W samym sercu płonącego imperium
Cinda Williams Chima, Zaklinacz Ogniatytuł oryginalny: Flamecaster
przekład: Dorota Dziewońska
cykl: Starcie królestw tom 1
wydawnictwo: Moondrive
data wydania: 17 sierpnia 2017 r.
liczba stron: 480
ISBN: 978-83-7515-427-6
okładka: miękka ze skrzydłami
Z prozą Cindy Williams Chimy znałam się tylko z widzenia. Na bibliotecznych półkach kątem oka dostrzegałam grzbiety książek, lecz jakoś nigdy nie było mi po drodze, by faktycznie wziąć je do ręki. Okazja ku temu nadarzyła się niedawno, przy okazji premiery nowej serii, zatytułowanej Starcie królestw. I powiem wam, że żałuję, że tak późno zapoznałam się z twórczością tej amerykańskiej pisarki.
Od dwudziestu pięciu lat trwa wojna między królestwami Ardenu i Fellsmarchu. Adrian sul’Han, nazywany przez najbliższych Ashem, syn królowej Raisy i Wielkiego Maga jest świadkiem zabójstwa swojego ojca. Bezsilny wówczas chłopak poprzysięga zemstę na osobie, która wydała wyrok na Wielkiego Maga, czyli władającego Ardenem króla Gerarda.
Jenna mieszka w górniczym miasteczku Delphi. Nie uważa siebie za osobę o specjalnych zdolnościach, lecz tajemnicze znamię na jej karku i ukryte moce sugerują coś zupełnie innego. Gdy dwójka jej najbliższych przyjaciół zostaje zabita na rozkaz króla Ardenu, Jenna postanawia przyłączyć się do rebeliantów i przyczynić się do tego, by kraj stanął w ogniu.
Zaklinacz Ognia to tom rozpoczynający serię Starcie królestw, w której pojawiają się postaci znane czytelnikom z innego cyklu autorki, tj. Siedem królestw. Nie obawiajcie się, jeśli jej nie czytaliście ‒ to całkiem nowa historia, która nie wymaga znajomości wcześniejszej serii.
W Zaklinaczu Ognia czytelnik podąża za trójką bohaterów: Ashem, który po zabójstwie ojca, uciekł z domu i postanowił na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość; zbuntowaną Jenną, ukrywającą przed światem i samą sobą swoje magiczne zdolności. Losy protagonistów splatają się dość szybko, lecz wcale nie oznacza to, że fabuła traci swój impet. Jest wręcz odwrotnie: pojawiają się kolejne tajemnice, niedopowiedzenia i plany, dzięki czemu akcja ciągle idzie na przód, i to w całkiem dobrym tempie. Delikatnie zaznaczone są też wątki Lili Barrowhill i Destina Karna, aczkolwiek ich prawdziwą twarz czytelnik poznaje pod sam koniec książki, lecz jednocześnie zyskuje pewność, że zostaną poszerzone w kolejnych tomach cyklu.
Jak można się domyślić po krótkim opisie fabuły, w Zaklinaczu Ognia dużą rolę odgrywają emocje. Najwięcej jest tych negatywnych, związanych z obecnym położeniem bohaterów, czyli nienawiści, złości, buntu, bólu, pogardy czy przygnębienia. Jednakże są też te dobre uczucia, które dodają powieści lekkości, czyli miłość, przyjaźń i nadzieja. Emocje te nieustannie się ze sobą przeplatają, dodając dynamizmu akcji, która nabiera dynamiki wraz z rozwojem wydarzeń. Jednakże aby nie zamęczyć czytelnika, autorka pozwala mu czasem odpocząć i wprowadza fragmenty statyczne, opisowe, które pomogą odbiorcy zorientować się w obecnej sytuacji i ułożyć w głowie wszystkie fakty i wydarzenia.
Podsumowując, Zaklinacz Ognia to bardzo dobra powieść, która przypadnie do gustu zarówno miłośnikom fantastyki, jak i osobom niemającym wcześniej styczności z tym gatunkiem. Szczegółowo opisane uniwersum, intrygujące postacie i mnogość tajemnic to jedne z najważniejszych składników dobrej historii fantasy, i to wszystko w pierwszym tomie Starcia królestw znajdziecie. Polecam!
Jenna mieszka w górniczym miasteczku Delphi. Nie uważa siebie za osobę o specjalnych zdolnościach, lecz tajemnicze znamię na jej karku i ukryte moce sugerują coś zupełnie innego. Gdy dwójka jej najbliższych przyjaciół zostaje zabita na rozkaz króla Ardenu, Jenna postanawia przyłączyć się do rebeliantów i przyczynić się do tego, by kraj stanął w ogniu.
Zaklinacz Ognia to tom rozpoczynający serię Starcie królestw, w której pojawiają się postaci znane czytelnikom z innego cyklu autorki, tj. Siedem królestw. Nie obawiajcie się, jeśli jej nie czytaliście ‒ to całkiem nowa historia, która nie wymaga znajomości wcześniejszej serii.
W Zaklinaczu Ognia czytelnik podąża za trójką bohaterów: Ashem, który po zabójstwie ojca, uciekł z domu i postanowił na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość; zbuntowaną Jenną, ukrywającą przed światem i samą sobą swoje magiczne zdolności. Losy protagonistów splatają się dość szybko, lecz wcale nie oznacza to, że fabuła traci swój impet. Jest wręcz odwrotnie: pojawiają się kolejne tajemnice, niedopowiedzenia i plany, dzięki czemu akcja ciągle idzie na przód, i to w całkiem dobrym tempie. Delikatnie zaznaczone są też wątki Lili Barrowhill i Destina Karna, aczkolwiek ich prawdziwą twarz czytelnik poznaje pod sam koniec książki, lecz jednocześnie zyskuje pewność, że zostaną poszerzone w kolejnych tomach cyklu.
