Grzechy główne
Matthew Gregory Lewis, Mnichtytuł oryginalny: The Monk: A Romance
przekład: Zofia Sinko
seria: Klasyka grozy
wydawnictwo: Vesper
data wydania: 12 października 2016 r.
liczba stron: 464
ISBN: 978-83-7731-246-9
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Powieści gotyckie – historie, które w momencie swojego pierwszego wydania szokowały czytelników, dzisiaj czytane raczej z sentymentem, często w celu poznania ówczesnych kontrowersyjnych tematów lub celem zapoznania się z klasyką literatury. Jedną z takich historii jest Mnich, debiutanckie dzieło Matthew Gregory’ego Lewisa.
Akcja powieści rozgrywa się w XVIII-wiecznej Hiszpanii. Ambrozjo, mnich z klasztoru kapucynów, zdobywa miano człowieka świętego. Jego płomienne kazania, nienaganna postawa i świątobliwy sposób życia przysparzają mu wielu zwolenników. Nikt jednak nie wie, że pod pozorami bogobojnego człowieka kryje się zadufany, zapatrzony w siebie człowiek. Mężczyzna spędził całe życie za klasztornymi murami, nie mając kontaktu z płcią przeciwną i gdy jeden z jego współbraci wyjawia mu swoją tajemnicę, życie mnicha zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Odkrywszy przyjemność, jaką daje miłość cielesna, Ambrozjo daje upust swoim rosnącym potrzebom i żądzom, nawet w najmniejszym stopniu nie zdając sobie sprawy z tego, do ilu tragedii się tym samym przyczyni.
Fabuła książki koncertuje się na sylwetkach Ambrozja, Antonii, Lorenza, don Rajmonda i w pewnym stopniu Matyldy i Agnes. Każdego z bohaterów czytelnik poznaje zarówno z zewnątrz, z punktu widzenia innych postaci, jak i od wewnątrz, gdzie ma możliwość zapoznania się z ich myślami, motywacją i... wadami. Te ostatnie pełnią istotną rolą w kreacji głównego bohatera, tytułowego mnicha.
Ambrozjo to człowiek dwulicowy, z jednej strony pyszny, egoistyczny i lecz z drugiej strony surowo oceniający ludzi, mierzący ich miarą swojej świętości, którą ciągle powiększające się grono wiernych mu przypisuje. Czytelnik szybko się jednak przekonuje, że jest to człowiek zepsuty, a jego osobowość pogarszają cielesne żądze, sprowadzając zgubę na niego oraz na osoby postronne.
Związana z Ambrozjem postać Matyldy jest nieco przerysowana i szokująca. Jej zachowanie, język ciała oraz kontakty z piekielnymi bytami sprawiają, że z każdym kolejnym wydarzeniem jej postać staje się coraz bardziej diaboliczna. Nic dziwnego, że Matylda była szalenie kontrowersyjna w XIX wieku. Począwszy od sprowadzenia na manowce żyjącego w celibacie mnicha, przez późniejsze podszepty i namawianie do złego – iście gotycka femme fatale.
Totalnym przeciwieństwem Matyldy jest Antonia, dziewczę niewinne, nieobyte ze światem, a przede wszystkim z mężczyznami. Jej niewinność, słodka naiwność i delikatna uroda przyciągają spojrzenia i rozpalają zmysły u płci przeciwnej. Pod jej urokiem pozostają zarówno Lorenzo, jak również Ambrozjo.
Warto w tym momencie zauważyć, że wątki Antonii i Lorenzo oraz Agnes i don Rajmonda nie mają w sobie elementów grozy. Są spokojnymi, harmonijnie napisanymi motywami o obyczajowo-miłosnym wydźwięku. Tylko wydarzenia rozgrywające się między Ambrozjem i Matyldą noszą znamiona fantastyki i grozy.
Fabuła książki koncertuje się na sylwetkach Ambrozja, Antonii, Lorenza, don Rajmonda i w pewnym stopniu Matyldy i Agnes. Każdego z bohaterów czytelnik poznaje zarówno z zewnątrz, z punktu widzenia innych postaci, jak i od wewnątrz, gdzie ma możliwość zapoznania się z ich myślami, motywacją i... wadami. Te ostatnie pełnią istotną rolą w kreacji głównego bohatera, tytułowego mnicha.
Ambrozjo to człowiek dwulicowy, z jednej strony pyszny, egoistyczny i lecz z drugiej strony surowo oceniający ludzi, mierzący ich miarą swojej świętości, którą ciągle powiększające się grono wiernych mu przypisuje. Czytelnik szybko się jednak przekonuje, że jest to człowiek zepsuty, a jego osobowość pogarszają cielesne żądze, sprowadzając zgubę na niego oraz na osoby postronne.
