Początek czerwca obfituje póki co w notki wyjątkowo nieksiążkowe ;) Ta jest kolejną z nich.
Z reguły nie biorę udziału w zabawach blogowych, ale tym razem na jedną z nich się skusiłam. Jakiś czas Klaudia zaproponowała zabawę pt.: "5 filmów w moim wieku".
Zobaczmy zatem, co w głowach filmowców siedziało i się działo w roku 1986...
Rok 1986 kojarzy się głównie z wybuchem elektrowni atomowej w Czarnobylu, dnia 26 kwietnia. Do dziś powtarzam mamie, że miała wybuchowe urodziny.
Ale to nie koniec wielkich emocji targających wówczas całą Polską. W lutym po raz pierwszy Polacy zapłacili podatek od głupoty, bowiem odbyło się pierwsze losowanie Dużego Lotka, i nagle wszyscy chcą być milionerami, o czym może głośno trąbić powstały w tym samym roku jedynkowy Teleexpress.
W 1986 roku działo się też za granicą (raczej tragicznie, wystarczy wspomnieć o katastrofie podczas startu wahadłowca Challanger) i w kosmosie, gdzie na stację orbitalną Mir przybyła pierwsza załoga.
Ale jak w tym okresie przedstawiał się świat filmowy? Zaraz się przekonamy...
9 i 1/2 tygodnia reż. Adrian Lyne
Kto nie zna jednego z największych przebojów Joe Cockera, „You Can Leave Your Hat On”? Pewnie większość potrafi go zanucić, lecz w głowach pojawia się on i tak w pewnym konkretnym kadrze, kiedy to młoda i seksowna Kim Basinger robi striptiz dla młodego i seksownego Mickey Rourke’a?
Chociaż mi osobiście film bardziej kojarzy się z innym przebojem, „Slave to Love”, który w sumie doskonale wpasowuje się w tematykę filmu. Czytelniczki zafascynowane trylogią Greya powinny go oglądnąć, aby przekonać się, że przygody niedoświadczonej uległej i doświadczonego dominującego kończą się tak cukierkowo jak w książkach E.L. James.
Imię róży, reż. Jean-Jacques Annaud
Czyli detektyw w habicie na tropie zabójcy w klasztorze. Ekranizacja powieści Eco okazała się sporym kasowym sukcesem. W roli głównej Sean Connery, który jest jak wino: im starszy, tym lepszy. Nawet nie przeszkadza to, że ma wadę wymowy (tak, tak, to, co wszyscy nazywają „akcentem”, to tak naprawdę wada wymowy, z którą aktor sobie nie poradził; trzeba jednak przyznać, że dodaje mu uroku i stała się jedną z jego charakterystycznych cech).
Osobiście Imię róży kojarzy mi się z liceum, kiedy to na jednej z lekcji języka polskiego polonistka, a zarazem wychowawczyni, włączyła nam ten film na jednej z lekcji i wyszła z klasy. Wróciła w momencie, kiedy na ekranie młody Christian Slater w roli nowicjusza Adso po raz pierwszy w życiu dowiaduje się po co Bóg stworzył kobiety, zaraz po tej scenie polonistka wyszła z klasy. Do dziś pozostaje dla mnie zagadką czy miała wyczucie czy też specjalnie ustawiła sobie zegarek, by wkroczyć w odpowiednim momencie.
Top Gun, reż. Tony Scott
Dobra, dziewczyny, która z Was nie wzdychała do młodego Toma Cruise’a w skórzanej awiatorce i okularach Ray Bana na nosie? Bo ja straaasznie :)
A Top Gun był jednym z moich ulubionych filmów dzieciństwa. Ba!, miałam nawet ambitne plany, aby zostać pilotem samolotu F-14 Tomcat! Co prawda nic z nich nie wyszło, ale po dziś dzień mogę Wam zaśpiewać „Take My Breath Away”, chyba jedne dobre, co zostało po tym filmie.
Swoją drogą, widzieliście zdjęcie Toma Cruise’a i Kelly McGillis z wtedy i z dziś? Tom musi używać naprawdę dobrych środków konserwujących... Chyba że scjentolodzy już tak mają, że się nie psują ;)
Pluton, reż. Olivier Stone
Pluton po raz pierwszy oglądnęłam dopiero w zeszłym roku. Nigdy nie było mi po drodze z tym filmem, źle działały na mnie dramaty wojenne, w szczególności te, których akcja rozgrywa się w trakcie wojny w Wietnamie. Dopiero niedawno do nich dorosłam i oglądnęłam jeden z najsławniejszych filmów Oliviera Stone’a. Brutalny i wzruszający zarazem.
Ciekawostka: zdjęcie obok (tutaj: kard z filmu), które najczęściej wykorzystywano przy promocji filmu, zostało odwzorowane na zdjęciu z 1968 roku, którego autorem był Art Greenspon. Przedstawia umierającego żołnierza amerykańskiego podczas wymiany ognia z wojskami Wietkongu. O oryginalnym zdjęciu już prawie nikt nie pamięta, zaś kadr z Willemem Defoe na długo pozostanie w pamięci widzów, którzy Pluton widzieli.
