Duchów posiadłości
Alison Maloney, Pod schodami. Życie codzienne służby domowej w początkach XX w. w Angliitytuł oryginału: Life Below Stairs: True Lives of Edwardian Servants
przekład: Krzysztof Cieślik
wydawnictwo: Bellona
data wydania: 5 lutego 2015 r.
liczba stron: 184
ISBN: 978-83-11-13580-2
okładka: miękka
To, że życie pomocy domowej do najlżejszych nie należało i nie należy, jest powszechnie wiadome. Służący zawsze wiedli ciężki, pełen znojów żywot, będąc zawsze w gotowości, by przybyć na wezwanie swojego pracodawcy. Lecz jaka panowała wśród nich hierarchia, jakie mieli obowiązki oraz co robili w czasie wolnym – to już nie jest tak oczywiste. Teraz osoby zainteresowane tym tematem mogą pogłębić swoją wiedzę dzięki lekturze książki Pod schodami. Życie codzienne służby domowej w początkach XX w. w Anglii.
Alison Maloney w swojej publikacji przedstawia czytelnikom jak wyglądało życie służących w edwardiańskiej Anglii. Jak łatwo jest się domyślić, ich życie dalekie było od komfortowego, to jednocześnie osoby decydujące się na zatrudnienie w charakterze pokojówki czy też posługacza, nierzadko miały zapewnione warunki o wiele lepsze niż te, które czekałyby na nich w domu rodzinnym. Duży bowiem odsetek służących pochodził z rodzin ubogich, gdzie często do pracy wysyłano małe dzieci w wieku od dziesięciu lat w górę. Dzięki temu w domu było mniej głów do wykarmienia, a czasem i latorośl wspomogła rodziców groszem, choć wizyty w domu rodzinnym należały do rzadkości ze względu na skrajne wykorzystywanie służących i ograniczanie im do minimum czasu wolnego.
Choć nie jest to szczególnie rozbudowana książka, a poszczególne tematy zostały przedstawione raczej skrótowo, to dają one dość jasny pogląd na to, jak wyglądało codzienne życie służby w mniej lub bardziej zamożnych domach. Autorka opisuje jak wyglądało najęcie się do pracy oraz za co można było zostać z niej zwolnionym. Co było służbie dozwolone, a czego surowo zabraniano – łatwo się domyślić, że zakazów było znacznie więcej niż przywilejów. Wspomniana została też rola religii w życiu służących nie tylko jako drogi do zbawienia duszy, ale raczej jako narzędzia kontroli i wymuszania posłuszeństwa wśród nich. Maloney nakreśla też jak wyglądała hierarchia ludzi pod schodami, bowiem lokaj nie jest równy stopniem kamerdynerowi, a stanowisko pokojowej nie jest równoważne z pokojówką. Rola każdego ze służących została dokładnie opisana, wraz z jego przybliżonymi rocznymi dochodami, strojem oraz obowiązkami.
Pod schodami zawiera również całe mnóstwo ciekawostek związanych ze służącymi, takich jak na przykład fakt, że zarobki edwardiańskiego lokaja zależały w dużej mierze od jego... wzrostu. Im był wyższy, tym większą dostawał pensję. Publikację uzupełniają również rozliczne wspomnienia niegdysiejszych służących, którzy w prostych słowach przedstawili jak wyglądało ich życie pod schodami. Łatwo jest się domyślić, że nie są to przyjemne echa, bowiem w tamtych czasach służba przypominała niewolniczą pracę za naprawdę marne pieniądze.