Związana z Ambrozjem postać Matyldy jest nieco przerysowana i szokująca. Jej zachowanie, język ciała oraz kontakty z piekielnymi bytami sprawiają, że z każdym kolejnym wydarzeniem jej postać staje się coraz bardziej diaboliczna. Nic dziwnego, że Matylda była szalenie kontrowersyjna w XIX wieku. Począwszy od sprowadzenia na manowce żyjącego w celibacie mnicha, przez późniejsze podszepty i namawianie do złego – iście gotycka femme fatale.
Totalnym przeciwieństwem Matyldy jest Antonia, dziewczę niewinne, nieobyte ze światem, a przede wszystkim z mężczyznami. Jej niewinność, słodka naiwność i delikatna uroda przyciągają spojrzenia i rozpalają zmysły u płci przeciwnej. Pod jej urokiem pozostają zarówno Lorenzo, jak również Ambrozjo.
Warto w tym momencie zauważyć, że wątki Antonii i Lorenzo oraz Agnes i don Rajmonda nie mają w sobie elementów grozy. Są spokojnymi, harmonijnie napisanymi motywami o obyczajowo-miłosnym wydźwięku. Tylko wydarzenia rozgrywające się między Ambrozjem i Matyldą noszą znamiona fantastyki i grozy.
Lewis w swojej debiutanckiej powieści przedstawił moralny upadek człowieka i jego obyczajów. Pokazał, że uniwersalne wartości i wszelkie reguły mogą zostać porzucone, gdy na pierwsze miejsce wysuwa się pożądanie, które może doprowadzić do zbrodni. Autor obnażył grzechy duchowieństwa, pokazując, że stan, który w założeniu powinien pokazywać wiernym drogę do świętości i życia wiecznego, jest bardziej zepsuty i zapatrzony w siebie i swoją wygodę niż ktokolwiek mógł to podejrzewać.
Mnich to powieść, którą czyta się powoli. Nie ma w niej
spektakularnych zwrotów akcji, dynamicznych dialogów czy innych cech,
typowych dla współczesnych książek. Dlatego też trzeba mieć odrobinę
zaparcia i cierpliwości, jeśli zamierzacie sięgnąć po tę powieść. Warto
jednak poświecić jej trochę czasu, by odkryć przede wszystkim piękny, bardzo opisowy język oraz przekonać się, co kiedyś
bulwersowało czytelników. Mnich to jeden z tych klasyków, które warto poznać. Dla zachęty dodam, że czerpało z niego wielu autorów, tworzących w późniejszych czasach – Poe, de Sade, Hugo. Skusicie się sięgnąć po zakazany owoc?
Za potajemne schadzki w przyklasztornym ogrodzie
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vesper!


Na dniach zabiorę się za tę książkę :) W planach miałam od dawna, ale dopiero wyzwanie horrorowe mnie zmotywowało. Może też się przyłączysz?
OdpowiedzUsuńDzisiaj dołączyłam do wyzwania ;) Styczniowe odpuściłam, bo nie miałam "Kingowego" nastroju ;)
UsuńSuper, że dołączyłaś :) Z Kingiem rozumiem, nie miałam ochoty na jego książki przez pół roku.
UsuńOczywiście, że się skuszę :)
OdpowiedzUsuńBardzo mnie to cieszy :D
UsuńMoim zdaniem ten klimat, ta powolna akcja to największe atuty takich książek :)
OdpowiedzUsuńZauważyłam, że nie wszystkim czytelnikom pasuje powolna akcja książki, dlatego wspomniałam o tym w recenzji. Jeśli o mnie chodzi, to w przypadku powieści gotyckich jak najbardziej sobie cenię taki sposób prowadzenia fabuły :)
UsuńSkusiłam się już parę miesięcy temu :D
OdpowiedzUsuńWłaśnie skończyłam! :-) I muszę przyznać, że mnie zaskoczyła właśnie ta ilość zwrotów akcji i to, że ciągle coś się działo, a także bardzo realna (i wciąż przerażająca!) groza osnuta właśnie wokół tych "zwyczajnych" postaci: Agnes i Antonii najbardziej. To ciekawe, że "Mnich" po tych dwustu latach nadal budzi takie rozmaite uczucia :-).
OdpowiedzUsuńNiesamowicie czyta się tę powieść gotycką, fantastycznie napisana, z pazurem, imponującą wyobraźnią i głęboką znajomością ludzkiej natury.
OdpowiedzUsuńBookendorfina