I don’t wanna grow up...
Jakub Ćwiek, Chłopcy 4. Największa z przygódcykl: Chłopcy tom 4
wydawnictwo: Sine Qua Non
data premiery: 4 listopada 2015 r.
liczba stron: 400
ISBN: 978-83-7924-497-3
okładka: miękka
Z niecierpliwością wyczekiwałam zapowiedzi czwartego tomu Chłopców. Regularnie zaglądałam na stronę Wydawnictwa SQN, by dowiedzieć się czegoś więcej, aż w końcu przyszedł ten dzień, kiedy w moje ręce trafiła część zatytułowana Największa z przygód. I ruszyłam w Drogę.
Dzwoneczek odzyskała już Milczka, teraz przyszła pora, by przywrócić wspomnienia pozostałym Chłopcom i stawić czoło Cieniowi oraz Piotrusiowi. Lecz w jaki sposób mama dotrze do swoich pozostałych dzieci? Czy aby ich odzyskać będzie musiała skorzystać z brutalnych metod, podobnych od tej, którą wykorzystała w przypadku Milczka? Czy uda się jej tego dokonać zanim Cień i Pan ją dorwą i w pełni zrealizują swój plan? Czas nagli, a los rzuca Dzwoneczkowi kolejne kłody pod nogi...
W Największej z przygód akcja została podzielona pomiędzy poszczególnych bohaterów. Czytelnik poznaje losy poszczególnych Chłopców oraz starania Dzwoneczka, która chce ich odzyskać. Ponadto co jakiś czas odbiorca ma okazję zaglądnąć do obozu wroga i zobaczyć jak bawi się Piotruś oraz co szykuje Cień. Mimo iż przeskoki do konkretnych postaci są częste, to czytelnik swobodnie za nimi podąża. Nie ma swoistego uczucia zagubienia, które czasami towarzyszy przy podobnych zabiegach, co więcej, dzięki nim czwarta część Chłopców zyskuje na dynamice.
Czytelnicy serii zauważą jaką metamorfozę przeszli bohaterowie. Chłopcy w pewien sposób wydorośleli, a Dzwoneczek zrozumiała, że jej starania by być idealną matką czasem przyniosły więcej szkody niż pożytku. Jednakże przy tym wszystkim do całej grupy dotarła prawda: tak jest w prawdziwych rodzinach. Jej członkowie wychowują się nawzajem i uczą. Że ucieczka od Pana była dla nich jedynym ratunkiem. Metamorfozę przechodzą też postacie stojące po drugiej stronie barykady: Piotruś, Wendy i Cień. Wraz z rozwojem poszczególnych wydarzeń czytelnik poznaje prawdziwe powody, które kierowały ich postępowaniem od momentu, gdy ich sylwetki pojawiły się w opowieści. Tym samym nie sposób jest ich jednoznacznie ocenić, nie można definitywnie określić ich mianem złych. To postacie złożone, o bardziej skomplikowanym charakterze niż można było z początku przypuszczać.
Nie mogę nie napisać choć kilku słów o Panu Properze. Okazuje się, że jego postać jest o wiele bardziej tajemnicza niż mi się to wydawało. Co więcej, Największa z przygód wcale nie wyjaśniła jego natury, a wręcz przeciwnie: kocur z czerwonym krawatem stał się jeszcze większą niewiadomą niż na samym początku. I choć jego osobowość i rola w historii szalenie intryguje, to z drugiej strony nie chciałabym by kiedykolwiek została wyjaśniona. Dzięki temu można snuć rozmaite domysły.
Choć na swoim koncie mam przeczytanych całkiem sporo powieści Jakuba Ćwieka, to Chłopcy 4. Największa z przygód są jedyną jego książką, przy której w kilku momentach zaszkliły mi się oczy. Tak, w książce pojawiają się fragmenty, które rozdzierają serce czytelnika. Jest smutek i choć w kilku momentach przyświeca mu malutki promyczek nadziei, to i on koniec końców gaśnie... Przyznam, że jeszcze zanim rozpoczęłam lekturę spodziewałam się podobnych wydarzeń, lecz nie dopuszczałam tych myśli do siebie, wierzyłam w prawdziwy, baśniowy happy end. Tak się jednak nie stało...
Wydaje mi się, że książki z serii Chłopcy mają w sobie – na
okładce i w strukturze kartek – odrobinę magicznego proszku, który
sprawia, że czytelnik bezwiednie, w ciągu kilku sekund, trafia na Skrót.
Bo czy to nie dziwne, że ledwo zacząłeś się lekturę, upłynęło raptem
pięć, dziesięć minut, a tu nagle spostrzegasz, że już połowa książki za
tobą? Kiedy? Jak? W tym musi tkwić jakaś magia...
Zakończenie Największej z przygód pozostawia po sobie słodko-gorzki posmak. Czy czegoś takiego oczekiwałam? Nie wiem, choć im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej skłaniam się ku odpowiedzi, że jednak jest ono najlepsze z możliwych. Że inne rozwiązanie nie przypadłoby mi do gustu. Finał opowieści ma jednak jedną niepodważalną zaletę: jest otwarty, co oznacza – taką mam nadzieję! – że Jakub Ćwiek jeszcze do Chłopców powróci. Że kiedyś, oby niedługo, będę miała okazję na nowo wkroczyć do świata Dzwoneczka i jej wyrośniętych dzieci. Bo to prawdziwe, nudne życie jest największą z przygód.
Cykl Chłopcy:
Za ekscytującą przygodę z Zagubionymi Chłopcami
serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN!


