Tajemnica w zagadce pośrodku sekretu
Jacek Piekara, Szubienicznikcykl: Szubienicznik tom 1
wydawnictwo: Fabryka Słów, Wydawnictwo Otwarte
data wydania: 17 kwietnia 2013 r.
liczba stron: 457
ISBN: 978-83-7515-140-4
ocena: 4/6
Jacek Piekara należy do ścisłego grona moich ulubionych polskich pisarzy. Jego cykl obrazoburczych powieści o inkwizytorze Morimerze Madderdinie sprawił, że z każdą kolejną powieścią Piekarę lubiłam coraz bardziej i coraz chętniej sięgałam po jego książki, niekoniecznie związane z ukochaną serią. A trochę tych książek pan Piekara napisał... W kwietniu bieżącego roku wydana została kolejna powieść tego autora, zatytułowana Szubienicznik, zaś jej okładka przywodziła mi na myśl okładkę innej powieści Piekary, Charakternika. Czekając na kolejną książkę z cyklu Mordimer Madderdin, sięgnęłam po rzeczonego Szubienicznika i przeniosłam się w czasy Rzeczpospolitej szlacheckiej, do dworu pewnego zacnego szlachcica, który stanął przed nie lada zagwozdką...
Stolnik Hieronim Ligęza, właściciel majątku na Wielkopolsce. Wiedzie on ci spokojny żywot szlachcica co się zowie. To na trwające tydzień polowanie z waści przyjaciółmi wyjedzie, to sąsiadów odwiedzi niedalekich i pobawi u nich dni kilka, to znowu gości strudzonych pod swój dach przygarnie i godnie, po staropolsku, ugości. A że staropolska gościnność legendarną się stała, to nie ważne czy gość zapowiedziany czy zupełnie obcy, do majątku zajedzie. I jeden, i drugi napitek, jadło i odpoczynek u Ligęzy znajdzie. Ktoś właśnie z owej gościnności stolnika postanowił skorzystać i w jego imieniu zaprosił w gościnę do jego majątku dwu szlachciców. Nic ich nie łączyło z wyjątkiem jednego: obaj zostali ponoć listownie przez Ligęzę zaproszeni, obaj też skrywają tajemnice, które ponoć na dworze Ligęzy rozwiązane być mają. Ale kto ma być owym poszukiwaczem prawdy i egzekutorem sprawiedliwości? Na to miejsce zostaje wyznaczony podstarości Jacek Zaremba, znany jak cała Polska długa i szeroka tropiciel złoczyńców. Czy Zarembie uda się rozszyfrować kto jest autorem tajemniczych listów i jakie są jego zamiary?
My zawsze tacy jesteśmy. Zawsze tylko wykręty, każące tłumaczyć, czemu krew braterska się polała. Szkoda, że rozumu szlachta nasza nie ma tak prędkiego, jak ręki. Szkoda, że szablę woli na współobywateli wyciągać, zamiast na ościennych wrogach ostrze hartować, jak Pan Bóg przykazał.
Szubienicznik to powieść kryminalna osadzona w realiach Polski z końca XVII wieku. Muszę przyznać, że realia też są bardzo dobrze odwzorowane i ukazują Rzeczpospolitą szlachecką taką, jaka była, czyli pełną wewnętrznych sporów, gdzie szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie, a magiczne słowa liberum veto potrafiły rozwalić wszystkie plany i działania.
I takiż to smutny morał, waszmość panowie, że do tego właśnie nasza Rzeczpospolita zmierza, iż coraz krótsza robi się w niej droga od pałacu książęcego do burdelu.
Jednakże Polska tamtych czasów to też kraj niezwykle cenionej przez szlachtę wolności, w tym wolności wyznaniowej, z której skrzętnie korzystali przede wszystkim Żydzi i Ormianie, który ścigani w całej Europie, w Polsce zaznawali chwili wytchnienia i zyskiwali możliwość wolności wyznania.
To Polska w świecie okrutnego fanatyzmu i religijnej nietolerancji była ostoją wolności. Również, a może przede wszystkim, wolności myśli, gdyż szlachta tak wysoko ceniła każdy rodzaj wolności, iż nie wyobrażała sobie, by nie mogła również wybierać swobody modlenia się w jakiej jej się spodoba świątyni.
