Dzisiejszy odcinek Mojego pierwszego razu z... postanowiłam poświęcić pewnemu pisarzowi, z którym... nie było mi łatwo. Przekonałam się do jego książek dopiero po przeczytaniu trzeciej czy czwartej książki jego autorstwa. Pisał trudno, pisał o rzeczach, które nie były mi bliskie. Jednakże zmieniłam swoje podejście po przeczytaniu pewnej szczególnej powieści, o chłopcu, który kochał obserwować ptaki...
Przed Wami... William Wharton.
William Wharton, a właściwie Albert William Du Aimé, urodził się 7 listopada 1925 roku w Filadelfii.
W czasie II wojny światowej brał udział w walkach w Europie. W trakcie walk o Ardeny został ranny i wrócił do Ameryki, jednakże nigdy nie odzyskał pełnej sprawności fizycznej. Jako weteranowi przyznano mu rentę inwalidzką, która pozwoliła mu na rozpoczęcie studiów – ukończył malarstwo na wydziale sztuk pięknych, oraz zrobił doktorat z psychologii.
W latach 60 XX. wieku William wraz z rodziną przeniósł się do Paryża, gdzie zarabiał na życie malując obrazy oraz wynajmując wyremontowane przez siebie mieszkania w kamienicach. Echo tych wydarzeń można znaleźć w dwu głośnych powieściach Whartona, Spóźnieni kochankowie oraz Werniks. Wielokrotnie się przeprowadzał; oprócz Francji mieszkał między innymi w Niemczech, Hiszpanii i Włoszech.
W latach 80. wrócił do USA, zmarł w Encinitas, w stanie Kalifornia, dnia 29 października 2008 roku.
Swoją pierwszą powieść William Wharton wydał w 1978 roku, w wieku pięćdziesięciu lat. Był to Ptasiek, który w bardzo szybkim czasie zyskał uznanie w oczach krytyków i czytelników. Już kilka lat później napisał dwie inne powieści, jedne z jego najsławniejszych: Tato (1981) i W księżycową jasną noc (1982).
Wiele z jego dzieł zawiera wątki autobiograficzne, które nadały powieściom dodatkową głębię.
W Tacie opisał swoje trudne relacje i ostatni etap podróży swojego ojca. W powieści W księżycową jasną noc przedstawił niektóre z wydarzeń towarzyszących mu w czasie II wojny światowej, kiedy to służył w Europie.
Książki Williama Whartona cieszyły się szczególną popularnością w Polsce. Był to jedyny kraj, w którym wydano wszystkie dzieła pisarza. W większości krajów w druku pojawiła się połowa powieści Whartona, przede wszystkim były to:
- Ptasiek,
- Tato,
- W księżycową jasną noc,
- Werniks,
- Stado,
- Wieści,
- Franky Furbo,
- Spóźnieni kochankowie,
- Niezawinione śmierci,
- Dom na Sekwanie,
- Nigdy, nigdy mnie nie złapiecie.
Na Whartona nie wpadłam sama z siebie. Nie podsunęła mi go nawet pani B. Po prostu ktoś, kiedyś w rozmowie powiedział, że czytał Whartona i że bardzo mu się podobała jego książka. Nie pamiętam kto to mówił, ani jaki był tytuł książki, którą czytał.
Przy jednej z wizyt w bibliotece, kiedy szukałam czegoś do czytania, przypomniałam sobie nazwisko "Wharton". Więc porozglądam się za nim, a nuż coś znajdę. Ale oczywiście znaleźć nie mogłam. Podeszłam więc do biureczka, przy którym siedziała stażystka. Dziewczę też nie wiedziało gdzie książki pana Whartona znaleźć mogę. Rozpoczęłam więc poszukiwania na własną rękę. I znalazłam. Powieść Tato...
Jest to powieść ciężka, głęboka, bardzo psychologiczna. Trudno było mi ją czytać, niewiele z niej rozumiałam. Miałam jakieś 15 lat. Jakoś zmęczyłam książkę do końca i z oddechem ulgi oddałam ją.
Potem przez długi czas nie zbliżałam się do Whartona, lecz będąc już w liceum polonistka poleciła ogółowi klasy powieść Spóźnieni kochankowie. Tym razem było inaczej, powieść... spodobała mi się, choć nie wiem czy to jest dobre określenie na tą lekturę.
Kilka lat później, już na studiach, sięgnęłam po kolejną książkę autora. Padło na Ptaśka... Była to jedna z pierwszych historii, które wstrząsnęły mną do głębi, sprawiły, że... myślałam nad tym, co czytam, że analizowałam powieść.
Potem były jeszcze książki: Szrapnel, W księżycową jasną noc i Nigdy, nigdy mnie nie złapiecie. W zeszłym roku dzięki wymianie książek zdobyłam swój egzemplarz powieści Tato. Chcę ją jeszcze raz przeczytać i tym razem zrozumieć...
A jak było z Wami? Czytaliście jakieś dzieła Williama Whartona? Zrobiły na Was wrażenie?


Uwielbiam go za "Tato" - bardzo ważna dla mnie książka :)
OdpowiedzUsuńA ja Whartona czytam już od gimnazjum i jestem z tego bardzo zadowolona, kilka jego książek jest nawet na mojej półce. Muszę powiedzieć, że dzięki niemu zaczęłam 'czytać na poważnie', więc mogę uznać to za moment przełomowy. Jego książki naprawdę zmieniają ludzi..:)
OdpowiedzUsuńMiałam w domu książkę "Spóźnieni kochankowie", czytało się bardzo dobrze, książka mi się podobała. Nie sięgałam jednak po inne powieści autora.
OdpowiedzUsuńWstyd się przyznać, ale twórczość Whartona dopiero przede mną. Ale mam w domu "Tato" oraz "W księżycową jasną noc" ;)
OdpowiedzUsuńNigdy się nie przekonałam do Whartona. Może i jego powieści są w jakiś sposób wartościowe, ale czyta się je jakoś... za łatwo. Szanuję go i jestem zdania, że każdy powinien chociaż napocząć jego twórczości. No, ale nie. Ja już nie...
OdpowiedzUsuńSłyszałam o książkach tego pisarza, ale, przynajmniej jak na razie, żadnej nie przeczytałam. Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić zaległości w zapoznawaniu się z twórczością Whartona.
OdpowiedzUsuńCzytałam Whartona będąc w liceum ... kilkanaście lat temu. Wow, ale jestem stara ;) Najlepiej zapamiętałam Spóźnionych kochanków i Szrapnel. Kilka jeszcze jego powieści przede mną... czekają na swój czas na półce. Kiedyś na tego autora była wręcz moda. Jak to moda minęła dość szybko. Mi pozostał do niego sentyment.
OdpowiedzUsuńkurcze, a ja nie mogłam skończyć Ptaśka może jeszcze "nie dorosłam" do jego książek....
OdpowiedzUsuńBardzo podobał mi się "Dom na Sekwanie" z racji wątków biograficznych.
OdpowiedzUsuń