Muszę wreszcie zapoznać się z autorem
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że będzie to udane spotkanie :)
UsuńOgromnie kusicie mnie książkami z tej serii. To takie moje klimaty, liczę na niezłą zabawę
OdpowiedzUsuńMoje-ukochane-czytadelka
Skoro Twoje klimaty, to zdecydowanie powinnaś sięgnąć po "Chłopców" :)
UsuńO nie mów, że znowu będzie tego typu zakończenie! Już przy "Kłamcy" nie mogłam się otrząsnąć, nie może tak być też z "Chłopcami"!! Kurcze, jutro lecę do księgarni po swój egzemplarz i od razu na spotkanie z autorem. Nie mogę się doczekać :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
http://magiel-kulturalny.blogspot.com/
Nie powiem jakie dokładnie będzie zakończenie, ale liczę na to, że nie będę jedyną czytelniczką, której zaszklą się oczy w trakcie lektury :)
UsuńJeszcze nie spotkałam się z autorem książki, ale chyba czas to nadrobić .;)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że spodoba Ci się jego proza :)
UsuńJa próbowałam przeczytać pierwszy tom, ale jakoś tak brakowało mi czasu, potem znalazłam ciekawsze rzeczy do czytania i "Chłopcy" poszli w odstawkę. Może kiedyś do nich wrócę...
OdpowiedzUsuńOj, tak odrzucać możliwość zapoznania się z "Chłopcami"... Tak nie można! ;)
UsuńNa razie nie czytam Twojego tekstu, bo "Chłopcy" wczoraj do mnie dotarli i nie chcę się sugerować. Ale po Twoim wpisie na FB już się trochę boję, że będę wyć :(
OdpowiedzUsuńBędzie Ci smutno, to na pewno. Więcej nic nie powiem, by nie spoilerować.
UsuńWciąż sobie obiecuję, że zabiorę się za tę serię, ale jak przychodzi co do czego, to jednak po książki nie sięgam. Nie jestem pewna czy będzie mi się podobać, ale muszę zaryzykować :) Szkoda tylko, że zakończenie jest smutne. Nie lubię takich, chociaż wiem, że czasem inne być nie mogą.
OdpowiedzUsuńMusisz tylko się nastawić na to, że język powieści jest wulgarny, nawet bardzo kiedy do głosu zostaje dopuszczony Kędzior ;)
UsuńWiem :) Miałam okazję słuchać jakiegoś króciutkiego słuchowiska zrealizowanego na podstawie Chłopców, a może to była promocja którejś części. Niewiele pamiętam niestety, ale wulgarny język mi nie przeszkadzał, nawet pasował do historii :)
UsuńTo było słuchowisko "Chłopcy. W skrócie" :) A te wszystkie wulgaryzmy, które tam słyszałaś, padały ze strony Kędziora :) Samo słuchowisko jest świetne ;)
UsuńŻadnej części jeszcze nie czytałam, ale coraz bardziej mam na nie ochotę, szczególnie po takiej recenzji :)
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo, że zachęciłam :)
UsuńNiech już Ćwiek zamknie ten cykl, bo tylko Chłopcy Wam w głowach ostatnio :D A ja biedny co mam zrobić, jak chłopcy mnie nie kręcą? ;(
OdpowiedzUsuńDzwoneczek jest niczego sobie :P
UsuńBo Chłopcy są faaaajni... Milczek <3
UsuńPoza tym, tak jak wspomniała Kasia, dla chłopców jest Dzwoneczek ^^
Są ilustracje? :P
UsuńNo ba! :D
UsuńJedna z serii, na którą w ogóle nie mam ochoty, a co gorsze nawet nie jestem w stanie wytłumaczyć dlaczego...
OdpowiedzUsuńZ niektórymi książkami tak czasem bywa.
UsuńWszyscy tak zachwalają tego Ćwieka. Facet jest coraz bardziej popularny. Nie wiem już jakie wymówki wymyślać, żeby go wreszcie nie przeczytać :)
OdpowiedzUsuńHa! Już nie możesz ;) Musisz przeczytać jakąś jego książkę ;)
UsuńChłopców mam w planach od dawna, choć jakoś nigdy mi z nimi nie po drodze. Czuję po prostu wstyd, że zwlekam z ich poznaniem tyle czasu.
OdpowiedzUsuńNa wszystko przyjdzie czas ;)
UsuńNie czytałam jeszcze :) jakoś nigdy nie byłam przekonana :)
OdpowiedzUsuńCóż, to specyficzna lektura i zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdemu przypadnie do gustu :)
UsuńA u mnie na półce cały czas czeka pierwszy tom... teraz widzę, że naprawdę wypadałoby już po niego sięgnąć.
OdpowiedzUsuńO! To czytaj! Mam nadzieję, że książka Ci się spodoba :)
UsuńCały cykl jest mi póki co obcy, ale widzę, że lektura wyciska tyle łez, że może warto się na nią wreszcie skusić. Zapewne zacznę od pierwszego tomu. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTyle tylko, że smutno jest przy lekturze 4. tomu, wcześniejsze tomy uderzają już w zupełnie inne nuty w duszy :)
UsuńNie wiedziałam o istnieniu tej serii, więc zapisuję sobie, by zacząć od drugiego tomu, koniecznie! :)
OdpowiedzUsuńLepiej od pierwszego, bo choć to zbiór opowiadań, to poznaje się bohaterów i ich... specyfikę :)
UsuńOstatnio coraz więcej słyszę o tym autorze, a im więcej słyszę, tym bardziej chcę się zapoznać z jego twórczością!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Lunatyczka