Historia trzech śmierci
Garth Nix, Zagubieni Książętatytuł oryginalny: A Confusion of Princes
przekład: Natalia Wiśniewska
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 21 stycznia 2016 r.
liczba stron: 364
ISBN: 978-83-08-06070-4
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Przyznam, że obawiałam się nieco lektury najnowszej książki Gartha Nixa. Dotychczas dwukrotnie miałam okazję oddać się lekturze space opery, oba utwory były autorstwa George’a R.R. Martina i dwukrotnie się zawiodłam na lekturze. Nie potrafiłam się odnaleźć w tym wydaniu jego prozy, wolałam jego Pieśń Lodu i Ognia. Teraz przyszła pora na prozę innego, dobrze znanego mi pisarza, Gartha Nixa. Jak przebiegło to spotkanie? Przeczytajcie poniżej.
Kemri jest kandydatem na Księcia. Jego przeznaczeniem jest dożywotnia służba Imperium. Jego udoskonalone ciało ma mu pomóc w pełnieniu jego obowiązków. Zanim jednak będzie przemierzać galaktykę i zarządzać nią w imieniu Imperatora, podobnie jak miliony innych Książąt i Księżniczek, musi przejść odpowiednie szkolenie. Lecz... czy do niego dożyje, skoro od dnia jego mianowania na Księcia? Szybko się okazuje, że komuś zależy na jego śmierci. Kemri musi jak najszybciej połączyć się z Imperialnym Umysłem, by mieć szansę na odrodzenie się. Czy to się mu uda?
Jak wspomniałam na samym początku, miałam spore obawy przed lekturą najnowszej książki Gartha Nixa. Jego proza przypadła mi do gustu już podczas zapoznawania się z pierwszym tomem cyklu Stare Królestwo, lecz to było klasyczne fantasy, które po prostu uwielbiam. Z kolei Zagubieni Książęta to space opera, a z tą nie miałam dotychczas dobrych wspomnień. Ku mojej uldze szybko się do niej przekonałam i lektura była dla mnie czystą przyjemnością.
Głównym bohaterem powieści jest Kemri. Dzięki pierwszoosobowej narracji czytelnik ma okazję zaobserwować zachodzącą w chłopaku przemianę z zapatrzonego w sobie, udoskonalonego Księcia w... zwykłego człowieka, kierującego się zupełnie innymi pobudkami niż elita sprawująca władzę w galaktyce. Choć owa metamorfoza może wydawać się Wam co najmniej dziwna, to zapewniam, że kierunek jej rozwoju jest właściwy. Kemri, osiemnastoletni chłopak, który miał praktycznie wszystko nagle zostaje postawiony w sytuacjach, gdzie niejednokrotnie musi liczyć tylko na siebie, na swój spryt i inteligencję. Zostaje zmuszony do porzucenia idei, jakie jeszcze do niedawna kierowały jego wyborami i zmienić swoje priorytety. Szkolenie, jakiemu zostaje poddany, okazuje się dla niego prawdziwą szkołą życia, która zmieni cały jego dotychczasowy światopogląd.
Jednym z największych plusów był dla mnie fakt, że nie czułam się zagubiona przy zapoznawaniu się ze stworzonym przez Nixa uniwersum. Wszystkie najważniejsze informacje, które będą potrzebne w dalszej części, zostały przedstawione na samym początku i, co ważne, nie w formie suchych faktów, lecz zręcznie wplecione w tok opowieści. Ową płynność zapewniła pierwszoosobowa narracja. Dzięki niej czytelnik poznaje zasady działania całego Imperium, kim są Książęta oraz w jaki sposób się ich wybiera, a następnie kształtuje.
Mało miejsca poświęcono przedstawieniu wrogów Imperium, a w rozlicznych grupach kapłanów, z których każda specjalizuje się w innym techu można się pogubić. Rozumiem jednak, że Nix chciał uniknąć nadmiernego rozpisywania się, a co za tym idzie zamknąć opowieść w jednej książce. Niemniej jednak cała technologiczna terminologia, jaką posłużył się autor, jest łatwa do zrozumienia, dzięki czemu lektura Zagubionych Książąt nie przysparza problemów.
Tempo opowieści jest naprawdę szybkie, a zwrotów akcji dużo, lecz nie na tyle, by czytelnik się w nich pogubił. Autor umiejętnie buduje napięcie, przez co odbiorca tak naprawdę nie wie co zdarzy się za chwilę. Elementy opisowe nie przytłaczają dialogów, często z lekko sarkastycznym wydźwięku.
