Obsesja
Gilles Legardinier, Czego się nie robi dla mężczyznytytuł oryginalny: Demain j'arrête!
przekład: Marta Olszewska
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: 4 czerwca 2014 r.
liczba stron: 368
ISBN: 978-83-7999-044-3
okładka: miękka ze skrzydełkami
Okres wakacyjny sprzyja wybieraniu lektur lekkich, przyjemnych, przy których będzie można się odprężyć, korzystając z dobrodziejstwa, jakie niesie za sobą sprzyjająca relaksowi, wakacyjna pogoda. Jedną z takich właśnie lektur jest powieść obyczajowa autorstwa francuskiego pisarza, Gillesa Legardiniera, która już na samym początku sprawia, że na twarzy czytelnika pojawia się uśmiech i nie znika z niej aż do zakończenia lektury.
Dwudziestoośmioletnia Julie Tournelle prowadzi stosunkowo uporządkowane, spokojne życie. Owszem, bywa roztrzepana, z głową bujającą w obłokach, co skutkuje u niej na przykład naprawianiem wtyczki, trzymając w tym samym momencie kable w ustach... Lecz prawdziwą rewolucję w jej statecznej egzystencji rozpoczyna wprowadzenie się do jej bloku nowego sąsiada o tajemniczym nazwisku Ricardo Patatras. Od tego momentu Julie obsesyjnie pragnie zobaczyć, a w konsekwencji poznać, mężczyznę, na temat pochodzenia którego zdążyła wysnuć mnóstwo teorii. Jako że nigdy nie może zdążyć go zobaczyć, gdy wraca do domu, planuje ukradkiem dostać się do jego skrzynki na listy, co oczywiście nie może się skończyć dla niej dobrze...
Czego się nie robi dla mężczyzny to książka idealna na wakacyjny wypoczynek. Jest w niej sympatyczna główna bohaterka, zagadka i intryga, wyraźne postaci drugoplanowe oraz mnóstwo humoru.
Zacznę od początku, czyli Julie. To młoda kobieta, optymistycznie nastawiona do świata, która jak każda dziewczyna, marzy o wielkiej miłości, mimo iż kilka lat wcześniej została skrzywdzona przez mężczyznę, nadal liczy na to, że gdzieś tam chodzi po świecie ktoś, kto pokocha ją taką, jaka jest. A jest roztrzepana, nieco wścibska, często najpierw coś powie lub zrobi, a dopiero później pomyśli. Lecz nie można jej odmówić tego, że jest bardzo sympatyczna, a jej przemyślenia, tudzież czyny i słowa potrafią wzbudzić uśmiech na twarzy.
Tak też jest w przypadku, gdy w budynku, w którym mieszka Julie, pojawia się nowy lokator. Jego obco nazwisko od razu wzbudza zainteresowanie kobiety, która praktycznie od razu zaczyna w swojej głowie tworzyć jego historię, w której przedstawia hipotezy dotyczące jego przeprowadzki, pochodzenia oraz tego jak wygląda. W szczególności ta ostatnia cecha intryguje Julie, tym bardziej że okazuje się, iż większość jej sąsiadów oraz sprzedawcy w okolicznych sklepach, już go widzieli, podczas gdy Julie jeszcze się to nie udało. Jedna z jej prób dobiegnięcia do drzwi, gdy usłyszała kroki Patatrasa na schodach, skończyła się bolesnym upadkiem i prawie że skręceniem kostki. Ale tak to bywa gdy się wychodzi w pośpiechu z wanny i biegnie do drzwi. Nie była to oczywiście ani ostatnia, ani najgłupsza rzecz, którą Julie zrobiła z powodu nowego sąsiada. Dziewczyna się dopiero rozkręca...
Na uwagę zasługują wyraziste postacie drugoplanowe, które ciągle przewijają się na stronach powieści, wiele wnosząc do fabuły powieści. Autor nakreślił je z pomysłem, od razu określając ich miejsce i wzajemny stosunek. Większość mieszkańców zna się od dawna, niektórzy mieszkają tu przez całe swoje życie, nic więc dziwnego, że istnieją między nimi głębsze relacje oparte na przyjaźni czy zwykłej uprzejmości. Niektórym ów obraz może wydać się zbyt idylliczny, bo rzadko kiedy można spotkać tak zgodnych sąsiadów i znajomych sprzedawców. Jednakże trzeba wziąć pod uwagę fakt, że akcja powieści toczy się w jednym z prowincjonalnych miasteczek we Francji, której mentalność społeczna jest jednak inna niż polska
Jak wspomniałam wcześniej, Czego się nie robi dla mężczyzny jest pełna humoru, lecz nie takiego wymuszonego, który można czasem spotkać w niektórych książkach. Tutaj rodzi się on spontanicznie, a jego źródłem są albo głupie – zazwyczaj – pomysły Julie, tudzież sytuacje, w których bierze ona udział, jak włamanie się do skrzynki nowego sąsiada czy zachowanie jednej z koleżanek Julie na ślubie innej. Podczas lektury praktycznie cały czas się uśmiechałam, a kilkakrotnie chichotałam. Muszę przyznać, że w dużej mierze fakt, że autor powieści jest mężczyzną sprawia, że jest się z czego śmiać. Bowiem jego obserwacje kobiet, ich zachowań, sposobu mówienia i myślenia jest nieco przerysowane, ale tylko niekiedy. Chociaż z drugiej strony czego nie zrobi kobieta, by zwrócić na siebie uwagę przystojniaka...?
