Behind Closed Doors
Mick Wall, The Doors. Gdy ucichnie muzykatytuł oryginalny: Love Becomes a Funeral Pyre
przekład: Lesław Haliński
wydawnictwo: In Rock
data wydania: 16 marca 2016 r.
liczba stron: 460
ISBN: 978-83-64373-35-0
okładka: miękka
Lata 60. i 70. ubiegłego wieku to czas narkotyków, wolnej miłości i rosnących nastrojów antywojennych. Zabójstwo JFK i jego brata Roberta, zamach na Martina Luthera Kinga, festiwal w Woodstock i lądowanie człowieka na Księżycu. To także okres, kiedy zaczęły pojawiać się nowe zespoły, których muzyka miała wpływać na kolejne pokolenia. The Beatles, The Rolling Stones, The Mammas & the Pappas, The Beach Boys czy wreszcie The Doors. Biografia zespołu, Gdy ucichnie muzyka, autorstwa Micka Walla daje możliwość nowego spojrzenia na grupę, a przede wszystkim na jej wokalistę, Jima Morrisona.
Na liczącej ponad 460 stron biografii Wall szczegółowo opisuje burzliwą, acz krótką karierę jednego z najbardziej kontrowersyjnych zespołów, jaki pojawił się na amerykańskiej scenie muzycznej pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku. Choć prawda jest taka, że najwięcej miejsca autor poświęcił Morrisonowi – sile, która zarówno tworzyła, jak i niszczyła The Doors. O pozostałych członkach zespołu czytelnik wiele się nie dowie, jedynie Ray Manzarek został nieco bliżej przedstawiony. Robby Krieger i John Densmore pojawiają się jedynie epizodycznie, a ich wypowiedzi najczęściej dotyczą Morrisona, a nie historii zespołu.
Jak już wspomniałam, w Gdy ucichnie muzyka Mick Wall najwięcej miejsca poświęcił liderowi The Doors, ale zrobił to z szokującą szczerością. Obdarł Morrisona z mitu, który przez lata utworzył się wokół jego osoby i pokazał go taki, jakim widzieli go jego najbliżsi współpracownicy, czyli człowieka o ogromnej tendencji do autodestrukcji, jednocześnie skrywającego bardzo wrażliwą duszę. A zaczął z grubej rury, to jest od dnia śmierci Jima Morrisona, wokół której po dziś dzień krążą rozliczne legendy.
Książka została podzielona na trzy części: W zamknięciu, Na swobodzie oraz Na równi pochyłej, co doskonale obrazuje koleje losu zespołu, kiedy to niestabilna osobowość frontmana prowadziła do coraz większych kłopotów. Rosnąca sława, zarówno w Stanach, jak i za granicą, była niemalże nieustannie blokowana przez Morrisona, który na koncertach pojawiał się niemalże nieprzytomnie pijany, bądź na tak dużym haju, że nie był w stanie dać występu. A później było coraz gorzej...
W trakcie lektury niejednokrotnie zadawałam sobie pytania typu: co by było gdyby...? Gdyby Jim Morrison powstrzymał swoje destrukcyjne zapędy? Jak wtedy wyglądałaby scena muzyczna lat 70. XX wieku? Którą drogą podążyliby Doorsi? Czy Jim odszedłby z zespołu, by na poważnie zająć się poezją? Niestety, tego nigdy się nie dowiemy. Podobnie jak tego jakim człowiekiem był naprawdę wokalista The Doors. Książek o nim powstało już wiele – i zapewne sporo zostanie dopiero napisanych – ale chyba żadna nie odkryje przed fanami jego prawdziwej natury, bo ta była naprawdę dwoista. Raz rządził Jim, innym razem Jimbo.
The Doors. Gdy ucichnie muzyka to szczegółowa biografia zespołu, pełna wypowiedzi jego członków i osób z nimi związanych. Język publikacji miejscami bywa mocny i wulgarny, ale też idealnie wpasuje się w opisywane wydarzenia i tamten okres. Spora ilość nieznanych faktów z życia zespołu i jego lidera sprawia, że jest to pozycja obowiązkowa dla fanów The Doors, ale też osób, które – podobnie jak mnie – intrygowała nietuzinkowa postać Jima Morrisona. Szkoda tylko, że pozostali członkowie grupy nie otrzymali należnego im miejsca w publikacji. Niemniej jednak polecam!
Jak już wspomniałam, w Gdy ucichnie muzyka Mick Wall najwięcej miejsca poświęcił liderowi The Doors, ale zrobił to z szokującą szczerością. Obdarł Morrisona z mitu, który przez lata utworzył się wokół jego osoby i pokazał go taki, jakim widzieli go jego najbliżsi współpracownicy, czyli człowieka o ogromnej tendencji do autodestrukcji, jednocześnie skrywającego bardzo wrażliwą duszę. A zaczął z grubej rury, to jest od dnia śmierci Jima Morrisona, wokół której po dziś dzień krążą rozliczne legendy.
Książka została podzielona na trzy części: W zamknięciu, Na swobodzie oraz Na równi pochyłej, co doskonale obrazuje koleje losu zespołu, kiedy to niestabilna osobowość frontmana prowadziła do coraz większych kłopotów. Rosnąca sława, zarówno w Stanach, jak i za granicą, była niemalże nieustannie blokowana przez Morrisona, który na koncertach pojawiał się niemalże nieprzytomnie pijany, bądź na tak dużym haju, że nie był w stanie dać występu. A później było coraz gorzej...
W trakcie lektury niejednokrotnie zadawałam sobie pytania typu: co by było gdyby...? Gdyby Jim Morrison powstrzymał swoje destrukcyjne zapędy? Jak wtedy wyglądałaby scena muzyczna lat 70. XX wieku? Którą drogą podążyliby Doorsi? Czy Jim odszedłby z zespołu, by na poważnie zająć się poezją? Niestety, tego nigdy się nie dowiemy. Podobnie jak tego jakim człowiekiem był naprawdę wokalista The Doors. Książek o nim powstało już wiele – i zapewne sporo zostanie dopiero napisanych – ale chyba żadna nie odkryje przed fanami jego prawdziwej natury, bo ta była naprawdę dwoista. Raz rządził Jim, innym razem Jimbo.
The Doors. Gdy ucichnie muzyka to szczegółowa biografia zespołu, pełna wypowiedzi jego członków i osób z nimi związanych. Język publikacji miejscami bywa mocny i wulgarny, ale też idealnie wpasuje się w opisywane wydarzenia i tamten okres. Spora ilość nieznanych faktów z życia zespołu i jego lidera sprawia, że jest to pozycja obowiązkowa dla fanów The Doors, ale też osób, które – podobnie jak mnie – intrygowała nietuzinkowa postać Jima Morrisona. Szkoda tylko, że pozostali członkowie grupy nie otrzymali należnego im miejsca w publikacji. Niemniej jednak polecam!
Za sposobność przyjrzenia się bliżej legendzie Jima Morrisona
serdecznie dziękuję wydawnictwu In Rock!


Pozycja do polecenia. Ja pozostanę przy muzyce. Muszę przyznać, że życie gwiazd średnio mnie interesuje. ;)
OdpowiedzUsuńMam podobnie jak Marta. Lubię biografie, ale jednak nie wszystkie postaci mnie ciekawią. Akurat te nie. :D
OdpowiedzUsuńTym razem nie dla mnie, chociaż biografie lubię :)
OdpowiedzUsuń