Obcy - decydujące starcie, reż. James Cameron
Trudno jest mi sklasyfikować ten film. Jest to raczej sf czy horror? A może raczej mocne kino akcji? Mniejsza z tym. Mamy i Sigourney Weaver, kobietę, która na zawsze będzie mi się kojarzyć z rolą mamy Ripley. Mamy obślizgłych obcych, którzy rodzą się w spektakularny sposób.
Filmu w sumie już nie pamiętam, bo oglądałam go bardzo dawno temu, w dziecięctwie.
Jednakże ilekroć patrzę na ten kadr, to odnoszę wrażenie, że wiele dziewczyn dowiadując się, że są w ciąży, ma taką minę jak Ripley i tak właśnie postrzega swój brzuch ;)
I na tym kończę krótką listę 5 filmów w moim wieku. Lecz to nie wszystkie filmy z roku 1986. Bo i Nieśmiertelny, i Blue Velvet, Wzgórze Rozdartych Serc, Critters, Peggy Sue wyszła za mąż, Krótkie spięcie czy Krokodyl Dundee i wiele innych filmów miało swoje premiery. Długo można by wymieniać :)






Klaudia się najbardziej ucieszy z "9 1/2 tygodnia", znając jej uwielbienie do Rourke'a. Ale każdy jeden to klasa sama w sobie.
OdpowiedzUsuńBo zgrabny tyłeczek Rureczki to jest coś, na co można długo i często patrzeć ;)
UsuńObcy! Kocham całym sercem!
OdpowiedzUsuńOglądałam tylko "Obcego" i "Imię róży". Zaskoczyłaś mnie tym rokiem, obstawiałam lata 90. ;))
OdpowiedzUsuńA mnie bardzo to odmłodzenie ucieszyło, jak zresztą wiesz ;)
UsuńZawsze mam problem z określeniem czyjegoś wieku. To już norma, że albo odmładzam albo postarzam. Z Tobą obeszłam się łagodnie ;)
UsuńNie wierze, że masz aż tyle lat. Toż to nieprawdopodobne. Dziewczyny u mnie na roku (1992/1991) wyglądają o wiele starzej niż Ty :) Ładnie się starzejesz (wiem, nie dałem rady być miły aż do końca :P)
OdpowiedzUsuńAle tak na temat to musze powiedzieć, że "Pluton" był zajebisty. Świetna produkcja.
Dziękuję za niezamierzony komplement ;)
UsuńZnalazłam idealny krem maskujący wszystkie oznaki starzenia: http://classes.dma.ucla.edu/Fall10/161A/projects/matt/group/cream.png ;)
Niestety strasznie drogi ten krem ;))
UsuńAle działa idealnie! ;) Wystarczy popatrzeć na "hollywoodzkie" gwiazdy ;)
UsuńLubię filmy erotyczne (nie mylić z pornograficznymi! ;-)), więc oglądałam "9 i 1/2 tygodnia". Miałam ogromne oczekiwania wobec tego filmu - niestety zawiodłam się. Po prostu brakowało mi w nim tego "czegoś", co chwyciłoby mnie za serce.
OdpowiedzUsuńTeż lubię dobre filmy erotyczne ;) a "9 i 1/2 tygodnia" podobało mi się bardzo :) Kolejne części już jednak nie...
UsuńWidziałam 3 ostatnie. Filmowo - całkiem niezły rok. Mama ma urodziny 26 kwietnia? Rzeczywiście... wybuchowe. To zdjęcie z wczoraj i dziś widziałam! Masakra! Tom chyba rzeczywiście porywany jest przez kosmitów i poddawany konserwacji... :)
OdpowiedzUsuńTak też myślę ;)
UsuńCoś chyba nas oszukujesz z tym wiekiem:P hehe mój faworyt tutaj to "Imię róży":) oglądałam setki razy:)
OdpowiedzUsuńPESEL (niestety) nie kłamie ;)
UsuńTakie klasyki, a ja z Twojej listy widziałam tylko "Obcego 2", który nawet mi się podobał, ale bez rewelacji.
OdpowiedzUsuńTeraz ostrzę sobie ząbki na "Top Gun", bo fajnie się zapowiada.
Jeśli lubisz pilotów myśliwców i młodego Toma Cruise'a (oraz młodego Vala Kilmera) to powinien Ci się spodobać ;)
UsuńAle składanka i to wszystko z 1986 aż się wierzyć nie chcę. Chociaż jak pomyśle to Pluton i Top Gun zaliczał się do mojej kolekcji VHS.
OdpowiedzUsuńCzęść z tych filmów oglądałam, ale tak dawno temu, że niewiele z nich pamiętam. Wrażenia mi się zupełnie zatarły, więc im dłużej się zastanawiam, tym mam więcej wątpliwości, czy je faktycznie widziałam, czy tylko ktoś bardzo sugestywnie mi o nich opowiadał:) Ale chyba muszę sobie trochę odświeżyć pamięć i powrócić do tych tytułów.
OdpowiedzUsuń