Twój wielbiciel
Katarzyna Berenika Miszczuk, Obsesjawydawnictwo: W.A.B.
data wydania: 27 września 2017 r.
liczba stron: 416
ISBN: 978-83-280-4634-4
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Wiele obiecywałam sobie po Obsesji, najnowszej książce Katarzyny Bereniki Miszczuk. Zapowiadała się naprawdę dobrze: szpital psychiatryczny, makabryczne morderstwa i tajemnicze liściki do jednej z lekarek. Brzmi dobrze, prawda? No właśnie, tylko brzmi, bowiem książka zawiodła mnie w kilku istotnych kwestiach, o czym przeczytacie poniżej.
Joanna Skoczek jest rezydentką na oddziale psychiatrii w Szpitalu Wschodnim w Warszawie. Nie ma w niej nic szczególnego, ot, młoda rozwódka, która po bolesnym rozstaniu stara się na nowo ułożyć swoje życie. Kiedy w swojej szafce w szatni znajduje list od tajemniczego wielbiciela nie zdaje sobie sprawy, że oto rozpoczęła się niebezpieczna gra z psychopatą.
Obsesja Katarzyny Bereniki Miszczuk to, jak dla mnie, dość ciekawy pomysł na kryminał i niekoniecznie udane portrety bohaterów. Ale od początku.
Akcja powieści toczy się głównie na oddziale psychiatrii w Szpitalu Wschodnim w Warszawie, jednej z wielu niedofinansowanych i po prostu zaniedbanych placówek, jakich w kraju znaleźć można całe mnóstwo. Nad pomoc pacjentom często przedkłada się biurokrację i wypełnianie papierków, nie biorąc pod uwagę faktycznych problemów. Ale o tym większość czytelników przekonała się pewnie na własnej skórze. Co prawda w historii brakuje tej ciężkiej atmosfery, tak charakterystycznej dla oddziałów psychiatrycznych, ale można zrzucić to na karb współczesności.
Jest za to zagadka kryminalna – morderca wybierający na swoje ofiary czarnowłose kobiety. Jego motywacja nie jest znana i na dobrą sprawę pozostaje taka aż do finału. Wiadome jest jedno: na swoją następną ofiarę upatrzył sobie doktor Joannę Skoczek i zanim ją zabije, prowadzi z nią grę, zostawiając w jej szafce w szatni coraz to bardziej makabryczne wiadomości i prezenty. Spodobał mi się ów pomysł na morderstwo, na prowadzenie gry z ofiarą, owe liściki podkładane do szafki w szatni. Nie ujawniają tożsamości mordercy, lecz wyraźnie wskazują na to, że to ktoś z jej otoczenia, a podejrzanych jest spore grono, jedni bardziej od drugich.
Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa z bohaterami Obsesji, a w szczególności z główną bohaterką, Joanną Skoczek. W trakcie lektury bardzo szybko widać brak konsekwencji w prowadzeniu tej postaci. Protagonistka jest rozwódką, która stara się ułożyć swoje życie na nowo po bolesnym i trudnym rozstaniu. Ciągle powtarza, że nie jest gotowa na kolejny związek i że musi trochę pobyć sama. Jednakże w tym samym czasie powtarza też, że musi znaleźć nowego męża, bo grozi jej starość z kotem u boku i co rusz zastanawia się czy dany facet z jej otoczenia nadawałby się na partnera. I tak praktycznie przez całą książkę, aż do znudzenia.
Zresztą, nie tylko w kreacji głównej bohaterki autorka się nie popisała. Drażniący są też dwaj inni bohaterowie: doktor Stalowiec i doktor Zadrożny, oczywiście obydwaj starają się zdobyć serce – a przynajmniej wskoczyć do łóżka – Joanny Skoczek. Ich sylwetki są sztampowe – obaj przystojni, dobrze zbudowani, zdający sobie sprawę z tego, że podobają się kobietom i skwapliwie z tego korzystający. Żaden z nich nie ma ciekawych cech charakteru, pozwalających na wzbudzenie w czytelniku zwykłej sympatii.
Obsesja Katarzyny Bereniki Miszczuk nieszczególnie mnie zachwyciła. Ciekawy pomysł na zagadkę kryminalną nie zrównoważył braku porządnie nakreślonych bohaterów. Język powieści jest prosty, lecz mało plastyczny, co można odczuć szczególnie w momentach, kiedy autorka chciała zagęścić atmosferę, dodać nieco grozy, co niestety się nie udawało. Obsesja to w moim odczuciu raczej powieść obyczajowa z wątkami kryminalnym i medycznym, niż rasowy kryminał. To raczej książka dla fanów autorki niż dla osób zaczytujących się w mocnych powieściach.
