Ocenianie książek – niby oczywistość dla każdego czytającego, sposób na określenie wartości, jaką niesie według nas dana książka. Jednakże czy wystawianie cenzurki powieści jest skutecznym sposobem na zachęcenie lub też zniechęcenie do lektury?
Taka właśnie zagwozdka zajmuje mnie ostatnimi dniami. Bo fakt jest taki, że oceniam książki według własnej skali, lecz zastanawiam się nad tym czy przy niej pozostać czy może całkowicie z niej zrezygnować i przez to niejako zmusić osobę czytającą moją recenzję danej książki, by w ten właśnie sposób poznała moją opinię.
Może się przecież zdarzyć tak, że ktoś zobaczy okładkę książki, zerknie na ocenę i tylko na tej podstawie zawyrokuje czy daną lekturę przeczyta czy też sobie odpuści. Nie zaglądając nawet do recenzji, gdzie przecież znajduje się argumentacja dlaczego wystawiło się taką ocenę, a nie inną.
Przeglądając różne blogi odnoszę czasem wrażenie, że ktoś zobaczy, że u danego blogera książka otrzymała wysoką ocenę to od razu stwierdza „muszę to przeczytać”, nie zaglądając nawet do treści recenzji, by zobaczyć dlaczego taka, a nie inna ocena została wystawiona. I na odwrót...
Ogólnie rzecz ujmując nie zwracałam większej uwagi na to wcześniej, dopiero niedawno taka myśl mnie dopadła. I dlatego postanowiłam poznać Wasze zdanie na ten temat: oceniać książki czy też z tego zrezygnować?
P.S. Wiem, że ostatnio nic nie publikowałam, ale wybaczcie, praca obecnie zabiera mi mnóstwo czasu, lecz już niedługo recenzje trzech książek: Starej Słaboniowej i Spiekładuchów, Limeryków zbrodni oraz Jak zostać królem.
Ja nie mam żadnej skali ocen.Piszę o plusach i minusach książki i niech każdy sam oceni czy chce przeczytać. Poza jak mam dać taką samą ocenę książce lekkiej, którą uwielbiam za poczucie humoru i np. powieści Umbeto Eco, którą uwielbiam tak samo, ale z zupełnie innych powodów?
OdpowiedzUsuńJa nie oceniam książek - nie mam żadnej skali. To wydaje mi się lepsze, mam wtedy większą pewność, że ludzie na podstawie mojej recenzji, wypisanych plusów i minusów, sięgną - lub nie - po daną powieść.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Mai
Lubię stosować system oceniania, ma to swoje wady i zalety, ale na razie przy nim pozostanę.
OdpowiedzUsuńMasz całkowitą rację. Własnie dlatego zrezygnowałam z oceniania książki, bo miałam wrażenie, że tylko tym kierują się czytający. A wiadomo, że każdy blogger w odmienny sposób będzie oceniać, dla jednego 4/6 to mało, a dla mnie całkiem sporo. Najlepszym wskaźnikiem oceny książki jest wypowiedzenie się na ten temat, argumentowanie a nie skala ocen, tak sądzę.
OdpowiedzUsuńJa stosuję skalę ocen, ale czytając inne recenzje nigdy nie sugerowałam się oceną, tylko zawartością recenzji. I mam podobnie jak przedmówczyni Sandra, że nota 4/6 to dla mnie całkiem wysoka nota, bo żeby było 6/6 to już musi być jakieś arcydzieło, którego nie zapomnę do końca życia. :) Dlatego jeżeli ktoś chce stwierdzić czy przeczyta daną książkę czy nie, najpierw musi zapoznać się z merytoryczną treścią recenzji.
OdpowiedzUsuńNie wystawiam książkom stopni, gdyż zawsze jest ten sam problem, albo skala jest zbyt krótka, albo zbyt szeroka :) Nie lubię wartościować książek. Na LC wystawiam im stopnie i jak kto ciekawy może tam zajrzeć :) Po za tym, fakt, ocena przy recenzji raczej nie zachęci do lektury, no bo w sumie po co :) (nie mówię, że to mój tok rozumowania, ale za to nad wyraz częsty :))
OdpowiedzUsuńMojego bloga i tak nikt nie czyta, więc pozostanę oprzy ocenianiu :D Zawsze to jakaś (marna, ale zawsze) skala porównawcza :)
OdpowiedzUsuńU mnie jedyna forma oceny punktowej występuje na LC. Mam takie samo zdanie jak Honorata, jak można jedną oceną skwitować książki całkowicie różniące się tematyką i osobistym odbiorem?
