Lettres de cachet
Michelle Moran, Madame Tussaudtytuł oryginalny: Madame Tussaud
przekład: Monika Wyrwas-Wiśniewska
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: 12 czerwca 2013 r.
liczba stron: 438
ISBN: 978-83-7508-680-5
ocena: 5/6
Pewnie każdy z nas słyszał choć raz o Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud w Londynie, a jego filie znajdują się między innymi w takich miastach, jak Berlin, Nowy Jork, Sydney czy Tokio. Jednakże czy ktoś z Was słyszał o samej Madame Tussaud, kobiecie, która swoim niezwykłym talentem odznaczyła się w świecie sztuki? Zapewniam Was, jest to naprawdę fascynująca i wciągająca historia.
– Każdy ma swoje tajemnice. Jego po prostu są mroczniejsze. A mnie czynią lepszą artystką.
Henri kręci głową.
– Jesteś zagadką.
– To jak wgląd w duszę człowieka – tłumaczy Curtius. – Sztuka nie jest produktem ciszy tylko emocji. Sprawia, że widz coś czuje. Zazdrość, zdumienie...
– Wstręt – wpadam mu w słowo. – Teraz, kiedy wiem, kim on jest, czym jest, wiem, jak go wyrzeźbić.
Marie Grosholtz prowadzi w Paryżu, przy bulwarze du Temple, Salon de Cire, wystawę figur woskowych. W interesie pomaga jej wuj, Philippe Curtius, doktor z zawodu, a z zamiłowania modelarz figur woskowych. Salon jest odwiedzany przez licznych zwiedzających, którzy za dwadzieścia sou mogą na własne oczy zobaczyć podobizny wielkich tego świata, jak również poznać najnowsze wydarzenia polityczne z życia Francji oraz, biorąc za przykład Marię Antoninę, królową Francji, zapoznać się z najnowszymi trendami w modzie. Wybuch Wielkiej Rewolucji Francuskiej w 1797 roku odbił się na życiu Marie Grosholtz tym, że coraz większe tłumy zaczęły odwiedzać Salon de Cire, a wraz z nim rosło zainteresowanie samą artystką i jej talentem. Talentem, który, jak miało się okazać, nieraz uratował jej życie.
– Kim my jesteśmy? – pytam bezradnie. – Rojalistami? Rewolucjonistami?
– Tymi, którzy przeżyją – odpowiada.
Madame Tussaud to fabularyzowana biografia jednej z najsławniejszych kobiet sztuki, Marie Tussaud, którą poznajemy jako Marie Grosholtz. Marie, dzięki swojemu talentowi, przysłużyła się i rodzinie królewskiej, którą wielce szanowała i u której niejako pracowała, dając lekcje rzeźbiarstwa młodszej siostrze króla Ludwika XVI, królewnie Elżbiecie. Jednocześnie w jej domu gromadzili się późniejsi liderzy stanu trzeciego (którzy później przekształcili się w żądnych krwi zwolenników terroru), którzy byli coraz bardziej niezadowoleni z ówczesnego stanu rzeczy, w którym ludność miejska i wiejska była spychana na sam dół drabiny społecznej, której górne szczeble zajmowało kolejno duchowieństwo i szlachta. Wśród późniejszych rewolucjonistów w domu przy bulwarze du Temple bywali Marat, Robespierre, Desmoulins czy książę Orleanu.
Owa dwoistość, próba należenia do dwu skrajnych światów, stawiało Marie i jej rodzinę w bardzo niebezpiecznym położeniu, głównie w latach kiedy terror jakobiński był w pełni rozkwitu. Swoistym testem na wierność partii, którym była poddawana Marie i jej najbliżsi były zlecane przez Konwent Narodowy zadania wykonywania odlewów woskowych odciętych głów zagorzałych rojalistów lub ludzi uznanych po prostu (często zupełnie bezpodstawnie) za wroga ludu. Kiedy Marie dostaje zlecenie wykonania odlewu głów księżniczki Elżbiety i Lucile Desmoulins, chcąc okazać szacunek straconym przyjaciółkom, odmawia wykonania zadania, za co zostaje uznana za wroga rewolucji zostaje zesłana wraz z matką do więzienia Les Carmes.
Madame Tussaud to pasjonująca lektura o XVIII-wiecznej Francji w jej najczarniejszym okresie w dziejach. Zapierające dech w piersiach opisy Wersalu mieszają się z opisami podłych warunków, w których żyje znakomita większość Francuzów. Choć po prawdzie, Wersal w tych czasach faktycznie był budowlą zbudowaną z rozmachem, olśniewającą architekturą, lecz okropnie brudną, wręcz śmierdzącą:
Wstrząsa mną widok nieokrzesanych ludzi oddających mocz wprost do wazonów. Zauważam dzikie koty i bezdomne psy znaczące terytorium i załatwiające się na podłogi.
