Moja historia ma puentę, która na pewno cię zaskoczy...
Sebastian Fitzek, Pasażer 23tytuł oryginalny: Passagier 23
przekład: Barbara Tarnas
wydawnictwo: Amber
data wydania: 1 marca 2016 r.
liczba stron: 352
ISBN: 978-83-241-5451-7
okładka: miękka ze skrzydłami
Lektura Pasażera 23, najnowszej powieści Sebastiana Fitzeka była dla mnie okazją do pierwszego spotkania z prozą tego autora. Czytałam wcześniej pozytywne opinie na temat jego książek, więc kiedy dostałam propozycję zapoznania się z najnowszą historią, która wyszła spod jego pióra, nie zawahałam się ani chwili. I wiecie co Wam powiem? Żałuję, że nie sięgnęłam po jego powieści wcześniej...
Policjant Martin Schwartz od pięciu lat żyje z dnia na dzień, nie przejmując się czy w danej chwili nie straci życia. Straciło ono dla niego sens w dniu, kiedy dowiedział się o śmierci żony i syna, którzy wypłynęli statkiem rejsowym na wakacje. Ze stanu odrętwienia wyrywa go wiadomość, że z pokładu „Sułtana Mórz”, wycieczkowca, na którym zginęli jego najbliżsi, w niewyjaśnionych okolicznościach znikają ludzie. Sprawa przybrała nieoczekiwany obrót w momencie, gdy odnaleziona została zaginiona przed dwoma miesiącami dziewczynka. Jej stan fizyczny i psychiczny są bardzo złe, mała milczy, pogrążona we własnym świecie. Schwartz jako doświadczony psycholog, który niejednokrotnie miał w swojej karierze do czynienia z ofiarami przemocy, postanawia dostać się na pokład statku. Musi się dowiedzieć jakim cudem przy dziewczynce znaleziono misia, który należał do jego syna...
Morderstwo na pokładzie wycieczkowca? Z początku, zanim jeszcze zaczęłam lekturę, temat ten wydawał mi się nieco banalny. Bardzo szybko przekonałam się, że byłam w błędzie. Autor postawił na mocne wejście. Najpierw przykuł moją uwagę w brutalnym i krwawy prologu, co spowodowało wzrost mojego zaintrygowania tematem (już wtedy zaczęłam zmieniać zdanie o banalności), a później dosłownie wciągnął w opowiadaną historię już od pierwszych rozdziałów powieści.
Głównym bohaterem Pasażera 23 jest Martin Schwartz. To znający się na swojej robocie gliniarz, którego osobista tragedia niemalże zniszczyła. Strata żony i syna (o czym zresztą dowiedział się dopiero jakiś czas później) była dla niego szokiem. Nie uwierzył też w zapewnienia specjalistów, że było to samobójstwo rozszerzone, tym bardziej że Nadja, jego małżonka, nie przejawiała objawów depresji. Od tamtego momentu Schwartz przestał troszczyć się o swoje życie i zaczął brać udział w najbardziej szalonych i niebezpiecznych akcjach policyjnych. W końcu nikt i nic nie jest w stanie przywrócić do życia jego ukochanych, a jego determinacja w pracy przekłada się na zaskakującą skuteczność.
Dużym plusem jest napięcie, jakie towarzyszy lekturze powieści. Autor umiejętnie prowadzi fabułę i kiedy już myśli się, że już wszystko wiemy, w myślach dopowiadamy sobie jak historia się zakończy, buch! Fitzek serwuje niesamowity zwrot akcji. I tak kilkakrotnie. Do samego końca, do ostatnich stron epilogu. Muszę przyznać, że nie pamiętam kiedy lektura thillera aż tak mnie nakręciła, żebym czytała książkę do godzin wczesnoporannych. Akcja Pasażera 23 jest naprawdę szybka i mocno wciąga czytelnika. Poszczególne wątki, z początku od siebie oderwane i niepasujące, z czasem zaczynają się zazębiać, i to w sposób w jaki nigdy by się nie pomyślało.
Kolejną zaletą powieści są świetnie zarysowane portrety psychologiczne postaci pojawiających się w historii. Są plastyczne i przemyślane, dzięki czemu doskonale uzupełniają powieść i wpływają na odbiór lektury. Co więcej, obok postaci stricte tragicznych, pojawiają się charaktery nieco przerysowane, niemalże komediowe, co których zaliczyć można by Geraldine z jej teoriami spiskowymi.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że pod motywem niewyjaśnionych zaginięć, kryje się inny, znacznie mroczniejszy i przerażający temat, jakim jest szeroko rozumiana przemoc psychiczna i fizyczna. Bardzo chciałabym móc rozwinąć ten wątek, ale tego nie zrobię, bo odebrałabym Wam ów element zaskoczenia, który w dużej mierze wpływa na ostateczny odbiór książki. Powiem tylko: na pewno się tego nie spodziewaliście.
