Śniąca się wędrówka
H.P. Lovecraft, Przyszła na Sarnath zagłada. Opowieści niesamowite i fantastycznetytuł oryginalny: The Doom That Came to Sarnath and Other Stories
przekład: Maciej Płaza
wydawnictwo: Vesper
data wydania: 5 lipca 2016 r.
liczba stron: 564
ISBN: 978-83-7731-237-7
okładka: twarda
Pierwszy raz z prozą Lovecrafta spotkałam się kilka lat temu, gdy w bibliotece miejskiej natknęłam się na zbiór Opowieści o makabrze i horrorze. Młodym dziewczęciem byłam wtedy, mój gust czytelniczy nie był ukształtowany, sięgałam po każdą książkę, jaka tylko wpadła mi w ręce. Kiedy zagłębiłam się w lekturze wspomnianej antologii po prostu przepadłam. Wiedziałam, że to jest coś dla mnie. Teraz, po latach, powróciłam do opowieści Lovecrafta i czytając zbiór Przyszła na Sarnath zagłada na nowo odkryłam ów mroczny, acz zarazem magiczny, świat prozy Samotnika z Providence.
W skład antologii Przyszła na Sarnath zagłada wchodzi dwadzieścia trzy opowiadania. Obok historii ze sporą dawką grozy pojawiają się opowieści, gdzie sen miesza się z koszmarem, a bohaterowie wędrują przez Krainy Snów i zwiedzają tajemnicze i niebezpieczne miasta. Bez względu na charakter, każde opowiadanie zostało napisane pięknym, literackim językiem, którego próżno szukać we współczesnej prozie. Historiami, jakie wyszły spod pióra Lovecrafta po prostu się delektuje, czyta się powoli i podziwia.
Opowieści w Przyszła na Sarnath zagłada jest sporo i trudno byłoby mi opisywać je wszystkie, dlatego też skupię się na tych, które najbardziej przypadły mi do gustu.
Tytułowe Przyszła na Sarnath zagłada to ponura historia starożytnego miasta Sarnath, które zostaje zniszczone przez istoty z Ib wiele wieków po tym, jak ich cywilizacja została wytępiona przez
Rycina w starym domu i Opuszczony dom to dwa opowiadania o tym, że niektóre budynki ‒ zarówno te stojące na uboczu, jak i położone w centrum miasta ‒ skrywają przerażające tajemnice...
Reanimator Herbert West jest jedną z dłuższych historii, jakie można znaleźć w tej antologii. Opowiada o graniczącym z szaleństwem pragnieniu pokonania śmierci i o tym jakie konsekwencje niosą za sobą próby przywrócenia życia zmarłym. W podobnym tonie utrzymane jest opowiadanie Zimno, gdzie główny bohater poznaje makabryczną tajemnicę jednego ze swoich sąsiadów, który preferuje życie w coraz to niższych temperaturach.
Z kolei Ogar to opowiadanie o dwóch młodzieńcach ‒ cmentarnych hienach ‒ którzy dla zabawy rozkopują groby i bezczeszczą zwłoki. Ich zabawa ma tragiczny finał, kiedy natrafiają na pewną mogiłę...
Model Pickmana to jedno z dwóch moich faworytów w tym zbiorze. Tytułowy bohater jest malarzem, którego prace uważane są przez wielu za kontrowersyjne, a nawet bluźniercze. Jego przyjaciel dostaje niezwykłą okazję, by zgłębić tajniki jego kunsztu oraz skąd bierze inspirację dla swoich dzieł, co koniec końców okaże się wstrząsającym przeżyciem...
Drugim z moich ulubieńców jest zamykające antologię Coś na progu. To opowieść o mężczyźnie, który przyznaje się do tego, że zastrzelił swojego najlepszego przyjaciela, lecz zarazem utrzymuje, że nie popełnił zbrodni morderstwa, a wręcz przeciwnie: oczyścił świat ze zgrozy, która mogłaby ściągnąć zagładę na całą ludzkość.
Rewelacyjnym dodatkiem, który przybliży czytelnikom narodziny i fenomen powieści grozy jest esej Nadprzyrodzona groza w literaturze. To rzetelna i szczegółowa analiza historii z wątkami nadnaturalnymi, w której Lovecraft nie tylko omawia genezę i pokrótce opisuje fabułę wybranych przez siebie utworów, jakie w jego opinii stanowią punkty zwrotne w ewolucji powieści grozy, ale też wymienia ich mocne i słabe strony.
Publikację zamyka esej autorstwa Macieja Płazy, w którym tłumaczy pewne niuanse eseju Lovecrafta, jak i problematykę niektórych opowiadań zawartych w Przyszła na Sarnath zagłada.
Warto też poświęcić chwilę na przyjrzenie się ilustracjom autorstwa Krzysztofa Wrońskiego, które idealnie wpasowują się w mroczne i posępne opowiadania Lovecrafta.
Gorąco polecam wszystkim! Jeśli nie mieliście jeszcze okazji sięgnąć po prozę Samotnika z Providence, postarajcie się jak najszybciej nadrobić zaległości. Na pewno nie będziecie żałować.
Za podróż przez Krainę Snów serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Vesper!


Czytałam zbiór "Zgroza w Dunwich" i również oczarowała mnie twórczość Lovecrafta. Tę książkę również mam tylko jakoś czasu na czytanie i delektowanie się historiami autora brak :(
OdpowiedzUsuńWykorzystam jedno z opowiadań z tego zbioru w nowych, piątkowych "Przestrzeniach grozy" :D
OdpowiedzUsuńNajpierw Zgroza w Dunwich! Mam nawet na półce jak wyrzut sumienia 😑
OdpowiedzUsuńUwielbiam obydwa zbiory, a ten jeszcze bardziej niż "Zgrozę..." :)
OdpowiedzUsuńJak dla mnie ten słabszy, Zgroza o klasę lepsza. Ale ogólnie obydwa zbiory bardzo dobrze się czyta i jeśli jest się fanem klasyki i/lub horroru to są to 2 punkty obowiązkowe w jego repertuarze literackim. Ja mam obie i oprócz tego, że czytało się przyjemnie, to jeszcze prezentują się na półce rewelacyjnie. :)
OdpowiedzUsuńMój braciszek zaczął to czytać i powiedział, że mu się nie podoba. NIE PODOBA! Chyba nie muszę mówić, że już nie mam brata... :P
OdpowiedzUsuńPs. 4 akapit jest urwany w dziwnym miejscu :P