I złodzieje chodzą czasem w aureoli. Wcale nie kradzionej
Gardner Dozois i George R.R. Martin, Łotrzykitytuł oryginalny: Rouges
przekład: Michał Jakuszewski, Piotr Kuś, Joanna Szczepańska
wydawnictwo: Zysk i S-ka
data wydania: 16 listopada 2015 r.
liczba stron: 998
ISBN: 978-83-7785-777-9
okładka: twarda
Lektura pierwszego opublikowanego w Polsce zbioru opowiadań pod redakcją Gardnera Dozoisa i George’a R.R. Martina, zatytułowanego Niebezpieczne kobiety, było dla mnie przyjemnością. Nie był doskonały, obok bardzo dobrych historii znalazło się kilka słabych, ale w ogólnym rozrachunku całość wypadała dobrze. Na takie same wrażenia liczyłam przy okazji lektury drugiej antologii pod egidą wyżej wymienionych panów. Niestety, tym razem było bardzo przeciętnie.
Łotrzyki to zbiór dwudziestu jeden niepublikowanych wcześniej historii, które wyszły spod piór znanych i popularnych pisarzy. Wśród nich znaleźli się Joe Abercrombie, Neil Gaiman, Patrick Rothfuss, Gillian Flynn, Garth Nix i wielu innych. Tematem przewodnim tym razem byli łotrzyki, złodzieje, łajdacy – ot, szeroko pojęta grupa ludzi, których głównym zajęciem są różne ciemne sprawki. Obok historii utrzymanych w szeroko pojętym klimacie fantasy znalazły się gatunki takie jak sensacja, kryminał, thriller, postapokalipsa czy opowiadanie historyczne, choć trzeba zauważyć, że w niniejszym zbiorze zdecydowanie dominuje fantastyka.
W recenzji Niebezpiecznych kobiet pisałam, że poziom zaprezentowanych historii był dość wyrównany. Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o Łotrzykach. Historii bardzo złych jest w sumie mało, ale większość z nich jest średnia, przez co odniosłam wrażenie, że tylko niepotrzebnie zajmują kolejne strony. Z racji sporej ilości opowiadań skupię się tylko na tych, które przykuły moją uwagę.
„Profesja” autorstwa Gillian Flynn opowiada o kobiecie-medium, która postanawia wykorzystać swój dar, by naciągać ludzi. Jednakże kiedy decyduje się pomóc pewnej kobiecie szybko przekonuje się, że zamiast szybkich i łatwych pieniędzy czekają ją droga przez piekło.
„Rok i dzień w Starym Theradanie” to historia, z której już od pierwszych słów bije łotrzykowski charakter. Osadzone w nurcie high fantasy opowiadanie traktuje o pewnej pyskatej i ambitnej złodziejce, której zostaje zlecone niemożliwa do wykonania misja – ma ukraść... ulicę. Na wykonanie zadania ma dokładnie rok i dzień, w przeciwnym wypadku będzie zmuszona stale służyć Theradanowi. Jedno z moich ulubionych opowiadań w recenzowanym zbiorze.
„Dziwny przypadek zmarłych żon” Lisy Tuttle utrzymane jest w klimacie wiktoriańskim. Jego główną bohaterką jest młoda kobieta, która wraz ze swoim partnerem biznesowym otwiera niewielkie biuro detektywistyczne. Jedną z pierwszych klientek jest nastolatka, która upiera się, że podczas wizyty na cmentarzu, przy grobie swojej matki, widziała swoją siostrę, która... zmarła kilka tygodni wcześniej. Mimo iż sprawa wydaje się nieprawdopodobna, początkujący detektywi postanawiają się jej bliżej przyjrzeć, by szybko dojść do niepokojących wniosków...
Neil Gaiman w Łotrzykach zaprezentował czytelnikom coś, na co prawdopodobnie wielu z nich czekało, czyli opowiadanie „Jak Markiz odzyskał swój płaszcz”, którego akcja rozgrywa się w realiach znanych z Nigdziebądź. Historia odzyskania niezwykłego odzienia okazuje się równie pokręcona, a zarazem intrygująca, jak jego prawowity właściciel.
„Drzewo błyskawic” nawiązuje do serii Kroniki królobójcy i opowiada o Baście, jednym z bohaterów wyżej wymienionego cyklu. Protagonista ma wiele twarzy i w tym opowiadaniu czytelnikom będzie dane poznać jedną z nich.
