Australia w pocztówkach
Marek Niedźwiecki, Australijczykwydawnictwo: Wielka Litera
data wydania: 4 listopada 2015 r.
liczba stron: 177 [ebook]
ISBN: 978-83-8032-064-2
Zwiedzenie Australii jest moim marzeniem od wielu, wielu lat. Jako że nic nie wskazuje na to, bym w ciągu najbliższych lat tam zawitała, to z ogromną chęcią zapoznaję się z różnymi publikacjami na jej temat. Literatura faktu, reportaże i albumy o Australii to rzeczy, które mogę przeglądać bez końca. Dlatego też z ogromną chęcią sięgnęłam po publikację Australijczyk i niejednokrotnie w trakcie lektury pytałam sama siebie „dlaczego mnie tam jeszcze nie ma?!”
![]() |
| Źródło |
Australijczyk to foto-pamiętnik Marka Niedźwieckiego z wielokrotnych podróży na Antypody. Dziennikarz od dwudziestu lat odwiedza Australię, którą ciągle poznaje na nowo. Często odwiedza znane już miejsca, gdzie chętnie wraca, za każdym razem wspominając swoje poprzednie wizyty tam.
Publikacja została podzielona na sześć części pod względem geograficznym: Australia Zachodnia, Australia Południowa i Terytorium Północne, Kimberley, Queensland i Południowa Walia, Wiktoria i Tasmania. W każdej z nich autor opisuje swoje wspomnienia z danego zakątka świata w postaci krótkich anegdotek. W stosunkowo krótkich rozdziałach Marek Niedźwiecki zawarł nie tylko swoje osobiste rozmyślania, ale też ciekawostki dotyczące Australii, jej historii, przyrody oraz życiu codziennym.
![]() |
| Źródło |
Dużą zaletą publikacji są zdjęcia autorstwa Marka Niedźwieckiego. Fotografie są duże, wyraźne, a uchwycona w kadrze australijska przyroda po prostu zachwyca.
To, co spodobało mi się w publikacji, to fakt, że autor pięknie pisze o Australii, jednocześnie unikając nadmiernego porównywania tego kraju do Polski. W Australijczyku nie spotyka się twierdzeń typu „Australia jest lepsza, bo...”. Zachowanie dystansu i pokazanie Australii jako swoistego cuda natury, tej innej rzeczywistości tylko dodaje książce uroku, a jedyne odwołania do naszego kraju znaleźć można w przypadku... pogody. W końcu kiedy w Polsce panuje temperatura minusowa, na Antypodach wynosi ona +30 stopni... a częstokroć i więcej.
W Australijczyku, obok rozlicznych zachwytów nad australijską fauną i florą, znaleźć można sporo fragmentów dotyczących jedzenia i wina. Zastanawialiście się kiedyś jak smakuje ogon kangura? Albo czym jest uwielbiany przez Australijczyków Vegemite? Jakie jest najlepsze australijskie wino? Odpowiedź na te pytania znajdziecie w Australijczyku.
![]() |
| Źródło |
Jedyną uwagą jaką mam do wydania publikacji jest brak obustronnego wyjustowania tekstu w ebooku. W wersji papierowej jest on ładnie wyrównany po obu stronach – co zresztą widać na załączonych zdjęciach. W przypadku ebooka tekst jest wyjustowany do lewej, co mnie osobiście drażni. Oprócz tego nie mam żadnych uwag do niniejszej publikacji.
Podsumowując: Australijczyk Marka Niedźwieckiego to książka idealna na okres jesienno-zimowy. Piękne zdjęcia, przy których nie sposób jest nie zatrzymać się na chwilę, by przyjrzeć się im dokładniej, sprawiają, że w trakcie lektury można łatwo się rozmarzyć. Więcej zdjęć oraz opisów australijskich przygód znajdziecie na blogu autora.
A jeśli chodzi o mnie to poproszę o bilet do Australii. Może być w jedną stronę.
Za podróż do mojej wymarzonej Australii
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera!





Australia to nie do końca moje klimaty i aż tak mocno mnie tam nie ciągnie. Chociaż, gdyby się nadarzyła okazja, to korzystałabym bez zastanowienia. :) Książka zapowiada się bardzo ciekawie. Bardzo lubię takie reportaże podróżnicze.
OdpowiedzUsuńTo powinna Ci się ta publikacja spodobać :)
UsuńWszędzie lepiej gdzie nas nie ma :) Marzy mi sie też podróż do Australii. Zobaczymy, marzenia trzeba jakieś mieć. Co do tej publikacji, chciałabym ją mieć!
OdpowiedzUsuńWiadomo, gdzieś tam trawa zawsze jest bardziej zielona ;)
UsuńCzęsto się zastanawiam co tkwi w tej całej fascynacji Australią (duużo osób się nią interesuje), a tu widzę kolejną entuzjastkę :) Czyli jednak coś tkwi ;) Może skuszę się na książkę Niedźwieckiego za jakiś czas. Najlepiej latem :)
OdpowiedzUsuńLatem jak najbardziej, ale idealna pora na tę publikację jest teraz, kiedy za oknem szaro, buro i ponuro ;)
UsuńI mnie marzy się Australia, dlatego też często sięgam po książki z akcją osadzoną właśnie w tamtych rejonach :) Czytałam "Radiotę", więc pewnie za jakiś czas sięgnę i po "Australijczyka" :)
OdpowiedzUsuńW sumie to z powieści osadzonych w Australii nie czytałam żadnej, ale z chęcią bym takowe poznała :)
UsuńCiągle słońce, mnóstwo plaż, piękne krajobrazy - co w tym ciekawego? Połowa miejsc na ziemi tak wygląda, a sześciogodzinny dzień, przenikliwe zimno, błocko, wiatr i deszcz mamy tu, na miejscu. Dziwi mnie, że nigdy nie doceniamy tego co posiadamy... :D
OdpowiedzUsuńA ja myślę, że się docenia :) Pojedziesz do Australii, tam upał, słońce i - cytując klasyka - "wszystko chce Cię zabić". Wtedy marzysz o powrocie do domu ;) I doceniasz polską rzeczywistość ;)
UsuńJeśli Australia - to tylko Uluru i mogłabym wracać :P
OdpowiedzUsuńAle rozumiem Twoją fascynację i mam nadzieję, że uda Ci się zrealizować marzenie :)
Póki co - takie książki są jak znalazł, obyś trafiała na więcej takich ;)
Australia, Nowa Zelandia, a oprócz tego kraje skandynawskie... - mam o czym marzyć ;)
UsuńWarto byłoby zobaczyć Australię, chociażby na kartach książki :)
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że jest co oglądać. Zdjęcia są fantastyczne :)
UsuńMuszę przeczytać, może zrobię sobie prezent na święta :) Poprzednia książka Niedźwieckiego bardzo mi się podobała.
OdpowiedzUsuń