Świat Czarnobyla
Swietłana Aleksijewicz, Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłościtytuł oryginalny: ЧЕРНОБЫЛЬСКАЯ МОЛИТВА. ХРОНИКА БУДУЩЕГО
przekład: Jerzy Czech
seria: Reportaż
wydawnictwo: Czarne
data wydania: 7 maja 2012 r.
liczba stron: 288
ISBN: 978-83-7536-371-5
okładka: twarda
Bardzo często, kiedy ludzie mówią o Czarnobylu, poruszają temat katastrofy, wybuchu w bloku energetycznym nr 4. Mówią o skażeniu ekologicznym, powtarzają plotki o masowych narodzinach dzieci-potworów, dwugłowych krów i innych przerażających opowieściach, zapominając przy tym o ludziach, którzy z dnia na dzień stracili dach nad głową, a życie wielu z nich naznaczone jest chorobami, jakie spowodowało u nich wysokie napromieniowanie. Białoruska dziennikarka, Swietłana Aleksiejewicz, w swoim reportażu Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości skupiła się właśnie na ludziach, na ich wspomnieniach, obawach i nadziejach, pokazując jak wygląda ich życie po Czarnobylu.
Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości to zbiór reportaży-monologów, które Aleksijewicz skrupulatnie spisywała przez dwadzieścia lat. To rozmowy z ludźmi, którzy byli obecni przy gaszeniu pożaru w bloku nr 4; likwidatorami zmuszonymi do ciężkiej pracy fizycznej w pobliżu elektrowni, którym nie wydano żadnej odzieży ochronnej, jedynie źle działające dozymetry; z żonami likwidatorów, które bezsilnie patrzyły na powolną i bolesną agonię swoich bliskich; z będącymi w rozterce naukowcami, z jednej strony zobowiązanymi do zachowania tajemnicy na temat prawdziwych wydarzeń, a z drugiej czującymi moralną powinność ostrzeżenia wszystkich przed skutkami wybuchu; z rodzicami, którzy stracili dzieci. To też rozmowy z nielegalnymi osadnikami w Zonie, którzy wrócili do opuszczonych wsi, do swoich domów, skąd początkowo mieli zostać ewakuowani tylko na trzy dni.
W naszej grupie była też pani radiolog. Wpadła w histerię, kiedy zobaczyła dzieci, które siedziały na trawie i bawiły się w piasku. Puszczały stateczki w kałużach. Otwarte były sklepy i jak zwykle u nas na wsi, produkty spożywcze i tekstylne leżały razem: ubrania, sukienki obok kiełbasy i margaryny. Leżały swobodnie, nawet nie przykryte celofanem. Bierzemy kiełbasę, jajka... Robimy zdjęcia rentgenowskie – znowu radioaktywne odpady. Siedzi młoda kobieta na ławce prze domem, karmi piersią dziecko... Sprawdziliśmy – jej mleko było radioaktywne. Matko Boska Czarnobylska...
Co ważne, autorka przeprowadziła rozmowy z Białorusinami, którzy w dużej mierze jako pierwsi odczuli skutki wybuchu w Czarnobylu, gdyż w tamtych dniach wiatr skierował większość radioaktywnego pyłu właśnie nad tereny Białorusi. Nie umniejsza przy tym tragedii ludności ukraińskiej, po prostu przemawia głosem tych, którzy bardzo często są pomijani w temacie omawiania skutków wybuchu w Czarnobylu.
Położyliśmy ją na drzwiach... Na drzwiach, na których kiedyś leżał ojciec. Dopóki nie przywieźli trumienki... Była malutka jak pudełko dla dużej lalki. Jak pudełko...
Chcę zaświadczyć, że moja córka umarła na Czarnobyl. Bo od nas się żąda, żebyśmy milczeli. Mówią, że to naukowo jeszcze niedowiedzione, że nie ma bazy danych. Trzeba czekać setki lat. Ale moje życie, ludzkie życie jest krótsze... Ja tego nie doczekam. Niech pani zapisze... Niech chociaż pani to napisze. Córka miała na imię Katia... Katiusza... Miała siedem lat, kiedy umarła...
Sporo miejsca zostało poświęconego kłamstwu rządzących, którzy przez długi czas – w przypadku niebezpiecznego promieniowania jonizującego czas ekspozycji odgrywa kluczową rolę – ukrywali prawdę o wybuchu w elektrowni. Wiele z monologów, które znalazły się w publikacji, dotyka właśnie tego zagadnienia. Co istotne, mówią o tym nie tylko zwykli mieszkańcy, lecz również naukowcy, nauczyciele, żołnierze i inni, którzy w tamtych czasach posiadali legitymację partyjną. Wielu z nich już wtedy odczuwało powagę kłamstwa, lecz nie mogli lub nie chcieli mówić o nim głośno. W rozmowach kilkakrotnie wspomniano nawet, że z bibliotek z dnia na dzień zniknęły wszystkie książki dotyczące promieniowania i fizyki atomowej. Rzekomo żeby nie budzić paniki, a po prawdzie, by ukryć przed ludźmi informacje na temat skutków wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu.
