Nasi przodkowie mieli wyjątkowo bujną wyobraźnię
Paweł Zych, Witold Vargas, Bestiariusz słowiański, czyli rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkachseria: Legendarz
wydawnictwo: BOSZ
data wydania: 7 lutego 2012 r.
liczba stron: 208
ISBN: 978-83-7576-221-1
okładka: twarda
Już od dawna chciałam zapoznać się z publikacją zatytułowaną Bestiariusz słowiański, czyli rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach. Polski folklor od zawsze wydawał mi się bogaty, pełen wiary w rozmaite stworzenia, które mogły pomagać lub też mocno zaszkodzić naszym przodkom. Dlatego też kiedy tylko nadarzyła się okazja (czyt. promocja w księgarni internetowej) zaopatrzyłam się we własny egzemplarz wspomnianej wyżej książki. I muszę Wam powiedzieć jedno: nasi przodkowie mieli wyjątkowo bujną wyobraźnię.
![]() |
| Dobrohoczy (źródło) |
Bestiariusz słowiański, czyli rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach to bogata w ilustracje i ciekawie opisana publikacja, mająca na celu przybliżenie czytelnikom choć trochę świat słowiańskich wierzeń, których korzenie sięgały niejednokrotnie czasu pogańskich. W książce autorzy Paweł Zych i Witold Vargas przedstawili kilkadziesiąt najpopularniejszych sylwetek różnego rodzaju demonów i istot, które uprzykrzały lub umilały życie mieszkańcom Polski przed wieloma wiekami.
Każdy z opisanych bytów został zilustrowany, by choć trochę przybliżyć jego wygląd. Choć bardzo często bywa tak, że rysunek zajmuje znacznie więcej miejsca niż tekst, to trzeba przyznać, że zostały one wykonane z ogromną starannością, dzięki czemu samo przeglądanie publikacji sprawia ogromną przyjemność.
![]() |
| Bełty (źródło) |
Jako że folklor słowiański był niezwykle bogaty i pojawiało się w nim bardzo wiele różnych istot, to niemożliwością byłoby opisać je wszystkie, tym bardziej że pamięć o wielu z nich już dawno wygasła. Dlatego też autorzy zdecydowali się przedstawić czytelnikom publikacji te najbardziej znane, których imię powtarzane jest nawet po dziś dzień. Stąd też w Bestiariuszu słowiańskim przeczytać można o lichu, strzydze, smoku, wąpierzu, rusałce czy południcy. A że niektóre regiony kraju dodatkowo miały swoje własne demony, to również i o nich wspominają twórcy albumu. Dobrohoczy, dziwożony, gnieciuch, ognisty koń, szątopierz – oto kilku przedstawicieli tego przebogatego folkloru.
Obok informacji o pochodzeniu, wyglądzie i charakterze danego stwora spotkać można często kilka zdań związanych na przykład z historycznym odniesieniem do danego zjawiska, jak na przykład obawa przed czarnym kogutem (pod jego postacią pojawiał się kłobuk), którego mieszkańcy całej Europy uważali za symbol zła, czy też o właściwościach kory bzu, pod jego krzewem zamieszkiwały dobre duszki bzionki. Albo o sposobach na uniknięcie wizyty przyłożnika, demona, który sprowadzał na manowce białogłowy. Skutecznym remedium było dla niewiasty okadzenie się przed snem dymem ze suszonego krowiego nawozu. Takie przyjemności.
![]() |
| Diabeł Fugas (źródło) |
Choć informacje o niektórych demonach wydają się być stanowczo za krótkie i niewyczerpujące tematu, to trzeba wziąć pod uwagę, że część słowiańskich wierzeń już dawno odeszła w zapomnienie i po prostu nie ma skąd dowiedzieć się więcej. Nasi przodkowie w większości byli niepiśmienni i to, co wiedzieli, w co wierzyli, przekazywali sobie w opowieściach. A z tradycją ustną różnie bywa.