Czego się nie robi dla mężczyzny składa się z krótkich rozdziałów, łącznie jest ich siedemdziesiąt sześć, lecz nie odczuwa się tej liczby, bowiem książka bardzo wciąga, głównie z chęci poznania „co też Julie wymyśliła tym razem...”. Spora doza humoru oraz tajemnica, kryjąca się pod nazwiskiem Ricardo Patatrasa sprawia, że historię czyta się bardzo szybko i, co ważniejsze, z ogromną przyjemnością.
Przyznam jednak, że rozczarowało mnie nieco zakończenie, które wydaje mi się napisane w pośpiechu i tylko po to, by jakoś logicznie zamknąć przedstawioną historię. W pewien sposób jest ono spektakularne, ale osobiście spodziewałam się czegoś innego, bardziej odpowiadającego duchowi powieści.
Niemniej jednak jestem zdania, że Czego się nie robi dla mężczyzny to powieść lekka, przyjemna i bardzo sympatyczna, która uprzyjemni letnie popołudnia i wieczory niejednej czytelniczce.
Tak też jest w przypadku, gdy w budynku, w którym mieszka Julie, pojawia się nowy lokator. Jego obco nazwisko od razu wzbudza zainteresowanie kobiety, która praktycznie od razu zaczyna w swojej głowie tworzyć jego historię, w której przedstawia hipotezy dotyczące jego przeprowadzki, pochodzenia oraz tego jak wygląda. W szczególności ta ostatnia cecha intryguje Julie, tym bardziej że okazuje się, iż większość jej sąsiadów oraz sprzedawcy w okolicznych sklepach, już go widzieli, podczas gdy Julie jeszcze się to nie udało. Jedna z jej prób dobiegnięcia do drzwi, gdy usłyszała kroki Patatrasa na schodach, skończyła się bolesnym upadkiem i prawie że skręceniem kostki. Ale tak to bywa gdy się wychodzi w pośpiechu z wanny i biegnie do drzwi. Nie była to oczywiście ani ostatnia, ani najgłupsza rzecz, którą Julie zrobiła z powodu nowego sąsiada. Dziewczyna się dopiero rozkręca...
Na uwagę zasługują wyraziste postacie drugoplanowe, które ciągle przewijają się na stronach powieści, wiele wnosząc do fabuły powieści. Autor nakreślił je z pomysłem, od razu określając ich miejsce i wzajemny stosunek. Większość mieszkańców zna się od dawna, niektórzy mieszkają tu przez całe swoje życie, nic więc dziwnego, że istnieją między nimi głębsze relacje oparte na przyjaźni czy zwykłej uprzejmości. Niektórym ów obraz może wydać się zbyt idylliczny, bo rzadko kiedy można spotkać tak zgodnych sąsiadów i znajomych sprzedawców. Jednakże trzeba wziąć pod uwagę fakt, że akcja powieści toczy się w jednym z prowincjonalnych miasteczek we Francji, której mentalność społeczna jest jednak inna niż polska
Jak wspomniałam wcześniej, Czego się nie robi dla mężczyzny jest pełna humoru, lecz nie takiego wymuszonego, który można czasem spotkać w niektórych książkach. Tutaj rodzi się on spontanicznie, a jego źródłem są albo głupie – zazwyczaj – pomysły Julie, tudzież sytuacje, w których bierze ona udział, jak włamanie się do skrzynki nowego sąsiada czy zachowanie jednej z koleżanek Julie na ślubie innej. Podczas lektury praktycznie cały czas się uśmiechałam, a kilkakrotnie chichotałam. Muszę przyznać, że w dużej mierze fakt, że autor powieści jest mężczyzną sprawia, że jest się z czego śmiać. Bowiem jego obserwacje kobiet, ich zachowań, sposobu mówienia i myślenia jest nieco przerysowane, ale tylko niekiedy. Chociaż z drugiej strony czego nie zrobi kobieta, by zwrócić na siebie uwagę przystojniaka...?
