Ostatni spacer przez Płaskostworze
Jacek Łukawski, Pieśń i krzykcykl: Kraina Martwej Ziemi tom 3
seria: Imaginatio
wydawnictwo: Sine Qua Non
data wydania: 14 marca 2018 r.
liczba stron: 432
ISBN: 978-83-8129-121-7
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Nadszedł czas by zakończyć podróż przez Martwicę. Lektura trzeciego tomu Krainy Martwej Ziemi była pełna przygód i licznych zwrotów akcji, lecz jej koniec był nieubłagany. Chociaż... czy to aby na pewno koniec?
Arthorn nie ma już zobowiązań wobec królestwa. Zrobił wszystko, co obiecał Garhardowi, teraz marzy jedynie o tym, by wrócić do Valescy i wieść spokojne życie w Asnal Talath. Los jednak chce inaczej. Wciągnięty w kolejną polityczną intrygę Arthorn wyrusza na niebezpieczną misję. Tymczasem nad Wondettel zbierają się czarne chmury. Martwica ustępuje, a na uwolnionych terenach zaczynają zbierać się armie królestw, chcące powiększyć swoje terytorium. Zbliża się wojna, jakiej nie było od wieków. I wezmą w niej udział bogowie, choć nikt nie wie po czyjej staną stronie.
Pieśń i krzyk to ostatni tom trylogii Kraina Martwej Ziemi. Autor zgrabnie zakończył w niej wszystkie wątki znane z poprzednich części. Czytelnik poznaje prawdziwą naturę Martwicy, sekrety tajemniczego Nife oraz prawdziwe oblicza władców Wondettel.
Zanim jednak to nastąpi, odbiorca poznaje losy poszczególnych bohaterów powieści, których los, niczym porywisty wiatr, rozrzucił po różnych zakątkach świata. Lecz zanim osiągną swoje cele, przeznaczenie wielokrotnie będzie stawiać na ich drodze rozmaite przeszkody, które nie tylko będą testem dla siły ich charakterów, ale też pomogą zweryfikować założenia i odkryć czego naprawdę pragną. Co istotne, dotyczy to zarówno zwykłych ludzi, jak i bóstwa zamieszane w skomplikowaną sytuację na świecie.
W trakcie lektury Pieśni i krzyku czytelnik widzi jak ewoluowały postacie, które pojawiły się w pierwszym tomie serii. Kolejne wydarzenia pogłębiały rysy psychologiczne bohaterów, pozwalając im się rozwijać i dostosowywać do zastanej sytuacji. W przypadku niektórych z nich czytelnik poznał ich trudną i bolesną przeszłość, która ich ukształtowała i sprawiła, że było im trudno zawrócić z raz obranej drogi. Tak jest przede wszystkim w przypadku głównego bohatera, Arthorna, ale też królowej Azure czy króla Aurissa, do którego, wraz z rozwojem fabuły, zaczęłam czuć odrobinę sympatii.
Jacek Łukawski posługuje się niezwykle żywym i plastycznym językiem, dzięki czemu czytelnikowi łatwo jest wyobrazić opisywane sytuacje i miejsca. Ciężki żywot galerników, spalone do gołej ziemi wsie i przysiółki, walne zebrania dowódców i przygotowania do wielkiej bitwy ‒ czytając te fragmenty odbiorca niemalże czuje się uczestnikiem tych wydarzeń. Dodając do tego przemyślaną fabułę, pełną licznych zwrotów ‒ choć niezbyt wartką ‒ akcję oraz elementy słowiańskiej mitologii, rozmaite odwołania do świata popkultury i soczyste słownictwo, otrzymujemy świetną i przykuwającą uwagę książkę, od której trudno jest się oderwać.
Podsumowując, całą trylogię rekomenduję fanom dobrego fantasy, którzy cenią sobie intrygującą fabułę, ciekawie skonstruowanych bohaterów i plastyczne opisy. W Krainie Martwej Ziemi znajdziecie wszystkie te elementy, a także wiele więcej. Gorąco polecam!
Cykl Kraina Martwej Ziemi:
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Sine Qua Non!


Raczej nie zmierzę się z tą trylogią, jakoś takie klimaty przestały mnie kusić 😔
OdpowiedzUsuńJedno mi tylko przeszkadzało w książce. Te niemiłosierne przeskoki, ale jak się to ogarnęło to już było wszystko "cycnie" ;)
OdpowiedzUsuńSeria wygląda całkiem sympatycznie:)
OdpowiedzUsuń