Bestiariusz słowiański czyta się bardzo szybko, na dobrą sprawę w godzinę ma się lekturę już za sobą. Pozostawia to spory niedosyt, przynajmniej w moim przypadku. Pocieszam się jednak tym, że wydawnictwo BOSZ wydało jeszcze inne, podobne do omawianego, albumy: Duchy polskich miast i zamków, Księga smoków polskich i Legendy zamków karpackich. Nie mogę się już doczekać kolejnych promocji.




Oj, to wygląda na coś prześwietnego mimo krótkich tekstów. Za to grafiki mnie powaliły! Wydaje mi się, że nasze (słowiańskie) dawne wierzenia były niezwykle ciekawe, a "Starą baśń" czytałam niemal z wypiekami na policzkach, więc jak tylko będę miała okazję to sięgnę po recenzowaną przez Ciebie książkę. W ogóle BOSZ ma u mnie plusa za ciekawe tytuły.
OdpowiedzUsuńMuszę się przyznać, że jeszcze nie miałam okazji przeczytać "Starej baśni"... :(
UsuńJa czytałem coś podobnego, tylko rzecz traktowała o demonach germańskich. Niestety muszę przyznać, że nie byłem w pełni usatysfakcjonowany lekturą ;P Mam teraz uraz do takich zbiorków, ale w sumie jak już będę miał dostęp do Twojego księgozbioru, to może zajrzę... :D
OdpowiedzUsuńZajrzysz, pewnie, że zajrzysz. W końcu zostałam tam uwieczniona na kilku ilustracjach: strzyga, morowa dziewica, baba cmentarna - cząstka urody tych istot i mnie przyozdabia ;P
UsuńMorowa dziewica? Haha, no, to mi się podoba :D
UsuńPoczekamy, zobaczymy :P
UsuńLegendy zamków karpackich!!! Muszę zdobyć.
OdpowiedzUsuńTen Bestiariusz mam, stoi przy moim łóżku i często podczytuję przed snem ;)
Ja też, podobnie jak pozostałe wymienione :)
UsuńZapomniałam o tym, że chciałam kiedyś kupić ten tom! Dziękuję za przypomnienie, może zdążę jeszcze wysłać list do Mikołaja :)
OdpowiedzUsuńPisz, pisz! Bo Mikołaj koniecznie musi wiedzieć! ;)
UsuńPowinno powstawać więcej takich książek. Osobiście uwielbiam czytać i oglądać rysunki przedstawiające różne bestie... Muszę się zakręcić koło tej pozycji :)
OdpowiedzUsuńJeśli tylko wpisuje się w Twoje gusta - to zdecydowanie :)
UsuńPrzeglądałam kiedyś tę książkę - i fakt, informacje mogą być niewyczerpujące, ale i tak marzę o tej lekturze, słowiańska mitologia to jeden z moich koników i nie wyobrażam sobie, żeby tej publikacji mogło zabraknąć w mojej biblioteczce ;)
OdpowiedzUsuńMoże jak Marta napisz list do Mikołaja...? :)
UsuńZ tej serii posiadam "Księgę smoków polskich" - niesamowite ilustracje, tekstu mało, ale to chyba bardziej album niż zbiór legend z opracowaniem/komentarzem (choć i ten się pojawia). :) Mam nadzieję, że i "Bestiariusz słowiański" kiedyś dostanę (może teraz, w grudniu?). ;)
OdpowiedzUsuńOby, oby! :)
Usuńprzeczytałabym w ramach ciekawostki, folkloru słowiańskiego spotykam dość mało w książkach;)
OdpowiedzUsuńWłaśnie, jest go bardzo mało. Osobiście spotkałam się z nim przy okazji Wiedźmina i Starej Słaboniowej i Spiekładuchów.
UsuńTo naprawdę śliczna i ciekawa książka - oglądając cieszyłam się jak dziecko i takoż wgapiałam się w ilustracje. :) Jedyne czego mi tu brakuje, to dokładniejszy opis, przynajmniej w niektórych przypadkach.
OdpowiedzUsuń