Nie będę jednak rozpisywać się o ówczesnych realiach, o nich poczytać możecie w wielu książkach historycznych poświęconych temu okresowi. Przejdźmy do książki.
Postacią centralną powieści jest podstarości łęczycki Jacek Zaręba, człowiek o prędkim umyśle (czego nie można powiedzieć o każdym szlachcicu czy nawet osobie sprawującej urząd publiczny) i, jeśli zachodzi taka potrzeba, równie prędkiej ręce. Jacek Zaremba, bliski przyjaciel stolnika Ligęzy, zostaje w równie tajemniczy sposób zaproszony na dwór przyjaciela, by, jak to ma się okazać, pomóc przy rozwiązaniu pewnych tajemniczych wydarzeń, które przybliżają (nie)zaproszeni goście stolnika.
– Nażreć się, napić i poswawolić, ot, cała filozofia panów braci – stwierdził zgryźliwie Zaremba – a o ojczyźnie i dobru państwa nie ma już komu pomyśleć.
Czy wiadomo o czym jest Szubienicznik? I tak, i nie. Bowiem jak się okazuje, jest to dopiero pierwszy tom powieści, który tak na dobrą sprawę jest tylko wprowadzeniem do całej farsy. Dlaczego tylko wprowadzeniem? Bo wiele wątków pozostaje niewyjaśnionych. Zostają nam przedstawieni bohaterowie i ich historie, które przywiodły rzeczonych do majątku stolnika Ligęzy, lecz nie znamy ich rozwiązania.
Muszę powiedzieć, że mnie osobiście to i zirytowało, i zaintrygowało jednocześnie, bo autor zakończył powieść nie wyjaśniając żadnej z historii, a moment owego zakończenia okazał się niezwykle zajmujący ze względu na pojawienie się nowych bohaterów. Teraz wypadałoby aby autor jak najszybciej wydał kolejny tom Szubienicznika, bo nagromadzenie osób i faktów w pierwszej części jest spore i jeśli kolejna część ukaże się w, powiedzmy, przyszłym roku, to wielu czytelników może się zniechęcić, nie będą bowiem pamiętać kto zacz z pierwszego tomu. Jak to jednak będzie, okaże się w czasie.
Jako że Szubienicznik to w dużej mierze powieść historyczna, to i język został dostosowany do opisywanych czasów. Sporo więc wyrażeń i sentencji łacińskich oraz archaizmów. Mi osobiście bardzo odpowiadał ten styl, który zresztą Piekara z powodzeniem stosował we wspomnianej już przeze mnie serii o Mordimerze Madderdinie.
Czy przeczytam jak zakończyło się dochodzenie w majątku stolnika Hieronima Ligęzy? Tak, mam jednak nadzieję, że nie będę musiała czekać na tom drugi nie wiadomo jak długo. Chociaż jeśli wcześniej wypadnie mi przeczytać najnowszy tom serii o Mordimerze Madderdinie, to wcale nie będę rozczarowana.
Cykl Szubienicznik:
| Szubienicznik | Szubienicznik: Falsum et verum |

Jacek Piekara już od dłuższego czasu mnie kusi, ale jakoś nigdzie nie mogę trafić na jego książki. Muszę się uważniej rozejrzeć i w końcu się zapoznać z jego twórczością :)
OdpowiedzUsuńOsobiście go polecam, w szczególności serię, którą w recenzji wielokrotnie wspomniałam ;)
UsuńA mi z Piekarą nigdy nie było po drodze i... raczej nie będzie. Kryminał, fajnie, ale osadzony w dawnych czasach? E-e. Niestety, nie dla mnie.
OdpowiedzUsuńMi za to z Piekarą zawsze jest po drodze ;)
UsuńW sumie... może bym się w końcu zapoznała z książkami tego pana :D
OdpowiedzUsuńPrzydałoby się ;)
UsuńKolejna recenzja "Szubienicznika", która utwierdza mnie w przekonaniu, że muszę go zdobyć:)
OdpowiedzUsuńBędę czekać na Twoją opinię, po tym jak w końcu zdobędziesz ;)
UsuńA ja zawsze myślałam, że Piekara to fantastyka. A mnie z fantastyką łączy tyle samo, co z fizyką kwantową (czytaj: czarna magia). ;)) Co prawda lubię kryminały osadzone w dawnych czasach, ale nie w polskim wydaniu. Dlatego spasuję.
