Młody Pratchett dzieciom
Terry Pratchett, Smoki na zamku Ukruszon i inne opowiadaniatytuł oryginalny: Dragons at Crumbling Castle: and other stories
przekład: Maciej Szymański
wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
data wydania: 10 listopada 2014 r.
liczba stron: 352
ISBN: 978-83-7818-637-3
okładka: twarda
Proza Terry’ego Pratchetta ma to do siebie, że zawsze poprawia mi humor. Jego styl pisarski jest niepowtarzalny, zabawny i przy tym niebywale wciągający. Dlatego też nieważne czy dana książka skierowana jest do dorosłego czytelnika, czy do dziecka – ja i tak ją przeczytam. Tak też było w przypadku Smoków na zamku Ukruszon, po prostu nie mogłam się oprzeć Pratchettowskiej magii.
Smoki na zamku Ukruszon to zbiór czternastu opowiadań, skierowanych do najmłodszych odbiorców. We wstępie do książki autor opowiedział nieco o okresie, w którym powstały wymienione wyżej historie oraz o drobnej potrzebie ich redakcji (wszak mało który pisarz jest całkowicie zadowolony ze swoich pierwszych dzieł). Dlatego też i dykteryjki młodego Pratchetta po latach, przed ich ponowną publikacją, spotkały się z okiem tego już doświadczonego i zostały nieco przeredagowane. Nie wiem na czym konkretnie polegały te prace, ale powiem Wam jedno: czuć w nich ową słynną magię słowa sir Terry’ego Pratchetta.
Choć niniejszy zbiór skierowany został do młodych odbiorców, to i ci starsi, znający już co nieco styl tego autora, będą czerpać z lektury przyjemność. Główni bohaterowie opowiadań to między innymi żądny przygód żółw, lud Dywanitów, rycerze i książęta czy sam Święty Mikołaj. Oraz tytułowe smoki, nie można o nich zapominać. O spiczastych kapeluszach czarodziei również. Wszystkie historie zakończone są morałem lub uniwersalnymi wartościami moralnymi, które są wręcz pożądane w książkach dla dzieci. Zwycięstwo dobra nad złem, siła przyjaźni, tolerancja inności czy uczciwość – o tym dowie się młody czytelnik w trakcie lektury opowieści zawartych w Smokach na zamku Ukruszon. Ponadto opowiadania futrzane są w różnym klimacie, więc nie odczuwa się jednostajności akcji, dzięki czemu czas poświęcony na czytanie książki jest urozmaicony. Istotnym plusem dzieła jest także spora dawka typowego Pratchettowego humoru. Na tyle absurdalnego, by uśmiechnął się dorosły, lecz zarazem zrozumiałego dla małego dziecka.
Jako że Smoki na zamku Ukruszon skierowane są do młodego czytelnika, to i wydanie książki powinno zostać do niego dostosowane. I tak też się stało. Mnie osobiście zachwyciło. Twarda oprawa w żywych, lecz nierażących kolorach. Dobrej jakości papier i rozliczne ilustracje ozdabiające poszczególne strony zdecydowanie uprzyjemnią czytanie dzieciom. Tym bardziej, że czcionka jest, nazwijmy to, ekspresyjna. Pogrubienia, italika, duży font przy onomatopejach czy wykrzyknikach – wszystkie te z pozoru drobne zabiegi sprawiają, że lektura jest dla czytelników pasjonująca i wciąga zdecydowanie mocniej.
Jeśli macie dzieci albo chcecie jakiemuś zrobić prezent mikołajkowy lub gwiazdkowy to Smoki na zamku Ukruszon będą świetnym wyborem. Kto wie, może dzięki Wam wyrosną oni na nowe pokolenie fanów twórczości Terry’ego Pratchetta?

To jest niestety jeden z tych autorów, po którego sięgnąć chcę, ale z drugiej strony mam mega opory przed lekturą twórczości Ptratchetta. Myślę, że w końcu się przełamię, ale jest to jeden z autorów, który naprawdę długo będzie musiał czekać na to, żebyz agościć w mojej bibliotece.
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że też nie wiedziałam dlaczego ludzie zachwycają się Pratchettem... do momentu, gdy trafiłam na "Wiedźmikołaja". To było olśnienie, naprawdę :)
UsuńNajpierw muszę mieć jakieś dziecko. I nie żebym naciskał czy coś, ale wiesz...
OdpowiedzUsuńMówisz, że przełamujemy stereotypy? Bo to zazwyczaj kobieta nalega na dziecko...
UsuńPratchetta bym chętnie przeczytała, ale wolałabym raczej zacząć od Świata Dysku niż opowiadań dla dzieci... Chociaż tytuł zapamiętam bo może uraczę jakąś klasę na zajęciach bibliotecznych tym tekstem, kto wie ^^
OdpowiedzUsuńZgadzam się, znajomość z Pratchettem lepiej zacząć od Świata Dysku ;)
UsuńPratchett, mój Ty wyrzucie czytelniczego sumienia...
OdpowiedzUsuńOj, nieładnie tak się z panem P. nie spotykać... nieładnie... ;)
UsuńZapraszam do konkursu :) Zostań swoim własnym Mikołajem :) http://www.krzywaprosta.pl/2014/12/09/konkurs-swiateczny-czyli-zostan-swoim-wlasnym-swietym-mikolajem/
OdpowiedzUsuńPratchetta czytałam jedynie "Niuch" ;)
OdpowiedzUsuń