Lulu z latarni
M.L. Stedman, Światło między oceanamitytuł oryginalny: The Light Between Oceans
przekład: Anna Dobrzańska
wydawnictwo: Albatros
data wydania: 26 październik 2016 r.
liczba stron: 432
ISBN: 978-83-7985-730-2
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Po Światło między oceanami sięgnęłam pod wpływem chwili. No, może trochę skusił mnie Michael Fassbender na filmowej wersji okładki. Niemniej jednak lubię od czasu do czasu przeczytać książkę inną niż horror czy fantasy. Taką... wpływającą na emocje w bardzo silnym stopniu. Powieść, która sprawi, że na moment się zatrzymam i zastanowię nad tym jak ja bym postąpiła będąc na miejscu jej bohaterów. I taką książkę znalazłam. Światło między ocenami, debiutancka powieść M.L. Stedman, na długi czas zajęła moje myśli.
Wybrzeże Australii, Janus Rock, rok 1920. Latarnik Tom Shelbourne znajduje na plaży małą łódź. W środku leżą zwłoki mężczyzny i malutkie, kilkumiesięczne dziecko, dziewczynka. Za namową swojej żony, Isabel, postanawia nikogo nie informować o wydarzeniu. Z czasem okazuje się, że podjęta pod wpływem emocji decyzja wpłynęła na losy wielu ludzi.
Dobro i zło są jak cholerne węże, splatają się ze sobą tak ciasno, że człowiek nie potrafi ich rozróżnić, dopóki obu nie zastrzeli. Tyle że wtedy jest już za późno.
Autorka zachwyciła mnie kreacją postaci. Mają w sobie głębię, złożoną osobowość, która uwidacznia się przy każdym ich czynie, każdej podjętej decyzji. Najlepiej widać to w charakterze Toma. To skromny, prostolinijny mężczyzna. W dużej mierze uformowała go służba wojskowa i bolesna przeszłość, która wielokrotnie do niego wraca w różnych momentach życia. Mężczyzna przestrzega regulaminów i reguł, dzięki czemu może zachować kontrolę nad swoim życiem, lecz powodowany miłością, na rozpaczliwą prośbę żony, łamie swoje zasady. Później wielokrotnie próbuje naprawić swój błąd, ale czuje się bezsilny wobec Isabel i tej maleńkiej istotki, którą los skierował na kamieniste brzegi Janus Rock.
Małżonka Toma, Isabel, jest z kolei bohaterką, co do której miałam bardzo mieszane uczucia. Na początku szalenie jej współczułam. Każda kolejna ciąża kończyła się poronieniem, co sprawiło, że kobieta popadała w coraz większą depresję. Czuła się niespełniona jako kobieta, a przede wszystkim nie mogła pogodzić się z tym, że poskąpiono jej daru bycia matką. Później jednak, wraz z rozwojem kolejnych wydarzeń, zaczęłam czuć do niej niechęć. Jej zachowanie, myśli i działania – wszystko to w moich oczach działało na jej niekorzyść. Wolała skrzywdzić swoich bliskich niż przyznać się do popełnienia błędu, nie myślała o dalekosiężnych konsekwencjach, tylko o zaspokojeniu własnych potrzeb. Niemniej jednak trudno jest mi jednoznacznie ją ocenić. Robiła to, co robiła, działając pod wpływem instynktu, buzujących w niej hormonów. To wcale nie jest takie łatwe, jak może się wydawać, ocenić kogoś na podstawie jego czynów, nie biorąc pod uwagę okoliczności i przyczyn, które nim powodowały.
Zrozumiałem, że aby myśleć o przyszłości, należy pogodzić się z tym, że nie zmieni się przeszłości.
Akcja Światła między oceanami nie jest prędka, przeważają w niej emocje, rozważania i rozterki moralne bohaterów. Jest przy tym nastrojowa, w szczególności we fragmentach opisujących spokojne, lecz zarazem samotne, życie latarnika i jego rodziny. Mimo to debiutancką książkę M.L. Stedman czyta się szybko. Autorka dobrze oddała mentalność i codzienne życie mieszkańców Australii, nie zapominając o tych, którzy brali udział w walkach w trakcie I wojny światowej. Wzmianki o mężczyznach, którzy oddali swoje życie podczas bitwy o Gallipoli czy nad Sommą oraz tych, którzy przeżyli koszmar wojny i starali się wrócić do życia przed stanowią istotny element powieści.
Światło między oceanami to dość depresyjna, ciężka i trudna opowieść. Są w niej przebłyski nadziei, lecz czytelnik bardzo szybko dostrzega, że radość i szczęście bohaterów, ich małej rodziny, nie będzie trwać wiecznie. Że prędzej czy później będą musieli skonfrontować się z rzeczywistością i ponieść konsekwencje swoich czynów. To historia niszczącej siły miłości, trudnych decyzjach i złych wyborach, ale także opowieść o tym, że czas goi rany. Polecam!

O książce dowiedziałam się dopiero przy okazji filmu, który nie tak dawno temu był bardzo mocno promowany na niektórych kanałach. I powiem Ci, że ciągnie mnie do niej, a jednocześnie boję się, że emocjonalnie może mnie za bardzo poharatać.
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że nie widziałam żadnej zapowiedzi ekranizacji, ale będę chciała ją kiedyś obejrzeć. Książka jest trudna, ilość emocji w niej zawartych bardzo wpływa na odbiór.
UsuńBo pewnie oglądasz mądrzejsze kanały, ja się ostatnio odmóżdżam przy E! a tam przez ok 3 tygodnie było tylko o tym filmie w niemal każdym bloku reklamowym ;)
UsuńMam tak samo z koniecznością odpoczynku od ulubionych gatunków i chęcią sięgnięcia po powieść innego rodzaju. Dlatego też jestem bardzo zainteresowana tą powieścią, mimo że przeczuwam, iż nie kończy się dobrzy, a impulsywna decyzja bohaterów stanie się dla nich przekleństwem.
OdpowiedzUsuńZakończenia nie zdradzę, bo zbyt dużo szczegółów bym ujawniła. Jak przeczytasz "Światło między ocenami" to możemy je sobie omówić :)
UsuńSzukam jej dla siebie i znaleźć nie mogę, bo zawsze coś wydaje mi się ważniejsze. A Twoja recenzja to tylko kolejny wyrzut sumienia :)
OdpowiedzUsuńMoże znajdziesz ją gdzieś w bibliotece? :) Ja swój egzemplarz właśnie stamtąd mam ;)
UsuńPiękna książka, a film jej dorównuje.
OdpowiedzUsuńFilmu jeszcze nie widziałam, ale mam go w planach :)
UsuńTo trochę przerażające, że miłość w tej książce przedstawiona jest jak siła destrukcyjna a nie budująca. Ale jestem bardzo ciekawa, jak to się zakończyło, chętnie przeczytam!
OdpowiedzUsuńBędę czekać na Twoją opinię, jeśli zechcesz się nią podzielić po zakończeniu lektury :)
UsuńWczoraj oglądałam film - przepiękny!
OdpowiedzUsuńI smutny, jeśli ekranizacja wiernie odwołuje się do wydarzeń z książki, o czym mam zamiar się przekonać.
Usuń