Był w tak ponurym nastroju, że perspektywa zostania zamordowanym zaczęła wyglądać kusząco.Magia w Zaklinaczu Ognia nie jest spektakularna, okraszona snopami iskier i ognistymi kulami. Jest dyskretniejsza, nieoczywista, co daje fajny, nienachalny efekt. Dzięki temu nadnaturalne zdolności bohaterów nie odciągają uwagi czytelnika od właściwej fabuły, a i autorka nie kładła na nie specjalnego nacisku, co zdarza się dosyć często w powieściach fantasy. Z jakimi rodzajami magii ma więc do czynienia odbiorca powieści? Przede wszystkim z uzdrowicielstwem, odpornością na ogień i wysoką temperaturę oraz jasnowidztwem, czyli niczym, czego wcześniej nie było, ale wszystkie te zdolności zostały opisane w bardzo obrazowy sposób, co znacznie uprzyjemnia lekturę.
Jak można się domyślić po krótkim opisie fabuły, w Zaklinaczu Ognia dużą rolę odgrywają emocje. Najwięcej jest tych negatywnych, związanych z obecnym położeniem bohaterów, czyli nienawiści, złości, buntu, bólu, pogardy czy przygnębienia. Jednakże są też te dobre uczucia, które dodają powieści lekkości, czyli miłość, przyjaźń i nadzieja. Emocje te nieustannie się ze sobą przeplatają, dodając dynamizmu akcji, która nabiera dynamiki wraz z rozwojem wydarzeń. Jednakże aby nie zamęczyć czytelnika, autorka pozwala mu czasem odpocząć i wprowadza fragmenty statyczne, opisowe, które pomogą odbiorcy zorientować się w obecnej sytuacji i ułożyć w głowie wszystkie fakty i wydarzenia.
Podsumowując, Zaklinacz Ognia to bardzo dobra powieść, która przypadnie do gustu zarówno miłośnikom fantastyki, jak i osobom niemającym wcześniej styczności z tym gatunkiem. Szczegółowo opisane uniwersum, intrygujące postacie i mnogość tajemnic to jedne z najważniejszych składników dobrej historii fantasy, i to wszystko w pierwszym tomie Starcia królestw znajdziecie. Polecam!
Cykl Starcie królestw:
| Zaklinacz Ognia | Shadowcaster | Stormcaster |
| Zaklinacz Ognia | Shadowcaster | Stormcaster |
Za pełną wrażeń podróż do Adrenu serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Otwarte!


Bardzo mi się ta okładka kojarzy ze "Szklanym tronem" Maas XD Ja raczej na razie po nią nie sięgnę. "Cos" mi jednak w niej nie gra, poza tym chyba trochę odchodzę od high fantasy - niby nie mam nic przeciwko, ale jak spojrzę na moja półkę to mam na niej przede wszystkim science-fiction xD
OdpowiedzUsuńJa z kolei sf mam u siebie bardzo mało. Jakoś łatwiej jest mi czytać fantasy ;)
UsuńKiedyś w ogóle SF uznawałam za zło,a to "kiedyś" było może rok, albo dwa lata temu XD A teraz... okazuje sie, ze fantasy często jest duzo bardziej wtórne i banalne :D Nie zawsze oczywiście.
UsuńKsiążka kojarzy mi się nieco z "Kronikami Shannary", gdzie ścieżki trójki bohaterów nieoczekiwanie się przecinają i "Szklanym tronem". Czytałam różne opinie ma jej temat, ale póki co raczej po nią nie sięgnę. Poczekam jak wyjdą następne tomy.
OdpowiedzUsuńCzytałam jeden tom "Kronik Shannary", ale zupełnie mi nie podeszła. Do serii Sarah Maas też się przymierzam, ale póki co ciągle brakuje mi czasu...
UsuńBrzmi jak całkowicie mój klimat. Poczekam jednak, aż trylogia będzie w komplecie - wtedy zdecyduję. ;)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wydawnictwo tej serii nie porzuci, bo czytało mi się całkiem dobrze, a i nabrałam ochoty do zapoznania się z wcześniejszą serią tej autorki :)
UsuńCzytałam serię "Siedem Królestw" tej autorki i bardzo przyjemnie ją wspominam. Jeśli nie czytałaś to polecam. Zapisuję ten tytuł i prędzej czy później z pewnością przeczytam :)
OdpowiedzUsuńMam w planach wcześniejszą serię autorki :) Egzemplarze mamy nawet w bibliotece :)
UsuńNie dawno zaczęłam czytać "Króla Demonów" tej autorki, jak na razie trudno mi jest coś o niej powiedzieć, ale gdy przeczytać cały cykl i mi się spodoba, na pewno niedługo później sięgnę po "Zaklinaczkę ognia":)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:D
https://krainamola.blogspot.com
Pierwsza seria ma chyba 4 tomy, więc trochę czytania przed Tobą :)
UsuńSkorzystam z polecenia, książka w moim guście :)
OdpowiedzUsuńBardzo mnie to cieszy :)
Usuń