Czego się nie robi dla mężczyzny składa się z krótkich rozdziałów, łącznie jest ich siedemdziesiąt sześć, lecz nie odczuwa się tej liczby, bowiem książka bardzo wciąga, głównie z chęci poznania „co też Julie wymyśliła tym razem...”. Spora doza humoru oraz tajemnica, kryjąca się pod nazwiskiem Ricardo Patatrasa sprawia, że historię czyta się bardzo szybko i, co ważniejsze, z ogromną przyjemnością.
Przyznam jednak, że rozczarowało mnie nieco zakończenie, które wydaje mi się napisane w pośpiechu i tylko po to, by jakoś logicznie zamknąć przedstawioną historię. W pewien sposób jest ono spektakularne, ale osobiście spodziewałam się czegoś innego, bardziej odpowiadającego duchowi powieści.
Niemniej jednak jestem zdania, że Czego się nie robi dla mężczyzny to powieść lekka, przyjemna i bardzo sympatyczna, która uprzyjemni letnie popołudnia i wieczory niejednej czytelniczce.
Dziękuję!


Super, będę miała tę książkę na uwadze. Skoro jest humor - i to niewymuszony, jak piszesz - już się cieszę. Trochę martwi mnie Twoja uwaga na temat zakończenia - bo znając życie, ja również będę nim rozczarowana - ale dam tej powieści szansę.
OdpowiedzUsuńCo do zakończenia, to zaznaczyłam, że mi nie przypadło ono do gustu. Spodziewałam się innego, ale to, które jest, nie jest najgorsze :)
UsuńBrzmi ciekawie. Podoba mi się jak przedstawiłaś główną bohaterkę i uśmiecham się bo trochę widzę w niej siebie. ;) Dziękuję za recenzję. Pomyślę nad odszukaniem tej pozycji. ;)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że zainteresowałam :)
UsuńTo może być ciekawa pozycja :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Natalia :)
Bo to jest ciekawa pozycja :)
UsuńWłaśnie uświadomiłam sobie, że bardzo dawno nie czytałam takiej lekkiej i dowcipnej lektury, która w sposób naturalny i niewymuszony nakłania do śmiechu. Będę pamiętać o tej książce;)
OdpowiedzUsuńMyślę, że się spodoba :) W sumie to opowieść o każdej kobiecie, bez względu na wiek, która kiedykolwiek zrobiła w życiu coś głupiego z powodu faceta, tudzież dla faceta :)
UsuńWydaje mi się, że jest to taki typowy francuski humor, czyli taki, jaki uwielbiam. :D
OdpowiedzUsuńChętnie przeczytam. :)
Osobiście za francuskim humorem nie przepadam, ale w tej powieści przypadł mi jednak do gustu ;)
UsuńZagadka, intryga i humor to idealne połączenie w lekturze wakacyjnej ;)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie tak :)
UsuńCzyli coś lekkiego na lekkie dni. :)
OdpowiedzUsuńNa cięższe również, coby sobie humor poprawić ;)
UsuńZaintrygowała mnie ta książka tylko ze względu na płeć autora. Zazwyczaj historie tego typu piszą kobiety i jakoś niespecjalnie to do mnie przemawia, bo wlasnie albo humor wymuszony, albo wiele sytuacji sztucznie przejaskrawionych. Ale w tym przypadku widzę nadzieję i mam ochotę przejrzeć się w krzywym zwierciadle i przekonać, co też według pisarza kobieta jest w stanie zrobić, by poznać faceta. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPan autor twierdzi, że zakochana/zauroczona kobieta jest w stanie zrobić... naprawdę wiele :) Ale ciekawe jest też to, co sobie myśli rzeczona niestrudzona łowczyni ludzkich serc ;)
UsuńFaktycznie lato to świetny czas na takie lekkie lektury, a skoro nie brakuje w niej dobrego humoru, to tym bardziej jestem zainteresowana.
OdpowiedzUsuńPowieść jest lekka i przyjemna, myślę, że przypadłaby Ci do gustu :)
UsuńNajbardziej podoba mi się kot z okładki. Może kiedyś się skuszę ;)
OdpowiedzUsuńja także na wakacje lubię lektury lekkie i przyjemne jednak ta jakoś do mnie nie trafia....
OdpowiedzUsuńRzeczywiście brzmi sympatycznie i tak jakoś wakacyjnie :)
OdpowiedzUsuń