Kilka dni temu Karolina z bloga zwiedzam wszechświat nominowała mnie do wzięcia udziału w kolejnej zabawie książkowej. Tym razem jest ona związana z szeroko pojętym latem i książkami, które się mi kojarzą z tą porą roku. Nie ma co się rozpisywać, zapraszam do zapoznania się z moimi odpowiedziami :)
Początek lata, czyli książka, która przyciąga uwagę od pierwszego zdania
Lydia nie żyje. Jeszcze tego jednak nie wiedzą.
Lydia nie żyje. Jeszcze tego jednak nie wiedzą.
Lydia nie żyje. Jeszcze tego jednak nie wiedzą. – tymi słowami zaczyna się debiutancka powieść Celeste Ng, Wszystko czego wam nie powiedziałam. I choć muszę przyznać, że był moment, kiedy książka zaczęła mnie nudzić, ale później czytałam ją z prawdziwą przyjemnością.
Za gorąco, żeby wychodzić, czyli książka idealna, by zaczytać się w czterech ścianach
Myślę, że każda książka, która liczy sobie więcej niż 600 stron jest idealna by czytać ją w domu. Głównie z powodu ciężaru lektury, która momentami bywa nieporęczna i z tego powodu odpada np. poczytywanie w trakcie spaceru po parku. Ale z kolei wygodnie jest ją położyć na kolanach, leżąc wygodnie rozłożonym na kanapie, tudzież fotelu z podnóżkiem.
Letnia wycieczka samochodowa, czyli książka idealna na podróż
W podróży preferuję coś lekkiego i przyjemnego, przede wszystkim jedną z wielu powieści Pratchetta, które pomagają mi się odprężyć i za każdym razem poprawiają mi humor. Na drogę idealnie nadaje się również literatura podróżnicza, na przykład Australijczyk Marka Niedźwieckiego. W trakcie lektury można sobie wyobrazić, że udajemy się do kraju kangurów, a nie w delegację. Tego typu publikacje sprzyjają snuciu marzeń na jawie.
Mrożone herbaciane przyjemności, czyli książka z zimną scenerią
Terror Dana Simmonsa! Zdecydowanie! Jest to lektura, która czytana nawet w największe upały mrozi krew w żyłach i sprawia, że raz po raz na ramionach pojawia się gęsia skórka. Zamiast pić wodę z lodem wystarczy lektura Terroru.
Słoneczne poparzenie, czyli książka, która zawiodła cię w tym roku
Miałam to szczęście, że w tym roku – przynajmniej do chwili, gdy piszę te słowa – nie natrafiłam na bardzo złą lekturę. Oczywiście, trafiły mi się słabsze książki, z którymi wiązałam większe nadzieje, jak na przykład Opowieści celtyckie czy Miecz Wikingów. Niemniej póki co – i oby tak pozostało – w moje ręce nie wpadła żadna zła lektura, co do której mogłabym powiedzieć, że jedynym plusem jest fakt, że kiedyś się kończy.
Upalne czytadła, czyli jedna z twoich najlepszych książek tego roku
Całkiem sporo miałam takich lektur. Wśród nich z pewnością znalazłyby się: Ross Poldark, Demelza, Historia pszczół, Dziewczyna z sąsiedztwa, Gambit hetmański... Trudno jest mi powiedzieć która z tych książek była najlepsza, bo każda z nich dotyczy czego innego, poruszają zupełnie różne tematy. Niemniej jednak wszystkie je gorąco polecam!

Oh, coś czuję, że Terror pojawi się i u mnie w tym zestawieniu :)
OdpowiedzUsuń"Terror", moje tegoroczne wielkie marzenie! ^^ Ciekawe, czy uda mi się je zrealizować!
OdpowiedzUsuńSame fantastyczne lektury wymieniłaś, bo i "Historię pszczół", "Dziewczynę z sąsiedztwa", "Gambit hetmański", który jeszcze przede mną... "Opowieści celtyckie" czytałam jakiś czas temu, ale dość mile wspominam :)
"Wszystko, czego wam nie powiedziałam" rzeczywiście już od pierwszego zdania zwraca na siebie uwagę. Mnie nie nudziła ani przez chwilkę, a na kolejne powieści Ng czekam z niecierpliwością:)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie podoba mi się to spojrzenie na książkę do zaczytania się w domu: faktycznie, jeśli jeszcze taka cegiełka jest wciągająca, to nic, tylko siedzieć i czytać. Gorzej, jak jest tak wciągająca, że jednak chcemy ją wszędzie ze sobą zabierać ;-).
OdpowiedzUsuńZgadzam się co do "Historii pszczół" :) a za pozostałymi książkami, które polecasz się rozejrzę.
OdpowiedzUsuńCiekawe wybory. Obok "Terroru" w mroźnych przyjemnościach dałbym jeszcze "Lód" Dukaja :)
OdpowiedzUsuń