I na koniec opowiadanie Martina, które jednak przykuło moją uwagę nie z powodu fantastycznej fabuły, a... wtórności. W historii „Książę łotrzyk albo królewski brat” autor „Pieśni Lodu i Ognia” zaserwował czytelnikom tę samą historię, co w antologii Niebezpieczne kobiety. Jedyną różnicą jest fakt, że nieco wyraźniej zaznaczył w nim sylwetki księcia Daemona Targaryena i króla Viserysa I Targaryena. Tematyka opowiadania dotyka tych samych wydarzeń, co w „Królowej i księżniczce”. Liczyłam, że Martin zaserwuje czytelnikom coś zupełnie nowego, historię, która jakoś pomoże przetrwać okres oczekiwania na Wichry zimy, ale niestety srodze się zawiodłam.
Podsumowując, zbiór opowiadań Łotrzyki w ogólnym rozrachunku wypada średnio. Znalazło się w nim kilka perełek, ale zostały przytłoczone ilością średnich, niezbyt wciągających historii. Szalę goryczy przechyliło opowiadanie Martina, na które liczyłam najbardziej. W związku z powyższym w trakcie lektury odczuwa się jej objętość – blisko tysiąc stron – i nie jest ona tak płynna, jak to miało miejsce w przypadku Niebezpiecznych kobiet. Niemniej jednak czytelnicy preferujący antologie spokojnie mogą po nią sięgnąć, być może dostrzegą w niej o wiele więcej plusów niż ja.
Za możliwość poznania kilku naprawdę niezłych historii
serdecznie dziękuję portalowi Kostnica!


Nie przepadam za zbiorami opowiadań w ogóle, więc jeśli decyduję się na czytanie jakiegoś, muszę być mocno zdeterminowana. Tutaj niestety determinacji nie ma skoro opowiadania są przeciętne. Na pewno też przeżywałabym fakt, że Martin zaserwował odgrzewany kotlet.
OdpowiedzUsuńOj, powiem Ci, że Martin tutaj naprawdę się nie popisał... Liczyłam na coś ciekawego, a tu... no kurczę :/
UsuńMiałam podobne wrażenia, Łotrzyki mnie rozczarowały, tylko kilka tekstów jest tak wartych uwagi, Niebezpieczne kobiety prezentowały się dużo lepiej...
OdpowiedzUsuńZdecydowanie!
UsuńPrzyznam, że najbardziej zaintrygowało mnie opowiadanie Gaimana, mam nadzieję, że chociaż ono cię nie zawiodło... :(
OdpowiedzUsuńGaiman zawsze w formie :) W recenzji wymieniłam te opowiadania, które najbardziej przypadły mi do gustu, przy czym wspomniałam też o nieudanym Martinie, ale to musiałam ująć...
UsuńO jeeej - i tysiąc stron się tak męczyłaś? Szkoda czasu - nawet ja, mimo iż nie mam w zwyczaju porzucać rozpoczętych lektur, chyba dałbym sobie spokój :D Dla takich średniaków nie warto :P
OdpowiedzUsuńBo ja się, proszę pana, męczyłam po to, by inni nie musieli ;)
UsuńDziękuję w imieniu innych :D
UsuńJa jeszcze nawet Martina w najważniejszym wydaniu nie przeczytałem, czyli "Gry o tron", a po serialu mam ogromną chrapkę :)
OdpowiedzUsuńJa też mam zaległości. Utknęłam w połowie, chociaż bardzo mi się ta seria podoba. Może za opowiadania też się kiedyś wezmę.
UsuńJa zaczęłam czytać "Pieśń Lodu i Ognia" po pierwszym sezonie :) No i teraz czekam na "Wichry zimy". Wszystkie tomy przeczytałam za jednym zamachem, choć trwało to kilka miesięcy ;)
UsuńWłaśnie się zastanawiałam po którą z antologii sięgnąć ;) Teraz już wiem, że wybiorę jednak "Niebezpieczne kobiety", szczególnie że i tamta okładka bardziej mi się podoba #okładkowasroka
OdpowiedzUsuńChociaż opowiadaniem, które mnie kusi z tego tomiku jest to napisane przez Gaimana. Bardzo chciałabym wrócić na chwilę do świata Nigdziebądzia :)
Ja podziękuje, ale zabieram się za drugi tom Gry o tron - powoli nadrabiam, by wstydu nie było :P
OdpowiedzUsuń