Zagubieni Książęta przypadną do gustu zarówno starszym, jak i młodszym czytelnikom, miłośnikom gatunku science fiction. Jest to też dobra powieść dla osób, które jeszcze nie miały okazji zapoznać się ze space operą. Czeka na nich fantastyczna, pełna przygód podróż, zarówno po odległych planetach, jak i wgłąb ludzkiej psychiki.
Jak wspomniałam na samym początku, miałam spore obawy przed lekturą najnowszej książki Gartha Nixa. Jego proza przypadła mi do gustu już podczas zapoznawania się z pierwszym tomem cyklu Stare Królestwo, lecz to było klasyczne fantasy, które po prostu uwielbiam. Z kolei Zagubieni Książęta to space opera, a z tą nie miałam dotychczas dobrych wspomnień. Ku mojej uldze szybko się do niej przekonałam i lektura była dla mnie czystą przyjemnością.
Głównym bohaterem powieści jest Kemri. Dzięki pierwszoosobowej narracji czytelnik ma okazję zaobserwować zachodzącą w chłopaku przemianę z zapatrzonego w sobie, udoskonalonego Księcia w... zwykłego człowieka, kierującego się zupełnie innymi pobudkami niż elita sprawująca władzę w galaktyce. Choć owa metamorfoza może wydawać się Wam co najmniej dziwna, to zapewniam, że kierunek jej rozwoju jest właściwy. Kemri, osiemnastoletni chłopak, który miał praktycznie wszystko nagle zostaje postawiony w sytuacjach, gdzie niejednokrotnie musi liczyć tylko na siebie, na swój spryt i inteligencję. Zostaje zmuszony do porzucenia idei, jakie jeszcze do niedawna kierowały jego wyborami i zmienić swoje priorytety. Szkolenie, jakiemu zostaje poddany, okazuje się dla niego prawdziwą szkołą życia, która zmieni cały jego dotychczasowy światopogląd.
Jednym z największych plusów był dla mnie fakt, że nie czułam się zagubiona przy zapoznawaniu się ze stworzonym przez Nixa uniwersum. Wszystkie najważniejsze informacje, które będą potrzebne w dalszej części, zostały przedstawione na samym początku i, co ważne, nie w formie suchych faktów, lecz zręcznie wplecione w tok opowieści. Ową płynność zapewniła pierwszoosobowa narracja. Dzięki niej czytelnik poznaje zasady działania całego Imperium, kim są Książęta oraz w jaki sposób się ich wybiera, a następnie kształtuje.
Mało miejsca poświęcono przedstawieniu wrogów Imperium, a w rozlicznych grupach kapłanów, z których każda specjalizuje się w innym techu można się pogubić. Rozumiem jednak, że Nix chciał uniknąć nadmiernego rozpisywania się, a co za tym idzie zamknąć opowieść w jednej książce. Niemniej jednak cała technologiczna terminologia, jaką posłużył się autor, jest łatwa do zrozumienia, dzięki czemu lektura Zagubionych Książąt nie przysparza problemów.
Tempo opowieści jest naprawdę szybkie, a zwrotów akcji dużo, lecz nie na tyle, by czytelnik się w nich pogubił. Autor umiejętnie buduje napięcie, przez co odbiorca tak naprawdę nie wie co zdarzy się za chwilę. Elementy opisowe nie przytłaczają dialogów, często z lekko sarkastycznym wydźwięku.
Zagubieni Książęta przypadną do gustu zarówno starszym, jak i młodszym czytelnikom, miłośnikom gatunku science fiction. Jest to też dobra powieść dla osób, które jeszcze nie miały okazji zapoznać się ze space operą. Czeka na nich fantastyczna, pełna przygód podróż, zarówno po odległych planetach, jak i wgłąb ludzkiej psychiki.
Za międzygalaktyczną podróż serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Literackiemu!


hm... jak Tobie się spodobała ta książka to i mi :) Dzięki za dokładną recenzję :)
OdpowiedzUsuńSzczerze powiedziawszy nie miałam jeszcze styczności ze space operą, więc nawet nie wiedziałabym czego się spodziewać :) Widzę jednak, że jakbym chciała zacząć z nią przygodę to warto sięgnąć po tę książkę. O autorze już trochę dobrego słyszałam, a wciąż nic jego nie trafiło w moje ręce, więc może skuszę się na tę pozycję :) Szczególnie, że ostatnio milszym okiem patrzę na science fiction !
OdpowiedzUsuńTwoja recenzja zachęca do przeczytania tej książki, a fantasy lubię.
OdpowiedzUsuńMam już na półce i nie mogę doczekać się momentu rozpoczęcia lektury :)
OdpowiedzUsuńDawno temu przeczytałam "Pana Poniedziałka" tego autora i bardzo mi się nie spodobał, ale chyba dam Nixowi jeszcze jedną szansę :)
OdpowiedzUsuń