Na straży Krakowa
Magdalena Kubasiewicz, Spalić wiedźmęwydawnictwo: Genius Creations
data wydania: 11 stycznia 2016 r.
liczba stron: 300
ISBN: 978-83-7995-030-0
okładka: miękka
Musiałam przeczytać debiutancką powieść Magdaleny Kubasiewicz. Po prostu musiałam. No bo jak inaczej, Wiedźma o koleżance po fachu przeczytać musi. Dobre historie zawsze w cenie. A tak się składa, że ta opowieść jest świetna. Zresztą, czego innego można się spodziewać po Sanice, Pierwszej Czarownicy Polanii, kobiecie, która ma w głębokim poważaniu wszystkie autorytety.
Sara Weronika Sokolska, nazywana przez niektórych Saniką, sprawuje zaszczytną funkcję Pierwszej Czarownicy Polanii. Wiele osób uważa jednak, że stanowisko to jest dla niej zbyt wysokie, że nie posiadając odpowiedniego wykształcenia magicznego, Sanika prędzej czy później polegnie, a tym samym sprowadzi na stolicę Polanii zgubę. Pierwsza Czarownica ma jednak gdzieś co mówią inni i wywiązuje się ze swoich obowiązków, wśród których najważniejszym zadaniem jest ochrona Krakowa przed wszelkiej maści złymi mocami, demonami i innymi potworami. A fakt że podchodzi do swojej pracy w niekonwencjonalny sposób, tylko wzmaga wrogość jej kolegów po fachu. I właśnie ta cecha jej charakteru sprawia, że jako pierwsza dostrzega, iż w mieście zaczyna dziać się źle. Coraz częstsze ataki sił nadprzyrodzonych zwiastują jedno: nadchodzi nocny król...
Spalić wiedźmę jest debiutancką książką autorstwa Magdaleny Kubasiewicz, która swoje pierwsze kroki pisarskie stawiała w magazynie „Science Fiction, Fantasy i Horror”. I muszę przyznać, że wyczuwa się to w opowiadanej przez niej historii. Ale zacznę od początku.
Akcja powieści osadzona jest w alternatywnej rzeczywistości, gdzie magia współistnieje ze współczesną technologią. Polania jest potężnym królestwem ze stolicą w Krakowie. W fabułę zostało wplecionych wiele legend, zarówno tych prawdziwych, jak i stworzonych na potrzeby niniejszej historii. Pojawiają się w niej i postać Twardowskiego, i Smoka wawelskiego, ale też o nożu wiszącym w Sukiennicach. Wszystko to wspaniale komponuje się z wydarzeniami, jakie rozgrywają się w Spalić wiedźmę.
Na straży metropolii stoi Pierwsza Czarownica Polanii, Sara Weronika Sokolska. Chociaż król ma do niej niemalże bezgraniczne zaufanie (co niektórzy biorą za oznakę łączącego ich uczucia), to inni czarodzieje i czarodziejki uważają, że Sanika nie jest odpowiednią osobą na stanowisko, które zajmuje. Najbardziej przeszkadza im fakt, że czarownica nie posiada żadnego magicznego wykształcenia, a mimo to dysponuje mocą, o jakiej oni w większości mogą tylko pomarzyć. Drugą, równie istotną sprawą jest to, że Pierwsza Polanii nie bawi się w konwenanse i nie zajmuje gierkami politycznymi. Ma to dosłownie w głębokim poważaniu.
Sanika jest dość trudną postacią. Jest dzika, Czasami jej zachowanie drażni nie tylko pojawiających się w powieści bohaterów, ale i czytelnika, lecz zarazem budzi w nim sympatię do tej tajemniczej i skomplikowanej czarownicy. Prawda o Pierwszej Polanii ujawniana jest stopniowo, co buduje napięcie i sprawia, że trudno jest oderwać się od lektury. Fragmenty traktujące o tym, w jaki sposób Sanika pojawiła się w otoczeniu przyszłego wówczas króla oraz dlaczego została namaszczona przez swoją byłą opiekunkę na przyszłą doradczynię króla, są rozrzucone po całej książce. Najczęściej przyjmują formę retrospekcji, które budzą uczucie smutku nie tylko u protagonistki, ale też czytelnika.
