Grzechy naszych dziadków
Janusz Mika, Limeryki zbrodniwydawnictwo: Helion
data wydania: 3 czerwca 2013 r.
liczba stron: 208
ISBN: 978-83-246-6434-4
Powieść Limeryki zbrodni trafiła w moje ręce jako nagroda w jednym z konkursów, w których brałam udział w popularnym portalu społecznościowych. Decyzję o wzięciu jej na tapetę podjęłam stosunkowo szybko (w tym miejscu powinnam chyba przeprosić powieści, z których niektóre, ekhm, od lat... zalegają na mojej półce... Ale i na nie nadejdzie odpowiedni czas!, wrócę jednak do tematu), zachęcona głównie blurbem (chociaż gdyby sugerować się wyłącznie tym, to każda książka uchodziłaby za arcydzieło literatury; przyznam się jednak, że nawet teraz, po przeczytaniu książki, nie wiem o co chodziło wydawnictwu z hasłem: „Doktorze Zło! Nadchodzę!”). A jak się to skończyło?
Kornel Rączy, popularny dziennikarz śledczy, dzięki swoim znajomościom w krakowskiej policji dowiaduje się o tajemniczych morderstwach, których ofiarami byli emerytowani funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa, a przy ich zwłokach znaleziono limeryki. W jaki sposób morderstwa wiążą się z legendą o skarbie zakopanym w kopcu Esterki?
Zastanawiałam się jak przybliżyć Wam treść książki, bez zagłębiania się w szczegóły, ale „im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było”. Powiedzmy sobie, że przez upał brak jest mi inwencji twórczej i przez to często odchodzę od właściwego tematu (co zresztą zauważyliście już na wstępie do recenzji). Powiem tak: zainteresowanych szczegółami odsyłam do blurba, choć książka jest tak cienka, że na dobrą sprawę ta krótka notka mówi moim zdaniem aż za dużo jeśli chodzi o przybliżenie treści książki.
Bo tak na dobrą sprawę Limeryki zbrodni to lektura na jeden wieczór. Wbrew temu co możecie przeczytać, to wcale niewymagająca większego wysiłku intelektualnego, bowiem, niestety, ale mordercę poznajemy już na samym początku książki. Bardzo szybko też klarują się nam przyczyny, dla których popełnia zbrodnię morderstwa. Nie spotkacie się więc w przypadku tej powieści z niespodzianką, że to był lokaj. Niestety, nie tym razem.
Powiem prosto z mostu: zawiodłam się na tej powieści. Naprawdę. Głównie z tego powodu, że pomysł na nią był rewelacyjny, lecz autor go po prostu nie wykorzystał. Miało być o zbrodniach ubeckich z okresu lat 50. i o tajemniczym skarbie z okresu II wojny światowej, zakopanym w kopcu Esterki (dla osób nie kojarzących postaci Esterki: była żydowską kochanką króla Kazimierza Wielkiego, matką dwóch jego synów; chcących głębiej poznać historię romansu odsyłam do książki Aleksandra Bronikowskiego, Kazimierz Wielki i Esterka). A co dostaliśmy? Morderstwa, w przypadku których od samego początku wiemy kim jest morderca. Przewidywalnych bohaterów, w tym mocno irytującego głównego bohatera, redaktora Rączego, który został stworzony na wzór amerykański, zupełnie nie pasujący do polskich realiów. Tajemnicze liryki, które powinny stanowić istotną część fabuły, zostały zepchnięte na daleki, daleki plan. W sumie jest o nich mowa tylko w momentach, kiedy są odnajdywane przy zwłokach. Tyle. Jak widać, istotne poszlaki cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem policji. Aha, i kopiec Esterki wraz ze skarbem. Taaak... dwa razy wspomniano o tym w całej książce, autor zupełnie pominął ten wątek, skupiając się przede wszystkim na Kornelu Rączym i jego problemach egzystencjalnych i kobietach.
Limeryki zbrodni to powieść debiutancka, więc autorowi co nieco wybaczyć można. Pomysł był dobry, lecz już realizację jego niekoniecznie zaliczyć można do udanych. Myślę, że autor skoczył na zbyt głęboką wodę, jeśli chodzi również o formę książki. Jest ona za krótka, by można było dobrze rozwinąć i ładnie zakończyć poszczególne wątki. Odniosłam wrażenie, że niektóre z nich zostały zamknięte na siłę, bez większego pomysłu. Szkoda, naprawdę szkoda, bo książka mogła okazać się naprawdę ciekawa...

Ładna okładka, ale poza tym mnie nie jara. A odbieganie od tematu zostaje Ci wybaczone przez specjalną komisję w której skład wchodzę ja (nabór do komisji wciąż otwarty) :)
OdpowiedzUsuńMożna się jeszcze zgłosić? Na stanowisko eksperta ds. upierdliwości? :)
UsuńOk, stworzę dla Ciebie specjalny etat. Wynagrodzenie w postaci przejażdki na jednorożcu można odbierać w ostatni piątek każdego miesiąca. Transport na farmę fantazji należy zorganizować we własnym zakresie ;)
UsuńA wyżywienie? W znaczeniu, że grzybki... dla konia, jednorożca, oczywiście? :D
UsuńEkhm, że tak powiem bez grzybków nigdy nie ruszamy w drogę :P
UsuńCzego ja się dowiaduję, konie i jednorożce jedzą grzybki. To zmieniło cały mój światopogląd. Taka trauma :P
UsuńJuż śpieszę z wytłumaczeniem: Konie jedzą grzybki i dzięki temu stają się jednorożcami. Jednorożce jedzą grzybki, gdyż potrzebują tego do podróży międzywymiarowej. A ludzie je jedzą, bo... no... ten... zapomniałam po co :D
UsuńNo rzeczywiście, skoro tak to wygląda, to nie ma co próbować... Przerost treści nad formą? Najlepszym się zdarza. A kryminały to i tak nie moja bajka, jeśli nie brać pod uwagę mistrza Chandlera ;-)
OdpowiedzUsuńKryminały lubię i czytam je chętnie, ale przyznam się, że o Chandlerze wcześniej nie słyszałam, a co za tym idzie, nie czytałam żadnej jego książki :)
UsuńOj tak, zgadzam się z Tobą w zupełności :)
OdpowiedzUsuńChociaż o ile dobrze pamiętam, to Ty jakieś plusy w książce znalazłaś ;)
UsuńCiekawy tytuł. Może jestem naiwna, ale myślałam, że będą w niej limeryki, a tu taka niespodzianka :P
OdpowiedzUsuńPo książkę raczej nie sięgnę, bo nie mam czasu na niezbyt udane debiuty ;)
Nie no, limeryki są... sztuk trzy o ile dobrze pamiętam ;)
UsuńA do lektury książki namawiać nie będę, nie tym razem :)
To zaszalał autor :P
Usuńchyba jednak się nie skuszę ;) pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNie nalegam ;)
UsuńŁojoj to nie czytam bo chyba nie warto ;D
OdpowiedzUsuńNie mnie oceniać: warto czy nie warto :)
UsuńJa po prostu nie będę nikogo na lekturę namawiać w tym przypadku ;)
Pewnie i tak przeczytam bo debiuty zawsze czytam, najwyżej nie skończę jak będzie nie zbyt ciekawe.
OdpowiedzUsuńRaczej skończysz, z rozpędu. Wydaje mi się, że jest to za krótka książka, by ją po prostu odłożyć nieprzeczytaną :)
Usuń