Coś się stało
Stephen King, Przebudzenietytuł oryginalny: Revival
przekład: Tomasz Wilusz
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 13 listopada 2014 r.
liczba stron: 536
ISBN: 978-83-7961-070-9
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Po nie do końca spełniającej moje oczekiwania lekturze Pana Mercedesa, pierwszej powieści detektywistycznej, jaką popełnił King, z niecierpliwością czekałam na dzień, w którym w moje ręce trafi Przebudzenie. Liczyłam na to, że tym razem proza króla horroru sprawi mi większą przyjemność. I tak, całe szczęście, było, choć nie jest to powieść bez wad.
Rok 1962. Do małego miasteczka w Nowej Anglii wprowadza się nowy pastor, Charles Jacobs, wraz ze swoją rodziną: piękną żoną Pasty i dwuletnim synem Morriem. Duszpasterz jest młody, co budzi obawy wśród dość konserwatywnej społeczności, lecz bardzo szybko okazuje się, że jego kazania spotykają się z aprobatą wiernych. Ponadto Jacobs potrafi dotrzeć z naukami do dzieci, a na dodatek stara się zarazić je swoją pasją, jaką jest energia elektryczna. Wśród nich znajduje się mały Jamie Morton, ośmioletni chłopak, zafascynowany postacią Charlesa.
Sielankowe życie pastora zmienia się wraz z tragedią, jaka sprawia, że mężczyzna odsuwa się od Boga i porzuca stan duchowny. Wydarzenie to, nazywane później dniem Strasznego Kazania, odciska swoje piętno na wszystkich mieszkańcach miasteczka, najbardziej zaś na duszy młodego Jamiego, który przez długie lata będzie nie mógł sobie poradzić z usłyszanymi tego dnia słowami.
Przebudzenie Stephena Kinga nie jest typowym horrorem, raczej powieścią grozy, choć z początku przypomina książkę obyczajową. Wydarzenia w niej opisane czytelnik poznaje z punktu widzenia Jamiego Mortona, wrażliwego chłopaka, który bardzo szybko zaprzyjaźnił się z pastorem Jacobsem i głęboko przeżył wszystkie zdarzenia, jakie miały miejsce do dnia Strasznego Kazania. Choć chłopcu wydawało się, że nigdy już nie spotka swojego przyjaciela z dzieciństwa, los jeszcze nieraz skrzyżuje ich ścieżki, a każde kolejne spotkanie było coraz dziwniejsze.
(...) każdy musi doświadczyć jednego czy dwóch cudów, choćby po to, by uzyskać dowód, że życie to coś więcej niż tylko długa, mozolna wędrówka od kołyski po grób.
Jak już wspomniałam, początek historii jest zwyczajny i nie przypomina mrożących krew w żyłach opowieści, do których przyzwyczaił swoich czytelników King. Po spokojnym wstępie i wlokących się pierwszych rozdziałach w okolicach połowy powieści wreszcie coś zaczyna się dziać i im bliżej finału, tym trudniej oderwać się od książki. Niemniej jednak w najnowszej powieści króla horroru zdarzają się momenty nie wnoszące nic istotnego do fabuły, mające na celu tylko przedłużenie opowiadanej historii. Jednakże czytelnicy, mający za sobą lekturę innych dzieł tego autora, wiedzą, że to jego maniera pisarska i trzeba się po prostu do niej przyzwyczaić. Lecz kiedy już przebrnie się przez te nieco nużące fragmenty, odbiorca widzi, że ma przed sobą dobrą powieść grozy z atmosferą, która z każdym kolejnym rozdziałem staje się coraz gęstsza i mroczniejsza.
W Przebudzeniu dużą uwagę King poświęcił hobby pastora, jakie z czasem przerodziło się w obsesję. W jaki sposób to, co kiedyś sprawiało przyjemność, powoli wypiera wszystko inne i skupia całą uwagę człowieka. Zainteresowanie przekształca się w chorobliwą pasję, wyniszczającą zarówno umysł, jak i ciało, co w powieści prezentuje postać Charlesa Jacobsa.
