Przez krzywe zwierciadło
Neil Gaiman, Koralinatytuł oryginalny: Coraline
przekład: Paulina Braiter
wydawnictwo: MAG
data wydania: 18 kwietnia 2003 r.
liczba stron: 170
ISBN: 83-89004-34-8
okładka: miękka
Są autorzy, których książki biorę w ciemno, bo wiem, że ich lektura sprawi mi przyjemność. Jednym z takich pisarzy jest Neil Gaiman, tworzący cudowne i nieco groteskowe historie, które fascynują młodzież i dorosłych. Tym razem w moje ręce wpadła Koralina.
Koralina Jones i jej rodzice przeprowadzają się do nowego domu. Był to bardzo stary dom – miał strych pod dachem i piwnicę pod ziemią. Rodzice dziewczynki, zajęci pracą, nie mają czasu zająć się córką. Koralinie nawet to nie przeszkadza, gdyż dzięki temu może zająć się swoim ulubionym zajęciem – badaniem. W ciągu pierwszych tygodni wyrusza na wyprawy badawcze i poznaje swoje nowe otoczenie: ogród, gdzie znajduje starą studnię, oraz zamieszkałą przez jej rodzinę część domu. W trakcie poszukiwań natrafia na tajemnicze drzwi – wielkie, rzeźbione, drewniane drzwi w najdalszym kącie salonu. Ciekawość dziewczynki i jej chęć poznania sprawiły, że korzystając z nieobecności rodziców Koralina postanawia otworzyć owe drzwi i sprawdzić co też kryje się po ich drugiej stronie...
– Wołanie kotów – odparł, jakby zdradzał wielką tajemnicę – to zwykle niezbyt produktywna czynność. Równie dobrze można by przyzywać trąbę powietrzną.
Neil Gaiman jest autorem, któremu bardzo dobrze wychodzi mieszanie fikcji z rzeczywistością. Wprowadzane przez niego elementy fantastyczne nie sprawiają wrażenia sztuczności, lecz gładko wpasowują się w opowiadaną historię.
W Koralinie główna bohaterka, nastoletnia dziewczynka, popychana przez swoją ciekawość trafia, podobnie jak Alicja, do dziwnej krainy, która dosłownie była w zasięgu ręki. O ile postać z powieści Lewisa wpadła do króliczej nory, to tytułowa Koralina przeszła przez tajemnicze drzwi, które znalazła w swoim mieszkaniu. Zastała tam... swoich rodziców, którzy – o dziwo! – mieli dla niej czas, rozmawiali z nią i rozpieszczali. Tyle że ich oczy... Powiada się, że są one zwierciadłem duszy. Powiem Wam jednak, że osobiście nigdy nie chcielibyście zobaczyć u kogoś takich oczu... Koralina jest dziewczynką sprytną, spostrzegawczą, choć może niespecjalnie posłuszną, ale w tym przypadku podziała to na jej korzyść.
Motyw alternatywnego świata dość często i w różnym stopniu pojawia się w powieściach autorstwa Gaimana, jak chociażby w Nigdziebądź czy Księdze cmentarnej. Niemniej jednak w trakcie lektury nie odczuwa się w żaden sposób wtórności. Historia została tak napisana, że nawet czytelnicy, którzy bardzo dobrze znają książki Gaimana, będą czerpać przyjemność z lektury Koraliny.
Jak wspomniałam wyżej, niektóre fragmenty książki sprawiają wrażenie żywcem wyjętych z koszmaru, lecz... nie przerażają. Ot, co najwyżej mogą przyprawić czytelnika o delikatne ciarki na plecach, ale nie przestraszą. Co najwyżej rozbudzą wyobraźnię odbiorcy i podsuną mu sugestię, by popatrzeć na życie codzienne z nieco innej perspektywy. I to właśnie lubię w prozie Gaimana.
W Koralinie główna bohaterka, nastoletnia dziewczynka, popychana przez swoją ciekawość trafia, podobnie jak Alicja, do dziwnej krainy, która dosłownie była w zasięgu ręki. O ile postać z powieści Lewisa wpadła do króliczej nory, to tytułowa Koralina przeszła przez tajemnicze drzwi, które znalazła w swoim mieszkaniu. Zastała tam... swoich rodziców, którzy – o dziwo! – mieli dla niej czas, rozmawiali z nią i rozpieszczali. Tyle że ich oczy... Powiada się, że są one zwierciadłem duszy. Powiem Wam jednak, że osobiście nigdy nie chcielibyście zobaczyć u kogoś takich oczu... Koralina jest dziewczynką sprytną, spostrzegawczą, choć może niespecjalnie posłuszną, ale w tym przypadku podziała to na jej korzyść.
Motyw alternatywnego świata dość często i w różnym stopniu pojawia się w powieściach autorstwa Gaimana, jak chociażby w Nigdziebądź czy Księdze cmentarnej. Niemniej jednak w trakcie lektury nie odczuwa się w żaden sposób wtórności. Historia została tak napisana, że nawet czytelnicy, którzy bardzo dobrze znają książki Gaimana, będą czerpać przyjemność z lektury Koraliny.