OdpowiedzUsuńBo Piekara to fantastyka... głównie ;) Ale nie w przypadku "Szubienicznika" :)
UsuńAle jeśli nie bardzo pasuje taki styl powieści, to nie ma się do czego zmuszać :)
Czytałam i choć to było moje pierwsze spotkanie z Piekarą to jestem zadowolona. :) Ciekawy styl. :)
OdpowiedzUsuńTo polecam Ci jeszcze cykl Mordimera Madderdina, o ile lubisz kontrowersyjne - niekiedy dosyć mocno - powieści :)
UsuńKiedyś bardzo lubiłam Piekarę, ale potem wyszli Łowcy Dusz i jakoś mi przeszło ;). Bardzo lubię pierwsze trzy tomy o Mordimerze, ale kolejne sprawiają wrażenie odgrzewania kotleta. Mógłby zamiast tego napisać drugi tom Necrosis wreszcie!
OdpowiedzUsuńSzubienicznika mam na czytniku, ale poczekam z lekturą na chwilę wolnego. Jest bowiem tak dziwnie sformatowany, że przejście do przepisów sprawia, że gubię stronę na której byłam. Więc muszę czytać z translatorem.
Ja tam inkwizytora bardzo lubię :)
UsuńA co do drugiego tomu "Necrosis" (tom pierwszy w styczniu tego roku przeczytałam), to mógłby faktycznie przysiąść... Ale pytanie czy i kiedy to zrobi, skoro od premiery I wydania "Necrosis. Przebudzenie" minęło już 8 lat...
Kilka osób już polecało ten utwór, nie napisze więc nic nowego, trzeba ją po prostu przeczytać.
OdpowiedzUsuńJeśli ktoś Ci "Szubienicznika" już polecał i podoba Ci się styl Piekary, to książkę jak najbardziej polecam :)
UsuńMój brat jara się Piekarą, a ja jakoś nie mogę się do niego zabrać. Cos tam niby kiedyś czytałem, ale bez większych zachwytów. Przemyślę sprawę :)
OdpowiedzUsuńPowtórzę się, a co tam!, że go uwielbiam :) W szczególności za, eee..., nieszablonowe podejście do tematu ;) Może nie w "Szubieniczniku", ale w cyklu, który tak rzadko wspominałam w powyższej recenzji i w komentarzach ;)
UsuńJa też od dłuższego czasu przymierzam się do tego autora. Myślę jednak, że na początek zacznę od innej powieści. Jeśli mi się spodoba, to w przyszłości sięgnę i po "Szubienicznika". Co polecasz na pierwszy rzut?
OdpowiedzUsuńJa swój romans z Piekarą zaczęłam od zbioru opowiadań o wdzięcznym tytule "Świat jest pełen chętnych suk". Myślę, że to dobry początek, dzięki któremu poznasz Piekarę w różnych gatunkach.
UsuńA potem wypadałoby przeczytać cykl o Madderdinie :)
Jacek Piekara to jeden z moich ulubionych pisarzy, według mnie czysty geniusz fantastyki. A ,,Alicja'' to po prostu arcydzieło. Tej książki nie miałam jeszcze okazji przeczytać, ale na pewno niedługo nadrobię.
OdpowiedzUsuńNie czytałam jeszcze "Alicji", ale mam ją w planach :)
UsuńNie mogę doczekać sie kolejnego tomu :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że w miarę szybko się ukaże, bym jeszcze pamiętała co, kto i dlaczego, bo trzeba przyznać, że w "Szubieniczniku" sporo ludzi i historii Piekara zawarł :)
UsuńO. nie wiedziałam, że to jest dopiero pierwszy tom. Z pewnością przeczytam, muszę tylko ją gdzieś dostać :)
OdpowiedzUsuńZgadza się, pierwszy i mam nadzieję, że szybko się okaże ile tomów Jacek Zaremba będzie bawił się w staroszlacheckiego detektywa ;)
UsuńDla mnie ta powieść była nudna i okropnie mi się dłużyła.
OdpowiedzUsuńhttp://swiatksiazkii.blogspot.com/
Co kto lubi, mi zarówno styl pisarski Piekary, jak i epoka historyczna, w której osadził powieść, bardzo odpowiadały :)
Usuń