A imię jego...
Krzysztof Piskorski, Czterdzieści i czterywydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 29 września 2016 r.
liczba stron: 548
ISBN: 978-83-08-06199-2
okładka: zintegrowana
Co by było gdyby... ‒ snucie alternatywnych wizji przeszłości to ciekawy i wdzięczny temat, pod warunkiem, że potrafi się go dobrze wykorzystać. Bo pomysł na książkę to nie wszystko, przede wszystkim liczy się wykonanie, sposób, w jaki opowieść zostanie przedstawiona czytelnikowi i sprawi, że szybko zagłębi się on w historię, którą ma przed swoimi oczami. Ale trzeba przy tym uważać, bo łatwo jest też przedobrzyć i zepsuć każdy, nawet najbardziej fascynujący pomysł. Całe szczęście Krzysztof Piskorski w swojej najnowszej książce, Czterdzieści i cztery, tego uniknął i zaprezentował czytelnikom intrygującą wizję świata, w którym ludzkość poznaje energię próżni...
Alternatywna rzeczywistość, rok 1844. Eliza Żmijewska, bogini pradawnego bóstwa i uczestniczka nieudanego powstania listopadowego, przybywa do Londynu z ważną misją. Ma odnaleźć i zabić Konrada Załuskiego, konstruktora i przemysłowca, winnego upadkowi powstania. Zadanie jest trudne samo w sobie, jako że Załuski należy do londyńskiej elity i ciągle kręci się koło niego mnóstwo ludzi. Jednakże wraz z rozwojem kolejnych wydarzeń Eliza zaczyna mieć wątpliwości czy wyrok aby na pewno jest słuszny...
Piskorski stworzył bardzo intrygującą wizję alternatywnej rzeczywistości, w której odkrycie energii próżni odmieniło oblicze świata. Przede wszystkim zmienił się sposób prowadzenia wojen, usprawniło życie codzienne, ale też odkryto sposób na podróżowanie między równoległymi światami, a co za tym idzie, wykorzystywanie ich surowców i potencjału do budowania przez mocarstwa swojej potęgi. Jednakże jak się okazuje w trakcie lektury, potęga etheru, jak nazwano energię próżni, to nie tylko milowy krok w postępie naukowym, ale też olbrzymie ryzyko. Każdorazowe skorzystanie z technologii powoduje rozdarcia, przez które do świata przedostają się istoty zagrażające ludziom, z czego mało kto zdaje sobie sprawę.
To, co szczególnie spodobało mi się w Czterdzieści i cztery to historyczno-kulturowy miks. Począwszy od wątków political fiction i ogólny pomysł na alternatywną historię Polski i Europy, przez szerokie i zacne grono postaci ze świata polityki, historii i szeroko pojętej kultury, które pojawiają się na kartach powieści, po elementy słowiańskiej mitologii i akcenty typowe dla powieści fantasy, czyli między innymi żywe trupy siejące spustoszenie na paryskim cmentarzu Père-Lachise.
Ciekawa jest postać głównej bohaterki, Elizy Żmijewskiej. To silna, odważna kobieta, oddana sprawie, ale potrafiąca myśleć i wysnuwać wnioski. Nie wykonuje rozkazów na ślepo, jest gotowa je zakwestionować, kiedy na jaw wychodzą nowe fakty. Protagonistka nie jest przy tym bez wad, ma dość buntowniczy charakter, który nieraz sprowadził na nią kłopoty.
Interesujące są również postacie drugoplanowe, zarówno te wymyślone, jak Tetygon Xa’ru czy prawdziwe, jak sir Thomas Mitchell i George Gordon Byron. Całe to zacne grono stanowi ważny element w Czterdzieści i cztery, mają bowiem swoje indywidualne charaktery, kierują się własną logiką i motywacją, co przekłada się na zarówno na ilość wątków pobocznych, jak i tempo akcji, co zdecydowanie wyszło powieści na plus.
Najnowsza książka Krzysztofa Piskorskiego została napisana barwnym, niezwykle plastycznym językiem. Podkreślają to między innymi rozpoczynające każdy rozdział wstępy, którymi są fragmenty artykułów, listów i poezji stylizowane pod kątem świata wykreowanego przez autora. Niektóre z nich wyjaśniają zawiłości historyczno-polityczno-gospodarcze, co pomoże wszystko sobie poukładać.
Podsumowując, Czterdzieści i cztery to bardzo dobrze napisana powieść awanturnicza osadzona w gatunku steampunk. Wartka akcja i mnogość wątków oraz barwne postacie sprawiają, że historia bardzo szybko wciąga czytelnika, a liczne zwroty nieraz wprawiają w osłupienie. Nie jest to przy tym książka przesadzona, autor sprawnie i zgrabnie prowadzi bohaterów przez zawiłości fabuły. Co tu dużo pisać ‒ polecam!
Za możliwość poznania magii etheru, jego dobrodziejstw i zagrożeń
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu!


Uwielbiam steampunk i strasznie nie mogę się doczekać lektury "Czterdzieści i cztery". Mam je już w planach zakupowych na ten miesiąc ;)
OdpowiedzUsuńO! To super! Mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu równie mocno, jak mi :)
UsuńMnie jakoś nigdy nie fascynował klimat steampunku - to chyba nie moja bajka. Ale podobno nie można się całkowicie zamykać na nowe doświadczenia - może kiedyś... :P
OdpowiedzUsuńNo nie wolno, nie wolno. Wszystkiego trzeba w życiu spróbować :)
UsuńKiedyś miałam ochotę na jakąś steampunkową powieść, więc dobrze wiedzieć, że po tę warto sięgnąć :) Zresztą nazwisko autora też mi się obiło o uszy, ale nie miałam okazji jeszcze poznać jego twórczości.
OdpowiedzUsuńOj, warto, naprawdę warto :) Ponoć debiut autora, "Cienioryt", też jest warty uwagi :)
UsuńCzytałam. Świetna książka.
OdpowiedzUsuńTak :)
UsuńJa trochę z innej strony - piękna okładka!! Chociaż na treść też się czaję ;)
OdpowiedzUsuńOkładka jest miodna :) A statek powietrzny na niej zaprezentowany odgrywa dużą, ba!, znaczną rolę w powieści :)
UsuńRównież bardzo mi się podobała, nawet znalazła się w moim zestawieniu najlepszych książek 2016 roku :) To było też pierwsze moje spotkanie ze steampunkiem.
OdpowiedzUsuńTo się nam pierwsze razy udały ;)
Usuń