Nie będzie to ckliwa historia o miłości
Izabela Jung, Chuligankawydawnictwo: Czarna Owca
data wydania: 5 czerwca 2013 r.
liczba stron: 286
ISBN: 978-83-7554-730-6
ocena: 4/6
W mediach co jakiś czas można przeczytać bądź usłyszeć historię początkowo wielkiej miłości, która po kilku miesiącach czy latach z krainy mlekiem i miodem płynącej zmienia się w sceny dantejskie. A jeśli dodamy do tego jeszcze stereotypowe myślenie odnośnie innych kultur i wyznań, to powstaje horror wręcz nie do opisania... Chuliganka zaś... jest zupełnie inną historią, choć opartą na tych samych czynnikach.
Ewa jest trzydziestoletnią kobietą, matką dwóch małych chłopców: Kacpra i Piotrusia, oraz żoną przystojnego, dobrze zarabiającego męża Adama. Mieszka w Warszawie w dużym domu z ogrodem. Można by rzec, że ma wszystko, czego pragnie każda kobieta. Jednakże w oczach Ewy jej życie nie jest wcale kolorowe, a głównym tego powodem jest brak porozumienia z mężem, wypływający z umierającego uczucia. Kiedy oboje decydują się na remont poddasza nie przypuszczają, że wywoła on w ich życiu tak wielkie zmiany. Pracami remontowymi zajmuje się bowiem ekipa, wśród której znalazł się młody, przystojny Czeczen, Zeliem. Ewa decyduje się na bliższe poznanie intrygującego mężczyzny, lecz nie przypuszcza, że ten przelotny z założenia romans postawi całe jej dotychczasowe życie na głowie...
Chuliganka to debiutancka powieść Izabeli Jung, z zawodu psycholożki.
Bardzo charakterystyczne dla Czeczenów jest to, że łatwo wchodzą w stan poczucia zagrożenia. Niewątpliwie ma to związek z ich bolesnymi doświadczeniami. Chowają się wówczas w siebie jak w twardą skorupę. Łatwo im przychodzi miganie się, wymawianie niewiedzą i nade wszystko kłamstwa. Stosują je jak narzędzia codziennego użytku.
Chuliganka to powieść o uczuciu pełnym pasji, namiętności i tęsknoty, lecz zarazem niełatwym, mokrym od wylanych łez, wynikających ze wściekłości, lecz i z bezsilności. Książce tej daleko jest do romansu, takiego, jakie przedstawiają Harlequiny. Jest to bardziej powieść obyczajowa o współczesnej kobiecie, która w wyniku wypalenia się uczucia łączącego ją wcześniej z mężem, wrzuca się w ramiona kochanka. A kochankiem tym jest młody mężczyzna, Czeczen, w dodatku muzułmanin. A jak ich przedstawiają media w krajach chrześcijańskich, mówić nie trzeba. Ale nie pogrążajmy się w świecie stereotypów, bo to one są źródłem wielu konfliktów i nieporozumień. I tak właśnie, z czystym umysłem, trzeba podejść do tej powieści.
Ciągle byłam zbyt zakochana i unurzana w swoim uczuciu do niego, żeby dostrzec to wyraźniej, więc tylko przemknęła mi przez głowę szybka myśl, że drobne ziarna piasku wysypujące się z mojej ręki jeszcze przyspieszyły...
Chuliganka przesycona jest emocjami, czasami tak skrajnymi, lecz paradoksalnie bliskimi, jak tylko potrafią być miłość i nienawiść. Pełno w niej szczerego uśmiechu i marzeń, jak i łez goryczy. Bo Chuliganka jest taka... życiowa. Tak, myślę, że to dobre słowo. Jest to historia, która mogłaby się wydarzyć. Historia uczucia wyzwolonej matki Polki i czeczeńskiego uchodźcy, któremu trudno jest wyzwolić się z pęt, które narzuciła na niego religia i środowisko, w którym się wychował.
