Grzechów odpuszczenie
Piotr Rozmus, Kompleks Bogawydawnictwo: Videograf
data premiery: 19 luty 2015 r.
liczba stron: 400
ISBN: 978-83-7835-372-0
okładka: miękka
W psychologii określenie „kompleks boga” używa się dla
opisania stanu umysłu pacjenta, który uważa, że posiada pewne uprawnienia,
stawiające go ponad innych członków społeczeństwa. Osoba cierpiąca na to
zaburzenie jest przekonana, że została stworzona do wyższych czynów lub też Bóg
wyznaczył jej jakiś konkretny cel w życiu, który musi dokonać, by dostąpić Jego
łaski.
Wspomniany powyżej kompleks boga stanowi jeden z głównych
elementów najnowszej powieści Piotra Rozmusa. I powiem Wam, że jest ona
niezwykle intrygująca.
W Szczecinie, w niewyjaśnionych okolicznościach, zaczynają
znikać studentki. Nikt nie wie co dzieje się z dziewczynami, a policja nie
znajduje żadnego punktu zaczepienia, wszystkie ślady prowadzą do nikąd. Sprawa
staje się coraz bardziej skomplikowana, gdy do grona zaginionych dołączają
znany biznesmen Krystian Głowacki i wykładowca psychologii Ewa Jarosz-Zalewska.
Prowadzący sprawę komisarz Aleksander Pieńkowski staje przed jedna z
najtrudniejszych spraw w swojej karierze.
Kompleks Boga to druga w dorobku powieść Piotra Rozmusa.
Pochodzący ze Szczecinka autor zadebiutował historią Bestia, którą w kwietniu
zeszłego roku opublikowało wydawnictwo Videograf. Pierwsza książka była
brutalna, a dla niektórych być może i obrazoburcza. Jako że lubię taką
literaturę, to po cichu liczyłam na to, że w swojej drugiej powieści autor
również uraczy czytelników solidną dawką mocnej lektury. Nie zawiodłam się.
Postacią, wokół której koncentruje się cała historia, jest
pewien starszy mężczyzna. Czytelnik poznaje go w epilogu jako osobę przekonaną,
że ma do wykonania pewną trudną misję, dzięki której zostaną odpuszczone mu
winy. Co to za powołanie i jaki jest jego cel odbiorca dowiaduje się stopniowo,
więc niemalże do samego końca nic nie jest oczywiste. Jak łatwo jest się
domyślić już na początku lektury, to on, ów mężczyzna z misją, będzie stał za
niektórymi z zaginięć, lecz tak naprawdę ważny jest fakt dlaczego to robi i
dlaczego jego ofiarami padają konkretne osoby. Przyznam, że w moim odczuciu to
był majstersztyk, bowiem zaintrygowała mnie zarówno postać porywacza, jak i
jego wewnętrzne pobudki, fiksacja na punkcie odkupienia win i zbawienia duszy.
Równie dobrze prezentują się pozostałe postacie
przedstawione w powieści, czyli ofiary porywacza. Przede wszystkim są wyraziste
i przemyślane. Popełniają błędy, nie są święte, budzą rozmaite emocje – od
współczucia i sympatii przez żal i smutek po antypatię. Dzięki temu lektura
nabiera dodatkowego wymiaru, bowiem czytelnik niemalże czuje namacalność
bohaterów, podziela ich obawy i strach. Muszę jednak przyznać, że postać
komisarza Pieńkowskiego wydała mi się nieco niedokończona. Zupełnie jakby autor
miał na niego jakiś pomysł, który jednak porzucił w trakcie procesu pisania. Do
pewnego momentu został on dość dokładnie czytelnikowi przedstawiony, że aż
zaczęłam nabierać pewności, że odegra jakąś znacznie poważniejszą rolę w
książce. Jednakże później jakby coś „pyknęło” i komisarz został niemalże
pominięty w historii, pojawiając się w niej raczej symbolicznie jako stróż
prawa tropiący przestępcę. Szkoda, ale nie ma co się zrażać, bo to tak na dobrą
sprawę jeden mankament, który wyłapałam. Cała reszta trzyma naprawdę wysoki
poziom.
Na koniec wrócę jeszcze do wspomnianej przeze mnie na
początku brutalności. Nie będę ukrywać, że jest jej sporo. Kompleks Boga jest
krwawy i niekiedy przyprawiający o ciarki. Przyznam się, że kilkakrotnie
podczas lektury sama się skrzywiłam, czytając makabryczne sceny, których
bohaterami – a raczej ofiarami – były porwane osoby. A wydawało mi się, że
jestem zaprawiona w bojach w mocnej literaturze... Może wydać się Wam to
dziwne, ale jak dla mnie to bardzo duży plus dla powieści Rozmusa.
Co więcej mogę napisać? Kompleks Boga czyta się naprawdę
dobrze. Akcja jest wartka, fabuła nieszablonowa, lektura po prostu wciąga
odbiorcę, pochłania bez reszty. Język jest plastyczny i przystępny. To historia
w sam raz dla osób lubujących się w powieściach mrocznych, brutalnych i zarazem
niebanalnych. A epilog – rewelacja.


Tak myślałam, że kojarzę nazwisko... Bestii tez nie czytałam, ale już miałam na nią dużą ochotę, więc pewnie trafię po drodze i na Kompleks.
OdpowiedzUsuń"Kompleks..." jest lepszy od "Bestii", ale jeśli chcesz poznać całą - aczkolwiek póki co skromną - twórczość autora, to w sumie nic nie stoi na przeszkodzie :)
UsuńLubię nieszablonowe fabuły i bardzo je cenię, więc z chęcią przeczytam.
OdpowiedzUsuńSuper :)
UsuńMotyw z przestępcą przekonanym o swojej wyższości nad innymi ludźmi i bredzącym o jakimś odkupieniu poprzez porwania lub zabójstwa, nie należy do zbyt oryginalnych, a mimo tego takie historie zazwyczaj budzą moje zainteresowanie. Nie słyszałam dotąd o tym pisarzu, ale myślę, że wkrótce zabiorę się za czytanie jego powieści :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Ci się spodoba jego proza :)
UsuńPoprzednia książka autora bardzo mnie rozczarowała i nie ukrywam, że zraziłam się do jego powieści, ale wygląda na to, że warto dać mu drugą szansę.
OdpowiedzUsuńMnie "Bestia" w sumie nie zraziła, ale spodziewałam się czegoś lepszego. Aczkolwiek patrzyłam na nią przez pryzmat tego, że to debiut.
UsuńMyślę, że to lektura dla mnie :). Nie czytałam jeszcze książek tego autora.
OdpowiedzUsuńNa tą chwilę jest ich dwie, więc w sumie dużego wyboru nie masz ;)
Usuńto książka, która przez wasze recenzje marzy mi się! zapisałam ją na listę i na pewno przeczytam! Już nie mogę się doczekać, to w 100% moje klimaty!
OdpowiedzUsuńPolecam się ;)
Usuń