Wbrew pozorom Pod schodami nie jest esejem opisującym tylko dole i niedole służby domowej. Autorka pokazuje również nierówność społeczną jaka dzieliła państwo i usługujących im ludzi. Przyjęcia kosztujące jednorazowo nierzadko kilkanaście razy więcej niż roczne pobory całej służby, podczas których marnowało się całe mnóstwo jedzenia, bowiem po ich zakończeniu nie było gdzie go składować, a służba też nie mogła zjeść wszystkich przygotowanych frykasów. Należy przy tym zaznaczyć, że wiele podobnych zachowań było tylko na pokaz dla gości domu, albowiem często państwo byli niesłychanie skąpi i ciężko było im wydać choć kilka groszy na ułatwienie pracy swoim służącym. Dotyczyło to w szczególności rozwiązań technicznych. Przyznam, że przedstawione przez autorkę przykłady są bardzo proste, ale za to naprawdę dobrze obrazują jak wiele dzieliło prostego służącego od stojącego nieco wyżej w hierarchii społecznej arystokratę lub członka klasy średniej. Dotyczy to również hipokryzji jaka miała miejsce w tamtych czasach. Zostało to szczególnie uwidocznione w rozdziałach poświęconych zasadom zachowania. Co wśród elity było traktowane jako wybryk i chwila zabawy, dla służącego – a najczęściej służącej – kończyło się zwolnieniem i wylądowaniem w przytułku lub wręcz na ulicy.
Pod schodami nie jest szczegółową pracą naukową – jest na to zbyt ogólna i krótka – lecz daje czytelnikowi możliwość poznania w pewnym stopniu jak wyglądał dzień z życia angielskiej służby na przełomie wieków. Książka została napisana językiem prostym, a wtrącenia w postaci rozpisanych tabel czy kopii ogłoszeń z tamtych czasów sprawiają, że publikację czyta się naprawdę szybko. Liczne ciekawostki uprzyjemniają czytanie i sprawiają, że lektura nie jest monotonna. Dla osoby interesującej się edwardiańską Anglią to lektura (niemalże) obowiązkowa.
Dziękuję!


Niestety, ale jakoś mnie nie bardzo interesują trudu służby. Ogólnie nie bardzo lubię czytać o tym jak kiedyś żyli Ci z uboższych klas.
OdpowiedzUsuńWidzę, że miałaś na tapecie niezwykła pozycję, którą za często się nie spotyka.
OdpowiedzUsuńWydawałoby się, że ja nie będę się interesował takimi sprawami, ale wbrew pozorom o stosunku do służby w XIX wieku przeczytałem troszkę u Brysona w "Krótkiej historii rzeczy codziennego użytku". To całkiem interesujący temat - ja już co nieco się dowiedziałem, ale innym też bym polecił poczytać ;) Nie było tam jednak nic o hierarchii służących a na ten temat sam chętnie bym doczytał. Zajrzę do książki, ale tylko przy okazji wizyty w bibliotece - raczej nie skuszę się na zakup :P
OdpowiedzUsuńBardzo lubię książki tego typu, więc tę propozycję będę mieć na pewno na uwadze.
OdpowiedzUsuńCiekawa propozycja. Mnie tytuł skojarzył się ze znakomitym brytyjskim serialem BBC "Upstairs, downstairs" - akcja toczy się co prawda w latach 30-tych XX wieku, ale fajnie została ukazana perspektywa "państwa", jak i służby. Polecam ;)
OdpowiedzUsuńSama jestem zaskoczona, ale zainteresowałaś mnie tą publikacją. Niby wiadomo, że służba żyła na znacznie niższym poziomie od państwa, ale właśnie, to taki ogólny, uproszczony obraz. Nie znam natomiast szczegółów, więc chętnie sięgnę po książkę Maloney.
OdpowiedzUsuńBardzo chętnie sięgnę po książkę, choć przed przeczytaniem recenzji nie byłam tego taka pewna.
OdpowiedzUsuńwww.maialis.pl
Bardzo interesująca pozycja, zapisuję tytuł.
OdpowiedzUsuńTeż właśnie zreckowałam, bardzo się cieszę, że ta książeczka do mnie trafiła ;3
OdpowiedzUsuńZachęcająca recenzja :)
OdpowiedzUsuńJuż sama okładka przyciąga. Będę szukać nawet w bibliotekach.
OdpowiedzUsuń