Osoby, które choć trochę wiedzą o prywatnym życiu pisarza, zauważą również wątki autobiograficzne, kiedy to King był uzależniony od alkoholu i narkotyków. Praktycznie sięgnął dna, lecz z pomocą rodziny, a przede wszystkim jego żony Tabithy, udało mu się pokonać nałóg, który odbija się teraz echem w sporej ilości jego książek.
Bohaterowie pojawiający się w Przebudzeniu są wyraziści i budzą emocje. Kingowi udał się duet dwu protagonistów: Jamiego i Jacobsa. Z pozoru bardzo różnią się od siebie, lecz jeśli przyjrzy się im bliżej, łatwo jest zauważyć łączące ich cechy. Obaj są silnymi osobowościami, które wpływają na swoje otoczenie i siebie nawzajem. Pozostałe postaci, jakie napotyka się na kartach powieści, uzupełniają historię. Mają swój charakter, nie są płaskie i beznamiętne.
W Przebudzeniu King każe swoim czytelnikom zastanowić się nad wizją Boga, jaką narzuca religia, oraz nad tym czy istnieje życie po śmierci. Czy po prostu przestaje się istnieć, czy może czeka na człowieka „drugie”, wieczne życie i jak ono wygląda. I przyznam, że to, jak do sprawy podszedł autor, niejedną osobę przyprawi o gęsią skórkę.
Przebudzenie to książka, którą czyta się dobrze i szybko. Choć momentami nieco nudzi to wraz z kolejnymi rozdziałami rośnie zainteresowanie nią i chęć poznania dalszych wydarzeń, a jej zakończenie dosłownie zelektryzuje czytelnika. Takiego właśnie Kinga uwielbiam!
Recenzja napisana dla portalu eFantastyka.pl


Kinga lubię bardzo, choć niekoniecznie horrory, ale ta pozycja brzmi interesująco. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTo nie jest typowy horror, bardziej powieść grozy :)
UsuńKiedyś czytałam naprawdę sporo Kinga, ale sparzyłam się na "Pod kopułą"... Według mnie w książce było za dużo tych wspomnianych przez Ciebie nużących i nie wnoszących nić do powieści fragmentów... Naprawdę solidnie się wynudziłam i do tego blisko 1000 stron... Z kolei cenię go za "Dolores Claiborne", którą uważam za mistrzowską :)
OdpowiedzUsuń"Pod kopułą" jeszcze nie czytałam, ale osobiście nie przydała mi do gustu inna jego powieść, "Misery". Strasznie mnie wynudziła...
UsuńDostałam tę książkę na gwiazdkę i aż wstyd przyznać, ale zaraz następne Święta, a powieści nie tknęłam. Twoja recenzja działa jednak motywująco, jestem szalenie ciekawa jakąś to wizję zaświatów zgotował nam King.
OdpowiedzUsuńJak łatwo jest się domyślić, zbyt optymistyczna to ona nie jest... Ale czytaj, czytaj! Jestem ciekawa Twojej opinii :)
UsuńW kontekście pasji tego pastora, fakt że zakończenie mnie zelektryzuje, jest już prawie spojlerem :D Jak dla mnie brzmi bardzo fajnie :P
OdpowiedzUsuńZdradzę Ci sekret: okładka książki jest jednym, wielkim spoilerem!!
