Mechaniczny mesjasz
Ian Tregillis, Wyzwolenietytuł oryginalny: The Libertation
przekład: Bartosz Czartoryski
cykl: Wojny alchemiczne tom 3
wydawnictwo: Sine Qua Non
data wydania: 13 września 2017 r.
liczba stron: 432
ISBN: 978-83-65836-39-7
okładka: miękka
Wojny alchemiczne to jedna z lepszych serii powieści steampunkowych, jakie miałam okazję przeczytać. Po Mechanicznym i Powstaniu nadszedł czas na Wyzwolenie, ostatni tom cyklu. Jak zakończy się historia walki o wolność tykaczy? Czy autor utrzymał poziom poprzednich części? Przekonacie się o tym poniżej.
Ukradziony przez Jaxa/Daniela klejnot przyczynił się do wyzwolenia mechanicznych szturmujących ostatni francuski bastion. Z dnia na dzień runęła holenderska potęga, która trwała nieprzerwanie od Het Wonderjaar, a Nowa Francja powoli dochodzi do siebie po niedawnej niemalże pewnej klęsce. Jednakże na ludzi po obu stronach barykady padł blady strach, bowiem część zbuntowanych istot postanowiła zemścić się na swych dawnych panach za dekady życia w ucisku i poniżeniu. Tymczasem w ślad za Danielem rusza królowa Mab, która nie spocznie, dopóki nie dostanie w swoje ręce mechanicznego, który ośmielił się zagrozić jej władzy.
To, co mu zrobili, pozwoliło mi coś zrozumieć. Jako że jesteśmy silniejsi, szybsi i wytrzymalsi, ciąży na nas obowiązek, okropny obowiązek, chronić tych, którzy sami obronić się nie mogą. Jest na tym świecie zło, Berenice, i nie wybiera sobie ofiar.
Tom wieńczący Wojny alchemiczne zawiera w sobie wszystko, co najlepsze: niespodziewane zwroty akcji, wyjaśnienie zagadek, które przewijają się od samego początku historii, powroty zapomnianych postaci i wielki, dający satysfakcję finał.
W Wyzwoleniu czytelnik wreszcie ma okazję obserwowania wydarzeń z drugiej strony barykady, czyli Świętej Gildii Horologów i Alchemików. Podążając za znaną z poprzednich części Anastazją Bell odbiorca staje się świadkiem chaosu, który zrodził się w sercu dumnego i niezwyciężonego imperium. Ład i porządek przekształcił się w ociekającą krwią makabrę, a nagła i nieoczekiwana zmiana ról wprowadziła zamęt nawet wśród członków Nadleśnictwa. Tym bardziej że okazało się, iż bezmyślne w ich mniemaniu maszyny, wytworzyły własny język i kulturę, którą doskonaliły przez te wszystkie dekady.
Samej Anastazji Bell czytelnik nie poznaje zbyt dobrze. Choć część faktów i sekretów zostaje mu ujawnione, to jednak jej postać pozostaje w cieniu w stosunku do innych bohaterów, pojawiających się w powieści. Aczkolwiek trzeba przyznać, że nowe informacje wpływają w pewnym stopniu na zmianę stosunku czytelnika wobec protagonistki. Być może nie do końca można poczuć do niej szczerą sympatię, ale lepiej rozumie się jej postępowanie i podjęte decyzje.
W Wyzwoleniu autor kontynuuje wątki Jaxa/Daniela i Berenice, aczkolwiek przyznam, że brakło mi głębszego wejrzenia w osobowość mechanicznego, co bardzo przypadło mi do gustu w pierwszym tomie. Wyzwoliciel tykaczy przeszedł bardzo długą drogę, pełną cierpienia i poświęcenia, która jednak nie zmieniła jego stosunku do ludzi. W dalszym ciągu chce im pomagać i chronić, choć obecnie musi brać pod uwagę rosnące głosy uwolnionych mechanicznych, widzących w nim mesjasza i spijających każde słowo spływające z jego ust. Niemniej jednak owa nagła i niepożądana sława nie zawsze pomaga mu w rozwiązywaniu narastającego konfliktu.
