Aut Caesar, aut nihil
Arael Zurli, Szatan z papieskiego rodu. Prawdziwe życie Cezara Borgiiwydawnictwo: Bellona
data wydania: 25 lipca 2013 r.
liczba stron: 448
ISBN: 978-83-11-12836-1
Historia rodu Borgiów mnie zafascynowała. Spiski, wojny, plany zawładnięcia nad państwami włoskimi. Morderstwa z przyczyn politycznych, jak i całkiem prywatnych. Otrucia i porwania. Plotki o kazirodczych uczuciach między rodzeństwem Cezarem i Lukrecją, przy których czasami wspominano również nazwisko papieża Aleksandra VI. Jak było naprawdę, nie wiadomo, choć historycy od dawna toczą bój o wybielenie Borgiów pod tym kątem, dowodząc, że tej świętej rodzinie zarzucić można wiele, lecz na pewno nie kazirodztwo, stąd dążenia do rehabilitacji, szczególnie osoby Lukrecji. Jednakże jakby nie było, Borgiowie pozostają wdzięcznym tematem wielu książek, filmów, seriali, komiksów czy gier komputerowych.
Szatan z papieskiego rodu. Prawdziwe życie Cezara Borgii to fabularyzowana biografia jednego z najokrutniejszych, lecz zarazem najbardziej podziwianych postaci renesansowych Włoch, Cezara Borgii. Jego wojenne i polityczne dokonania po dzień dzisiejszy stanowią temat do wielu dyskusji. Smaczku zaś dodaje fakt, że to właśnie Cezar Borgia był pierwowzorem Księcia Machiavellego.
Istniała jeszcze jedna rodzinna legenda. Ród Borgiów miał jakoby pochodzić od Juliusza Cezara, niegdysiejszego kwestora Hiszpanii. Poza ustnym przekazem nie było na to najmniejszych dowodów, ale przypuszczam, że Valentino naprawdę w to wierzył. Bo czyż inaczej kazałby umieścić na swoim słynnym mieczu dewizę „Alea iacta est”?
Historię księcia Valentino czytelnik poznaje z punktu widzenia Diamante di Roma, postaci całkowicie fikcyjnej. Jest on wiernym towarzyszem Cezara, dzięki czemu można bliżej przyjrzeć się tej nietuzinkowej postaci. Z czasem odbiorca powieści dowiaduje się więcej o pochodzeniu Diamante, który okazuje się być kolejnym nieślubnym dzieckiem papieża Aleksandra VI z nieznanej, lecz wysoko urodzonej matki. Choć drogi jego i Cezara krzyżują się po raz pierwszy w młodości, kiedy obaj zostają wysłani na studia w Perugii, potem zaś w Pizie, to z czasem zaczyna ich łączyć prawdziwie braterska więź, silniejsza od tej, która łączy Cezara z jego rodzonymi braćmi, Juanem czy Jofre.
– Wprawdzie osiągnę wielką potęgę, ale szybko czeka mnie upadek i przedwczesna śmierć od broni, z bronią w ręku. Przypuszczam, że w bitwie.
– Zawsze to lepiej, niż gdyby miała zabić cię choroba – burknąłem w formie pociechy. Zgodził się ze mną.
– Też tak uważam. Jeżeli chcesz, Beheim opracuje horoskop także dla ciebie.
– Dziękuję, nie jestem ciekaw.
– I słusznie. Bo myślę, że podzielisz moje losy.
Autor postanowił pokazać Cezara jako człowieka pysznego, dumnego, ambitnego, a przy tym bardzo zawistnego i okrutnego. Aby osiągnąć postawione sobie cele, z których głównym jest zjednoczenie miast-państw włoskich i zapanowanie nad utworzonym z nich królestwem Romanii. Duży akcent został położony na zmieniającą się psychikę i charakter Valentino, co było spowodowane chorobą neapolitańską, czyli syfilisem, który oprócz wspomnianych zmian psychicznych, szpeciła również ciało. Ciągłe nawroty choroby powodowały coraz częstsze wybuchy agresji u księcia, co było nieraz przyczyną problemów i konfliktów o podłożu politycznym. Jednakże Cezar, pewny siebie, wychodził z nich zwycięsko. Owa dobra passa trwała dopóty, dopóki żył jego ojciec, papież Aleksander VI. Po jego śmierci zarówno kariera wojskowa, jak i polityczna Il Valentino, zaczęła się chylić ku upadkowi. Sam Cezar zmarł śmiercią wojownika w bitwie pod Vianą (dzisiejsza Nawarra), tak, jak to mu przepowiedział jego astrolog, Beheim: „od broni, z bronią w ręku”.
Cokolwiek by o nim złego nie mówiono – było zaś tego bardzo wiele – nikt nie zarzuciłby mu złych rządów. Przeciwnie, wkrótce miało się okazać, jak dalece ludność ceniła swojego księcia i jak dobre pozostawił po sobie wspomnienie. Przede wszystkim dbał o biedaków. Zniósł najbardziej niesprawiedliwe podatki, które obciążały głównie najuboższe warstwy społeczne. Inne podatki zreformował w taki sposób, aby najwięcej płacili bogaci. Z żelazną konsekwencją pilnował przestrzegania dyscypliny wojskowej, wyrażającej się także w płaceniu za kwatery, paszę i wikt, choć jego oficerowie najchętniej braliby wszystko za darmo. Wymierzał im za to grzywny tak wysokie, że koniec końców woleli już uiszczać normalne opłaty. Zajął się także systemem sprawiedliwości. Kierowany swą nieomylną znajomością ludzi powyznaczał nieprzekupnych sędziów i utworzył z nich trybunał apelacyjny, którego jurysdykcja obejmowała całe księstwo. Ostre kary za rozbójnictwo spowodowały, że przejazd drogami Romanii stał się bezpieczny.
