Świat jest obrzydliwy i zły, dlatego nie chcę się w niego bawić
Łukasz Radecki, Królestwo gorewydawnictwo: Videograf
data wydania: 25 maja 2017 r.
liczba stron: 328
ISBN: 978-83-7855-480-2
okładka: broszurowa ze skrzydłami
Gore ‒ gatunek (między innymi) literacki, który dzieli ludzi. Jedni go uwielbiają, inni stronią. Ja należę do tego pierwszego rodzaju czytelników, którzy lubią, kiedy krew wylewa się spomiędzy kartek trzymanej książki. Wyobraźcie sobie więc, jak mocno zaświeciły mi się oczy, kiedy w moje ręce trafiło Królestwo gore Łukasza Radeckiego.
Królestwo gore to zbiór czternastu opowiadań, wśród których znalazły się historie typowo horrorowe, jak i ‒ co mnie zdziwiło ‒ utrzymane w klimacie fantasy. Wszystkie je łączy jedno ‒ przemoc w swojej czystej, bestialskiej postaci. Ale po kolei.
Jak to ze zbiorami bywa, poziom zawartych w nich historii jest różny. Tak jest też w przypadku Królestwa gore. Znalazły się w nim całkiem porąbane opowiadania, przy lekturze których na twarzy czytelnika może pojawić się grymas obrzydzenia, ale są też inne, nieco łagodniejsze w swojej ogólnej wymowie.
Jak to ze zbiorami bywa, poziom zawartych w nich historii jest różny. Tak jest też w przypadku Królestwa gore. Znalazły się w nim całkiem porąbane opowiadania, przy lekturze których na twarzy czytelnika może pojawić się grymas obrzydzenia, ale są też inne, nieco łagodniejsze w swojej ogólnej wymowie.
Choć powieści gore jest często uważane za nie posiadające głębszego sensu, to w przypadku omawianej antologii można znaleźć kilka, które zmuszają do głębszych myśleń. Dla przykładu: Robaczywek traktuje o bezmyślnym okrucieństwie w stosunku do kalekiego i upośledzonego dziecka, Wazon o przemocy w rodzinie, choć w nieco innej odsłonie, a Wyrzygać duszę w dość pokrętny sposób o poszanowaniu ciała ‒ by przytoczyć tylko kilka przykładów. Jest jednak jedno opowiadanie, szczególne opowiadanie, które jest o tyle przerażające, że oparte na prawdziwych wydarzeniach. Fundacja Hackenholta jest fabularyzowanym dokumentem, którego akcja rozgrywa się w jednym z obozów koncentracyjnych w trakcie II wojny światowej. Pomimo tych wszystkich okropności, jakie autor zaserwował czytelnikom w historiach zawartych w Królestwie gore, to opowiadanie najbardziej porusza serce i sumienie odbiorcy.
Autor gra na uczuciach czytelników, odwołując się do ich lęków, ale też
niejednokrotnie przekraczając granice i budząc w odbiorcy bardzo różne
uczucia, graniczące często z odrazą. Nie ma dla niego tematów tabu, pokazuje, jak przerażającymi potworami mogą być zwykli, przeciętni ludzie.
Ale to nie jedyne emocje, do których odwołuje się Łukasz Radecki. W jego opowiadaniach jest też miejsce na empatię, choć nie w takiej ilości, jaka zrównoważyłaby ilość okropieństw, przez które trzeba przebrnąć w trakcie lektury.
Królestwo gore to książka ekstremalna, po którą powinni sięgnąć zaprawieni w bojach czytelnicy. To nie jest pozycja dla osób o słabych nerwach i delikatnych żołądkach. Autor nie baczy na konwenanse i tematy tabu, z perwersyjną wręcz szczegółowością opisując dzieła zwyrodniałej ludzkiej psychiki, a to, moi drodzy, to naprawdę ciężki kaliber. I mi to szalenie odpowiada.
Ale to nie jedyne emocje, do których odwołuje się Łukasz Radecki. W jego opowiadaniach jest też miejsce na empatię, choć nie w takiej ilości, jaka zrównoważyłaby ilość okropieństw, przez które trzeba przebrnąć w trakcie lektury.
Królestwo gore to książka ekstremalna, po którą powinni sięgnąć zaprawieni w bojach czytelnicy. To nie jest pozycja dla osób o słabych nerwach i delikatnych żołądkach. Autor nie baczy na konwenanse i tematy tabu, z perwersyjną wręcz szczegółowością opisując dzieła zwyrodniałej ludzkiej psychiki, a to, moi drodzy, to naprawdę ciężki kaliber. I mi to szalenie odpowiada.
Za podróż przez piekło na ziemi serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Videograf!


Taka historia mnie rónież odpowiadałaby :)
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że w pewien sposób mnie to cieszy :)
UsuńTo chyba niestety nie dla mnie - przede wszystkim opowiadania... a z drugiej strony niestety ja nie mam mocnych nerwów...
OdpowiedzUsuńOj, tu jednak trzeba się takowymi wykazać...
UsuńNie wiem czy jestem aż tak zaprawioną w bojach czytelniczką. :P
OdpowiedzUsuńZawsze możesz spróbować swoich sił. I nerwów ;)
UsuńNie jestem przekonana, czy to książka dla mnie, więc na razie nie będę się z nią mierzyć.
OdpowiedzUsuńCzasem może zdarzyć się i tak :)
UsuńNapisać dobre opowiadanie gore z pewnością nie jest łatwo. To już taki gatunek, że w swoich założeniach zahacza troszkę o przesadę i stanowczo zbyt jaskrawe przerysowanie. Ale pamiętam parę opowiadań Radeckiego z innych zbiorków, w których poradził sobie z tematem całkiem nieźle. Nie ukrywam, że jestem zainteresowany - myślę, że to może być całkiem zabawna lektura :)
OdpowiedzUsuń