Nigdy nie otwieraj szkatułki
Mark Lawrence, Król Ciernitytuł oryginalny: King of Thorns
przekład: Anna i Jarosław Fejdych
cykl: Rozbite Imperium tom 2
wydawnictwo: Papierowy Księżyc
data wydania: 19 czerwca 2013 r.
ilość stron: 624
ISBN: 978-83-61386-31-5
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Rzadko można natrafić na powieść, której protagonista jest osobą złą do szpiku kości, lecz jednocześnie przyciągającą czytelnika i w pewien sposób budzącą sympatię. Takie uczucia towarzyszyły mi od momentu, kiedy w moje ręce trafił pierwszy tom cyklu Rozbite Imperium. Jego główny bohater, Jorg Ancrath to cyniczny, bezlitosny morderca, lecz... jest w nim to coś, co sprawia, że trudno jest jednoznacznie go osądzić. Zło pociąga. Nie powinien więc dziwić fakt, że za lekturę Króla Cierni zabrałam się szybko i trudno było mi się od niej oderwać.
Minęły cztery lata odkąd Jorg Ancrath zabił swego wuja i zasiadł na tronie Upiornego Zamku. Powiadają, że zemsta najlepiej smakuje na zimno, lecz rzadko kiedy wspominają przy tym, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ambicje Jorga nie kończą się na ziemiach Renaru. Osiemnastolatek planuje władać całym Imperium. Podobne plany ma Orrin ze Strzały, za którym na dodatek przemawiają rozliczne przepowiednie, iż to on będzie tym, który zjednoczy Rozbite Imperium. Tak się jednak składa, że Jorg ma zgoła odmienne zdanie i fakt, że w stronę jego zamku maszeruje armia dwudziestu tysięcy wojowników nie robi na nim większego wrażenia. Król Cierni zdaje sobie sprawę, że nie wygra tej bitwy uczciwie, lecz tak się składa, że przestrzeganie zasad i szlachetność nie leżą w jego naturze...
Każdego dnia umieramy po troszku i stopniowo odradzamy się jako nowi ludzie; stajemy się starsi, mimo iż nosimy na sobie te same ubrania i te same blizny.
Fabuła Króla Cierni prowadzona jest dwutorowo. Czytelnik poznaje wydarzenia teraźniejsze, mające miejsce w dniu ślubu Jorga z młodziutką Mianą, które przeplatają się ze wspomnieniami protagonisty sprzed czterech lat. Dodatkowo, co jakiś czas w książce pojawiają się fragmenty pamiętnika Katherine Ap Scorron, które tylko dodają historii tajemniczości. Przyznam, że z początku ów chaos, jaki wprowadził brak chronologii wydarzeń nieco utrudniał mi czytanie, lecz z czasem było coraz lepiej i przyznam, że gdyby nie rozliczne retrospekcje, powieść straciłaby wiele ze swojej intrygi. Początkowo poszczególne wydarzenia wydają się być całkowicie bez związku, lecz wraz z rozwojem akcji wszystko zaczyna się ze sobą łączyć, choć pewne fakty czytelnik poznaje dopiero na samym końcu.
Wszyscy jesteśmy połamanymi, groteskowymi kolażami doświadczeń, szczelnie krytymi za pokazywaną światu butną miną. Ludzką twarz okazujemy wtedy, gdy tracimy nad sobą kontrolę. W takiej właśnie chwili wyzwolenia jesteśmy bliżej bogów niż sądzimy.
Główny bohater jest w dalszym ciągu cyniczny, bezlitosny i mroczny, lecz widać pewne subtelne zmiany w jego charakterze. Łagodnieje? Nie. Zaczyna czuć prawdziwą sympatię do swoich Braci? W życiu. Więc co? Tego zdradzić nie mogę, bo popsułabym przyjemność płynącą z lektury. Podpowiem jedynie, że ma to związek z pewną szkatułką, która choć jest niewielka, mieści w sobie szalenie niebezpieczną zawartość. Niebezpieczną nawet dla jej właściciela, Jorga.
Ogólnie psychologia postaci jest jedną z najlepszych cech powieści. Zło i bezwzględność poszczególnych bohaterów zostało pokazane w sposób rewelacyjny, lecz zarazem niejednoznaczny. W pewien sposób trudno jest definitywnie ich ocenić, tym bardziej że w niektórych rozdziałach czytelnik dowiaduje się faktów z ich przeszłości, które sprawiły, że wybrali właśnie tę drogę. Jednocześnie autor każe odbiorcy zastanowić się nad cienką granicą między bezwzględnością a bestialstwem. Pokazuje co może człowieka popchnąć do szaleństwa, jaki czyn trzeba popełnić, by stracić zdrowe zmysły. Nietzsche powiedział kiedyś: „Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie”. Nie ma cytatu bardziej pasującego do tej serii.
Książę Cierni to powieść krwawa, brutalna, wręcz okrutna. Król Cierni w niczym jej nie ustępuje. Opisy morderstw, walk i bitew są bardzo naturalistyczne, Posoka leje się strumieniami, a wnętrzności z rozpłatanego brzucha lądują w błocie. I choć walka pod murami Upiornego Zamku była epicka, to czytelnik już teraz wie, że to, co czeka go w Cesarzu Cierni, będzie jeszcze lepsze. Wszak nadchodzi Martwy Król. Czarne łodzie czekają, żeby zabrać wszystkich na Zatopione Wysypy...