Obsesja Katarzyny Bereniki Miszczuk to, jak dla mnie, dość ciekawy pomysł na kryminał i niekoniecznie udane portrety bohaterów. Ale od początku.
Akcja powieści toczy się głównie na oddziale psychiatrii w Szpitalu Wschodnim w Warszawie, jednej z wielu niedofinansowanych i po prostu zaniedbanych placówek, jakich w kraju znaleźć można całe mnóstwo. Nad pomoc pacjentom często przedkłada się biurokrację i wypełnianie papierków, nie biorąc pod uwagę faktycznych problemów. Ale o tym większość czytelników przekonała się pewnie na własnej skórze. Co prawda w historii brakuje tej ciężkiej atmosfery, tak charakterystycznej dla oddziałów psychiatrycznych, ale można zrzucić to na karb współczesności.
Jest za to zagadka kryminalna – morderca wybierający na swoje ofiary czarnowłose kobiety. Jego motywacja nie jest znana i na dobrą sprawę pozostaje taka aż do finału. Wiadome jest jedno: na swoją następną ofiarę upatrzył sobie doktor Joannę Skoczek i zanim ją zabije, prowadzi z nią grę, zostawiając w jej szafce w szatni coraz to bardziej makabryczne wiadomości i prezenty. Spodobał mi się ów pomysł na morderstwo, na prowadzenie gry z ofiarą, owe liściki podkładane do szafki w szatni. Nie ujawniają tożsamości mordercy, lecz wyraźnie wskazują na to, że to ktoś z jej otoczenia, a podejrzanych jest spore grono, jedni bardziej od drugich.
Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa z bohaterami Obsesji, a w szczególności z główną bohaterką, Joanną Skoczek. W trakcie lektury bardzo szybko widać brak konsekwencji w prowadzeniu tej postaci. Protagonistka jest rozwódką, która stara się ułożyć swoje życie na nowo po bolesnym i trudnym rozstaniu. Ciągle powtarza, że nie jest gotowa na kolejny związek i że musi trochę pobyć sama. Jednakże w tym samym czasie powtarza też, że musi znaleźć nowego męża, bo grozi jej starość z kotem u boku i co rusz zastanawia się czy dany facet z jej otoczenia nadawałby się na partnera. I tak praktycznie przez całą książkę, aż do znudzenia.
Zresztą, nie tylko w kreacji głównej bohaterki autorka się nie popisała. Drażniący są też dwaj inni bohaterowie: doktor Stalowiec i doktor Zadrożny, oczywiście obydwaj starają się zdobyć serce – a przynajmniej wskoczyć do łóżka – Joanny Skoczek. Ich sylwetki są sztampowe – obaj przystojni, dobrze zbudowani, zdający sobie sprawę z tego, że podobają się kobietom i skwapliwie z tego korzystający. Żaden z nich nie ma ciekawych cech charakteru, pozwalających na wzbudzenie w czytelniku zwykłej sympatii.
Obsesja Katarzyny Bereniki Miszczuk nieszczególnie mnie zachwyciła. Ciekawy pomysł na zagadkę kryminalną nie zrównoważył braku porządnie nakreślonych bohaterów. Język powieści jest prosty, lecz mało plastyczny, co można odczuć szczególnie w momentach, kiedy autorka chciała zagęścić atmosferę, dodać nieco grozy, co niestety się nie udawało. Obsesja to w moim odczuciu raczej powieść obyczajowa z wątkami kryminalnym i medycznym, niż rasowy kryminał. To raczej książka dla fanów autorki niż dla osób zaczytujących się w mocnych powieściach.
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję
Wydawnictwu W.A.B.!


Właśnie dumałam o tej książce i po Twojej recenzji jestem trochę niepocieszona. Liczyłam, że będzie to świetny kryminał ze szpitalem psychiatrycznym w tle. Na razie nie mówię nie, ale muszę się jeszcze nad tą pozycją porządnie zastanowić.
OdpowiedzUsuńWiesz, jak to jest z gustami... :) Może akurat Tobie się spodoba? :)
UsuńNiezdecydowana i niekonsekwentna kobieta jest według Ciebie nierealistyczną postacią?! :D
OdpowiedzUsuńAleż Ty sobie grabisz... :P
UsuńA mi się podobała - lekka, nie wymagająca, z nutką zaskoczenia. Nie często sięgam po kryminały, ale ten mi się podobał, chociaż zgrzyty były.
OdpowiedzUsuńJa właśnie dość często je czytam i dlatego zbyt wiele rzeczy mi tu zgrzytało i po prostu nie pasowało.
UsuńCóż , nie pozostaje nic innego jak samemu przeczytać i zweryfikować czy mi się spodoba...
OdpowiedzUsuńNie jestem do niej przekonana :)
OdpowiedzUsuń