Podsumowując, Pasażer 23 to powieść trzymająca czytelnika w napięciu dosłownie do ostatnich stron. Fabuła jest rewelacyjnie skonstruowana i nieprzewidywalna, a wielopoziomowa narracja przedstawia czytelnikowi szerszy obraz rozgrywającego się na pełnym morzu dramatu. No i to zakończenie... W kilku słowach: nic nie jest takie, jakim się na początku wydawało. Fitzek niejednokrotnie sprawi, że dosłownie zatrzymacie się na kilka sekund, by powiedzieć „O kurczę...!” w tych lub dosadniejszych słowach. Polecam! A jeśli o mnie chodzi to na pewno nie było to moje ostatnie spotkanie z prozą tego autora.
Za trzymający w napięciu rejs „Sułtanem Mórz”
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Amber!


Mam ochotę na thriller / kryminał na tyle zaskakujący, by wyrwać mnie ze swego rodzaju marazmu, czuję taki przesyt kryminałami, że trzeba na mnie wyjątkowo dużego kalibru :P
OdpowiedzUsuńTo może być to!
Myślę, że tak! Nie dość, że historia wciąga, to co rusz zaskakuje! :)
UsuńCzytałam jedną powieść tego autora i podobała mi się :D Mniej więcej wiem, czego można się spodziewać po jego twórczości i chętnie sięgnę po kolejną jego książkę :D
OdpowiedzUsuńBookeaterreality
Nie wiem jak jest przypadku wcześniejszych jego powieści, ale myślę, że jednak ta historia Cię zaskoczy, mimo iż, jak wspomniałaś, wiesz na co stać autora :)
Usuń"Pasażer 23" to było również moje pierwsze spotkanie z autorem i jestem zachwycona, dawno już nie czytałam tak dobrego thrillera!
OdpowiedzUsuńWyczytałam gdzieś, że od momentu, kiedy w Polsce ukazał się "Pasażer 23", autor napisał trzy! nowe książki :) Oby tylko szybkość tworzenia szła w parze z jakością :)
UsuńNooooo, po takiej recenzji, to czuję się maksymalnie zachęcona :) Słyszałam już wcześniej o tym autorze, ale nie miałam jeszcze okazji poznać bliżej jego twórczości.
OdpowiedzUsuńGorąco polecam! Na pewno się nie zawiedziesz :D
UsuńBardzo lubię książki Fitzka i już zacieram ręce na myśl o najnowszym dziele. Nikt nie potrafi skonstruować tak szalonej i nieprzewidywalne intrygi jak on. Polecam również "Odłamek", "Makabryczną grę" i "Terapię", chociaż tę ostatnią powieść czytałam wieki temu i pamiętam tylko, że mi się podobała :D
OdpowiedzUsuńMam je w planach! Muszę tylko je gdzieś dorwać :)
UsuńMoje pierwsze spotkanie z twórczością autora dopiero nastąpi, ale czuję się zachęcona :)
OdpowiedzUsuńCieszę się :) Czekam na Twoje wrażenia po lekturze :)
UsuńPierwsze spotkanie z tym autorem jeszcze przede mną. Oczekiwania mam... ogromne. :D
OdpowiedzUsuńMyślę, że zostaną spełnione ;)
UsuńO tak, napięcia tu nie brakuje. Może fabularnie mnie nie zachwyciło, ale czytało się to jak ogląda się dobre, sensacyjne kino :)
OdpowiedzUsuńMocne kino :)
UsuńDobrze, że portrety psychologiczne postaci są mocno rozbudowane, to zawsze jest plusem powieści. Książkę mam już w planach od pewnego czasu. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńW takim razie czekam na wrażenia :)
UsuńOstatnio mam etap thrillerów (filmowo i literacko), teraz czytam Chrisa Cartera "Krucyfiks" i wciąż mam ochotę na mocne wrażenia. Tym bardziej na Fitzka! Tak, Fitzek jest niezły! Na "Pasażera" czekam już od pewnego czasu i mój apetyt rośnie ;)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że zostanie zaspokojony ^^
UsuńCo do "Krucyfiksu" to czytałam gdzieś kiedyś, że to kawał dobrej, mocnej literatury :)