Podsumowując: Król Cieni to rewelacyjna kontynuacja Księcia Cierni. Świetnie napisane dark fantasy, które zaspokoi oczekiwania fanów gatunku i sprawi, że bardzo szybko sięgną po finałową część trylogii. Gorąco polecam!
Ogólnie psychologia postaci jest jedną z najlepszych cech powieści. Zło i bezwzględność poszczególnych bohaterów zostało pokazane w sposób rewelacyjny, lecz zarazem niejednoznaczny. W pewien sposób trudno jest definitywnie ich ocenić, tym bardziej że w niektórych rozdziałach czytelnik dowiaduje się faktów z ich przeszłości, które sprawiły, że wybrali właśnie tę drogę. Jednocześnie autor każe odbiorcy zastanowić się nad cienką granicą między bezwzględnością a bestialstwem. Pokazuje co może człowieka popchnąć do szaleństwa, jaki czyn trzeba popełnić, by stracić zdrowe zmysły. Nietzsche powiedział kiedyś: „Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie”. Nie ma cytatu bardziej pasującego do tej serii.
Człowiek składa się ze wspomnień. To wszystko, czym jesteśmy. Uchwycone chwile, zapach miejsca, scenki odgrywane wciąż na nowo na małej scenie pamięci. My jesteśmy wspomnieniami, nanizanymi na nici opowieści – opowieści nas samych o nas samych, spadających przez życie w dzień jutrzejszy.W Królu Cierni autor nieco szerzej opisał uniwersum, w którym rozgrywa się akcja cyklu Rozbite Imperium. Niewielka mapa znajdująca się na tylnej okładce powieści wskazuje, że zarys świata przypomina nieco kontynent europejski. Raz po raz pojawiają się wzmianki o Budowniczych i ich Słońcach. Choć pewne pomysły na ich temat zaczynają rodzić się w głowie już w trakcie lektury Księcia Cierni, to w drugim tomie cyklu czytelnik nabiera już pewności co się z nimi stało. Elektroniczny zegarek, śnieżna kula, pistolet COLT oraz rozbrzmiewające w jednym rozdziale zniekształcone słowa pewnego popularnego utworu z lat siedemdziesiątych stopniowo nakierowują odbiorcę na właściwy tor odnośnie historii Rozbitego Imperium. Również daty na nagrobkach cmentarza, który kilkakrotnie odwiedza Jorg sugerują co nieco, a opis pewnej pustyni nasuwa skojarzenia do genezy powstania leukrot spod Gelleth.
Książę Cierni to powieść krwawa, brutalna, wręcz okrutna. Król Cierni w niczym jej nie ustępuje. Opisy morderstw, walk i bitew są bardzo naturalistyczne, Posoka leje się strumieniami, a wnętrzności z rozpłatanego brzucha lądują w błocie. I choć walka pod murami Upiornego Zamku była epicka, to czytelnik już teraz wie, że to, co czeka go w Cesarzu Cierni, będzie jeszcze lepsze. Wszak nadchodzi Martwy Król. Czarne łodzie czekają, żeby zabrać wszystkich na Zatopione Wysypy...
Podsumowując: Król Cieni to rewelacyjna kontynuacja Księcia Cierni. Świetnie napisane dark fantasy, które zaspokoi oczekiwania fanów gatunku i sprawi, że bardzo szybko sięgną po finałową część trylogii. Gorąco polecam!
Cykl Rozbite Imperium:
| Książę Cierni | Król Cierni | Cesarz Cierni |
Za podróż wgłąb mrocznego umysłu Jorga
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc!


Uwielbiam całą trylogię, Cesarz teżjest świetny :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję wkrótce zabrać się za lekturę "Cesarza..." :)
UsuńNiejednokrotnie ci źli wzbudzają w nas największe emocje ;) Ten cykl jest mi zupełnie, ale to zupełnie obcy. Ale może kiedyś spróbuję. Kusi to określenie: dark fantasy.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że zainteresowałam Cię tą pozycją :)
UsuńAjjj, muszę w końcu zabrać się za te książkę - mam ją już od dawna w zbiorach, ale nigdy nie ma czasu na jej przeczytanie :(
OdpowiedzUsuńZacznij od pierwszej części, tj. "Księcia Cieni". Czytanie serii w innej kolejności niż zalecana mogłoby odebrać wiele z przyjemności czytania :)
UsuńBrzmi ciekawie, chociaż nie mam za sobą wielu lektur spod znaku dark fantasy, więc nie wiem do końca jak odbiorę taką historię.
OdpowiedzUsuńPrzede wszystkim musiałabyś wziąć pod uwagę fakt, że to brutalna powieść, a niektóre jej fragmenty są bardzo mocne. Jeśli to Ci nie przeszkadza, ew. tego szukasz w literaturze, to myślę, że cykl "Rozbite Imperium" by Ci się spodobał :)
UsuńPierwszej części jeszcze nie przeczytałam, ale tematyka dla mnie bardzo interesująca :)
OdpowiedzUsuńSuper :) Daj znać jak uda Ci się zapoznać z tym cyklem :)
Usuń