Autorce udało się utrzymać klimat powieści historycznej, niepokojącej atmosfery terroru jakobińskiego i zarazem nie skupić się na samej rewolucji, lecz poświęcić jeszcze miejsce na postać Marie i jej rodziny. Na ich trudne położenie pomiędzy rojalistami a rewolucjonistami.
Napisana przystępnym językiem powieść zachwyca i nie pozwala się oderwać od czytania, nawet pomimo pewnego małego mankamentu, którym były liczne francuskie słowa w tekście. Choć na końcu powieści umieszczono słowniczek, gdzie wytłumaczono czym między innymi jest fichu, culottes czy lettres de cachet, to mimo to w tekście znajdują się słowa, które w wyżej wymienionym słowniczku się nie znalazły. Nieco odebrało mi to przyjemności z czytania, to ciągłe przewracanie kartek, by dowiedzieć się znaczenia danego słowa. Ale!, uzupełnienie książki o sekcje Po rewolucji i Notę historyczną, które, jak nazwy wskazują, pokrótce wyjaśniają i ładnie zamykają poszczególne tematy. I za to należy się bardzo duży plus.
Madame Tussaud to pierwsza powieść Michelle Moran, którą miałam okazję przeczytać, ale na pewno nie ostatnia. Dotychczas w Polsce ukazały się trzy inne powieści tej autorki: Nefertiti, Heretycka królowa i Córka Kleopatry, i myślę, że jeśli tylko gdzieś je znajdę, na pewno je przeczytam, mając nadzieję, że będą równie wciągające, jak Madame Tussaud.

Chciałabym skompletować wszystkie powieści autorki. Uwielbiam fabularyzowaną historię :)Zdecydowanie coś dla mnie :)
OdpowiedzUsuńByłam jeszcze w liceum w londyńskim Muzeum Figur Woskowych. Mam nawet zdjęcie z Beatlesami. Do Królowej nie było szans się dopchać :P A o Madame Tussud nic nie wiem. Dlatego chętnie przeczytałabym tę książkę. :)
OdpowiedzUsuńW Londynie byłam kilka lat temu w trakcie kilkumiesięcznego pobytu w Anglii, ale była to krótka, jednodniowa wycieczka. Do Muzeum się nie dopchałam, równie mocno żałuję, że nie udało mi się odwiedzić Tower :(
UsuńAle może jeszcze kiedyś nadarzy się ku temu okazja :)
Na pewno jeszcze Ci się uda :) Ja bym na kilka miesięcy do Anglii nie pojechała. Przez 3 tyg. schudłam ze 3 kg (takie tam pyszne jedzenie) :P
UsuńFakt, jedzenie w Anglii jest pyszniutkie... ;)
UsuńTo zaszokuję Cię jeszcze faktem, że do rzeczonej jeździłam przez trzy lata z rzędu na 3-4 miesiące ;)
Wiadomo, wakacyjna praca na studiach ;)
To ja byłam na kursie językowym ;) I wspominam miło tylko śniadania - tosty z dżemem i gorąca czekolada :) Natomiast obiadokolacje ledwo mogłam przełknąć. Zaś drugie śniadania wyrzucałam do kosza. Do tej pory pamiętam "zapach" pasty ogórkowej :P
UsuńNie przepadam za takim typem literatury, ale muszę przyznać, że ta książka zapowiada się wyjątkowo ciekawie. :)
OdpowiedzUsuńOdwiedzić Muzeum Figur Woskowych to jedna z czołowych pozycji na mojej liście marzeń, kto wie? Może kiedyś je spełnię :). Co do książki to chyba nie całkiem mój typ.
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy sięgnę po tę książkę, nie przepadam akurat za takimi lekturami. Może kiedyś...
OdpowiedzUsuńin-corner-with-book.blogspot.com
Czytrałam dwie książki tej autorki, spodobał mi się jej styl, więc tę może też przeczytam :)
OdpowiedzUsuńCzytałam już Nefertiti i rzeczywiście nieźle napisana, więc i tę książkę też pewnie zdobędę.Bardzo lubię beletrystykę historyczną.
OdpowiedzUsuńMuszę, KONIECZNIE MUSZĘ to przeczytać! Dzięki za recenzję, bo wcześniej nie słyszałam o tej książce!
OdpowiedzUsuńNa pewno ją przeczytam, uwielbiam takie ciekawostki:)
OdpowiedzUsuńOkropna epoka, ale może właśnie jej okropieństwo sprawia, że chętnie o niej czytamy.
OdpowiedzUsuńOstatnio mam ochotę właśnie na coś w tym klimacie, rozejrzę się :)
OdpowiedzUsuńMam sentyment do powieści o wyjątkowych artystach, więc zapewne sięgnę.
OdpowiedzUsuńTwój blog został nominowany do Liebster Blog Award :)! Więcej informacji na moim blogu.
OdpowiedzUsuń