OdpowiedzUsuńJa tam lubię stawiać oceny, fajnie mi się w ten sposób podsumowuje wszystkie wymienione plusy i minusy książki. Co do patrzenia przez czytelników blogów na samą cyferkę - mnie taka cyferka na początku recenzji bardzo zaciekawia, korci mnie by się dowiedzieć, czemu taka ocena a nie inna. A sama jestem tak zajebista, że daję je na końcu... ;P
OdpowiedzUsuńMam podobne rozterki w kwestii oceniania i prawdopodobnie dam sobie spokój z graficzną oceną. Ostatnio przy "Mistrz" zdrowo mną "rzucało", bo jak ocenić książkę, która wielu mankamentów, przypadła mi do gustu. Powieść Michalak dostała ode mnie pełną czwórkę, ale chyba nie była to właściwa ocena, dlatego za jakiś czas zaprzestanę procederu oceniania, poza tym tak jak piszesz, wiele osób sugeruje się tylko oceną graficzną, a nie treścią opinii, więc bezpieczniej jest tylko i wyłącznie pisać:-).
OdpowiedzUsuńJa stosuję skalę ocen, ale mam do niej takie samo podejście jak Ty. Przecież nie można z niej wywnioskować wszystkiego, a przede wszystkim nie nalezy kierować się tylko nią.
OdpowiedzUsuńMasz całkowitą rację. Aczkolwiek dlatego powiększyłam swoją skalę od 6 do 10 i sądzę, że tak jest bardziej fair. Mimo wszystko nie oceniam książek, które według mnie są arcydziełem, bo sądzę, że nie jestem godna wytykać błędy np Sheakspirowi.. Twoi wierni czytelnicy pozostaną na pewno, tylko czytaj dalej. A ci, którym zależy na tytule i ocenie, może sobie odpuszczą albo zmuszą się do czytania, plus zawsze dla Ciebie. Więc nie poddawaj się i działaj dalej :)!
OdpowiedzUsuńWystawiam oceny. Dla mnie też jest to pomocne, gdyż z czasem dzięki temu wiem, czy warto do danej pozycji wrócić. Innym też to służy. A jeśli ktoś ocenia książkę tylko po zerknięciu na końcową notę, to jego strata. Okazać się przecież może, że co u mnie otrzymało 5/6 u kogoś mogłoby mieć np 3/6. I nauczka na przyszłość - czytajcie tekst ;)
OdpowiedzUsuńLepiej nie oceniać. Recenzja powinna mówić o książce, nie ocena ;-) Ja zrezygnowałem.
OdpowiedzUsuńJa nie oceniam, bo nie jestem w szkole :P Każdy może wywnioskować z recenzji, czy książka jest warta jego uwagi czy nie.
OdpowiedzUsuńPoza tym ocena ocenie nierówna. Bo jak można przykładowo dać 10/10 jakiemuś romansowi i tę samą notę wystawić książce Pilcha. Inny przykład ktoś kto nie lubi horrorów, da książce 1/10, a ktoś inny - 10/10.
W dodatku ludzie mogą sugerować się jedynie ocenami, a nie treścią recenzji. Np. jak widzą 1/6 to zniechęcają się do przeczytania recenzji ;)
I dokładnie o to mi chodzi :) Widzą niską ocenę, więc recenzji nie przeczytają i nie dowiedzą się dlaczego tak ją oceniłam, a nie inaczej...
OdpowiedzUsuńI tak sobie myślę, że z ocen na blogu zrezygnuję. Jak ktoś będzie chciał zobaczyć ocenę książki, to, tak ka Bacha85, zapraszam na mój profil na LC :)
Dziękuję wszystkim za komentarze, pomogliście mi podjąć decyzję :)
Ja robię tak samo. Tylko na LC i nakanapie wystawiam oceny, więc tam można podejrzeć ;)
UsuńDopóki oceniałam w skali, miałam wrażenie, że ludzie nawet nie czytają tego, co piszę.
OdpowiedzUsuńA teraz, kiedy piszę o plusach i minusach i to tak, że raczej trzeba przeczytać całą recenzję, komentarze są o wiele bardziej budujące.
Wystawiam książki, które mi się podobają, więc nie mogą mieć niskiej oceny :)
OdpowiedzUsuńOcena moim zdaniem jest ważna, bo to podsumowanie recenzji. A jeśli ktoś już pofatygował się, by znaleźć w sieci kilka słów czytelników na temat danej książki, to zapewne skusi się na przeczytanie recenzji w całości, a nie ograniczy się jedynie do oceny:) Bo przecież każdy ma swój własny gust
OdpowiedzUsuń