Przede wszystkim przepraszam za brak recenzji w ostatnich dniach. Dwie książki przeczytane, recenzje napisane, tylko muszę poczekać aż będę mogła umieścić je u siebie, bowiem powstały one dla portali, a wiadome jest, że to oni mają w tym momencie pierwszeństwo publikacji :)
Jutro tradycyjnie pojawi się kolejny odcinek Mojego pierwszego razu z.... O kim będzie tym razem? O pewnym panu, który pokazał mi w jaki sposób magia przenika do naszego świata :)
Poza tym już w sobotę, tj. 1 lutego ruszy urodzinowy konkurs bloga!
I pomyśleć, że czytacie to, co napisałam, już rok...
Dodatkowo mogę Wam powiedzieć, że luty - a przynajmniej jego początek - minie nam w przyjemnej, nieco nadgniłej atmosferze, w otoczeniu zombiaczków... Choć nie zwykłam robić sobie planów czytelniczych, to tym razem postanowiłam zrobić wyjątek i zapoznać się z całą trylogią Apokalipsy Z.
Będzie, będzie zabawa.
Będzie się działo.
I znowu nocy będzie mało.
Ja właśnie zamówiłam pierwszą część Apokalipsy Z. Jakbyśmy się zmówiły ;) U mnie to nieco spora zmiana, bo o zombie jeszcze nic nie czytałam (filmy filmami, muszę popróbować z książką). Oj tak, będzie się działo :)
OdpowiedzUsuńto czekam, pozdrawiam i życzę miłej lektury;DD
OdpowiedzUsuńBardzo dobre masz plany, powiem Ci. ;) Apokalipsa Z jest świetna. :) Właśnie czytam ostatni tom. :)
OdpowiedzUsuńZombiaczki są cool :-) Właśnie kończę pierwszy tom Apokalpsy Z, na półce leżą koleje, więc luty i u mnie będzie krwisty :-)
OdpowiedzUsuńCzas leci, że hej, u mnie niebawem będzie trzy lata, ale oczywiście roczek jest najważniejszym wydarzeniem w blogowym życiu :-)
Ja obecnie biorę oddech od zombiaków, czuje już przesyt ich wonią ;-) Przyjemnej lektury!
OdpowiedzUsuńWspomnianą przez Ciebie trylogię i ja mam w planach. Nawet posiadam już pierwszy tom ;)
OdpowiedzUsuńNie przepadam za zombie niestety :D
OdpowiedzUsuńJa także nie lubię zombiaków:/
OdpowiedzUsuń