UsuńO nieeee ;( To już, poczytane... ;(
UsuńSpoiler spoilerowi nierówny, możesz czytać, aż tyle okładka nie zdradza :)
UsuńNo dobra, zaufam Ci ostatni raz :D
UsuńPopatrz jak ładnie się ułożyło: Ty zaufasz Kasi, a ja dalej będę mogła bezkarnie kłamać ^^
UsuńPo Tobie nigdy nie spodziewałem się kłamstwa, dlatego nie zaznaczyłem, że Ci ufam, ale teraz mam poważne wątpliwości... :D
UsuńEj... właśnie straciłeś moje zaufanie. Bo ja akurat ufałam, że mi nie ufasz, więc teraz nie mogę Ci zaufać :(
UsuńBez wad oczywiście nie jest (dłuży się i trochę niepotrzebnie przeciąga), ale mi również się bardzo podobała! Końcówka szczególnie. Takiego Kinga lubię i ja! :)
OdpowiedzUsuńPrawda? Finał jest rewelacyjny! :)
UsuńNie przepadam za Kingiem. Czytałam jego pięć książek, próbowałam się z nim polubić, ale to raczej już się nie uda. W większości jego powieści dłużą mi się niemiłosiernie i nie odczuwam żadnego napięcia.
OdpowiedzUsuńBooks by Geek Girl
Bo King tak już ma: pisze dużo, przedłuża fabułę, więc czasem trudno się wciągnąć w lekturę, ale niektóre historie są naprawdę warte tego, by wytrzymać i później dać się porwać lekturze.
UsuńDawno nie czytałam Kinga... chyba pora do niego wrócić.
OdpowiedzUsuńNa prozę Kinga zawsze jest czas ;)
UsuńKsiążka czeka na półce i pewnie niebawem się na nią skuszę. Teraz jestem w trakcie najnowszego zbioru opowiadań Kinga i jest świetnie :)
OdpowiedzUsuńAh! "Bazar..." mi się marzy :) Lubię Kinga w krótkich formach, czasem lepiej mi się czyta jego opowiadania niż powieści.
UsuńJa uważam siebie za wielkiego fana Kinga, ale też do jego twórczości ostatnich lat podchodzę z bardzo dużym chłodem, bo to już nie to samo i wady wyłapuję w każdej jego książce ostatniej. Także faktycznie "Przebudzenie" nie jest bez wad, ale naprawdę mu się udało. Czytało się świetnie, a finał cholernie trzymał w napięciu i choć ogólnie nie byłem zadowolony z fabuły, to ze względu na to napięcie wybaczyłem Kingowi sporo :)
OdpowiedzUsuńChoć trzeba przyznać, że z początku tego napięcia w ogóle nie czuć. Coś tam się pojawia w okolicach Strasznego Kazania, ale później znowu trzeba się przebić przez nudnawe środkowe rozdziały... Ale finał jest dobry, całe szczęście ;)
UsuńHah, widzę, że warto przemęczyć dłużyzny, bo to naprawdę wciągająca powieść, wybitnie "kingowska", to lubię :D
OdpowiedzUsuńTak, jak się przedrzesz i nie uśniesz do połowy książki, to potem jest już dobrze ;)
Usuń"Przebudzenie" bardzo mi się podobało. Masz rację mówiąc, że nie jest to powieść bez wad, ale zalety jak najbardziej przeważają :) Nie powiedziałabym że jest to powieść grozy, bardziej obyczajówka z mometami grozy przy końcu, ale mimo to historia bardzo fajnie zbudowana, wyraziści Kingowscy bohaterzy i dużo pytań na które sami musimy sobie odpowiedzieć. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMożna i tak sklasyfikować tę powieść, też będzie poprawnie :)
UsuńKsiążek Kinga dawno już nie czytałam :)
OdpowiedzUsuńMoże pora do nich wrócić? :)
UsuńKinga czytałam tylko "Joyland" i pluję sobie w brodę, że nie znam więcej. Obiecuję sobie, że będę sukcesywnie nadrabiać! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
http://magiel-kulturalny.blogspot.com/
Ja akurat "Joyland" jeszcze nie czytałam, ale podobnie jak z wieloma innymi powieściami Kinga, mam zamiar się z nią zapoznać :)
Usuń