Postaci pojawiające się w Spalić wiedźmę posiadają swoją historię, dzięki czemu nie są jednowymiarowe. Nie są może zbytnio wyeksponowane, lecz zarazem nie stanowią tylko tła dla głównej bohaterki. Kierują nimi różne pobudki, przez które wyraźnie przebijają się najważniejsze cechy ich charakterów. Ciekawą postacią drugoplanową jest Kalina, niegdysiejsza Pierwsza Polanii, która przygarnęła Sanikę i różnymi sposobami starała się przygotować ją do objęcia w przyszłości zajmowanego przez nią stanowiska.
Debiutancką powieść Magdaleny Kubiasiewicz czyta się bardzo dobrze. Mimo iż fabuła osadzona jest praktycznie na dość niewielkiej przestrzeni miasta Krakowa (z wyjątkiem epilogu), to akcja jest dynamiczna i bardzo szybko wciąga czytelnika. Dodatkową zaletą Spalić wiedźmę jest humor, w którym szczególnie celuje Sanika. Jej cięty język w połączeniu z dość wredną naturą sprawią, że odbiorca nieraz uśmiechnie się przy lekturze.
Podsumowując, Spalić wiedźmę to bardzo dobra powieść z gatunku urban fantasy, która spełniła nadzieje, jakie w niej pokładałam. Co więcej, gorąco liczę na to, że to nie koniec, że autorka jeszcze powróci do Saniki. To czarownica, o której po prostu chce się czytać.
Akcja powieści osadzona jest w alternatywnej rzeczywistości, gdzie magia współistnieje ze współczesną technologią. Polania jest potężnym królestwem ze stolicą w Krakowie. W fabułę zostało wplecionych wiele legend, zarówno tych prawdziwych, jak i stworzonych na potrzeby niniejszej historii. Pojawiają się w niej i postać Twardowskiego, i Smoka wawelskiego, ale też o nożu wiszącym w Sukiennicach. Wszystko to wspaniale komponuje się z wydarzeniami, jakie rozgrywają się w Spalić wiedźmę.
Na straży metropolii stoi Pierwsza Czarownica Polanii, Sara Weronika Sokolska. Chociaż król ma do niej niemalże bezgraniczne zaufanie (co niektórzy biorą za oznakę łączącego ich uczucia), to inni czarodzieje i czarodziejki uważają, że Sanika nie jest odpowiednią osobą na stanowisko, które zajmuje. Najbardziej przeszkadza im fakt, że czarownica nie posiada żadnego magicznego wykształcenia, a mimo to dysponuje mocą, o jakiej oni w większości mogą tylko pomarzyć. Drugą, równie istotną sprawą jest to, że Pierwsza Polanii nie bawi się w konwenanse i nie zajmuje gierkami politycznymi. Ma to dosłownie w głębokim poważaniu.
Sanika jest dość trudną postacią. Jest dzika, Czasami jej zachowanie drażni nie tylko pojawiających się w powieści bohaterów, ale i czytelnika, lecz zarazem budzi w nim sympatię do tej tajemniczej i skomplikowanej czarownicy. Prawda o Pierwszej Polanii ujawniana jest stopniowo, co buduje napięcie i sprawia, że trudno jest oderwać się od lektury. Fragmenty traktujące o tym, w jaki sposób Sanika pojawiła się w otoczeniu przyszłego wówczas króla oraz dlaczego została namaszczona przez swoją byłą opiekunkę na przyszłą doradczynię króla, są rozrzucone po całej książce. Najczęściej przyjmują formę retrospekcji, które budzą uczucie smutku nie tylko u protagonistki, ale też czytelnika.