Z kolei postawa Berenice niewiele się zmieniła przez wszystkie trzy tomy. To w dalszym ciągu cwana, sprytna i pyskata kobieta, a jej finezyjne przekleństwa zawstydziłyby niejednego marynarza. Aczkolwiek czytelnik, który przy okazji lektury Wyzwolenia zyskał okazję, by poznać postać Anastazji Bell, przekonuje się jak wiele łączy obie antagonistki. Francuska Talleyrand i holenderska tuinier kierują się w swojej pracy tym samym: dobrem swojej ojczyzny, dla której są w stanie poświęcić wszystko, nawet to, co dla nich najcenniejsze.
Trzeci tom Wojen alchemicznych to na dobrą sprawę ciągła akcja. Bez względu na to czyj punkt widzenia czytelnik aktualnie śledzi, historia cały czas gna do przodu, raz po raz przerywana niespodziewanymi zwrotami akcji. W Wyzwoleniu trudno o spokojniejsze, dające wytchnienie fragmenty, a to wszystko zwiastuje dynamiczny i zapadający w pamięć finał. I tak też się dzieje. Zakończenie trylogii trzyma w napięciu do ostatniej strony, co sprawia, że lektura książek Iana Tregillisa daje czytelnikowi prawdziwą satysfakcję.
Podsumowując, jeśli szukacie intrygujących powieści steampunkowych, z nietuzinkowymi bohaterami i ciekawą fabułą, bez wahania sięgnijcie po Wojny alchemiczne. Nie zawiedziecie się.
Z kolei postawa Berenice niewiele się zmieniła przez wszystkie trzy tomy. To w dalszym ciągu cwana, sprytna i pyskata kobieta, a jej finezyjne przekleństwa zawstydziłyby niejednego marynarza. Aczkolwiek czytelnik, który przy okazji lektury Wyzwolenia zyskał okazję, by poznać postać Anastazji Bell, przekonuje się jak wiele łączy obie antagonistki. Francuska Talleyrand i holenderska tuinier kierują się w swojej pracy tym samym: dobrem swojej ojczyzny, dla której są w stanie poświęcić wszystko, nawet to, co dla nich najcenniejsze.
Trzeci tom Wojen alchemicznych to na dobrą sprawę ciągła akcja. Bez względu na to czyj punkt widzenia czytelnik aktualnie śledzi, historia cały czas gna do przodu, raz po raz przerywana niespodziewanymi zwrotami akcji. W Wyzwoleniu trudno o spokojniejsze, dające wytchnienie fragmenty, a to wszystko zwiastuje dynamiczny i zapadający w pamięć finał. I tak też się dzieje. Zakończenie trylogii trzyma w napięciu do ostatniej strony, co sprawia, że lektura książek Iana Tregillisa daje czytelnikowi prawdziwą satysfakcję.
Podsumowując, jeśli szukacie intrygujących powieści steampunkowych, z nietuzinkowymi bohaterami i ciekawą fabułą, bez wahania sięgnijcie po Wojny alchemiczne. Nie zawiedziecie się.
Cykl Wojny alchemiczne:

Za możliwość ujrzenia upadku Nadleśnictwa serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Sine Qua Non!

Często trafiałam na zapowiedzi tej serii. Przyznam, że okładki mnie zaciekawiły! Ale nigdy nie wchodziłam w szczegóły fabuł, czego żałuję. Widzę, iż książki mogłyby mnie zaciekawić. Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńTo dobra seria i, co ważne, przypadnie do gustu również czytelnikom, którzy nie mieli wcześniej styczności ze steampunkiem :)
UsuńCała trylogia jest świetna :)
OdpowiedzUsuńOj tak :)
UsuńJutro o książce dwa słowa u mnie na blogu więc pozwoliłam sobie zerknąć i podlinkować. :)
OdpowiedzUsuńCała trylogia super, tylko czytając ten ostatni tom cały czas miałam wrażenie, iż dokładnie wiem, co za chwilę się stanie i jak to wszystko się potoczy. No i troszkę w mojej ocenie za duży nacisk położono na obie damy, gdzie Jax powinien odgrywać pierwsze skrzypce. ;) :)
Fakt, też brakowało mi większej roli Jaxa/Daniela w ostatnim tomie, ale w ogólnym rozrachunku całość wyszła dobrze :)
UsuńPrzyciągająca wzrok okładka i ciekawy tytuł. Widać też, że treść warta uwagi :)
OdpowiedzUsuńOkładki tej serii są po prostu świetne! Treść też niezgorsza ;)
UsuńOryginalna okładka. :) Fabuła i szybkie tempo akcji kuszą.
OdpowiedzUsuńOkładki całej serii są utrzymane w takim tonie :)
Usuń