Mimo wszystkich swoich wad, po części wywołanych wyniszczającą chorobą, Cezar potrafił zjednać sobie ludzi. Był czarujący i szarmancki wobec kobiet, zaś wśród mężczyzn – zarówno podwładnych oficerów czy zwykłych żołnierzy, budził respekt i szacunek. Plebs uwielbiał go, ponieważ nie wywyższał się i potrafił odnaleźć z nimi wspólny język. Brał w dodatku udział w wielu zabawach na festynach i wiecach, gdzie nieraz popisywał się swoją tężyzną fizyczną. Jednakże jego aspiracje polityczne i wspomniana już chorobliwa ambicja sprawiały, że równie wielu co go kochało, go nienawidziło. Borgiom, rozszerzającym stale swoje wpływy, stawiali się nieliczni, lecz i ci musieli liczyć się z tym, że Valentino jest mściwy i dobrze pamięta kto i czym mu zawinił, jak na przykład miało to miejsce podczas zdrady jego czterech oficerów, których po pozornym wybaczeniu, w kilka miesięcy później kazał udusić.
Właściwie jakiej barwy były oczy Cezara?
Ciemne, to się widziało, ale ich odcień nie miał znaczenia. Liczył się wyraz. Głębokie i dziwnie tajemnicze, zdawały się skrywać jakąś zagadkę nawet wówczas, gdy na ustach pojawiał się uśmiech.
A uśmiech Valentina był urzekający. Serdeczny, rozbrajająco szczery, pociągający obietnicą przyjaźni, bardzo podobny do uśmiechu Rodriga i nadzwyczaj skutecznie skrywający prawdziwe uczucia.
Szatan z papieskiego rodu. Prawdziwe życie Cezara Borgii to powieść, którą czyta się szybko i przyjemnie. Wciąga czytelnika już od pierwszych stron, przedstawiając na swoich stronach koleje życia jednego z największych tyranów w dziejach świata, Cezara Borgii, którego dewizą życiową było „Być Cezarem, albo być nikim”. Naprawdę, jest to historia fascynująca i warta poznania. Nawet jeśli czyta się ją po raz kolejny, tyle tylko, że w innej odsłonie.

Hmm, z jednej strony moje historyczne zamiłowanie każe mi wyrazić chęć przeczytania tej książki, ale z drugiej Borgia nie jest postacią którą kiedykolwiek się fascynowałem. Włosi nieodmiennie kojarzą mi się z cwaniactwem, spiskami, kłótniami i podstępem - nie są to cechy którymi powinni się charakteryzować przywódcy w moim mniemaniu :)
OdpowiedzUsuńFakt, nie powinni, jednakże sposób uprawiania polityki w wykonaniu Cezara Borgii był majstersztykiem samym w sobie ;) A że wspomagała go papieska ręka jego ojca, jak i sprawne dłonie Micheletto, no cóż, jak to napisał Machiavelli: "Musicie bowiem wiedzieć, że dwa są sposoby prowadzenia walki (...) trzeba przeto być lisem (...) i lwem." :)
UsuńFascynujący ród, bez dwóch zdań! Książkę koniecznie chciałabym przeczytać, po "Rodzinie Borgiów" Puzo wciąż mam ochotę na więcej!
OdpowiedzUsuńBorgia nie tylko był podstępny, ale też piekielnie inteligentnym, przewidującym i zręcznym dyplomatą - nie bez powodu Machiavelli na nim wzorował swego "Księcia":)
Pozdrawiam serdecznie!
Też mam ochotę na więcej :) Nawet pokusiłam się o zakup książki "Borgiowie" Roberto Gervaso. Tym razem literatura faktu :)
UsuńUwielbiam Borgiów i Cesare'a! :D A książkę dostanę od siostry, już się doczekać nie mogę :D
OdpowiedzUsuńW takim razie będę czekać na Twoją recenzję :)
UsuńAkurat ta część historii niespecjalnie mnie nęci, więc raczej odpuszczę, mimo że bardzo ciekawie piszesz o książce. :)
OdpowiedzUsuńO ciekawych książkach zawsze dobrze się pisze :) Ale skoro to nie Twoja półka, to rozumiem :)
UsuńWedług mnie jest to jedna z najciekawszych dziedzin historycznych, więc chętnie pogłębię swoją wiedzę na ten temat :)
OdpowiedzUsuńZachęcam :)
UsuńChyba będę musiała powiedzieć nie tej książce ;)
OdpowiedzUsuńO, a to dlaczego? Mnie książka wyjątkowo się podobała, chociaż nie lubię Włochów. Trzeba powiedzieć, że jest na tle wszystkich powieściowych publikacji wyjątkowo dokładna i świetnie napisana :)
UsuńA ja chyba jestem jedyną osobą na świecie, która jeszcze nie wie, o co kaman z tymi Borgiami. Wiem, że Mario Puzo, wiem, że serial, ale nic ponadto. Piękny ostatni cytat, o oczach i uśmiechu. Jak dla mnie na razie jeszcze zbyt skomplikowane, ale kiedyś się wezmę i przeczytam.
OdpowiedzUsuńNa początek polecam "Rodzinę Borgiów" Puzo. Nikt lepiej nie potrafi wprowadzić czytelnika w atmosferę renesansowych Włoch, gdzie rządzili Borgiowie :)
Usuń