Postaci pojawiające się w Spalić wiedźmę posiadają swoją historię, dzięki czemu nie są jednowymiarowe. Nie są może zbytnio wyeksponowane, lecz zarazem nie stanowią tylko tła dla głównej bohaterki. Kierują nimi różne pobudki, przez które wyraźnie przebijają się najważniejsze cechy ich charakterów. Ciekawą postacią drugoplanową jest Kalina, niegdysiejsza Pierwsza Polanii, która przygarnęła Sanikę i różnymi sposobami starała się przygotować ją do objęcia w przyszłości zajmowanego przez nią stanowiska.
Debiutancką powieść Magdaleny Kubiasiewicz czyta się bardzo dobrze. Mimo iż fabuła osadzona jest praktycznie na dość niewielkiej przestrzeni miasta Krakowa (z wyjątkiem epilogu), to akcja jest dynamiczna i bardzo szybko wciąga czytelnika. Dodatkową zaletą Spalić wiedźmę jest humor, w którym szczególnie celuje Sanika. Jej cięty język w połączeniu z dość wredną naturą sprawią, że odbiorca nieraz uśmiechnie się przy lekturze.
Podsumowując, Spalić wiedźmę to bardzo dobra powieść z gatunku urban fantasy, która spełniła nadzieje, jakie w niej pokładałam. Co więcej, gorąco liczę na to, że to nie koniec, że autorka jeszcze powróci do Saniki. To czarownica, o której po prostu chce się czytać.
Za wizytę w Krakowie, jakiego nie znałam
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Genius Creations!


Mam nadzieję, że przy najbliższej wizycie w bibliotece będzie dostępna. ;)
OdpowiedzUsuńTeż mam taką nadzieję, bo warto przeczytać tę powieść :)
UsuńZapisana na listę książek do przeczytania.
OdpowiedzUsuńSuper :)
UsuńKarolina chwaliła, chwalisz Ty, widzę, że coś w tym jest :)
OdpowiedzUsuńJest... magia ;)
UsuńLubię książki rozgrywające się w Krakowie. Z fantastyką już trochę gorzej. Ale może się skuszę ;)
OdpowiedzUsuńMyślę, że mogłabyś spróbować :) Według mnie to książka, która przypadnie do gustu nawet osobom, które nie do końca lubią fantastykę :)
UsuńMagia, technologia i Kraków - przyciągające połączenie :)
OdpowiedzUsuńPrawda? ;)
UsuńW kontekście Twojego bloga jakiś taki niepokojący jest tytuł tej książki :D
OdpowiedzUsuńTak trochę ;) Chociaż tytuł książki "Przynieście mi głowę wiedźmy" ma chyba nieco bardziej niepokojący wydźwięk ;)
UsuńTo nawet miłe, że debiut się tak udał. Jestem go naprawdę ciekawa :)
OdpowiedzUsuńUściski,
Tirindeth's
Zdecydowanie udany debiut :) Jak najbardziej godny polecenia.
UsuńUrban fantasy uwielbiam, a ta książka była bardzo miłym zaskoczeniem!
OdpowiedzUsuńBookeaterreality
U mnie z urban fantasy różnie bywa, ale ta książka jest świetna :)
UsuńSama też lubię czytać o wiedźmach, szczególnie jeżeli autorką jest Polka :) Brzmi to bardzo ciekawie, szczególnie wprowadzenie Smoka wawelskiego i Twardowskiego intryguje ! Chętnie ją przeczytam.
OdpowiedzUsuńPostać Smoka wawelskiego jest rewelacyjna :) Polecam gorąco tę powieść! :)
UsuńZgadzam się, książka jest świetna! Właśnie takiej lektury mi brakowało, no i mam nadzieję na kontynuację ;)
OdpowiedzUsuńTrzeba będzie się wywiedzieć czy jakieś wstępne ustalenia na temat kontynuacji już są ;)
Usuń