym tytule. Osobiście jestem ciekawa jak
potoczą się dalsze losy Bastarda, ucznia skrytobójcy, który ma już za sobą
pierwszą poważną misję, aczkolwiek niebezpieczeństwo zagrażające Królestwu
Sześciu Księstw nie zostało jeszcze pokonane. Zapowiada się intrygująco.
Cykl Skrytobójca:
Dziękuję!


Recenzja pochłaniająca i klimatyczna, niestety treść książki nie nie zaciekawiła, chociaż jestem fanka tego gatunku :)
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że na samym początku, zanim zagłębiłam się w lekturze, miałam podobne odczucia, ale jak akcja się rozkręci - a dzieje się to szybko - czyta się bardzo dobrze :)
UsuńW końcu się doczekałam na Twoją recenzję Ucznia Skrytobójcy! Po Twojej recenzji wiem, że jeszcze bardziej muszę przeczytać tą książkę :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie ;)
UsuńZ fantasy jakoś szczególnie się nie lubimy, z klasyki gatunku nie czytałem chyba jeszcze nic, jedynie kilka powieści Kinga w tych klimatach ;) Na półce mam zaś dwie cegły fantasy kupione podczas promocji na tytuły z Uczty Wyobraźni, ale cały czas się ich lękam ;)
OdpowiedzUsuńUczty Wyobraźni bać się nie powinieneś w żadnym wypadku :) Aczkolwiek powieści wydawane w tej serii są mocno klimatyczne, więc na dobrą sprawę trudno jest mi powiedzieć jak wypadnie Twoje spotkanie z nimi :)
UsuńZaciekawiła mnie fabuła tej książki fantasy. Może kiedyś do niej zajrzę.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Ci się spodoba
UsuńBardzo mnie zaciekawiłaś, będę musiała poszukać tego tytułu :D Od czasu do czasu lubię sięgnąć po taką pełnokrwistą fantastykę :)
OdpowiedzUsuńCieszę się ;)
UsuńŚwietna książka :) Uwielbiam takie klasyczne klimaty fantasy :)
OdpowiedzUsuńI tak być powinno ;)
UsuńTO COŚ DLA MNIE! Uwielbiam klasykę tego gatunku i na pewno polubię się z książką Hobba :D Już kilkukrotnie krzyczała do mnie ze sklepowej półki jednak wolałem poczekać na jakąś reckę i oto jest! Na pewno kupię :D
OdpowiedzUsuńJeśli książka woła do Ciebie "tato!" w żaden sposób nie możesz jej odmówić ;)
Usuń"Pierwszy tom trylogii Skrytobójca to książka, która przypadnie do gustu czytelnikom lubującym się w klimacie klasycznego fantasy." - Czyli książka idealna dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńJak najbardziej :)
UsuńBrzmi ciekawie, choć przyznam szczerze sama okładka jakoś mnie do tej pory zniechęcała. Tylko kiedy to wszystko czytać???
OdpowiedzUsuńTeż chciałabym to wiedzieć...
UsuńCzytałam kiedyś "Misję błazna" autorki i bardzo mi się podobała, ale niestety było to w czasach, kiedy nie bardzo miałam możliwość kupna innych jej książek. "Uczeń skrytobójcy" kusi mnie z tylu miejsc, że chyba zażyczę go sobie pod choinkę, bo uwielbiam klasyczne fantasy.
OdpowiedzUsuńksiążka jak najbardziej dla mnie;) a tak a propos nazwiska autora z rozpędu przeczytałam je jako Robin Hood :PD
OdpowiedzUsuńJa tę książkę przeczytałam już kilka lat temu i wtedy się w niej zakochałam. Teraz wróciłam do niej nie tylko przez sentyment, ale przez wzgląd na ładną oprawę graficzną. Natomiast treść... cóż jest według mnie genialna! Bastard jest jednym z moich ulubionych bohaterów dziecięcych, a książka pomimo tego, że główny bohater ma kilka lat, w momencie rozpoczęcia historii, jest zdecydowanie w równym stopniu dla młodszych, jak i starszych czytelników! :) Cieszę się, że się podobała - trzeba promować dobrą literaturę :)
OdpowiedzUsuń