Przyznam się jednak do tego, że choć lektura Chuliganki była o tyle przyjemna, że pisania prostym, acz urozmaiconym językiem i czytało się ją bardzo szybko, to jej bohaterowie... no cóż, w ogóle nie przypadli mi do gustu. Żadne z nich. Ewa wydała mi się ryczącą trzydziestką, która jak tylko znalazła zainteresowanie młodszym facetem, od razu zapomniała o wszystkim. Dosłownie. O domu, mężu (ok, ich małżeństwo przechodzi kryzys z powodu wyziębienia uczuć, więc pana męża mogę odpuścić w tym akurat kontekście), a przede wszystkim o dzieciach. Liczy się dla niej tylko Zeliem i jego boskie ciało. Tak niestety główną bohaterkę odebrałam i nie zrehabilitowało jej nawet to, że pod koniec książki dzieci stają się niejako numerem jeden jej rozważań. Ale nawet wtedy większość myśli Ewy krąży wokół kochanka:
Kochałam, znaczy wybaczałam, zgadzałam się, mimo że się nie zgadzałam, czekałam, mimo że za cholerę nie chciałam już czekać, wierzyłam, pragnęłam, miałam wielką pierdoloną nadzieję. Myślałam o nim bezustannie i czułam, jak mój mózg gotuje się już od natężenia tych myśli.
Zeliem, główny powód całego zamieszania w życiu Ewy, jest z kolei zbyt skryty, w ogóle mało co o nim wiadomo. Dowiadujemy się jakichś strzępek informacji, co do których tak do końca nie wiemy, czy są w ogóle prawdziwe. Może i to kwestia jego pochodzenia, wychowania i doświadczenia życiowego, ale mi po prostu działał na nerwy swoim krętactwem.
No i trzeci róg miłosnego trójkąta, mąż Adam. Pierdoła totalna, żona mu rogi przyprawia pod jego nosem, a on nawet się nie zorientował, że tak częste wypady do koleżanki i ciągła nieobecność w domu jednak normalne nie są. Dopiero znaleziony na komórce SMS do nieznanego mu odbiorcy daje mu do myślenia... Ale i wtedy, po bardzo szybkiej wyprowadzce, wraca do domu i żyje jak gdyby nigdy nic... Albo tak mu na żonie zależało, albo jaja w innych, wyprasowanych na kant, spodniach zostawił...
Książkę mogę polecić osobom, które szukają niezobowiązującej lektury, ot tak, do przeczytania w czasie letniego urlopu gdzieś w zagranicznych kurortach. Bądź w trakcie remontu z ekipą niekoniecznie pochodzącą z Polski. A czy ku przestrodze czy pokrzepieniu serc...?

Hmmm, to zdecydowanie dla kobiet:-) A z męża to rzeczywiście dupa musiała być... Jednak możliwe, że specjalnie autorka zarysowała jego sylwetkę w ten sposób, by "akcja" powieści mogła w ogóle toczyć się dalej... Opisywanie postępujących prac remontowych raczej nie byłoby zbyt ciekawe ;-)
OdpowiedzUsuńRemont jest tylko wstępem do romansu, gdyby cała akcja była osadzona w atmosferze remontu, to byłby to horror ;)
UsuńCzytałam już tyle pozytywnych opinii o tej książce, że chyba nie mam wyjścia, muszę przeczytać ;)
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś przez wakacje się zdecyduję ją przeczytać, ale nie wiem, czy ją zdobędę...
OdpowiedzUsuńin-corner-with-book.blogspot.com/
Może kiedyś przeczytam :) bo w sumie mnie zainteresowała :)
OdpowiedzUsuńNie wiem co myśleć o tej książce. Początek Twojej recenzji bardzo mnie zachęcił do niej, ponieważ lubię emocjonalne lektury, ale nie wiem czy podołam, irytującym bohaterom. Remont robię z pomocą lokalnej ekipy, nadmiernie kochliwa nie jestem, więc chyba czytanie tej książki odłożę w czasie ;-)
OdpowiedzUsuńChyba to nie dla mnie pozycja ;)
OdpowiedzUsuń