– Przysięgnę – odparła druga matka. – Przysięgnę na grób mojej własnej matki.Atmosfera powieści jest dość mroczna i momentami nieco makabryczna, ale zarazem mnóstwo w niej owego specyficznego poczucia humoru Gaimana. Przewija się on zarówno w kreacji postaci, jak i sytuacjach, w których co rusz znajduje się Koralina, co podkreśla wyjątkowość książki, ale zarazem jest znakiem szczególnym autora.
– A ona ma grób?
– O, tak. Sama ją do niego złożyłam, a kiedy zobaczyłam, że próbuje się wyczołgać, zakopałam ją z powrotem.
Jak wspomniałam wyżej, niektóre fragmenty książki sprawiają wrażenie żywcem wyjętych z koszmaru, lecz... nie przerażają. Ot, co najwyżej mogą przyprawić czytelnika o delikatne ciarki na plecach, ale nie przestraszą. Co najwyżej rozbudzą wyobraźnię odbiorcy i podsuną mu sugestię, by popatrzeć na życie codzienne z nieco innej perspektywy. I to właśnie lubię w prozie Gaimana.

Lubię Gaimana, ale Koraliny jeszccze nie przeczytałam - miałam ją kiedyś w rękach, ale nie zdążyłam bardzo zagłębić się w fabułę, bo musiałam oddać, a potem jakoś tak nie wróciłam do niej. Wciąż mam w planach
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że uda Ci się jak najszybciej zrealizować te plany :)
UsuńNie czytałam jeszcze nic tego autora, ale tę książkę polecała mi kiedyś koleżanka! No teraz to już na pewno przeczytam ;).
OdpowiedzUsuńSkoro jeszcze nic autorstwa Gaimana nie czytałaś, to polecam Ci szczególnie mocno "Nigdziebądź" i "Księgę cmentarną" :)
UsuńTeż sięgam po Gaimana w ciemno :) "Koralina" jeszcze przede mną:)
OdpowiedzUsuńO, to super :)
UsuńTeż bardzo lubię Gaimana, ba, nawet uwielbiam ten jego magiczny styl, bo czaruje facet piórem jak mag różdżką. "Koraliny" jeszcze nie czytałem, ale pozostał dwie, które wspomniałaś, już tak. Pewnie i po tą sięgnę, ale najpierw czekają na mnie "Chłopaki Anansiego" i "Gwiezdny pył", który ma być na jesień u nas.
OdpowiedzUsuńMam "Gwiezdny pył" i "Amerykańskich bogów", która to książka - z tego, co kojarzę - jest w jakiś sposób powiązana z "Chłopakami Anansiego" :)
Usuń"Koralina" była moją pierwszą książką Gaimana. Pozostawiła lekki niedosyt, nie zachwyciła tak, jak pozostałe jego książki, no ale też nic dziwnego ;) Ale od niej właśnie zaczęła się moja przygoda z tym pisarzem, więc mam do niej sentyment ;)
OdpowiedzUsuńTo tak jak ja z "Wiedźmikołajem" Pratchetta :)
UsuńJa to planowałem najpierw przeczytać "Amerykańskich Bogów" - w sumie o tej Koralinie nawet nie słyszałem wcześniej :P Może sprawdzę - humor tego autora bardzo mi odpowiadał. Obym nie był rozczarowany :D
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że nie będziesz :) Nie jest to wybitna lektura, ale takie przyjemne śmieszno-straszne czytadełko na kilka godzin :)
UsuńZaciekawiła mnie ta książka. Już sama okładka przyciąga wzrok :)
OdpowiedzUsuńW takim razie może ją kiedyś przeczytasz? :)
UsuńDużo słyszałam o tym autorze, jednak jego książek jeszcze nie czytałam. Właściwie to żadna książka na razie nie spowodowała że przechodziły mnie ciarki, koniecznie więc muszę to zmienić i sięgnąć właśnie po "Koralinę" :) Darin Kr blog.
OdpowiedzUsuń"Koralina" raczej Cię nie przestraszy, ale niektóre jej fragmenty są bardzo obrazowo przedstawione :)
UsuńWszyscy tak wychwalają Gaimana, że chyba rzeczywiście powinnam coś od niego przeczytać. Co Koralinę oglądąłam jako film, ale ona i Księga Cmentarna ciekawią mnie najbardziej, więc pewnie po nie sięgnę w pierwszej kolejności :)
OdpowiedzUsuńJa właśnie animacji "Koraliny" nie widziałam, ale jak będę miała chwilę wolnego czasu to postaram się to nadrobić, tym bardziej że lekturę książki mam już za sobą :)
UsuńUwiebliam Gaimana, choć nie czytałem jego najważniejszych książek, z "Amerykańskimi Bogami", czy nawet właśnie "Koraliną" na czele. Ale facet jest niesamowity, w każdym słowie potrafi skryć literacką magię :)
OdpowiedzUsuń"Amerykańscy bogowie" również przede mną :) Całe szczęście mam egzemplarz w domu - prezent od Lary :D
Usuń