W kostnicy zapytali: „Jak pani chce, to pokażemy, w co go ubierzemy”. Chcę! Ubrali go w mundur odświętny, czapkę położyli na piersi. Obuwia nie dobrali, bo miał nogi opuchnięte. Bomby zamiast nóg. Mundur też rozcięli, nie mogli go naciągnąć, bo Wasia nie miał już skóry. Wszystko było jedną wielką raną. Ostatnie dwa dni w szpitalu... Podnoszę jego rękę, a kość się rusza, chwieje, oderwała się od ciała. Kawałki płuca i wątroby wypadały przez usta... Krztusił się własnymi wnętrznościami... Owijałam rękę bandażem i wsuwałam mu do ust wszystko to, co z niego wyjmowałam... Tego nie da się opowiedzieć! Nie da się opisać! Nawet przeżyć... To wszystko jest takie moje... Takie...
Innym często powracającym w rozmowach tematem jest fakt, że wielu ludzi nie potrafiło zrozumieć czym jest całe to promieniowanie oraz w jaki sposób ich ono zabija. Byli przygotowani na zwykłą wojnę, taką z czołgami i bronią, a nie na atom, którego nie widać. Z tego wszystkiego ukuło się powiedzenie „Z łopatą na atom”. Stosowano różne domowe sposoby mające uchronić przed skutkami promieniowania bądź próbowano w jakiś sposób je zmniejszyć, co tylko dowodzi niewiedzy ludzi na temat tego, z czym musieli walczyć.
Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości to trudna i wymagająca lektura. Nie ma w niej słowa o samej katastrofie, lecz w całości poświęcona ludziom, mieszkańcom zakażonych terenów i ich życiu „po Czarnobylu”. Część z nich zdecydowała się wrócić, mimo wyraźnego zakazu, do swoich opuszczonych przy ewakuacji domów i gospodarstw, mimo iż dawka promieniowania wielokrotnie przekraczała dopuszczalny poziom. Wielu z nich żyje tam samotnie, mając za towarzystwo jedynie domowe zwierzęta, jak pies czy kot, które nie zdziczały na tyle, by uciekać od człowieka. Najczęściej są to ludzie starsi, którzy przez całe swoje życie mieszkali w danej wsi i nie potrafili się odnaleźć w nowym miejscu, gdzie ich przewieziono. Podejmowali wtedy starania, by wrócić do siebie i po prostu żyć. Szczególnie oni nie potrafili zrozumieć jak groźne jest promieniowanie. Przecież tego nie widać, a krówka nadal daje mleko, jabłonie wyjątkowo obrodziły, a w lesie takie piękne i dorodne grzyby...
Mimo iż reportaż Swietłany Aleksijewicz nie jest długi, publikacja liczy sobie niecałe trzysta stron, to lektura zajmuje sporo czasu. Ilość emocji, wspomnień i bólu nagromadzonych w wypowiedziach wstrząsają czytelnikiem, sprawiając, że musi na jakiś czas odłożyć książkę i po prostu pomyśleć. O tamtych wydarzeniach, o ludziach, którzy wtedy zginęli i tych, którzy przez lata powolnie umierali wskutek wchłonięcia przez organizm zbyt dużej dawki promieniowania. Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości jest lekturą, która na długo pozostaje w pamięci...

Czytałam o tej książce u Kasi i Dominiki, teraz u Ciebie, trzech moich ulubionych blogerek, których zdanie sobie cenię, słyszałam od mojej siostry, jak bardzo poruszająca jest to lektura. I wiem, że koniecznie muszę przeczytać reportaż Aleksijewicz, bez dwóch zdań.
OdpowiedzUsuń:*
UsuńObowiązkowo ^^ :*
UsuńNie waham się stwierdzić, że ta książka jest najbardziej poruszającą lekturą jaką miałam okazję czytać. Masz rację, że publikacja nie jest obszerna, ale nie da się jej czytać szybko, bez emocji, bez refleksji. Podziwiam autorkę, że była w stanie tak długo zbierać materiały i nieustannie powracać do tematu. Ogromnym szacunkiem darzę ludzi, którzy przeżyli tę tragedię, a teraz zmagają się z jej skutkami odciskającymi piętno i na ciele, i na duszy.
OdpowiedzUsuńPrawda... to był, jest, ich dom. Nie wyobrażają sobie życia poza swoją wsią...
UsuńJestem pod ogromnym wrażeniem tej książki, porusza ogromnie i wzbudza wiele emocji, na pewno też nie da się o niej zapomnieć...
OdpowiedzUsuńZdecydowanie nie. Chcę jeszcze przeczytać "Plutopię", by dopełnić obrazu całości.
UsuńU mnie ta książka wskoczyła na listę lektur obowiązkowych i w pewnym momencie po prostu muszę ją przeczytać. Nie tylko dlatego, że to z pewnością dobra pozycja, ale także z powodu tego, że chciałabym pojechać do Czarnobyla.
OdpowiedzUsuńTeż chciałabym kiedyś tam pojechać i zobaczyć te opuszczone wsie i miasta.
Usuń